Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 marca 2016

Duda i Karnowski. Prezydent ocalony, Karnowski jak Różowa Pantera oskarża KOD, Tomasza Lisa, TVN i Niemców


Prawicy trafiła się nie lada gratka - wypadek Andrzeja Duda. Aż słychać, jak zacierają ręce. To niemal zamach. Smoleńsk 2. Prezydent wyszedł cało, więc pozostając w poetyce Federico Felliniego - Smoleńsk 1,5 (półtora).

To jest coś. "Smoleńsk" (jeden) Antoniego Krauzego jest nieudany, Nawet Jarosław Kaczyński na pokazie wewnętrznym trzasnął drzwiami, oświadczając, że "nie tak było".

A tu było blisko Smoleńska 2. Piszę tak i jestem przerażony porażeniem mózgowym publicysty prawicowego Michała Karnowskiego, który co prawda jest dziennikarzem pośledniego sortu, ale charakterystycznym dla prawicy.

Gościu ma niejakie problemy z językiem polskim, ale nie o to chodzi, on bredzi. Nie tylko bredzi w języku polski, ale bredzi o zdarzeniu: "Należy przyjąć, że próbowano zabić prezydenta", itd. tytułuje niezbyt zdrowy wywód inspektora Clouseau (granego przez Petera Sellersa z Monty Pythona).

Zaczął oskarżać. Z pointy jego dużego materiału na portalu wPolityce można wnioskować, że za "zamachem" stoi KOD, Tomasz Lis, TVN i Niemcy.

Konstrukcja i narracja to fatalna strona tego "dziennikarza", ale da się z tych enuncjacji wyczytać emocje: "jak kopnąć" mniemanych winowajców.

Karnowski może żałować, że prezydentowi nic się nie stało, bo wreszcie miałby dowód, "czarno na czarnym" (poetyka Kaczyńskiego). Sam prezydent  też zachował się średnio, bo słowa "sprawa musi być zbadana" świadczą, że ma podejrzenia. A jeżeli nie ma, to średnio porusza się w języku, bo język to nie polityczne ple-ple (mógłby Duda czegoś się dowiedzieć od teścia, wybitnego poety).

Sprawa jest dęta, choć dotyczy dętki. Prawicowe różowe pantery mają swój Smoleńsk 1,5.

Więcej >>>

piątek, 14 sierpnia 2015

Piłsudski zdradził w alternatywnej historii, bo nie dobił komuchów w 1920 roku


Prawicy nie interesuje prawda historyczna, prawda tu i teraz, odbrązowienie, ale mitologia, polityka historyczna.

Powyższe daje stop ksenofobii z nacjonalizmem. Brąz mitu: miedź Polski dla Polaków z cyną (cynizmem) wsobności.

Taka jest prawicowa polityka nieotwartości, zatrzaśnięta na nowoczesność, gnuśniejąca w bezrefleksyjnej tradycji.

Andrzej Duda daje już o tym znać, choć dopiero tydzień jest głową państwa. Tak będzie z obchodami "cudu nad Wisłą".

Jeden z nadwornych narratorów alternatywnej historii PiS Piotr Zychowicz snuje ahistoryczne refleksje, iż Józef Piłsudski mógł w 1920 roku dobić komunizm w Rosji, gdyby nie wstrzymał marszu na Moskwę.

Także mit "żołnierzy wyklętych" woła o pomstę do nieba. Prawicy nie przeszkadza sojusz NSZ z Niemcami tylko dlatego, że skierowany był przeciw komuchom.

Mit w tym wypadku to historia sterowana ręcznie. Dzisiaj ten element jest użyeczny, więc tworzy się z niego "prawdę" - mit: cynizm nacjonalizmu.

Duda da nam to odczuć w sferze publicznej, a gdyby doszło PiS do rządów, mity zostaną zadekretowane, a skamielina tradycji zastąpi nowoczesność.

Czego sobie i Polakom nie życzę.

Więcej >>>

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Prawicowy but miażdży Krystynę Jandę


Krystyna Janda dostała się pod prawicowy but, a ten będzie deptał, aż nie zmiażdży. Taka jego obcesowość.

