Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Skowroński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Skowroński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2015

Dziennikarze katoliccy - nieprofesjonalni pociotkowie partyjni


Dziennikarze IV RP odbyli wędrówkę (pielgrzymkę) na Jasną Górę, aby modlić się za wybory 25 października i posady, które obiecują sobie przywłaszczyć za pomocą PiS.

Co to za dziennikarz modłacy się? Jakiś franciszkanin, kapłan, czy inne diablę? Przede wszystkim to inkwizytorzy od informacji.

Od Skowrońskiego niczego szczególnego nie wymagam, powinien podciągnąć swój profesjonalizm, ale na to za późno. Mógłby coś zrobiłby ze swoją moralnością. Po wypowiadanych słowach ocenić należy, iż brnie w amoralność.

Tacy dziennikraze nie mają za wiele pojęcia, czym jest dziennikarstwo, czym jest władanie językiem polskim. Jedyną szansą dla Skowrońskiego jest sprzedać się partii. Skowrońscy zwykle przegrywają w rywalizacji i konfrontacji, dlatego wybierają służalczość. To ludzie zniewoleni.

Pozostaje im modlić się, liczyć na cud, że Kaczyński zauważy i da pieniądze na programy, audycje. Dziennikarze katoliccy liczą na sponsoring, partyjne honorarium, prezesowską łaskę.

Nie mają szacunku do mediów jako takich, do obiektywności. Mieliśmy do czynienia z nimi w latach IV RP (2005-2007), gdy telewizji nie można było oglądać.

Zapaskudzili obiektywizm, prawdę o zdarzeniach, faktach i ludziach. Sfałszowali Polskę. Nafajdali na zawód dziennikarza.

Gdyby obecnie tak miało się stać, iż "modlitwy" odniosłyby skutek, trzeba w pilotach telewizyjnych zablokować kanały i wykazać cierpliwości, bo tacy zawsze przegrywają. Gorsi, nieprofesjonalni, niszczą to, co niesłusznie dostali. Pociotkowie partyjni.

I o to chodziło w pielgrzymce dziennikarzy na Jasną Górę. Była to wędrówka po to, co im się z braku talentów i profesjonalizmu nie należy.

Więcej >>>

środa, 12 czerwca 2013

Szuru-buru Skowroński z hieną do twarzy - portret pewnego typu dziennikarza


Krzysztof Skowroński został skorumpowany przez PiS. Zachowuje się, jak każdy przestępcą. "Nie ma sobie nic do zarzucania, ani nic do ukrycia". Pisze o tym na stronach Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, którego jest prezesem.

Otóż zostało odkryte to, co ukrywał Skowroński. Definicje korupcji mogą być różne, ale wspólny jest mianownik podmiotów: ten, który korumpuje i korumpowany. Obydwie strony mają w tym interes, jedna - wpływy, druga - bogacenie.

Wpływy i bogacenie nie są wartościami etycznymi, ani stricte politycznymi. Są ich zaprzeczeniem.

Nie jest istotnym, czy pieniądze są przekazywane pod stołem, czy poprzez umieszczenie na poufnej liście płac. Obydwie strony zachowują się tak samo: mówią i piszą "szuru-buru", aby wywinąć się organom ścigania i prokuratorskim.

Skowroński wywinął się CBA i innym strzegącym prawa i porządku, ale nie wywinął się naprawdę niezależnym mediom, które jego "szuru-buru" wykryły. Przede wszystkim Skowroński nie wywinął się rozumowi, bo działał przeciw niemu.

Skowroński działał przeciw polskiej debacie publicznej, przeciw uniwersalnym wartościom, działał przeciw kruchej polskiej demokracji.

Czy jest różnica między przestępcą Henrykiem Stokłosą (były senator), który skorumpował pół Ministerstwa Finansów, a Skowrońskim? Nie. Pierwszy skazany, Skowroński może domagać się domniemania niewinności. Ja mu radzę, aby nic nie mówił, bo będzie działał na swoją szkodę.

Zgodzimy się, że nie chodzi o wielkość pieniędzy, które posłużyły do korupcji za pomocą metod "szuru-buru".

Jaka jest wartość informacji podawanej przez Skowrońskiej w mediach, w których działa? Ta wartość to szuru-buru.

Przede wszystkim Skowroński spaprał zasłużoną instytucję, która się nazywa Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Na ile zniszczenie SDP można ocenić? Stokłosa siedzi, a o ileż większy przestępca - bo życia publicznego - tłumaczy się za darmo na płatnych stronach SDP, instytucji którą dokumentnie spaprał.

W Polsce nie potrzeba najazdu sowietów, Moskwy, mamy siły i ludzi, za pomocą "szuru-buru" można ich wynająć, będą niszczyć kolejne urządzenia zaufania publicznego. Będą paprać uczciwą pracę innych, pracę kilku pokoleń.

