Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Hartman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Hartman. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 listopada 2016
Macierewicz nie tylko odkopuje trupy, ale sprowadza prochy. Taka jego nekromachia
Antoni Macierewicz nie tylko odkopuje trupy, ekshumuje, ale także sprowadza prochy. Taki z niego specjalista od grobów. Bynajmniej nie strażnik, a grabarz. A dokładnie: w dzien grabarz, w nocy zombie.
Grabarz polityki polskiej, grabarz polskiej armii, lubi hasać po cmentarzach.
Nazywa to patriotyzmem, niestety temu niedouczonemu człowiekowi odmawiam patriotyzmu, bo nie jest nim fanatyzm, nacjonalizm, ani szowinizm.
Macierewicz to typowy nieuk, który nie zrobił porządku ze swoimi brakami, jest intelektualnie i duchowo szczerbaty. A taki szczerbaty zombie jest groźny dla Polski, naszego bytu. Obawiam się najgorszego z jego strony. Wygląd też ma przerażający, mógłby zagrać w filmie jakiegoś Frankensteina.
Jan Hartman pisze na swoim blogu o zamiarze sprowadzenia do Polski prochów wybitnego piłsudczyka i prawdziwego patrioty, a nie toksycznego nacjonalisty, przez Macierewicza.
Mowa o Ignacym Matuszewskim. Zawiązał się już specjalny komitet. Protestuje przeciw temu bratanica Matuszewskiego, Maria Mostowska - zasłużona powstanka warszawska - krewna Hartmana.
Hartman przytacza list Mostowskiej do Macierewicza przeciw gwałtowi na polskiej pamięci, do pisowski minister to gwałciciel życia publicznego, taki który lubi sobie folgować - metaforycznie - w kostnicy.
Więcej >>>
środa, 12 sierpnia 2015
Duda tylko w ucieczce czuje się wolny
Andrzej Duda nie daje się poznać. Skutecznie ucieka w Polskę, w ludzi, w tłum. To nie jest poznawanie. Duda najwyraźniej się boi ludzi. I to nie jest paradoks. Tłum jest bezimienny, nie kieruje się rozumem, tylko emocjami. Tłum jest bezimienny, jedyny podmiot w tłumie z Dudą w tłumie to sam Duda. Duda dobrze czuje się tylko w swoim towarzystwie.
To nie są żadne paradoksy, to wychowanie Dudy. Duda został ortodoksyjnie wychowany przez rodziców i w Kościele (wszak ministrant). Duda jest skryty, przyjmuje pozycję obronną, ucieczkową z przyklejonym uśmiechem na twarzy. Sztuczny uśmiech na twarzy to barykada wnętrza.
Duda był tak sekowany, że musiał stworzyć mechanizmy obronne, nawet wbrew sobie. Duda ucieka w lud. To nie przypadek, lud wychwala Idola, swego bałwana (czyt. Stary Testament). Kolejna samotność Dudy. Tłum - opakowanie samotności.
Tak została uszyta ta postać. Przez dom, Kościół, a w ostatnim czasie przez prezesa Kaczyńskiego. Kazimierz Kutz uważa, że Duda to but uszyty na miarę nogi Kaczyńskiego. A ja strawestuję, iż to tajemniczy "człowiek w czarnym bucie". Wyklepany na szewskim prawidle: koscielnym, partyjnym.
Jan Hartman z kolei przewiduje, iż tajemniczy Duda zechce się emencypować od zależności Kaczyńskiego i biskupiej, gdyż wejdzie w konflikt z ich zachłannością. Duda został ukształtowany, ale w określonych granicach indoktrynacji. To go uwiera, to może nawet boleć, więc bedzie chciał wypowiedzieć posłuszeństwo, stwarzając swój własny ośrodek ideologiczny.
Duda na zawsze pozostanie ortodoksyjnym konserwatystą, ale zechce uzyskać jego koloryt samotności, własny folklor z tłumem w tle. Duda tak naprawdę nie zna siebie, dlatego jest nieobliczalny. I będzie uciekał, bo tylko w tym czynie czuje się wolny.
Więcej >>>
wtorek, 28 kwietnia 2015
Komorowski kontra ogórki, a PSL zawsze wygrywa
Niezbyt silne argumenty na rzecz zmiany w PSL przytacza Jan Hartman, jakoby Waldemar Pawlak miał zastąpić Janusza Piechocińskiego. Pawlak w sposób Mamrota poparł jednym kącikiem ust Bronisława Komorowskiego, drugi kącik zostawiając na Adama Jarubasa. Na tego ostatniego ma czas do godziny 24.00 następnego piątku.
Daleko do sezonu ogórkowego, ale wszystkie partie wystawiły przeciw Bronisławowi Komorowskiemu Ogórki. SLD dosłownie: Magdalenę w kapieli (niegotową), Leszek Miller nie znalazł na wyborach miss kandydatki o imieniu Zuzanna.
