Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 stycznia 2026
niedziela, 3 września 2017
Karnowski ma pomysł na pisowską rewolucję medialną
Jeden z Karnowskich, Jacek, ma pomysł na media, na dekoncentrację ich.
Po prostu zlikwidować. Zamknąć wszystkie telewizji, wg pisowskiego języka: wygasić, i na nowo rozdać koncesje.
Czyli przyznać na nowo według uważania, a "uważanie" Karnowskiego to "zrównoważyć" TVP przyznając koncesje mediom prawicowym, bo - i tu kolejne brednie - TVP stałaby się pluralistyczna.
Pomysł zaiste kosmiczny, bo wszystkie media byłyby prawicowe. Ale... PiS może to zrealizować.
To, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, może być uskutecznione. Wszystko wskazuje, że zmierzamy do dykatury, nawet w mediach.
Więcej >>>
sobota, 28 listopada 2015
PiS zawłaszcza media w imieniu narodu
Pisowski pomysł na media narodowe przedstawiony przez pełnomocnika rządowego Krzysztofa Czabańskiego nie trzyma się kupy.
O ile za kupę uznamy pisowskie zawłaszczanie, to pomysł jest z nie naszego czasu XXI wieku. Naród w tym kontekście jest pojęciem bezużytecznym, gdyż dzisiaj operuje się socjologicznymi pojęciami społeczeństwa, obywatelskości, grup społecznych i pokoleniowych , a oprócz tego aspiracjami cywilizacyjnymi, głobalnymi, a nie tkwienie w opłotkach narodowych.
Zarządzać mediami ma Rada Mediów Narodowych. Czyli media mają przejść pod władzę PiS, bo powoływać członków ma parlament i prezydent. Ciała stricte polityczne. Media mają pełnić rolę edukacji patriotycznej i polityki historycznej. Być dyspozycyjne do potrzeb politycznych władzy.
Interesowność polityczna przekłada się zawsze na niską jakość produktów medialnych i niską lotność redagujących i dziennikarzy, zatem widzowie mają jedne wyjście - uciekać. Dlatego PiS ma pomysł, aby wszyscy Polacy finansowali media narodowe, opłata ma być częścią opłaty za gaz i elektryczność, albo przy rozliczeniach z fiskusem.
Wyrzucisz telewizor, będziesz płacił za wyrzucony telewizor.
Ale i takie media z narodową łapą PiS w każdej kieszni mogą upaść, bo zakładają nikczemność polityczną, informacyjną. Od kłamstwa i bylejakości każdy bierze nogi za pas i chowa się tam, gdzie pieprz rośnie.
Czabański przedstawia w zarysie kwestię przejęcia mediów komercyjnych z kapitałem zagranicznym przez kapitał polski wspomagany budżetem państwa. Nazywa to repolonizacją, która dość łatwo przechodzi w semantykę nacjonalizacji, bo wszystko ma być narodowe, czyli pisowskie.
Media przestana być spółkami prawa handlowego, a działać, jak instytucje, czyli być zależne od budżetu kawałkowanego przez PiS.
Można się spodziewać, że następnie pod topór pisowski pójdzie internet i takie filie konglomeratów jak Google, Facebook. Zastosowanie cenzury wówczas jest bardzo proste: wystarczy komisja etyki narodowej, czy jak ją nazwiemy.
PiS chce zarządząc informacją, czyli wiedzą o świecie, Polsce i o nas samych. To nie może się udać, bo nie tkwimy wraz z PiS-em w XIX wieku, ale sknocą tyle w prawie i funkjonalności mediów, że będzie co odkręcać.
Psuje w imię wielkich kwantyfikatorów mają cele zbożnie polityczne: pisowskie - zarządzać naszymi duszami. Ma to się stać niebawem, bo od najbliższego stycznia.
Więcej >>>
sobota, 16 listopada 2013
Kaczyński z pilotem
Lubię takie newsy. Jarosław Kaczyński nudzi się i ogląda telewizję. A jak ogląda, to siebie widzi. Czy wówczas używa pilota (telewizyjnego), czy delektuje się swoją postacią?
Jak reaguje jego psychika? Na swoją postać, na pilota trzymanego w ręku? Znaczenia i symbole mają większy wpływ na nas, niż sobie uświadamiamy.
W każdym razie prezes wkurzył się na swoich posłów. Zawsze plują na Tuska, a jego wychwalają. Czego nie zdzierżył? Krytyki Tuska, czy glorie na swój temat?
"Wprost" doniósł, że embargo dla samowolki posłów PiS w mediach nałożone przez prezesa ma związek z tym, że oglądał niemal wszystkie programy informacyjne w różnych stacjach. To naużywał pilota, że hej.
