Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Duda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Duda. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lipca 2017

PiS chce zamknąć usta SOKowizBURAKA


Obecnej władzy marzy się cenzura. Będzie z pewnością dążyć do niej w takiej, czy innej postaci.

W tej chwili jest możliwa cenzura pośrednia, acz równie uciążliwa, mająca cechy nękania.

Urażeni krytyką notable PiS mogą sięgnąć po zawiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

Tak zapowiedział, ale nie postąpił jeszcze, Antoni Macierewicz w stosunku do książki Tomasza Piątka "Macierewicz i jego tajemnice".

Jeżeli Macierewicz uznaje, że Piątek kłamie na jego temat - a książka jest wyjątkowo obficie udokumentowana i opatrzona przypisami - powinien wystąpić z pozwem sądowym z powództwa cywilnego.

Bo sądy są jeszcze niezależne. Jeszcze...

SOKzBURAKA produkuje memy, które zwykle uderzają w splot słoneczny PiS. Dostało się Piotrowi Dudzie, szefowi obecnej "Solidarności".

Mem o Dudzie to był tekst o nim umieszczony na tle fotografii funkcjonariuszy ZOMO.

I co się stało? Urażona została "Solidarność". I to ona złożyła wniosek do prokuratury.

A ta zaczęła ścigać, nękać twórcę strony SOKzBURAKA. Chce znać nazwisko - kto umieścił mem, itd.

Po co? Czy prokuratury rozstrzyga, co jest właściwe, a co nie? Nie od tego jest prokuratura.

Duda czuje się urażony, albo nieprawdziwie o nim napisano, to proszę - iść do sądu. Ale... sądy są niezależne, a prokuratura chodzi na pasku PiS.

I to jest cenzura. Chcą w ten sposob zamknąć usta SOKowizBURAKA.



piątek, 2 września 2016

Kościół katolicki - przynajmniej w Polsce - staje się Kościołem islamu, a w zasadzie meczetem katolickim


Robi się coraz bardziej teokratycznie. "Solidarność" i wyższy kler optują za wprowadzeniem zakazu handlu w niedzielę.

Piotr Duda chce wolnej niedzieli dla "Boga i rodziny". Ktoś mu zabrania Boga i rodziny? Przede wszystkim kler powinien mieć wolną niedzielę, bo to ich jedyna praca.

A jeżeli uważają, że praca przy ołtarzu nie jest pracą, to co oni robią? Są nierobami?

Na to wygląda. Kler handluje wiecznością, towarem, którego nie ma, a za który żyją sobie ponad stan. Handel nicością.

Czy Bóg, niebyt, jakkolwiek byśmy nazwali, chce służenia mu, chce takiej poniżającej roli ludzi?

Miało to jakiś sens kiedyś. Jakiś... Bo z dzisiejszego punktu rozumu niewiele jest w tym sensu.

A tym bardziej karać za coś, co nie ma sensu? To jaki jest sens? W niedzielę nie będzie można się upić z braku sensu, rozpaczy, bo w restauracjach nie będzie handlu?



A może posuną się do tego, że zabronią sprzedawać alkohol w ogóle, bo za mało daje się na tacę.



Polski Kościół katolicki staje się Kościołem islamu.

Więcej >>>

czwartek, 3 września 2015

Solidarność przystępuje do demolki. Skutki cyrografu Dudów z kampanii prezydenckiej


Dudom łatwo było się dogadać, nie tylko ze względu na zbieżność nazwiska. Przede wszystkim posiadają wspólną cechę charakterologiczną: umiejętność wymazywania z szarych komórek rzeczy dla całego świata oczywistych.

Ostatnio tę cechę - nazwijmy ją dosadnie - godną Alzheimera zaprezentowano na uroczystościach poświęconych rocznicy "Solidarności". Duda jeden i drugi wykazali niepamięć o najwybitniejszym (obok Piłsudskiego) Polaku XX wieku, Lechu Wałęsie.

