Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory samorządowe 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory samorządowe 2014. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2014

Komorowskiego projekt nowelizacji jak pstryczek w nos Kaczyńskiego


Bronisław Komorowski przedstawił ciekawą propozycję nowelizacji Kodeksu wyborczego, szczególnie przepisu liczenia głosów nieważnych. Mianowicie segregowania ich.

Można ten przepis interpretować, iż traktuje się głosy nieważne, jako bezużyteczne, które są jak śmiecie w urnie wyborczej. Mogły być użyte, ale zostały zmarnowane.

Trzeba je jak odpady posegregować. Podzielić wzorem odpadów na szkło, makulaturę i plastyk.

Szkło - to te głosy, w których widać celowy zamiar oddania nieważnych głosów.

Makulatura - puste głosy, żadne nazwisko nie zostało podkreślone. Itd.

Głosy nieważne to odpady demokracji, to także część decyzji wyborców, nieumiejetności ich wyborów, celowej niezgody, itd.

Oczywiście winno to być maksymalnie uproszczone, aby nie mogło dojść do nadinterpretacji "a'la Kaczyński". Ilość wydanych kart do głosowania winna się równać ilości kart wyjętych z urny.

Z pewnością nie zadowoli to prezesa PiS, który zmaga się z psychologią przegranego, a nie z demokratycznym werdyktem Polaków.

Komorowski własnym projektem nowelizacji winien wymierzyć Kaczyńskiemu pstryczek w nos, aby wyleciały mu z niego muchy i sny o władzy metodą marszu 13 grudnia.

Więcej >>>

niedziela, 30 listopada 2014

Sasin z Ząbek przegrał prezydenturę Warszawy


Wybory samorządowe dobiegły końca. Prezes PiS jeszcze nie ogłosił sfałszowania wyborów, ale to jeszcze przed nim. Musi tylko z wynikiem się przespać.

Słucham komentatorów i dziwię się, że nie zauważają przegranej PiS. Kaczyński dawno doskoczył szklanego sufitu i od niego się odbija. Można się martwić, że Platforma nie wygrała tak wyraźnie, jak poprzednio.

Ale ludziom nudzi się każda władza demokratyczna. Wyraźnie widać to w wyborach samorządowych. Ludzie chcą zmian na zewnątrz, a nie zmiany siebie. Hanna Gronkiewicz-Waltz wygrała dlatego, że jej przeciwnikiem był Jacek Sasin z Ząbek, z PiS. Gdyby miała poważnego konkuretnta z poważnej partii, mogłaby przegrać, bo ludzie chcą zmian. Jakich? Niespecjalnie wiedzą.

Demokracja to nieklarowny ustrój. Decydujesz o sobie, grupy decydują o sobie, a nie wróg, satrapa, jak w totalitaryzmie. Wyborcy raz nabrali się na PiS i chyba tak na zawsze zostanie. Mieliśmy z tego Lecha Kaczyńskiego, jako prezydenta i IV RP.

Zakończyło się to katastrofą, by nie powiedzieć hekatombą. Nie wierzę w kolejną pomyłkę Polaków, nad czym pracuje usilnie Kaczyński. Jeżeli ktoś chciałby porównać na świecie demokratycznym role opozycji, to nie znajdzie podobnej do PiS. Partia Kaczyńskiego to prawdziwa katastrofa.

PiS to ewenement niespotykany na świecie, w przyrodzie demokratycznej, bo ma takich Sasinów z Ząbek, Kaczyńskich z Żoliborza. Ale nie rycerzy, lecz giermków - Platformy z Polski.


środa, 26 listopada 2014

Prezes PiS - wybitny, Jacek Sasin też


PiS na składzie ma nie tylko wybitnego polityka Jarosława Kaczyńskiego. Okazuje się, że takim też jest Jacek Sasin. Jak oni to robią? Wybitność ciągnie do wybitności.

Oto Sasin nie może na siebie głosować, bo już wybrał burmistrza Ząbek. Przecież Sasinowi może pozazdrościć niejeden warszawiak; kogo wybrać? Bezsenne, zarwane noce. A wybitność PiS tego nie ma: nie może na siebie zagłosować.

Ta wybitność mogła wpaść na pomysł w Ząbkach w kwestii komunikacji. Tam też jest darmowa, bo jej nie ma. Sasin z tą darmochą może tak kombinować. Wybierzecie mnie; dotrzymam słowa, komunikacja będzie za darmo, bo ją zlikwiduję. Ile pieniędzy warszawiacy pozostanie w kieszeniach? Same plusy ten Sasin.