Wybitna aktorka śmiała popełnić w maju tego roku wpis na FB o patriotyzmie. Nie jest on strasznie oryginalny, bo podobne rózróżnienie zrobiła wcześniej Maria Peszek.

Janda patriotyzm podzieliła na dwa końce kija: patriotyzm prawicowy i nowoczesny. Ten pierwszy to "herezja smoleńska", patriotyczne hasła z tłem "żydo-maso-euro-komuny", z "Jarosławem Polskę Zbaw!", tudzież z ikonografią krzyży w przestrzeni publicznej, jako tradycją maczugi na innych.

A patriotyzm nowoczesny to codzienność płacenia podatków, kasowanie biletów w komunikacji publicznej, głosowanie w wyborach, a nawet sprzątanie po psie.

Nie mogło się to spodobać prawicy i ich butom, którymi ścierają innych na miazgę, na pył. Janda spotkała się metaforyką godną Mniszkówny, czyli Karnowskich, tudzież innych Pereirów: "Janda to aktorka jednej rozhisteryzowanej roli. Świetnie by zagrała Kopacz w jakimś filmie". "Doceniona" została aktorka, a może dziennikarka w innym mniszkowaniu prawicowym: "Pani Janda to taka Olejnik kina".

Powyżej twórczość twitterowa. Na portalach braci Karnowskich i Sakiewicza zlustrowano Jandę z czasów IV RP, gdy jej Teatr Polonia raczkował. Piórem posła PiS i ówczesnego wicemarszałka mazowieckiego ds. kultury Arkadiusza Czartoryskiego aktorce przypomniano, że wzięła dotację miliona zł na remont sali kina Polonia.

A Janda tylko napisała, że się boi, a więc nie chce.



Teatr Polonia Jandy jest prywatny, w świetle jej patriotyzmu taki spec od kultury, jak Jarosław Gowin (nie wspominam nad-speca Kaczyńskiego) może zechcieć Polonię repolonizować i uczynić szefową komisaryczną Dałkowską, Zelnika, a może nawet Rewińskiego.

Więcej >>>

niedziela, 11 stycznia 2015

Owsiak i arcypolskie ancymonki


W ataku prawicy na Jerzego Owsiaka jest coś bardzo arcypolskiego, tradycyjnego. Jest to, co stale jest przez nas zaklinane, blokowane. To przez owo coś zawsze przegrywamy powstania, tracimy niepodległość, nie potrafimy współpracować z innymi i ze sobą.

I co najważniejsze, wcale nie jesteśmy indywidualistami. Jest w nas ogromne zakłamanie, że dojrzeliśmy do cywilizacji, że nie jesteśmy gorsi.

Właśnie to powoduje, że jeżeli wyrośnie ktoś nieprzeciętny, ktoś niestadardowy, właśnie indywidualista, potrafimy się zjednoczyć (w tym wypadku cała prawa strona), aż go zgnoimy, upodlimy, zetrzemy.

Owsiak gra z WOŚP już 23. rok. Impreza ogromna, obejmuje cały kraj, wszystkich Polaków, organizuje emocje - dobre i złe.

Z roku na rok Owsiak coraz bardziej przeszkadza, coraz bardziej zorganizowana jest nagonka na jego osobę i tę rzeszę młodych ludzi, w których tchnął piękną ideę. I wreszcie uda się tradycyjnie, arcypolsko go ustrzelić. Te pociski nienawiśći świszczą w przestrzeni publicznej, w internecie, coraz bardziej żwawo z rok na rok.

Przecież tego Owsiak nie wytrzyma. "Zabiją go". Czy tylko symbolicznie? Już zresztą widać, że ten odporny, żelazny człowiek nie wytrzymuje. Wyproszenie prawicowego dziennikarza z konferencji prasowej należało się, ale dawny Owsiak poradziłby sobie z jego obecnością. Przy czym prawicowi dziennikarze czegoś się nauczyli. W nekaniu są coraz lepsi, doskonalsi.

Owsiaka zabijają, ale też my dajemy go zabijać. Powie ktoś, że wszystko ma swój kres. Jakby Owsiak to przewidział, będzie ciągnął granie WOŚP o jeden dzień dłużej.