Śmiać się, czy płakać? Świat popukał się w czoło. My możemy oczekiwać, że niedługo z takimi "politykami" czeka nas przepaść. Polecimy w przyszłości na zatracenie, gdy ludzie bez właściwości prezentować będą pozostałym Polakom taką marność charakteru, osobowość Alzheimera.

Z jednym Dudą i drugim czeka nas Nic, Zero. Upodlili naszą historię, dlaczego więc gorsza miałaby być teraźniejszość i przyszłość?

Duda związkowiec nie popuszcza. Związkowcy zaprotestują pod Senatem, gdy ten obradować bedzie nad drugim referendum w dniu wyborów parlamentarnych.

Ta inicjatywa wyszła z obozu pierwszego Dudy. Obydwaj Dudowie jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej zawarli cyrograf, który będzie skutkował tak, jak podczas rocznicy "Solidarności".

Propagowana będzie zakłamana historia w stylu stalinowskim, a współczesności wykręci się ręce, sparaliżuje: strategia Alzheimera.

Jeden Duda z drugim szykują nam przyszłość bez przyszłości, za to zgodnie z planowaną preambułą gotowca Konstytucji PiS z 2010 roku: "W imię Boga wszechmogącego...".

Przyszłość na kolanach, przyszłość niewolników. Duda prezydent do tego podchodzi z całą powagi swej "niezłomnosci". Groteska. Przynajmniej w tym gatunku ekspresji będziemy lepsi od innych.

Więcej >>>

sobota, 22 sierpnia 2015

"Solidarność" jest uzurpatorem ruchu społecznego tak, jak Andrzej Duda partyjnie uzurpuje sobie wspólnotę Polaków


35 lat temu powstała "Solidarność". Najbardziej spontaniczna akcja polityczna w dziejach Polski i do tego autentyczny ruch społeczny (a może przede wszystkim).

Naprawdę była wspólnotą wszystkich Polaków. Nikt nikogo nie przymuszał, aby walczyć o wolność swoją i suwerenność kraju. W "Solidarności" byliśmy wolni, choć wokół szczerzyła zęby opresja.

Te czasy nie wrócą (To se ne wrati, pane Havranek). "Solidarność" stała się mitem, acz nim nie była. To mit niewymuszony.

To nie mit, że potrafimy być wspólnotą. "Solidarność" wyprodukowała wielu wspaniałych polityków, ale gdy nie była mitem, nie miała polityków, miała aspiracje, Polacy w tym związku zawodowym emancypowali się, uczyli się mówić o sobie, artykułować potrzeby materialne i duchowe.

Możliwe, że "Solidarność" jest nie do powtórzenia w naszej historii i w innych narodach. Ten "cud" zdarzył się w PRL-u. W wesołym baraku, gdzie jakoby ustrojem była demokracja ludowa.

To był cud ludowy, cud Polaków. Cud mimo braku mitu.

Dzisiaj ten nie-mit jest politycznie zawłaszczany, z tego nie-mitu, z tej wspólnoty, tworzy się chory mit na potrzeby polityczne.

Tamta "Solidarność" nie ma spadkobierców, chyba, że za takowych uznamy wszystkich Polaków, wspólnotę. I w zasadzie zostaliśmy sierotami po "Solidarności", po tej matce naszej wspólnoty.

Dzisiejsza "Solidarność" tylko sobie uzurpuje prawa do historycznej "Solidarności". Nie jest wspólnotą, tylko interesem działaczy związkowych takich, jak Piotr Duda.

Ten Duda popiera Dudę prezyenta. To wszystko mówi o obydwóch Dudach. O ich jakoby wspólnocie wszystkich Polaków, która jest li tylko wąskim interesem politycznym. Wspólnotą interesu politycznego.

Solidarność wyalienowała się ze wspólnoty, tak jak prezydent Andrzej Duda alienuje sie ze swoim partyjnym zapleczem ze wspólnych celów Polaków i Polski. Mitem nazywają swoje polityczne kadłubki bez rąk, nóg, a przede wszytkich bez głowy. To bezrozumny mit.

