Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Gowin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Gowin. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 czerwca 2017

Gowin będzie bronił Błaszczaka. Służalców dwóch


Rozbraja mnie Jarosław Gowin. Gdybym był granatem, to nie wybuchnąłbym, bo śmiech jest rozbrajający.

Gowin był powiedzieć, że "z czystym sumieniem będzie bronił Błaszczaka", a to dlatego, że Platforma Obywatelska składa wniosek o wotum nieufności dla Mariusza B.

Gowinowi "Ucho prezesa" popultało się z rządzeniem.

Zabity został człowiek na komisariacie we Wrocławiu, a Błaszczak to polityk śmiechu warty. Do niczego się nie nadaje, nawet na stróża nocnego, acz w kabarecie gra sam siebie, służalca.

Bo tym jest Błaszczak.

A Gowin - cóż - może sobie poględzić. Prezes będzie chciał, to go wymajta na aut. I tyle. Nie podskoczy, bo co zrobi Gowin z zerowym poparciem wśród elektoratu?

Nic. Takie nic uczepiło sie polityki i smędzi w mediach. Nic nie ma do powiedzenia. Przez takich ludzi polityka polska sięga dna.

Pożal się boże polityk. "Polityk".

Więcej >>>

środa, 14 września 2016

Ksenofob Gowin powiedział, że w Polsce nie ma ksenofobii


Jarosław Gowin nie jest ksenofobem? Proszę przeczytać jego wypowiedzi o uchodźcach. Klasyka ksenofobiczna.

Proszę przeczytać jego wypowiedzi o Kościele katolickim. Klasyka ksenofobiczna, wszak takim jest Kościół zatrzaśnięty przed rozumem.

W wypadku Kościoła możemy mówić jeszcze o antyhumanutaryźmie. Polski Kościół jest antyludzki. Kościół nad Wisłą występuje tylko w interesie własnym, bo jest interesem funkcjonariuszy tej instytucji, kleru, a Gowin wpisuje się w tę służbę wsobności.

Gowin podobne ma myślenie o polityce. Ksenofobiczne. Nie jest konserwatystą, bo niewiele rozumie z konserwatyzmu. Gowin reprezentuje zacofanie, a przede wszystkim niedouczenie.

Jest wykładowcą? To mamy jasność, dlaczego taki niski poziom reprezentuje szkonictwo polskie, gdy wykłada Gowin.

Ze zdań Gowina proszę wyłowić słowo, które jest prawdziwe w polu semantycznym, które zakreślił Gowin: "Pijany opryszek, albo idiota, uderzył mówiącego po niemiecku".

Opryszek nie dotyczy tego, który jest oprychem sensu ulicznego. Są opryszki, które zachowują się nieprzystojnie w sferze publicznej. Do takich należy sponsor Gowina, prezes Kaczyński.

Gowin nie jest opryszkiem, jest niezgułą, jest niewyraźny, niedokończony, rozmyty, a w przedmiotach, o których się często wyraża - polityka, religia - jest niedouczony.

Jaka więc polska polityka ma być, gdy Gowin jest aktualnie wicepremierem? Bylejaka, ksenofobiczna, nieproceduralna.

Ksenofob nie potrafi zmierzyć się z ksenofobią, bo to wymaga dużego wysiłku intelektualnego i charakterologicznego. Wymaga przczytania iluś książek, wartościowych pozycji.

A w charakterze trzeba mieć sporo z wychowania w chrześcijaństwie, a nie kłamać, łazić po mediach i mówić, że jest się chrześcijaninem.

Gowin to polski katolik. A takie wynaturzenie występuje w stanie naturalnym tylko nad Wisłą. To nie jest natura człowieka, to zdeformowana natura niektórych Polaków.

W więzieniu siedzą sami niewinni, w pisowskiej Polsce nie ma ksenofobów. Więc - Polska pisowska jest więzieniem.


Więcej >>>

czwartek, 11 lutego 2016

Pisowiec Kowalczyk ogłosił sukces partyjny: sobota jest jak piątek


Jestem wprost zachwycony językiem pisowskim - "białe nie jest białe..." (mało polski).

Partia Kaczyńskiego odnotowała kolejny sukces. Protestowali handlowcy, a po rozmowach z nimi doradca figurantki Kaczyńskiego, Henryk Kowalczyk, ogłosił sukces, że sobota nie jest niedzielą.

Nie wiedziałem o tym.

W sobotę ponoć będzie można handlować normalnie: "sobota będzie jak każdy inny dzień". A niedziela jest gorsza?

A już miałem nadzieję, że niedziela będzie jak każdy inny dzień. W tygodniu powinny być same niedziele, aby kler mógł się cieszyć. Polacy chodziliby gremialnie do kościoła w każdy dzień.

Partia katolicka powinna o to zawalczyć, bo to nawet nie jest wbrew Konstytucji RP. Trybunał Konstytucyjny nie stanie sztorcem.