Arcypolsko zabijają Owsiaka, arcypolsko pozwalamy go zabijać. Znowu przegramy, znowu szmalcownicy są górą. Znowu donieśli, popluli, wydali stek złych emocji. A my pozwoliliśmy.

Nie czujmy się lepsi od Warzechów, Ziemkiewiczów. Oni są symbolicznymi terrorystami, ale my pozwalamy na to. Pozwalamy Owsiaka szantażować, oskarżać, zabijać psychicznie.

WOŚP to marka silniejsza niż Polska. Nie pozwólmy po arcypolsku zniszczyć WOŚP i Polski. Brońmy Polski, WOŚP, przed arcypolskimi ancymonkami.

Więcej >>>

czwartek, 11 września 2014

Kopacz - ostrzał ze wszystkich stron. Polska, pani premier, Polska właśnie


Ewa Kopacz jeszcze nie zaczęła urzędowania jako premiera, a już razy sypią się na jej głowę. I to ze wszystkich stron - dosłownie.

Prawica za pomocą jakiegoś lokalnego biskupa chce obłożyć ją anatemą, wykluczeniem z Kościoła, bo Kopacz dostosowała się do prawa stanowionego, a nie boskiego. Wskazała zgwałconej 14-latce lekarza dokonującego aborcję.

Lewica też wiesza na niej psy. Prof. Monika Płatek już wie, że Kopacz "będzie poświęcać słabych - bite kobiety, osoby doznające przemocy".

Jaka na to rada? Nie wiem, z pewnością może premier Kopacz pomóc zatrzymanie w rządzie prof. Małgorzaty Fuszary, pełnomocniczki ds. równego traktowania.

Fuszara byłaby transzeją na lewicę.

Na prawicę okopać się można z jakimś biskupem, a może wolny będzie rzecznik abp. Hosera Mateusz Dzieduszycki.

Już słychać wewnętrzne armaty, swoi będą walić w Kopacz. Grzegorz Schetyna wyszedł z okopów i zgłosił się: A ja?

Jak Kopacz to przetrwa, nie zostanie "zabita", będzie najlepsza, bo zostanie wzmocnienia. Nie można więc nie zgodzić się z prof. Płatek, że w Polsce w stosunku do kobiet "stosuje się chwyty poniżej pasa".

Dlaczego poniżej pasa? Bo jeszcze Kopacz nie została nawet desygnowana przez prezydenta do formowania rządu, a waląw nią ze wszystkich stron i ze wszystkich armat, w tym profesorskich.

To Polska właśnie.

>>>

wtorek, 6 sierpnia 2013

Spsienie mediów


Słów Grzegorza Miecugowa nie należy komentować. Pochylić się nad nimi z zadumą. Wypowiedział je po incydencie na Przystanku Woodstock, gdy podczas Akademii Sztuk Przepięknych został trzykrotnie uderzony w twarz przez młodzieńca, Oskara W.

Miecugow nazwał to: spsieniem mediów.

- Główny cel tego człowieka został spełniony dopiero, gdy jakaś gazeta zrobiła z nim wywiad, z jego pełnym nazwiskiem i zdjęciem - powiedział Miecugow.

I dodał: - Po tym wywiadzie pomyślałem, że wszystkie gorzkie słowa o spsieniu mediów, prasy, mają podstawę. Bo dano temu człowiekowi to, o co mu chodziło.

Wystarczy, prawda? Jaka prasa "doceniła" Oskara W.? Oczywiście - prawicowa, bo sami strzeliliby liberałowi w gębę. Tak mają.

wtorek, 19 marca 2013

Ideologia kiboli w "Buncie stadionów"


Prawica ma nie tylko realizatora telewizyjnego Anitę Gargas, którą telewizja publiczna doceni w 3. rocznicę katastrofy smoleńskiej, emitując jest "Anatomię upadku" obok produkcji National Geographic "Śmierć prezydenta". Jest jeszcze Ewa Stankiewicz, Jan Pospieszalski i nieco zapomniany Mariusz Pilis, który wszak pierwszy zrobił smoleński film dla telewizji holenderskiej "List z Polski".

Pilis w nowym produkcie "Bunt stadionów" wziął na warsztat ideologię kibolską. Jest coś takiego! Prawica na siłę szuka wsparcia społecznego, więc i kibole się przydadzą, którzy jedynie artykułują "Tusku, ty matole..." w różnych wariantach.