Taka kaleka Polska nie jest Polską, tylko interesem politycznym. Chorą Polską.

Więcej >>>

wtorek, 18 sierpnia 2015

Referendum winien towarzyszyć marsz żałobny Chopina, aby Kukiz mógł zmierzać z otwartą przyłbicą do swego politycznego grobu


Referendum nie ma większego sensu, przedstawia się, jako gonienia króliczka. I nie chodzi o to, aby uzyskać w nim odpowiedzi na konkretne pytania, ale by politycy mieli nowe ubite pola, na których będą mogli harcować.

Referendum tak naprawdę dotyczy tylko Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. To, że odbędzie się referendum jest sukcesem Pawła Kukiza, ale też w dniu referendum winien muzykowi towarzyszć marsz żałobny Chopina, bo to jego pogrzeb jako polityka.

Zaś spadające nieliczne kartki do urny wyborczej będą piaskiem spadającym na wieko kariery politycznej muzyka. Było show, wokalista politycznie fałszował, choć wzbił się na 20 proc. Kukiz przechodzi zatem jako truchło polityczne na zajęcia seminaryjne na politologii.

Oto wtrąca się nowy gracz referendalny szef "Solidarności" Piotr Duda, który ma pomysł, aby dorzucić nowe referendum, a miałoby się odbyć razem z wyborami parlamentarnymi.

Wybory parlamentarne zatem musiałyby kosztować dubeltowo, gdyż referendum wg ordynacji i prawa pracy nie mogłoby być tożsame z wyborami parlamentarnymi.

Polityka w kraju uległa dewaluacji. Polityków też mamy z odzysku. Licytują się na populizm, bo tylko on jest dla nich zrozumiały Szkoda Polski, ale i tę głupawkę musimy przejść. Taka jest cena demokracji.

Więcej >>>

środa, 24 czerwca 2015

Dudy absolutnie pierwszy projekt, a potem media i Kościół


Andrzej Duda zaczynać będzie swoje urzędowanie od odwdzięcznienia. Na pierwszy ogień idzie "Solidarność", a dokładnie Piotr Duda, z którym podpisał "postulaty związkowe".

Jak to nazwał swoim językiem prezydent elekt: "mój absolutnie pierwszy projekt". Ten absolut dotyczy wieku emerytalnego, który za sprawą Donalda Tuska został podwyższony.

Duda (ten do niedawna bardziej znanych z Dudów) wygrażał Tuskowi, czego to złego nie zrobi, ale niczego nie wskórał, bo taka jest logika dziejów. Dzisiaj związki zawodowe są zupełnie, czym innym, niż "Solidarność" była w czasie PRL-u i pierwszych latach transformacji.

Duda wyczekał i doczekał drugiego Dudy, który "absolutnie po pierwsze" będzie psuł reformy. A co się martwić, sknoci, przyjdzie drugi Tusk, to naprawi.

Fragmenty tego "absolutu" Dudy są już znane, niczego istotnego nie wnoszą, ale za to bałagan "absolutny". Główne zręby psucia Dudy w kwestii obniżenia wieku emerytalnego to: dobrowolność przechodzenia na emeryturę w połączeniu z 40-letnim okresem składkowym. Przynajmniej przybędzie urzędników, którzy będą interpretowali bałagan prawny Dudy - zaznaczam, do czasu, gdy drugi Tusk przyjdzie i naprawi.

Lista postulatów pierwszego Dudy, które podpisał Duda elekt jest większa, postulaty rzecz jasna polegają na psuciu. Ale to nie Dudy zmartwienie, on jest przecież prezydentem PiS.

Warto w tym momencie podkreślić inny aspekt "absolutnych" prerogatyw Dudy. On jest prezydentem, a nie parlamentem, ani tym bardziej rządem. Och ten ciemny lud, przepraszam: elektorat, który go wybrał!