Ktoś na tym embargo zyskał. Mianowicie rzecznik Adam Hofman, który - słowa prezesa - robi za kota na jego wycieraczce.
Hofman teraz dyryguje, kto ma iść do mediów i pluć na Tuska, a kto wychwalać prezesa. Zyskał władzę w PiS większą, niż posiadał. Czyżby to on był tym pilotem prezesa? W takim razie dla wielu PiS-owców bywalców studiów telewizyjnych jest katastrofą.
Także katastrofą jest dla dziennikarzy, nie mogą układać sobie programów, jak chcą, a tak jak Hofman im rozmówców podrzuci.
Hofman został drugim pilotem bombowca PiS, atak na pozycje PO ma być skuteczniejszy.
Jak reaguje jego psychika? Na swoją postać, na pilota trzymanego w ręku? Znaczenia i symbole mają większy wpływ na nas, niż sobie uświadamiamy.
W każdym razie prezes wkurzył się na swoich posłów. Zawsze plują na Tuska, a jego wychwalają. Czego nie zdzierżył? Krytyki Tuska, czy glorie na swój temat?
"Wprost" doniósł, że embargo dla samowolki posłów PiS w mediach nałożone przez prezesa ma związek z tym, że oglądał niemal wszystkie programy informacyjne w różnych stacjach. To naużywał pilota, że hej.
Ktoś na tym embargo zyskał. Mianowicie rzecznik Adam Hofman, który - słowa prezesa - robi za kota na jego wycieraczce.
Hofman teraz dyryguje, kto ma iść do mediów i pluć na Tuska, a kto wychwalać prezesa. Zyskał władzę w PiS większą, niż posiadał. Czyżby to on był tym pilotem prezesa? W takim razie dla wielu PiS-owców bywalców studiów telewizyjnych jest katastrofą.
Także katastrofą jest dla dziennikarzy, nie mogą układać sobie programów, jak chcą, a tak jak Hofman im rozmówców podrzuci.
Hofman został drugim pilotem bombowca PiS, atak na pozycje PO ma być skuteczniejszy.
niedziela, 13 października 2013
Kard. Dziwisz gra szmacianką
Kapłani mają dwa kanały komunikacji. Oficjalny i prawdziwy. W tym oficjalnym mówią to, do czego media ich zmuszą. Ostatnio gremialnie niemal przepraszają za pedofilię w swoim łonie, przy tym popełniając kiksy, jak abp Józef Michalik, który rzekł, że "dziecko w poszukiwaniu miłości wciąga tego drugiego człowieka". Tzn. dziecko jest odpowiedzialne za kapłana, który je molestuje/gwałci. Szef Episkopatu Polski wycofał się z tego, ale po takim kiksie bramka jednak wpadła.
Piłka na środku boiska - przeproszenie - gra toczy się dalej. Kościół batalię o swoją wiarygodność przegrywa, bo przestają mu wierzyć nawet wierzący. Tak wygląda schemat taktyczny gry hierarchów o mundial (papież Franciszek rozstrzygnie, czy zakwalifikują się do baraży) w kanale oficjalnym, a ten prawdziwy to jednak ambona. Na niej duchowni odzyskują wigor, formę, to ich boisko boczne dla treningów, na którym poznajemy ich rzeczywistą formę, a nie oficjalny kiks, po którym proszą o reset.
Na ambonie (bocznym boisku) kluczowy zawodnik Kościoła w Polsce, kard. Stanisław Dziwisz (odpowiednik Kuby Błaszczykowskiego) zarzuca mediom (które kler przymusiły do przeprosin za grzech/przestępstwo pedofilii), iż niszczą kapłanów i biskupów, ponieważ "osądzają ludzki grzech i słabość, odbierają prawo do dobrego imienia".
Coś mi się widzi, że Dziwisz nawet nie kwalifikuje się do kadry na mecz Kościół - współczesność w zespole dowodzonym przez coacha Franciszka. Nie tylko brakuje mu formy intelektualnej, ale przede wszystkim kwalifikacji, jako zawodowego zawodnika. Bo cóż to znaczy "osądzają"? Ludzie/społeczeństwo via media nie mają prawa osądzać strażników "wartości chrześcijańskich"?
Kardynał nie przepracował przygotowań do sezonu. Jan Paweł II wpuścił go na boisko, Benedykt XVI wycofał do rezerw, ale kardynał Dziwisz zrobił sobie labę. Coach Franciszek przy takiej formie Dziwisza nawet nie przedłuży kontraktu, wyśle go na zieloną ławkę, a może niebieską.