Proponuję Kowalczykowi, aby zawalczył o sprawiedliwość ludzką: każdy głupiec to też mędrzec - inaczej. Taka jest wartość powyższego osobnika i jego kolegi Jarosława Gowina - bo obydwaj rozmawiali z kupcami swoim zachwycającym językiem (mało polskim, choć Gowin pochodzi z Małopolski).

Więcej >>>

niedziela, 7 lutego 2016

Gowin stanął na głowie, ale od tego nie przybędzie mu oleju, ani zdolności honorowych


Jarosław Gowin na tle polityków PiS może nie prezentuje się najgorzej, są gorsi od niego, ale to żadne usprawiedliwienie.

Czy na tle - hmm... hmm.. - na tle szczurów szara myszka nie jest gryzoniem?

Gowin trafił jednak do swoich. Jeszcze się do końca nie przeistoczył, ale idzie mu całkiem dobrze. Zaczyna dorównywać gorszości pisowców. Jest dla niego nadzieja, że ta mimikra dokona się szybciej niż należało spodziewać.

Na pewno Gowin cierpi na władzę. Dlaczego tak się dzieje, że ludzie bez kompetencji, z minimalnym profesjonalizmem, tak bardzo chcieliby rządzić innymi?

Dlaczego? Dlatego. Bo tacy ludzie jak Gowin są bezkrytyczni, w psychologii nazywa się to po prostu egoizmem.

Gowin trafił do takiego obozu politycznego. Do Kaczyńskiego jeszcze nie dorasta i raczej nie zagrozi mu w liderowaniu w tej klasyfikacji.

Acz Gowin niejakie ma osiagnięcia w kwestii"śliny na języku". Co mu ślina przyniesie na język, to powie. Nie potrafi jej krytycznie oglądnąć, ocenić w świetle rozumu. Jasność pokazałaby mu, że jego ślina nie zawiera niczego wartościowego, najwyżej zarazki.

Lecz w PiS taka zaraza jest obowiązkowa. I Gowin zaraża śliną bezkrytyczności. Ślina Gowina produkuje pomówienia w stosynku do Komitetu Obrony Demokracji i lidera tego nieposłuszeństwa obywatelskiego, Mateusza Kijowskiego, stryj tego ostatniego reżyser Janusz Kijowski musiał aż Gowina pouczyć, iż nie ma zdolności honorowych.

Oczywiście, że nie ma, bo teraz jest w PiS. Tam kodeks Boziewicza nie należy do tradycji honoru. W PiS honor zawiera się w ślinie wydalanej na Polaków (najgorszy sort, gestapo - to tylko najpowszechniejsza zaraza tej partii produkowana w laboratorium umysłowym prezesa).

W związku ze śliną Gowina napisało do niego 400 uczonych, z których każdy byłby zdecydowanie lepszym ministrem nauki. Ależ ten świat jest niesprawiedliwy, 400 razy gorszy Gowin jest faktycznym przełożonym 400 profesorów.

Świat nie stanął na głowie, to Polska stanęła na głowie. Rządzi u nas Bezprawie i Sprawiedliwość. Gowin! Nie pluj - przynajmniej. To dyshonor dla człowieka i uniwersalnych wartości.

Więcej >>>

piątek, 5 lutego 2016

Gowin, kolega Piotrowicza


Jarosław Gowin jaki jest, każdy widzi. Bynajmniej to nie koń, ale drugie przysłowie hippiczne może go dotyczyć: kobyłka u płota PiS.

Wolę jednak trawestację z tym koniem, którego widzimy. Mianowicie: widzimy, iż Gowin jest proboszczowaty. Gowin to polityk w sutannie. Patrzysz na Gowina i nie widzisz go w garniturze, a w jakimś habicie.

Trzymajmy się tego widzenia. Niech Gowin prezentuje się, ale nie mówi. Tembr głosu ma jak proboszcz i zwykle wypowiada się po chrześcijańsku, tzn. obraża kogo może. Takie tam chrześcijańskie plucie na bliźniego. Polski sznyt katolicki.

Przede wszystkim Gowin obraża rozum. Ponadto obraża Polaków, którzy w ogromnej większości nie głosowali na PiS, a teraz uczestniczą w wiecach i protestach Komitetu Obrony Demokracji.

Gowin obraża rodzinę Mateusza Kijowskiego, którego stryj Janusz Kijowski - świetny reżyser - stwierdził, że Gowin nie ma zdolności honorowych.

Nie ma. Ale nikt nie ma takowych, kto nie ma rozumu. Popatrzmy, jaką klasę polityczną mamy w osobie Gowina. Był w rządzie Donald Tuska ministrem sprawiedliwości, chciał być szefem Platformy, czym dokonał samowykopu.

Taki jego rozum.

Poszedł do Jarosława Kaczyńskiego, gdzie miał został ministrem obrony. Ale Gowin został proboszczem w rządzie PiS, a jest kolegą Stanisława Piotrowicza, który w czasach komuny sadzał Kijowskich i dużą część uczestników protestów KOD.

I ten człowiek, który mówi, a nie powinien, ględzi o KOD-zie, który jakoby ma proweniencję stalinowską.