Tak zatem wygląda pierwszy "absolut" Dudy". A jaki będzie Dudy "mój sbsolutnie drugi projekt"? Nie wiem. Ale niech zgadnę. Media, albo absolut dotyczący Kościoła. Przecież kingmaker Jarosław Kaczyński nie będzie dzielił się logoreą w niszowej TV Republika, a w TVP. No i trzeba "zapłacić" za używanie ambon, jako trybun, bo ratowanie hostii to za mało.

Takie są "abolutnie zasadnicze projekty Dudy", który napsuje w stylu pisowskim. Cóż, przyjdzie drugi Tusk i będzie spuściznę Dudy "absolutnie" odkręcał.

Więcej >>>

czwartek, 5 lutego 2015

Duda z "Solidarności" jest niestety sam piromanem, Polska nie da się podpalić, więc jego ambicje spłoną na tym wzniecanym stosie


Szef "Solidarności" Piotr Duda nie ukrywa, że interesuje go przewracanie kraju, bo chce ugrać politycznie i finansowo dla wąskiej grupy funkcjonariuszy związkowych.

Duda nie sili się na żadne uzasadnienie, stwierdza: "PO i PSL podpalają Polskę". Nie isteresuje go, że ten absurd nie trzyma się kupy. PO inicjuje strajki w kopalniach, etc.

Platforma teraz wyjdzie na ulice Warszawy, będzie palić opony, rzucać śrubami, domagać się od siebie więcej niż zasługuje, a przy tym używać języka polskiego jako wróg samej siebie. A kto by się przejmował logiką. Duda tym się nie przejmuje, jako celebryta. Łazi po mediach.

Tak Duda plecie na mękach rozumu, jak Piekarski. Czego broni Duda? Swojej posady, a jest ona lepiej uposażona niż ministra w rządzie Ewy Kopacz, do tego nie musi składać oświadczeń majątkowych.

Oczywiście, że odbija się premier Kopacz pierwsze porozumienie ze związkowcami w Komapnii Węglowej. Donald Tusk dawał sobie radę z Dudą, acz przychodziło mu to z wielkimi oporami, a także zamiataniem wielu kwestii pod dywan.

Duda teraz liczy, że da radę z kobietą, wypowie absurd o podpalaniu. Trudno, Ewa Kopacz musi bronić Polski przed Dudami, może nawet jego metodami. Jaka akcja, taka reakcja. Wyłazi Duda na ulicę, będzie rzucać śrubami, palić opony - trzeba go poczęstować pałą. Po coś policja istnieje. Zdaje się, że dla bezpieczeństwa publicznego, prawda?

A Sejm jasno i głośno winien powiedzieć: funkcjonariusze związkowi składają zeznania podatkowe, bo Duda to polityk. Niczego w życiu nie osiągnął, tylko rozwala, co mu nawinie się pod rękę i puszcza w obieg absurdy o piromanii.

Zdecydowana Ewa Kopacz prędzej czy później uświadomii szeregom, z których korzysta Duda, że to jest przeciw nim samym. Wówczas Dudę opuszczą, A nawet sprawią mu polityczny stos. Wtedy jego kariera polityczna spłonie, jak absurdy, które wygłasza. Niech zginie od broni, którą propaguje.

Więcej >>>

poniedziałek, 2 września 2013

Kaczyński prowadzi grę burzenia, Duda ma cel negocjacyjny


Henryk Wujec uważa, że zakaz uczestniczenia w protestach wrześniowych wydany przez Jarosława Kaczyńskiego dla członków swojej partii powinien być dla Piotra Dudy nauczką: "byśmy walczyli o naszą sprawę, sprawę pracowniczą".

To są tylko łzy moralne. Duda nie jest łzawym związkowcem (lecz często aroganckim), tym bardziej łzawy nie jest Kaczyński. Obydwaj interesy mają podobne. Duda - aby "Solidarność" nie topniała w oczach, a Kaczyński - aby PiS chwilowo zyskujący sondażowo, utrzymał stan posiadania w elektoracie.