Piechociński też poczęstował ogórkiem Jarubasem. Możliwe, że to Jarosław Kaczyński w kampanii ogórkowej jest najlepszy. Wszak ogłaszając kandydaturę PiS na prezydenta zaskoczył wszystkich komentatorów, ogórek Duda nie jest urodziwy jak Magdalena, zaczęły się rozpoznawania Dudy po peselu i jednym zdjęciu odźwiernego, na którym przystawiał krzesło pod siedzenie Lecha Kaczyńskiego.
I tak ta kampania zeszła. Komorowski kontra ogórki. Wracając do Hartmana, Piechociński ma silną pozycję dzięki wynikom samorządowym. Jarubas przerżnie, a Piechociński może się bronić, że za friko oddał procenty Komorowskiemu, w ten peselowski sposób grał na reelekcję prezydenta.
Jeżeli Komorowski przerżnie w I turze, można będzie powiedzieć, że zlekceważył ogórki, traktując je jak mizerię. II tura - gdyby do niej doszło - może być najbrutalniejszą kampanią wyborczą w historiii. Przeciw turowi Komorowskiemu wystąpią wszystkie wilczki PiS, a ich krwiożerczość jest taka jak mediów "drugiego obiegu". Zagryzą wszystkich i wszystko, zwłaszcza rozum.
Sikawkowy Pawlak coś tam w końcu wymamrocze. Raczej nie dowiemy się, kogo popiera. Komorowskiego łamanego przez Jarubasa. To PSL zawsze wygrywa, partia o najdłuższym stażu u koryta.
Więcej >>>
czwartek, 9 października 2014
Hofman nie radzi sobie z emocjami, z rozumem, puszczają mu wodze
Politycy PiS różnie brednie wypowiadali, nie szukając porozumienia z partiami rządzącymi i większą częścią społeczeństwa, ale ostatnio przebijają siebie - i to wielokroć.
Rzecznik Adam Hofman nie ma w żadnym poszanowaniu publiczności, tj. Polaków. Aż tak gardzi nami? Bo co to za stwierdzenie:
"Conchita Wurst, Fuszara i Hartman to różne zjawiska z tej samej parafii. Przykłady skrajnego lewactwa".
Hofman ma prawo do złych emocji, jak każdy z nas. Ale nie ma prawa tej mizerii charakteru prezentować publicznie.
Jeżeli nie potrafi się wycofać z życia publicznego, niech to zrobi jego zwierzchność.
Przecież Hofman pluje nam w twarz, w inteligencję, w umiejętność odbioru prostych komunikatów. Jeżeli Hofman nie zrozumiał, co powiedzieli Małgorzata Fuszara albo Jan Hartman, powinien dopytać się kogoś mądrzejszego, wszak w jego partii są ludzie z tytułami profesorskimi.
A zresztą do rozumienia słów Fuszary i Hartmana nie trzeba tytułu naukowego, wystarczy solidna matura. Czyżby Hofmanowi wiedza i dobre wychowania umknęły wraz z życiem politycznego celebryty? Czyżby nie radził sobie z emocjami w trakcie pobytu w mediach?
Wystarczy tego poniżania publiczności polskiej, poniżania tych, którzy potrafią ocenić, co powiedzieli Fuszara i Hartman. Zwłaszcza poniżania tych, którzy nie zrozumieli, bo taka dawka złych emocji może zniszczyć niewykształconych i niezorientowanych ludzi.
Chyba, że to celowy zamysł Hofmana i jego zwierzchników. Zepsuć elektorat, aby głosował, jak sobie życzą.
A za to odpowiada się przed własnym sumieniem i przed rodziną. Ona też się tego uczy, też te "maniery" praktykuje. Prędzej czy później ten niewidzialny organ - sumienie - odzywa się i daje czadu. A tego Hofmanowi nie życzę, aby rozpadła mu się osobowość i najbliższa rodzina.
Więcej >>>
poniedziałek, 29 września 2014
Hartman o kazirodztwie, które jest złe dlatego, że jest zakazane
Prof. Jan Hartman lubi wsadzić kij w mrowisko, posypać solą trudne miejsca. Życie boli, myślenie też ma boleć. W naszym życiu społecznym najbardziej bolesna jest rzecz najprzyjemniejsza: seks.
Podstawowa potrzeba świata natury i ludzka. Hartman zajął się na swoim blogu kazirodztwem. Gdy dotarła do mnie wieść, wpis zniknął. Jeden z portali zdążył zasygnalizować, acz niespecjalnie dużo cytuje. Może wpis zostanie przywrócony.
Dzisiaj kazirodztwo należy do tabu. W ogóle seks w ciągu swoich dziejów podlegał ewolucyjnemu tabu. Kazirodztwo i seks wśród krewnych to pokaźny dział antropologii, sporo miejsca poświęcają klasycy, wśród nich Claude Levy-Strauss.
