Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sala BHP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sala BHP. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 marca 2013

Uwaga, obywatelu! Kukiz chce przywrócić tobie podmiotowość! Nie uciekaj z kraju!



Paweł Kukiz na zakończenie Platformy Oburzonych w Sali BHP Stoczni Gdańskiej powiedział: - Musimy przywrócić podmiotowość obywatelowi.

Nie powiem, abym się nie ucieszył. Chrzanię wszystko, moje wgryzanie się w kulturę, w uczestnictwo w jej tradycji, kładę się brzuchem do góry, Kukiz będzie mnie upodmiotowiał. Sam może ma na tym polu średnie osiągnięcia - głównie w popkulturze, która jest pop-, czyli podrzędną kulturą w stosunku do wysokiej - ale będzie upodmiotowiał.

Wszak Sala BHP to polski odpowiednik Kaplicy Sykstyńskiej, a konklawe Oburzonych zebrało ok. 300 hierarchów oburzonych organizacji związkowych i pozarządowych, którym nie podoba się ustrój partyjny w kraju.

Kukiz przez aklamację został powołany do upodmiotowiania. Nie przybierał szczególnego imienia do swojej misji. Kukiz będzie biedaczyną z przestrzeni Pop - po prostu Kukiz - bez numerka porządkowego.

A co? W tej samej sali sykstyńskiej (BHP) powołany został Lech I Wałęsa, który był ledwie elektrykiem, Kukiz jako wokalista na estradzie stał też przy elektrycznej gitarze. Co prawda nie ma wsparcia apostołów Geremka, Mazowieckiego, Michnika, ale ma wiarę w ubogość kultury pop ze swojego Asyżu.

We Włoszech Beppe Grillo, taki sam komik, jak Kukiz, wprowadził swoją reprezentację klownów. Będzie wesoło, nie będziemy się nudzić, choć wzwód intelektualny Kukiza informuje nas, co on może. Nic nie może, polityka to jednak nie seks,  impotentów intelektu w Sejmie podobnych do Kukiza jest mrowie.  Były wokalista chce do nich dołączyć w imieniu podmiotowości obywateli. Ironia? Nie, groteska.

sobota, 8 września 2012

Bal wampirów w sali BHP Stoczni Gdańskiej


W kłamstwach Jarosława Kaczyńskiego nikt nie przerośnie. Na stałe można go wpisać do Księgi Guinnessa. Taki mały człowiek - a takie wielkie kłamstwa. Tylko w takich marnych gabarytach (przede wszystkim mentalnych) może pomieścić się tyle zaprzaństwa.

Usłyszeliśmy to w słynnej sali BHP Stoczni Gdańskiej na konferencji "Lech Kaczyński - człowiek Solidarności".

Najpierw w pamięć swego brata Lecha osobiście kołek osikowy wbił Jarosław. Porównanie nieżyjącego prezydenta do Gandhiego rozpoczęło bal wampirów.



Zakładał "Solidarność" - Lech. W pierwszej setce, czy dwusetce najważniejszych postaci pierwszej "Solidarności" (1980-81) nie był obecny Lech.

Stał się ważny, gdy Lech Wałęsa w 1989 roku dokooptował go do ludzi "S" przy negocjacjach Okrągłego Stołu, a następnie zatrudnił w Kancelarii Prezydenta. Po wykopaniu z posad bracia znikli i na wierzch wydobył się Lech w ostatnim roku rządów Jerzego Buzka, został wówczas ministrem sprawiedliwości.

Jako działacz i jako teoretyk Lech niewiele znaczył. Nie wszedł w żaden spór z Adamem Michnikiem i Jackiem Kuroniem, bo to nie ta półka i nic Lech K. nie miał do powiedzenia. Mamlanie nie jest bytem intelektualnym.

Konferencja ludzi PiS w sali BHP to tylko hucpa, do której świetnie nadaje się muzyka Wojciecha Kilara z "Drakuli" Coppoli.