Duda chce się utrzymać, Kaczyński chce burzyć. To są dwa inne światy wartości. Duda wydaje się o wiele skuteczniejszym graczem politycznym, mimo wyjścia z Komisji Trójstronnej. Owo wyjście można traktować - i należy - jako akt negocjacji.

A Kaczyński liczy tylko na jedno: kompletną dezintegrację PO i ostateczny upadek Tuska. Chce burzyć i na tych gruzach rządzić. Prezes PiS nie potrafi budować. Nikt w kraju nie wskaże jego dokonania w tej mierze po 1989 roku. Dlaczego dzisiaj miałoby być inaczej?

Podejrzewam jeszcze jedno. To nie Duda "dostał nauczkę", to Kaczyński był zmuszony, aby nie wikłać się w protesty, z których komunikaty dla jego elektoratu mogłyby być zniechęcające.

Kaczyński politycznie ma do zaoferowania tylko imponderabilia - patriotyzm, tradycja, katolicyzm - polityczne ruchome piaski. Duda chce podnieść status materialny związkowców. Zupełnie inna kwestia, czy ten status w dzisiejszych warunkach ekonomicznych jest do spełnienia i czy nie pociągnie za sobą realnego kryzysu. Kaczyński gra burząc, Duda ma cel negocjacyjny.

środa, 24 kwietnia 2013

Piotr Duda zapowiada gorącą jesień



Komisja Trójstronna nie przyniosła żadnego rozstrzygnięcia w najważniejszej kwestii w tej chwili dla "Solidarności". Odstąpienia rządu od forsowania zmian w prawie dopuszczającym uelastycznienie czasu pracy. Piotr Duda, szef "S" zapowiedział, że jak nie pójdzie po myśli związkowców, na wrzesień szykuje  strajk generalny i protesty w Warszawie nawet kilkudniowe, aż upadnie rząd.

Kilka tygodni temu próba czterogodzinnego strajku generalnego na Śląsku zakończyła się połowicznym sukcesem. Nie wzięło w nim udziału tylu związkowców, ilu życzyłyby sobie centrale związkowe. Jednak aglomeracja śląska została sparaliżowana.

Do strajku protestacyjnego nie potrzeba aż tak wielu uczestników, aby dał się we znaki ludności miasta. W tym wypadku będzie to stolica, a więc dolegliwości dotkliwsze. Duda ze związkowcami się przygotowują, a pomaga im także czas.

Wzrost gospodarczy ostro hamuje i po wakacjach może być największy dołek kryzysu. Obojętni dzisiaj, czując zagrożenie utraty miejsca pracy, z letnich mogą stać się zwolennikami radykalnych rozstrzygnięć. Nie będą próżnowali politycy opozycji, chociaż nie przedstawili żadnych realnych recept na czasy kryzysowe, bo populizm niczego nie załatwia.

Później będą się martwić. Tusk obstaje przy uelastycznieniu czasu pracy, powiedział po fiasku komisji, iż nie ustąpi z tego punktu, nie chce zwiększać skali bezrobocia. Każdy inny postulat, owszem, jest do negocjacji. Wiosna miała być gorąca, jest taka sobie. Przeciwnicy Tuska zapowiadają gorącą jesień.

niedziela, 17 marca 2013

Cezary Kaźmierczak i lewizna polityczna


Lubię polskich socjalistów, którzy z socjałem (bo nie z socjalizmem) mają tyle wspólnego, iż twierdzą, że serce ich bije po lewej stronie i ich ulubionym pojęciem jest lewizna. Intelektualna lewizna - dopowiem.