"Bunt stadionów" wchodzi wkrótce - że tak napiszę - "na ekrany", będzie sprzedawany na DVD, bo i na tej ideologii należy zarobić. Przemyślne to przedsięwzięcie, Andrzej Gwiazda w filmie mówi: "Część kibiców uwierzyła, że żyjemy w wolnym kraju".

A to przecież nieprawda - należy dopowiedzieć. Polska jest zniewolona przez Donalda Tuska. Mamy reżim Tuska, który rękami wymiaru sprawiedliwości (niesprawiedliwości) po finałowym meczu pucharowym Legia - Lech w Bydgoszczy dwa lata temu zadymiarzy kibolskich postawił przed prawem.

Nawet główny aktor tamtych zajść kibolskich, Piotr Staruchowicz-"Staruch", który za paznokciami ma handel narkotykami, doczekał się długiego aresztu i w następstwie niego wystąpił w programie Pospieszalskiego dając kolejny asumpt do ideologii kibolskiej: Na stadionach kibice uczą się patriotyzmu.

Na czym ta nauka miałaby polegać? Bóg raczy wiedzieć. Na transparentach z treściami antysemickimi? Albo że Grzegorz Lato ma odejść (gdy jeszcze był szefem PZPN)?

Realizator "Buntu stadionów" dla portali prawicowych  wPolityceStefczyk.info taką podaje genezę ideologii kibolskiej: Chciałem zastanowić się nad tym, jak to jest możliwe, że środowiska kibicowskie starły się ostatnio w ostrej walce z rządem i mainstreamowymi mediami. Te pytania stają się przyczynkiem do postawienia spraw szerzej i zapytania o kondycję polskiej debaty publicznej oraz wolności słowa.                                       

Nazwać takie stawianie sprawy pokrętnością, to mało, dla realizatora "stadion to miejsce na debatę, która może być nieskrępowana". Ciekawe jest, kiedy te debaty się odbywają, w przerwie między połowami  meczu (15 minut), a może gdy bramki nie padają i wynik jest 0:0, bo wówczas kibic nie ma komu dopingować i zajmuje się debatą.

Filmu jeszcze przecież nie widziałem, bo przedpremierowy pokaz jest zaplanowany na 24 marca w Krakowie. O Kościołach wiemy, że to miejsce "nieskrępowanej debaty" (za sprawą papieża Franciszka mogą ulec skrępowaniu), prawica znalazła jeszcze zbuntowane stadiony, bo warszawski klub Ronina jest dla elit prawicowych, a tam kibole nie wchodzą, bo mogliby swoimi działaniami uszkodzić Grzegorza Brauna, Rafała Ziemkiewicza, albo inną tęgą głowę od ideologii kibolskiej.


środa, 12 grudnia 2012

"Jaruzelski będzie w domu, przyjdź"



Na portalu wPotylice (poprawnie: wPolityce) nawołują: "Przyjdź wieczorem pod willę generała. Jaruzelski zapowiada, że będzie w domu".

Gdyby generała nie było, w podobnym nawoływaniu do przyjścia byłoby ulubione słowo: tchórz - oczywiście - Jaruzelski.

Prawicowi celebryci zerwą kolejną noc. Czego jednak nie robi się dla narodowej czerni. Będzie można ogrzać modne rękawiczki przy koksownikach, które niewątpliwie zostaną dostarczone przez Klub Gazety Polskiej. Dowiedzieć się, ile Grzegorz Braun aktualnie ma na liczniku do ostrzelanie dziennikarzy z "Gazety Wyborczej" i TVN.

Pobuczeć rytualnie, a nuż Jaruzel zejdzie. Wymienić się najnowszymi plotkami: Co tam panie "W sieci" słychać? Czy Cezary Gmyz ma nową teorię na temat trotylu. Odśpiewać "Rotę" tej, która miała tyle dzieci, więc nie mogła być lesbijką, chyba że w tym roku jest karencja na "Rotę", póki IPN nie dotrze do esbeckich papierów na jej temat.