Szuru-buru Skowroński nawet się nie wstydzi. Hiena mu do twarzy.



środa, 19 grudnia 2012

Nagroda dziennikarska - pogarda dla rozumu




Krzysztof Skowroński jest o wiele lepszym fighterem od Grzegorza Laty. Zdobywca najważniejszej bramki w historii piłki nożnej (Polska-Brazylia i trzecie miejsce na świecie) odspawał się od fotela prezesa, Skowroński trzyma się lepiej, bo fotel prezesa ciągle znajduje się pod nim, z wysokości którego sekunduje nagrodzie dziennikarskiej Wolne Słowo.

Lato postawił na Franza Smudę i Polska tradycyjnie przegrała. Skowroński postawił też na francę: Smoleńsk, który trudno zaliczyć do wygranych.

Drugi rok z rzędu nagrodzony został film, nie mający wiele  wspólnego ze stanem faktycznym wiedzy o katastrofie smoleńskiej, za to wiele z Wolnym Słowem, które w wypadku "Pogardy" (tegoroczna nagroda) i ubiegłorocznej dla Anity Gargas, jest Swawolnym Słowem.

Została nagrodzona propaganda partyjna, której mogliby się uczyć od Skowrońskiego komuniści. Oni przyznawali nagrody za dzieła wartościowe, acz "po linii partyjnej", Skowroński poziomem warsztatu głowy sobie nie zawraca, obsługuje partię podczas debaty Alternatywa i przyznając nagrody. Zresztą czy miał inne wyjście? Wszak pieniądze od SKOK-ów można tylko tak dysponować.

Ale nawet z tej partyjności było wyjście, ustanowić nagrody smoleńskie, za obraz tv dla "Pogardy", a za artykuł prasowy - Cezaremu Gmyzowi, który musiał się czuć przegranym podczas uroczystości wręczania nagród.

Jeszcze jedna analogia Lato-Skowroński. Lato jako prezes swawolił, czasami tak był od imprez napuchnięty, że wkładał ciemne okulary, Skowroński nie musi tego robić, to dziennikarski Swawolny Dyzio, który z Foksalu zrobił rynsztok. Zbigniew Boniek przepędził Latę, kto nakaże spływać rynsztokiem Skowrońskiemu na Nowogrodzką?


środa, 3 października 2012

Dziennikarze przeciw Skowrońskiemu


Krzysztof Skowroński nadużył stanowiska szefa SDP. Dziennikarz w takiej hierarchii związku zawodowego nie powinien czynnie się angażować w jedną tylko opcję polityczną.

Jego prowadzenie konferencji prasowej PiS, gdy Kaczyński przedstawiał prof. Piotra Glińskiego, jako kandydata na stanowisko premiera "rządu pozaparlamentarnego" jest znieważaniem związkowca żurnalistycznego.

Gorzej to jeszcze wyglądało na debacie pisowskiej "Alternatywy", gdy zadawał pytania niewiążące ekonomistom niesprzyjającym populistycznemu programowi gospodarczemu Jarosława Kaczyńskiego, z kolei ekonomistom propisowskim - jak ze SKOK-ów - tak podrzucał pytania, aby zawierały same peany pod adresem prezesa PiS.

Pisałem, że Skowroński obsadził się w roli rzecznika prezesa, PiS, albo nawet przyszłego rządu.

Nie podoba się to członkom SDP i chcą dymisji Skowrońskiego. Niestety, władze związkowe są obsadzone przez zdecydowaną większość dziennikarzy sympatyzujących z PiS.


środa, 22 sierpnia 2012

Hiena Krzysztof Skowroński



Kiełbasi się w kraju, w dziennikarstwie już dawno tak się stało. Kiełbasa dziennikarska produkuje jad kiełbasiany, śmiertelny dla tego zawodu.

Padli jako dziennikarze na polu chwały: Ziemkiewicz, Janke, Karnowski (jeden i drugi), ostatnia ofiara śmiertelna to szef SDP Krzysztof Skowroński, który pośmiertnie - nie wiadomo: czy jako zombie, czy wampir - stoi na czele nagrody przyznającej Hienę Roku.

Najlepiej byłoby, aby hieny z SDP wybrali wśród siebie Hienę Roku. Potrzebują jednak żarła - jak to wampiry i zombie - upatrzyli sobie, że hieny pożrą autora artykułu o ojcu Jarosława Kaczyńskiego, Cezarego Łazarewicza.

Na takie dictum zareagował Andrzej Bober, który pół wieku był członkiem SDP. Wypisał się z towarzystwa hien.

Oto Krzysztof Skowroński, szef hien. Lubi padlinę, jak jego przyjaciele: Ziemkiewicz, Janke, Karnowscy (jeden i drugi), etc.