Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waldemar Kuczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waldemar Kuczyński. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 grudnia 2025
piątek, 12 września 2025
USA Trumpa to dziś bardziej zagrożenie, a nie sojusz
O wpisie Tuska i nie tylko >>>
Z Archiwum. Wpis Pabla Moralesa z ubiegłego roku >>>
Sojusznicy z NATO wspierają nas, a prezydent USA i wiceprezydent mją nas - delikatnie pisząc - gdzieś >>>
Trump woli interesy z Putinem, niż stanąc w obronie Polski przed tym zbrodniarzem >>>
Tylko Europa i aż - na nią możemy liczyć >>>
Etykiety:
***** ***,
#HienyPiS,
#PatoPiS,
#PisDoWora,
#PiStoRosja,
Donald Trump,
Donald Tusk,
J.D. Vance,
Kleofas Wieniawa,
Pablo Morales,
rosyjskie drony,
Waldemar Kuczyński,
Władimir Putin
piątek, 15 sierpnia 2025
Tusk a Nawrocki, klasa kontra chamstwo
Jak politycy KO planują zablokować PiS w powrocie do władzy >>>
Kancelaria Nawrockiego zagubiona jak dzieci we mgle w kontaktach z Trumpem i nie tylko >>>
Nawrocki ograny przez Trumpa >>>
Donald Tusk po spotkaniu z Nawrockim >>>
Duda w swojej książce okazuje się naprawdę być debilem >>>
poniedziałek, 9 czerwca 2025
niedziela, 2 czerwca 2013
Czy czeka nas niewola smoleńska?
Waldemar Kuczyński przestrzega przed państwem, w którym będzie obowiązywała religia smoleńska, a ta jak każda nowa wiara będzie musiała dla swoich wyznawców zapłonąć stosami. IV RP to będzie pryszcz. PiS dorobił się idei, której nie posiadał w takiej twardej postaci w 2005 roku. Wówczas partia Kaczyńskiego wyzwalała się z kokonu POPiS i na wejściu miała Kazimierza Marcinkiewicza, wybitnego PR-owca, dla mediów uśmiechniętego od ucha do ucha.
Republika smoleńska powoła inkwizycję do rozliczenia III RP, Torquemadę już ma, Antoniego Macierewicza. Na stos pójdą politycy, publicyści, media, a reszta schowa ogonki pod siebie i przycupnie w mysiej norze. W Warszawie nie będzie drugiego Budapesztu, to Budapeszt będzie chciał być drugą Warszawą. Czy tak się stanie? PO na równi pochyłej, lewicy nie widać, choć się odzywa, ale nic nie zyskuje, bo nie ma czym.
Do wyborów parlamentarnych zostały dwa lata. Aż dwa lata. Mogą odbyć się wcześniej, jak PO będzie traciła elektorat w takim tempie, to do urn możemy pójść na wiosnę następnego roku. Erozja partii Donalda Tuska postępuje w szybkim tempie. Tak wcześniej było z AWS, który w ciągu niecałego roku zjechał z 30% do progu wyborczego, podobnie z SLD po aferze Rywina. Degradacja polityczna postępuje szybko, bo mamy do czynienia z emocjami, a to najmniej trwała wartość.
Nie wystarczy przestrzegać i straszyć PiS, który będzie teraz się naprężał i swoje rzeczywiste intencje schowa głęboko gdzieś. Kaczyński też czegoś się nauczył, a na pewno jego otoczenie i odpowiadający za wizerunek prezesa. Zresztą dzisiaj wyskoczenie z "niesłychaną zbrodnią" nie jest w stanie mu zaszkodzić. Publika emocjonuje się, jak publicyści mainstreamu przywalą Tuskowi, co mu wyciągną i jakich nie dotrzymał obietnic. Jarosław Gowin już obrósł w piórka i nie jest kukułczym jajem, ale kukułką, która kuka o swoich wartościach, a naczelną jest, iż "PiS jest partią demokratyczną i nie jest straszne".