Podejrzewam, że ta pasterka stanu wojennego szybko będzie musiała się dla celebrytów prawicowych skończyć, bo lada świt trzeba będzie iść w marszu z Jarosławem Kaczyńskim. Do wyra szybciutko, bo nie można walczyć o niepodległość z podkrążonymi oczami.

W TVN, w Polsacie i nawet we wrażej TVP należy reprezentować godnie patriotyzm.

środa, 12 września 2012

Ziobro emigrant


Zbigniew Ziobro będzie występował "na wyjeździe", tak nazwał rzecznik Solidarnej Polski, Patryk Jaki, przyjęcie propozycji nominacji na członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego, jaką złożył mu prezydent Bronisław Komorowski.

Dla Ziobry pewnie, ale czy bezpieczniej?

Na wyjeździe Ziobro występuje w Brukseli, na wyjeździe w RBN w Kancelarii Prezydenta. Kiedy będzie "u siebie"? Czy w ogóle będzie?

Nie będę pisał o zagranicznej polityce podmiotowej, o jakiej mówi rzecznik SP - którą chciałby prowadzić Ziobro - bo najwyraźniej nie wie, co mówi.

Media wszystko łykną, internet też.

Na prawicy Ziobrę przestali lubić, teraz otrzymali pretekst, aby do niechęci dorzucić znęcanie się na tym, który od dłuższego czasu występuje "na wyjeździe".

Wychodzi na to, że Ziobro to emigrant.


wtorek, 11 września 2012

Prawicowy mężczyzna


Prawica wyznaje konserwatywną zasadę: mężczyzna powinien tłuc kobietę, bo porządek musi być. W innym wypadku będzie promował homoseksualizm.

Taka logika kieruje politykami, gazetami i portalami prawicowymi, którym nie podoba się decyzja rządu podpisania konwencji RE o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet.

Grzmią na portalach, że to jest skierowane przeciw rodzinie. Może mają na myśli Rodzinę Radia Maryja, albo jakiś inny przychówek o. Rydzyka, np. z Anna Sobecką.


czwartek, 23 sierpnia 2012

Prawica: trzaskanie bata


Prawicowe myślenie ma nieodzowny atrybut - trzask bata nad karkiem. Prawica ten kark zawsze ma zgięty - w pokłonach, w usłużności.

Nie jestem zdziwiony, że polska prawica poparła autorytarnego Putina, który dziewczęta z Pussy Riot skazał na 2 lata łagru.

Publicyści prawicowi pospieszyli z niekłamaną aprobatę dla Putina: do tiurmy, do łagru, tych, którzy śmią być wolni.

Prawica najlepiej czuje się z kajdanami na rękach i nogach, a zniewolony umysł to jej stan mentalnie przyrodzony. Myśleć nie można, należy karnie wykonywać polecenia.

Putin w Polsce nie zawiódł się na Terlikowskich, Ziemkiewiczach, Karnowskich, Skwiecińskich, etc.

Usłyszeli nad swoimi karkami trzask bata i zwinęli się w kucki, polscy tchórze z prawicy. Od zawsze tak było. Popierali Pinocheta (a nawet jeździli do dyktatora z ryngrafami), podoba im się Orban, który ograniczył prawa obywatelskie na Węgrzech.

A teraz prawica ma kolejnego guru - Putina. Prawica marzy o IV RP, Wojciech Maziarski radzi im: załóżcie wirtualną IV RP na wzór gry The Sims.

Prawica ciągle pracuje nad podziemną (wirtualną) Polską, w której premierem, prezydentem i prymasem będzie Kaczyński.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Wajda, Wałęsa i smrody opozycji


Pieniądze aferzysty Amber Gold Marcina P., które także złożyły się na produkcję filmu Andrzeja Wajdy "Wałęsa", nie powinny przeszkodzić w dokończeniu realizacji.

Zdjęcia do filmu są już zrobione, obraz jest w fazie obróbki technicznej, niemniej zresztą drogiej. 3 mln zł - to kwota przekazana producentom filmu przez Amber Gold. Teraz zostały zdeponowane, aby mogły wrócić (jeżeli prawnie istnieje taka możliwość) do oszukanych klientów Marcina P.

Producenci filmu nie powinni mieć kłopotów z zebraniem brakującej kwoty. Z góry była ona przeznaczona na rozpowszechnianie i promocję filmu.