To łączy tzw. socjalistów z Sejmu i komentatorów tej właściwości (a tak naprawdę przypadłości). Prezes pracodawców Cezary Kaźmierczak odezwał się na postulat innego prezesa Piotra Dudy, który chciałby ustalenia minimalnej płacy. Kaźmierczak odezwał się, jak pracodawca, który dogląda w swoim zakładzie jedną, dwie linie produkcyjne. "W dupie" to względnie kulturalne słowo, gdy taśma stanie, albo nawali odbiorca jego prostej produkcji, przekleństwa są dużo bardziej siarczyste. A takich średnich przedsiębiorców w kraju jest zdecydowanie najwięcej.

Kaźmierczak się wkurzył, bo Duda reprezentuje związek, gdzie podaż funkcjonariuszy związkowych jest większa niż popyt prostych związkowców. Dzisiaj "Solidarność" to zupełnie, co innego niż ruch społeczny w PRL i na początku transformacji, dzisiaj to anachronizm w nowo powstających zakładach pracy. Funkcjonariusze typu "Duda" ratują swoją tyłki i ten gest w Sali BHP Stoczni Gdańskiej jest ich ucieczką do przodu. Podkleja się pod owo "oburzenie" Paweł Kukiz, bo jego feblik JOW nie doczekał się spełnienia.

Dzisiaj nie ma socjalizmu, bo nie wiadomo, co z nim można byłoby zrobić, dzisiaj nie ma nawet lewicy w tradycyjnym rozumieniu. Jest ona tylko w Sejmie, to znaczy są politycy, którzy przyznają się do serca po lewej stronie, bo wiadomo, że pozostałym serce bije po środku, albo po prawej stronie. Leszkowi Millerowi  serce bije po lewej stronie od zawsze, to znaczy od kiedy zaczął pracować na linii produkcji lewizny w KC PZPR. Ostatnio bije serce po lewej stronie Januszowi Palikotowi, bo przeszedł jakąś transplantację.

Kaźmierczak nazwał, bo mu i tysiącom polskim pracodawców wpieprzają się tacy "intelektualiści lewizny". Pracowników zawsze on znajdzie, lecz gdy prawo nie da możliwości zatrudnienia na warunkach, jakie dyktuje rynek zbytu, zamknie jedną, dwie linie produkcyjne, albo spieprzy z kraju. Albo zajmie się obrotem  pieniądza lub jego inwestowaniem. Jeszcze nie słyszałem, aby maklerzy walczyli o pensję minimalną, ale Duda i ci z lewizną umysłu, a z sercem bijącym po lewej stronie, mogą popisać się kreatywnością i w tej mierze. Do przodu, lewizno intelektualna!

Albo przeczytacie Marksa do końca (tradycja), albo doczytajcie Slavoja Żiżka i Zygmunta Baumana, albo przeprowadźcie transplantacje umysłu, serca nie potrzebujecie, bo bije na lewiźnie.

Czytam kołowaciznę (termin ze St. Przybyszewskiego, którego tak lubił lewicowy - ale nie z lewizny - Stanisław Brzozowski) i nie dziwię się polskiemu Moherowemu Socjalizmowi, który ma się coraz lepiej. Te same hasła głoszą Jarosław Kaczyński i lewizna socjalistyczna: Miller i Palikot. Jeszcze wartości pozaprodukcyjne ich różnią. Zrobią jakiś moherowy okrągły stół i Magdalenkę, dojdą do moherowego kompromisu - i nie będzie im pluł Kaźmierczak w dupę.

piątek, 19 października 2012

"Solidarność" wypowiada posłuszeństwo PiS?


Przewodniczącego "Solidarności" Piotra Dudy nie będzie na poniedziałkowej debacie PiS o pracy.

Co się stało?

Włóżmy między bajki słowa Dudy, że ma w tym czasie zaplanowane inne spotkania.

Czyżby "S" wypowiadała Kaczyńskiemu i PiS posłuszeństwo? Może tak. Bardziej prawdopodobne jest, iż Duda chce budować osobną pozycję polityczną i społeczną.

Byłby to powrót do korzeni. Ale także dystansowanie się od partii politycznych. Taka postawa mogłaby wyjść związkowi zawodowemu tylko na dobre.