Kuczyński przestrzega przed PiS, ale żadnej recepty nie serwuje. Nikt takich nie podaje. Wszyscy liczą na Tuska, iż zdziała cuda. A on choćby był Herkulesem, nie udźwignie zapaści emocji elektoratu. Zresztą w polityce nie ma Herkulesów, oni takimi się wydają, bo sprzyjały okoliczności. Czyżby Polska miała popaść w niewolę smoleńską? Czyżby Polacy mieli zostać wewnętrznie zniewoleni? Barbarzyńcy wcale nie przyjdą z zewnątrz, mamy ich na własnym stanie.
piątek, 22 lutego 2013
Zespół Macierewicza wraca z paranoi do normalności?
To będzie hicior wszechczasów. Zespół Macierewicza doszedł do wiekopomnego wniosku, że do katastrofy smoleńskiej doszło w wyniku awarii silników. A miało tak stać się 50 metrów przed uderzeniem w brzozę, dotychczas nazywaną ironicznie "pancerną brzozę". Smarują na ten temat już media prawicowe, m.in. Fronda.pl.
Najpierw przeczytałem felieton Waldemara Kuczyńskiego, który opatruje hiciora tytułem "Duch Święty nawiedził Macierewicza?" Jest znak zapytania, bo na razie to tylko eksperci.
Powstanie pytanie pod czupryną Macierewicza: A kto spowodował awarię? Itd. Ma wszak talenty twórcze. Mało kto wpadłby na pomysł z helem.
A jaka pokrętna dialektyka sprawcza została zastosowana przez zespół Macierewicza: 50 metrów do brzozy a w silniku nr 3 rozpoczęły się "ponadnormatywne, przekraczające dopuszczalne parametry drgania".
Ufff. Te "ponadnormatywne parametry" spowodowały, że się spociłem. pewnie tak musiało być w silniku, spocił się "ponadnormatywnością".
Ale to jeszcze nie powód do katastrofy. Jedźmy dalej: Drgania "przeniosły się później na silnik nr 1, a wreszcie na główny, czyli silnik nr 2".
No, tak. To już spokojnie katastrofa mogła się zdarzyć.
Jak oni doszli do tej sekwencji zdarzeń? Kuczyński uważa, że zespół Macierewicza wraca z rzeczywistości paranoidalnej do normalności.
Wcale nie byłbym tego pewien. Kuczyński też nie, bo sugeruje Macierewiczowi, że nocą Donald Tusk z Bronisławem Komorowskim mogli się podkraść pod tupolewa i śrubokrętem to i owo poluzować.
W każdym razie można stwierdzić, że Macierewiczowi nic innego nie pozostało, jak jeszcze raz wylecieć na orbitę i wyrżnąć w brzozę. Może mu puzzle pod czupryną wrócą na miejsce.
Poniżej kopiuję dwa artykuły. Waldemara Kuczyńskiego "Duch święty nawiedził Macierewicza?":
W mediach, między innymi na Fronda.pl, mamy oto coś takiego o przyczynach katastrofy smoleńskiej ("Doszło do awarii silników" ): "Wiele wskazuje na to, że właśnie w silnikach zaczęła się awaria, która ostatecznie doprowadziła do tragedii. Mniej więcej 50 metrów przed przelotem samolotu nad miejscem, w którym miała rosnąć brzoza, rozpoczęły się ponadnormatywne, przekraczające dopuszczalne parametry drgania silnika nr 3. Przeniosły się później na silnik nr 1, a wreszcie na główny, czyli silnik numer 2. W konsekwencji doprowadziło to zapewne do zatrzymania się silników w trakcie lotu. Na pewno ich awaria była jednym z głównych powodów tragedii smoleńskiej".
To chyba pierwsza teza tego zespołu mogąca mieć coś wspólnego z rzeczywistością realną, a nie paranoidalną. Jeśli samolot jak kosiarka ścinał mniejsze brzozy i inne krzaki, to do silników wlatywały kawałki i czujniki coś pokazywały.