W fazie końcowej filmu - równie ważnej - jak kreacje na planie filmowych, głowa reżysera winna być uwolniona od takich perturbacji medialno-politycznych, jakie np. wnosi opozycja: - Oddaj pieniądze, itp.

Także Lech Wałęsa zaapelował, aby producenci oczyścili go z podejrzeń związanych z osobą oskarżonego Marcina P.

Dla mnie najważniejszą kwestią jest, na ile dobry artystycznie będzie film Wajdy. Reszta jest guzik warta. Wajda robi może swój najważniejszy film. Jako twórca ostatnio daleko odbiegał od najwyższych lotów z czasów"Popiołu i diamentu" i "Wszystko na sprzedaż". Zbyt po bożemu w sensie twórczym zrobiony był "Katyń".

Życzę Wajdzie najwyższych artystycznych wzlotów, prawica już szydzi z filmu, ale oni nie lubią wszystkiego, co otwarte i polskie, kochają własne smrody.


niedziela, 12 sierpnia 2012

Szambo Plichty i prawicy


Było więcej, niż pewne, że Marcin Plichta zagra kartą "Tusk". Nieprzypadkowo starał się o pozyskanie młodego Tuska, Michała, aby pracował w jego firmie. Udało się. Oszust zawsze będzie wyzyskiwał możliwości, które się pojawią.

Do tego oszust, jak Plichta, krótkodystansowy, bo on tylko kradł. Wszelkie przychody od razu przywłaszczał.

Plichta światło winy będzie kierował na młodego Tuska, aby zyskiwać na czasie i na ewentualnym odwróceniu uwagi od siebie, bo może coś się zmienić w polityce. Zawrze w razie czego jakieś sojusze polityczno-biznesowe pod stolikiem.

Cóż! młody Tusk popełnił błąd, nie za dużo jest jego winy. Wystarczająco jednak, aby przyczepiła się do niego prawica, która jego - a szczególnie ojca, Donalda - nienawidzi z całego serca.

Będą temat "Tusk" wałkować do upadłości.

Tego jest świadomy Plichta, który oto taką podrzuca wieść: "syn premiera zdradzał nam tajemnice Portu Lotniczego w Gdańsku".

To wystarczy, aby prawica wyciągnęła wszystkie armaty przeciw premierowi. Będzie waliła z nich, ile wlezie.

Nieistotne jest, że mówi to oszust Plichta. Istotne jest strzelać do Tuska. Zanim się cokolwiek wyjaśni, sporo gówna zostanie użytego.

Szambo po polsku.

Plichta pochodzi z tych miejsc, w których normalny człowiek zatyka nos, prawica też ma ten sam rodowód. Coś się przylepi. Oni nie myją brudów rozumem, lubią te zapaszki.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Już dobierają się do młodego Tuska

Wczoraj ledwie ukazała się informacja na "Wyborczej" o młodym Tusku - Michale - komentowałem, iż portale prawicowe dobiorą się do sprawy i powiążą współpracę (zaznaczam: współpracę) z OLT Express oszusta Marcina Plichty z innym jego biznesem (jeszcze bardziej medialnym), który przewalił klientów - Amber Gold. Młody Tusk, Amber Gold i prawica.

Nie trzeba było długo czekać. Sieć się rozszalała, portale społecznościowe komentują: "ruch uprzedzający, jest coś na rzeczy, grubszy przewał premierowicza".

Nie będziemy długo czekać, aż dojdzie prawica do teorii spisku finansowego. A może nawet postulatu powołania sejmowej komisji śledczej.

Jeszcze raz okazuje się, jak ważne są powiązania biznesowe, towarzyskie rodziny ludzi prominentnych, a premier Tusk jest najbardziej prominentny w kraju.

Na razie w mojej ocenie nic wielkiego w ujawnieniu współpracy Tuska z firmą Plichty nie ma. Firma mieści się w Gdańsku. Młody Tusk jest dobrze wykształcony, szuka ciekawej pracy i przez przypadek nawiązał kontakt z podmiotem oszusta. Plichta z pewnością ten fakt będzie chciał wyzyskać.