Forma hierarchów polskiego Kościoła jest zdecydowanie gorsza niż reprezentacji Waldemara Fornalika. Przegrana Kościoła z San Marino jest więcej niż pewna. Dla większości hierarchów polskiego KK pora udać się na emeryturę, gra w metafizyczną piłkę to dzisiaj zupełnie inny poziom. Dzisiejszy świat gra futbolówką, a nie polską szmacianką.
Kardynał Dziwisz, abp Michalik i inni ciągle kopią do wiernych tradycyjną szmaciankę. I do tego bez powietrza. Jak pisał Julian Tuwim: "jak żyć bez powietrza".
A taką wiarę "bez powietrza" proponuje polski Kościół. Zdechłą. Taką zdechłą wiarę można było usłyszeć z ust kard. Dziwisza z ambony, z prawdziwego kanału komunikacji z wiernymi.
środa, 6 marca 2013
wSieci, Sieci, wPolityce, wPotylice - jest o co się bić?
Zbowu zostały zaatakowane wolne media. I to uderzyło w nie prawo, a konkretnie Sąd Okręgowy w Warszawie. Oburzyli się politycy PiS, którzy uważają, że ten atak "przypomina czasy PRL-u".
W PiS kojarzenie jest jednokierunkowe: do tyłu. Wszystko im się kojarzy z PRL-em. Nie ma tego ustroju od 1989 roku, a oni skojarzenia mają, jak sprzed 1989 roku.
Sąd po skardze Gremi Media (wydawcy "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze") na wydawcę "wSieci" Fratrię podjął decyzję :"natychmiastowej wykonalności", bo Gremi Media uważa, że "wSieci" narusza ich prawa handlowe do nazwy i znaku, którym się oni posługują "W sieci opinii".
Jakkolwiek było z tytułem, inicjatorzy pomysłu "wSieci" bracia Karnowscy musieli mieć świadomość, że kradną wartość intelektualną. Aż takimi indolentami dziennikarskimi nie są, choć teraz mogą udawać głupków i twierdzić: nie wiedzieliśmy, nie mieliśmy świadomości.
Tym bardziej, że mieli internetowy portal "wPolityce", który nie nazwali "wSieci". Jeżeli im tak bardzo zależało, aby tytuł internetowego portalu był kojarzony z jego wersją papierową tygodnika - a przecież tak jest, bo o tym pisali - to dlaczego semantycznie nie da się obydwu tytułów skojarzyć? Hę?
Wszak gros materiałów internetowych są albo przedrukiem na papier, albo podstawą do rozszerzenia tematu. Czy nie lepszym skojarzeniem byłoby, aby internetowe wydanie nazywało tak, jak się nazywa "wPolityce", a papierowa wersja "wPotylice" (a nie "Sieci", jak chcą tytułować periodyk do czasu wydania orzeczenia sądowego). Wartość produkcji dziennikarskiej, merytorycznej i uczciwości w podejściu do materiałów publicystycznych, kwalifikuje się w tym tygodniku do intelektualnego wzoru "wPotylice".
O jedną literę nie warto się tłuc, tym bardziej, że to tylko "w". Istotne jest meritum, a tego najbliższa jest żurnalistyka Karnowskich - "wPotylice".
piątek, 28 września 2012
Media tradycyjne upadają
Powyższy wykres dotyczy mediów z USA, ale ten sam trend jest w Polsce. Media tradycyjne odchodzą, tracą w szybkim tempie na znaczeniu. Zyskują internet i social media.
Badania przeprowadził ośrodek Pew Research Center, a pytaniem było: skąd czerpiesz najświeższe informacje, z jakich źródeł.
Dla 39% Jankesów źródłem informacji jest internet i urządzenia mobilne. 29% wskazało prasę, a 33% radio. Telewizję widać na wykresie, jeszcze ma się względnie dobrze. Wśród najmłodszych te wskaźniki są jeszcze bardziej "nowoczesne": media społecznościowe - 33%, telewizja - 34%, a prasa ledwie 13%.
Korzystałem z: 300polityka.pl
sobota, 25 sierpnia 2012
Głupota mediów
Media elektroniczne w szybkości: kto pierwszy poda informację - dopuszczają się błędów, które można nazwać po prostu głupotą.
NBC śmierć Neila Armstronga przypisała komuś innemu, Neilowi Youngowi (wybitnemu gitarzyście mojej ulubionej grupy Crosby, Still, Nash and Young).
Media zatrudniają coraz mniej wartościowych redaktorów. Pogoń za zyskiem i pierwszeństwem degeneruje powagę i wiarygodność.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