Może to też być chwilowa zapaść stosunków politycznych Duda-Kaczyński. Niemniej coś się dzieje, osłabienie PiS może tylko krajowi wyjść na dobre. Kaczyński i jego partia uwstecznia Polskę, jakkolwiek ich mniemania mogą być inne.

Dobrymi intencjami PiS piekło jest wybrukowane, a Kaczyński w nim pełni rolę Belzebuba.


sobota, 29 września 2012

Brunatna sobota Rydzyka, Kaczyńskiego, Dudy


Ilu zjedzie do Warszawy na brunatny marsz "Obudź się Polsko"? Dane będą różne. "Oficjalne", rydzykowato-pisowskie zawyżą dwu-trzykrotnie, niezależne - może podadzą w przybliżeniu.

W każdym razie brunatni będą mieli twarz Rydzyka, Kaczyńskiego, Dudy i tego niże gościa.


"Rzeczpospolita" trzymająca stronę prawicy materiał propagandowy utrzymuje w tonie i tytule recepty: "Jak się nie dać stłamsić". Kaczyński daje się stłamsić? Wszak jego partia specjalizuje się w teoriach spiskowych i powołuje odpowiednie sejmowe zespoły od "winy Tuska".

A prezes uwielbia konferencje prasowe, na których wraz z akolitami peroruje o własne wyższości chorobowej nad normalnością i spokojem.


Zaś Kościołem trzęsie nie kto inny, jak o.Rydzyk. To on najlepiej wie, za kogo katolicy mają się modlić. Jakie są dogmaty wiary.

Aby to przekazywać w polski świat, musi mieć biznes - TV Trwam na multipleksie cyfrowym. Gra toczy się o rząd dusz, nad którymi się panuje, bo to oni przynoszą kasę na tacę.


Ta brunatna sobota da odpowiedź: Ile będą mogli zniszczyć w Polsce? Bo że niszczona będzie demokracja i przestrzeń publiczna dzisiaj, jutro - w to nie wątpię.



Niszczą dla siebie. Co nam zniszczą Polskę - to ich zysk. Będą sobie gratulować.

czwartek, 20 września 2012

Napis "im. Lenina" jak wąsy Piłsudskiego


Sondaż dla "Newsweeka" dotyczący obecności napisu "im. Lenina" na bramie Stoczni Gdańskiej jest niejednoznaczny. Prezentuje to grafika:




Przeciw napisowi jest 38%, za - 34%, a "wsio rawno" - aż 28%. Tych, którym wszystko jedno, nie należy dodawać do "za napisem", niemniej ci, którym to przeszkadza są w zdecydowanej mniejszości.

Zatem nieuprawnione było twierdzenie szefa "Solidarności" Piotra Dudy, iż odpiłowując napis wraz z posłem PiS Andrzejem Jaworskim, działał w imieniu zdecydowanej większości Polaków. Działał doraźnie politycznie.

Taka bieżączka polityczna wzięła górę nad względami historycznymi, wszak ikonosfera bez historycznej nazwy jest nieprawdziwa. Niewartościowa poznawczo; to tak jakbyśmy na zdjęciach wyretuszowali wąsy Józefowi Piłsudskiemu dlatego, że dzisiaj są niemodne

Świadczy to też, że ci ludzie z brzeszczotami w rękach nie są pewni swoich racji, gdyż powoduje nimi wewnętrzna blokada, wyparcie. Oczywiście postać Lenina jest dla Polaków złowieszcza, lecz tamtego systemu już nie ma, nie zagraża naszej suwerenności, a Lenin jest "wiecznie żywy" tylko w swoim mauzoleum.



sobota, 8 września 2012

Duda do Grecji!



Napis za plecami uzurpatora Piotra Dudy należy zabrać. Jest szefem związku zawodowego, ale nie "Solidarności".

Gnojka "trza" przepędzić do Grecji, tam jego miejsce do demolowania. Duda dudnij się do Hellady.