Oto pierwsza "jaskółka" w sieci, które już dopatrują się wszystkiego najgorszego.


W sieci jest już tego zdecydowanie więcej. Jeszcze intelektualnie się nie pozbierali, lecz rychło to zrobią. Muszą tylko wypracować spójna teorię. Uderza nią w premiera.

sobota, 4 sierpnia 2012

Wojny generała Ścibor-Rylskiego


95-letni gen. Zbigniew Ścibor-Rylski nie tylko z powodu swojego wieku przeszedł wiele szlaków bojowych. Jest żyjącym klasykiem, posiadaczem Virtuti Militari.

Ze zmagań z historią wychodził zwycięski, zachował godność i honor. Nie tylko arystokrata z rodu, przede wszystkim arystokrata ducha.

Wypowiedziana została mu ostatnia wojna. Prawica nie zawiodła, najpierw buczeniem na uroczystości obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego dała charakterystyczny sygnał do ataku. Sygnał gnomów.

Obecnie prawica walczy z generałem wszystkim najlepszym, co posiada. Ścierwem, fekaliami i wszelkimi odchodami. Wojna prowadzona jest na wszelkich internetowych frontach. Najczęstszą metodą jest podjazd - pomówienia, kłamstwa, nienawiść. Gen. Ścibor-Rylski może dowiedzieć się o sobie tego, o co się nie podejrzewał.

Prawicę mamy bohaterską. Nie każdy potrafi za pomocą gówna niszczyć zasłużonego, wielkiego generała. A to potrafią w "Gazecie Polskiej", "Naszym Dzienniku", wPolityce i na tym podobnych cuchnących patriotycznych portalach.

                    Gen. Ścibor-Rylski przemawia na Kopcu Powstania Warszawskiego

środa, 1 sierpnia 2012

W szaleństwie prawicy jest metoda

W nowej "Polityce" można przeczytać istotny tekst konserwatywnego publicysty Roberta Krasowskiego, którego pisania nie można ignorować, jeżeli chce się poważnie pisać o ideach i stanie debaty publicznej w kraju.

Niewielu potrafi odnosić się do argumentów i faktycznej narracji w przestrzeni publicznej. Gros piszących ewokuje swoje emocje, wierząc że przedstawiają jakąkolwiek wartość. Histeria prawicowa, bądź lewicowa, ma tę samą konduitę: magiel. Szczególnie w dobie internetu trudno wydestylować z oceanu głupoty tych kilka wartościowych kropel, które zawsze są obecne, ale utopione w bezbrzeżnej głupocie. Trudno szczególnie zwykłemu internaucie.

Aby szanować przeciwnika, należy szanować siebie. Z ogromnym prawdopodobieństwem ci, którzy nie szanują wrogów, nie mają szacunku dla siebie. Tę emocjonalność dezawuującą siebie opisał Zygmunt Freud i nikt do tej pory jej nie podważył.

Nie zgadzam się z Krasowskim, ale wchodząc z nim w spór muszę u niego zauważyć to, co ucieka moim zmysłom poznawczym. Nie znam tego środowiska, a tego rodzaju myślenie jest mi obce. Z tym większą uwagą zauważam obcość, inność wobec mojego postrzegania.

Zwrócę tylko uwagę na jedną rzecz, którą eksponuje Krasowski, mianowicie uważa, iż prawicę postrzega się przez pryzmat smoleńskiego szaleństwa, co jest - wg niego - błędem, bo to mieszanie taktyki ze stanem umysłu.

Ostatnie zdanie jest nieomal dosłownym cytatem.

Konkludując: metodą prawicy jest szaleństwo smoleńskie. Kaczyński i Macierewicz nie są szaleńcami, oni proponują szaleństwo smoleńskie, jako narzędzie dla uzyskania władzy nad elektoratem. A w politycznej perspektywie, jako metodę dojścia do władzy.

Jeżeli tak, rozumiem. Postoję. Nie Kaczyński i Macierewicz winni leczyć się z szaleństwa, ale elektorat, który im wierzy. Swoich zwolenników wysyłają do psychiatryka. Nie mają recepty dla Polski, mają diagnozę dla swojego elektoratu: bądźcie pacjentami. Dlaczego więc nazywaja ich patriotami?