Pytanie z Sasinem może być jeszcze innego rzędu: czy on zaraził się wybitnością od Kaczyńskiego, czy tak sam z siebie, z Ząbek?

Niech żałuje Hanna Gronkiewicz-Waltz, że nie kandydowała na burmistrza Ząbek. Ta kadencja dla prezydent Warszawy stracona, ale następna może być jej. Już dzisiaj może ogłosić, że w Ząbkach od przyszłej kadencji komunikacja będzie za darmo.

O! Już sobie przypomniałem. To jednak Sasin zaraził się od prezesa, który jeszcze przed upływem obecnych wyborów przedstawił kandydata PiS na prezydenta RP. I nie jest nim Sasin. Kto z prezesem się zadaje, to wybitnym się staje. Nawet ja pomyślałem o prezesie i od razu mi się rymnęło.

Taka to zaraza ta partia prezesa. Zaraża wybitnością. Mogę sobie pluć w brodę, że nie wstapiłem do PiS. Byłbym przynajmniej jak Sasin.

>>>

środa, 19 listopada 2014

IV RP będzie zwała się inaczej. Ważne, iż zawiązana została przyszła koalicja


Kryzys związany z systemem informatycznym PKW przyspieszył zawiązanie przyszłej koalicji rządowej. Obecnie już nie chodzi o to, czy wybory zostały sfałszowane - jak i przez kogo? - czy mają być powtórzone. Tak to wyglądać może tylko medialnie.

W tej chwili w sztabach dwóch partii wre praca, jak nazwać IV RP, żeby nie przypominała elektoratom lat 2005-07? Jak ma zachowywać się przystawka, którą kiedyś były Samoobrona i LPR?

Jarosław Kaczyński na oczach kamer klepnął Leszka Millera na koalicjanta przed odejściem obydwóch na emeryturę.

Moja propozycja nomenklatury jest prosta, jak przekaz dwóch premierów (tak się tytułowali): Rzeczpospolita Tetryków (Emerytów). Tym bardziej, że partia emerytów - taka istniała  - zwolniła miejsce na scenie politycznej.

Jarosław Kaczyński ma doświadczenie w dziele zjednoczenia. Po Ziobrze i Gowina przyszedł czas zjednoczyć się z Millerem.

Hasłem wyborczym w powtórzonych wyborach (o ile do takich dojdzie), jak i przyszłych dla Zjednoczonej Partii Emerytów może być: "Po nas choćby potop".

Chrzanić rozum, prawo. TKM.

Więcej >>>


poniedziałek, 17 listopada 2014

Macierewicza czeka gęba pełna roboty


Można sobie wyobrazić, jak przez kampanię wyborów samorządowych nacierpiał się Antoni Macierewicz. Buźki nie otwierał, zresztą jak podobna mu emocjonalnie białogłowa Krystyna Pawłowicz.

Marcin Maksjan z prokuratury wojskowej kilka dni temu wypowiadał się o ukochanej brzozie pancernej, a wiceprezes PiS nie mógł zająć stanowiska. W brzozie znaleziono fragmenty metalu pochodzące najpradopodobniej z lewego skrzydła tupolewa. A Macierewicz gębę musiał trzymać na kłódkę.

Aż się prosi, żeby odezwać się, że prawdopodobieństwo to nie pewność. Milczenie w kampanii samorządowej to dla Macierewicza meczarnie, tortury, Guantamano. Co ja piszę, przeciez mamy własne miejsce tortur, to Stare Kiejkuty.

Maciej Lasek na Twitterze nawet kpił, że brzoza musiała zostać ostrzelana z tupolewa, dlatego znaleziono w niej metal z samolotu. Ależ ten Lasek odważny, schował się zza węgłem kampanii wyborczej i mierzył do Macierewicza.

Lecz już się skończyła kampania, znamy wyniki exit polls, które nie muszą zgadzać się z wynikami PKW. Na wieczorze wyborczym Antoni Macierewicz stanął frontem za prezesem Kaczyńskim, ciut schowany, bo zawstydzony, gdyż był torturowany milczeniem.

Wyobraźmy sobie, że ktoś ma logoreę, a mu każą milczeć. Toż to wyrywanie paznokci bez znieczulenia. Ale Macierewicz mężnie zniósł tortury kampanii wyborczej, teraz da nam znać o sobie. Przypomni, czym była i jest katastrofa smoleńska. A do tego między Polską i Rosja odbywa się wzajemne twórcze wydalanie szpiegów (retorsje), to wiceszef będzie miał gebę pełną roboty. Putin usłyszysz od naszego Antka: "Nu pagadi, Putin". Pan Antoni wraca!

Więcej >>>