Może Hartman zainspirował się postulatem Rady Etyki przy niemieckich izbach ustawodawczych, które winny rozważyć zmiane prawa tak, aby zalegalizować kazirodztwo. A stało się tak po orzeczeniu jeszcze innego ciała, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wydał wyrok w sprawie niemieckiego rodzeństwa żyjącego w związku kazirodczym.
Trybunał uważa, że nie są respektowane prawa podstawowe owego rodzeństwa, mianowicie albo są przymuszani do zachowania tajemnicy o swoim związku, albo rozstania, rozwiązania związku.
Hartman wsadza kij w polskie mrowisko, w którym ostatnio seks osiołków raził działaczy pewnej partii. W swoim stylu Hartman prowokuje: kazirodztwo jest uważane za złe i toksyczne dlatego, że jest zakazane.
Kazirodztwo posponowane było ewolucyjnie dlatego, iż w małych społecznościach dojrzano degeneracyjny wpływ na fizyczność, cielesność. Dzisiaj wyzwalamy się z natury, potrafimy ją regulować wg cywilizacynych potrzeb i kazirodztwo nie musi skutkować potomstwem z genetycznymi powikłaniami.
Hartman odważył się w katolickim kraju wsypać garść soli do najtrudniejszego tematu seksualnego, kazirodztwa, do jednego z naczelnych tabu.
Gratulacje, ale także życzenia dla profesora, aby skórę w tym temacie miał jak najgrubszą, bo razy się posypią.
Więcej >>>
poniedziałek, 8 lipca 2013
Sejm Kołków
Jan Hartman na swoim blogu gusła, które miały miejsce na Stadionie Narodowym, gdy człowiek z Afryki, niejaki o. John Bashobora uzdrawiał - pisząc po ludzku: wciskał kit - nazywa cudownym zidioceniem.
Polski Kościół dostał cofki nie do czasów Średniowiecza, bo to dla hierarchów typu abp Hoser, nowoczesność, nasz miejscowy Kościół cofnął się do czasów Zidiocenia w nowym wydaniu, czyli do Nowego Zidiocenia.
Postzidiocenie.
Kościół ma wsparcie nawet posłów, a kimś takim jest John Godson wyznawca postzidiocenia, który widział wskrzeszenie umarłych, a nawet ma na video.
Zanim idioctwo Godsona osądzimy, proponuję przyjrzeć się mu w mediach, jak w nich występuje. Może on sam jest wskrzeszonym? Bo postidiotą na pewno.
Może Godson to pierwszy w dziejach parlamentarzysta wampir? Ale co robi w XXI wieku w gmachu przy Wiejskiej?
Ukłucie wampira czyni z innych wampirów. Czyli mielibyśmy Sejm Wampirów, który toczy naszą krwawicę. Aby powstrzymać ten proces degradacji rzeczywistości, należałoby w stosunku do przedstawicieli użyć osinowych kołków i zatkać nimi urny podczas wyborów. Aby nie wybierać kołków.
sobota, 19 stycznia 2013
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Ilu w Polsce jest katolików? - definicja i obliczenia Hartmana
Jan Hartman (filozof, profesor) na swoim blogu w Polityce definiuje polskich katolików i na tej podstawie oblicza: ilu rzeczywiście ich jest.
Dane są przybliżone (na oko), ale wiarygodne intelektualnie.
Definicja katolika przedstawia się następująco:
WARUNKI UZNANIA CZŁOWIEKA ZA KATOLIKA
wg prof. Hartmana
1. Ochrzczony w kościele katolickim
2. Chodzący czasami do kościoła
3. Określający samego siebie (samą siebie) jako katolika (katoliczkę)
4. Znający kilka najważniejszych dogmatów i wierzący w nie
5. Zachowujący przynajmniej pozory życia chrześcijańskiego
2. Chodzący czasami do kościoła
3. Określający samego siebie (samą siebie) jako katolika (katoliczkę)
4. Znający kilka najważniejszych dogmatów i wierzący w nie
5. Zachowujący przynajmniej pozory życia chrześcijańskiego
Trudno jej cokolwiek zarzucić, prawda?
A więc jeżeli przystaniemy na takie dictum, Harmanowi wychodzi, że katolików Polaków jest 5-10%, w porywach - 15%.
A jakie mają przywileje? A dokładnie instytucja, która ich reprezentuje - Kościół? Niebotycznie zawyżone.
Co na to PiS, która mieni się partią chadecką, zatem reprezentująca katolików, a zbiera elektoratu 20 i więcej procent? W porywach do 30%, nie przekraczając tej magicznej liczby.
Bez głębszej analizy należy stwierdzić: jeżeli Kościół sam nie zrezygnuje ze swoich przywilejów i jeżeli nie zrobią tego politycy (w szczególności rządząca PO), zrobi to społeczeństwo prędzej, czy później.
Grzechem jest nadmiar przywilejów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