Podejrzewam jednak, że będzie inaczej, bo w zespole Antoniego Macierewicza zgromadzili się ludzie niezwykli, z nim na czele. I pewno będzie tak, że to Donald Tusk, premier, może z Bronisławem Komorowskim, wtedy marszałkiem Sejmu, obaj z polsko-ruskiego kondominium, nocą, ukradkiem ze śrubokrętami w rękach i podręcznymi latarkami, luzowali jakieś śrubki przy silnikach.
A może? Skoro Duch Święty tchnie kędy chce, to i tchnął pyłek swej mądrości i trzeźwości w tamtym kierunku?
Oraz z Frondy.pl "W tupolewie przed awarią doszło do awarii silników":
Eksperci parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej odkryli nowe fakty w sprawie katastrofy: "zanim rządowy tupolew doleciał do brzozy, była awaria w silnikach. Najpierw w trzecim, a później w pierwszym i drugim". – Doszło do zatrzymania pracy silników w czasie lotu – twierdzi szef komisji Antoni Macierewicz z PiS w rozmowie z dziennikiem "Fakt".
– Wiele wskazuje na to, że właśnie w silnikach zaczęła się awaria, która ostatecznie doprowadziła do tragedii. Mniej więcej 50 metrów przed przelotem samolotu nad miejscem, w którym miała rosnąć brzoza, rozpoczęły się ponadnormatywne, przekraczające dopuszczalne parametry drgania silnika nr 3. Przeniosły się później na silnik nr 1, a wreszcie na główny, czyli silnik numer 2. W konsekwencji doprowadziło to zapewne do zatrzymania się silników w trakcie lotu. Na pewno ich awaria była jednym z głównych powodów tragedii smoleńskiej – tłumaczy Macierewicz.
Do takich ustaleń doszli eksperci współpracujący z zespołem Macierewicza na podstawie analizy tzw. polskiej czarnej skrzynki – "na tym właśnie rejestratorze miały zostać odnotowane nietypowe zapisy, które nie zostały odnotowane na skrzynkach rosyjskiej produkcji".
Według Macierewicza, polska skrzynka jako jedyna zapisywała wszystkie zachowania silników tupolewa. "Została skonstruowana po to, by badać zachowanie silników, ponieważ silniki w TU-154M bardzo często były narażone na ponadnormatywne drgania skutkujące awariami, a nawet katastrofami".
wtorek, 28 sierpnia 2012
Kuczyński o IV RP
Waldemar Kuczyński udzielił portalowi naTemat wywiadu o IV RP, a powodem wzrostu zainteresowania tym tworem jest inny wywiad, udzielony przez Adama Hofmana dla "Uważam Rze", w którym zapowiada IV RP bez Ziobry.
Przeciwnicy Kaczyńskiego na temat IV RP mają wyrobione zdania, bo namiastkę tego projektu otrzymaliśmy w latach 2005-07, zwłaszcza w ostatnim roku koalicji PIS-Samoobrona-LPR, gdy premierem był prezes PiS.
Dzisiaj doszedłby do tego inny projekt, mianowicie Republiki Smoleńskiej. Przy czym słowo republika należy przyjąć, jako nic nie znaczącą nomenklaturę, a która dałaby się poznać upstrzeniem przestrzeni publicznej pomnikami brata Lecha i innymi trudnymi w tej chwili do przewidzenia pamiątkami po "spisku Tuska i Putina".
Kuczyński przestrzega, bo ma świadomość, że polityka często znajdując się na zakrętach, robi takie fikołki, które dzisiaj trudno przewidzieć. Zwłaszcza podatny jest elektorat na irracjonalne wybory w czasie kryzysu, a ten przyjdzie. Może w postaci light, ale też nie można wykluczyć hard. Nie będzie to zależne od rządu.
Kaczyński kieruje się swoimi fobiami, a tych w ostatnim czasie nabył jeszcze więcej. Będąc u władzy eksplodowałby nimi, co dla Polski mogłoby skończyć się tragicznie, włącznie z powolnym procesem tracenia niepodległości, gdyż prezes uruchomiłby swój resentyment do sąsiadów: Rosji i Niemiec.
Prorokowanie, co byłoby, gdyby nastała IV RP, napotyka na bariery wyobraźni, gdyż to wizja niebezpieczna i straszna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