I co odpowiedzieć takiemu koledze Piotrowicza? Nic. Polska klasa polityczna to dno, które należałoby nazywać gowin.

Kto puka spod gowina (trawestacja Leca)? Inny gowin. Mam propozycję dla Gowina. Jest tym ministrem, to jest, bo to rząd PiS. Ale niech się nie odzywa. Przecież Polacy nie będą się ciągle wstydzić za swoich ministrów.

Gowin! Nie masz zdolności honorowych, wstydu oszczędź. Pokazuj, ale nie mów, nie pokazuj swojej szczerbowatości intelektu i charakteru!

Więcej >>>

piątek, 18 grudnia 2015

Czy po PiS się pozbieramy?


Objęcie rozumem tego, co się dzieje w polskiej polityce, jest niemożliwe. To czysta irracjonalność, urąganie przyzwoitości.

A jednak się dzieje. Demontowana jest Konstytucja RP, bo tak należy odczytywać paraliż Trybunału Konstytucyjnego. Po cichu Służba Cywilna odsyłana jest na smietnik, aby dać pracę aktywowi partyjnemu PiS.

Przyjdą jeszcze gorsze rzeczy, po których się nie pozbieramy.

To, co zrobili ludzie Macierewicza z najściem NATO, jest jakąś alegoryczną wykładnią pisowskiej groteski. Polska okazuje się być republiką bananową, choć nie rosną u nas banany, chyba że za taki owoc uznamy prezesa Kaczyńskiego. On raczej ma palmę, czyli kokos geniuszu.

Staramy się objąć rozumem. Lecz PiS wymyka się racjonalnosci. Ot, przeczytałem: a co z Jarosławem Gowinem? Jaki jest, taki jest, ale to rozsądniejszy towarzysz od pozostałych będących dzisiaj u władzy.

Jarosław zbaw. Jarosław Gowin - rzecz jasna. Jarosław zbaw od Kaczyńskiego.

Gowin milczy, widzi, wstydzi się, itd.? Polityka jest sztuką rezygnacji. To szlachetna postawa. Lecz w wypadku PiS zrezygnowano z rozumu, zastąpiono go chciejstwem, czyli złem, które rości sobie prawo do zawłaszczania "racji po naszej stronie".

Hm, Gowin. Chciał władzy w Platformie. Po porażce uciekł pod skrzydła Kaczyńskiego. Moźe w tej chwili czeka, aż wszystko dokumentnie zostanie spaprane i przyjdzie na gruzowisko po Kaczyńskim i zostanie "Jarosławem Zbaw".

Kpiny? Tak.

Lecz w jakież regiony absurdu zawędrowaliśmy, że w ogóle taka sytuacja jest rozważana. Niszczyć jest bardzo łatwo, co udowadnia Kaczyński.

Może zdarzyć się tak, że już nie będzie, co odbudowywać po PiS. Zostaniemy wykluczeni z Unii Europejskiej, z NATO i znajdziemy się w konflikcie z Rosją.

Naprawdę do takiej sytuacji wcale nie jest daleko. Dlatego społeczeństwo obywatelskie musi wziąć w swoje ręce politykę. I odesłać tych "zbawicieli" do zasłużonego Emaus. To jest wniebowstąpienia, niech wychrzaniają z naszej rzeczywistości, w której z takim trudem walczy się o sens egzystencjalny, a tu przyjdą jacyś "zbawiciele" i burzą rozum.

Fundują nam Jerozolimę w gruzach, a my chcemy kwitnących Aten wolności.

Więcej >>>

czwartek, 5 listopada 2015

Gowin - proboszcz polityki dereguluje moralność; taka jego katolicka mać


Znajomość spraw wojskowych przez Jarosława Gowina nie jest nikomu znana, oprócz Beaty Szydło.

Cóż Gowin mógłby zrobić w wojsku? Deregulować.

Tak naprawdę Gowin jest specjalistą w innej dziedzinie, miękkiej, ideologicznej. Otóż Gowin wie, co piszczy w zakrystii.

Jakie biskupi mają oczekiwania. Gdyż Gowin to w istocie proboszcz polityki, takie stworzył swoje emploi.

Gowin to zbrojne polityczne ramię Kościoła. Wcześniej w Platformie Obywatelskiej, teraz w PiS. Inni katolicy to tylko szable potrzebne do głosowania, Gowin jest ich proboszczem, "intelektualistą". Jest ideologiem katolickim.

Otóż Gowin zapowiedział, że będzie deregulował moralność na jedno katolickie kopyto. Cofnie kraj w pobliże Średniowiecza, bo to jego epoka.

Gowin uważa, iż przez 8 lat Platforma zdewastowała moralność poprzez wprowadzenie do życia społecznego prawnego uregulowania in vitro i zaakceptowanie tzw. konwencji antyprzemocowej.

Ten średni "intelektualista", który chciałby zderegulować wybitność ze swoją szarą przeciętnością, a nowoczesność zrównać ze Śreniowieczem, przystępuje do deregulacji.

Gowin będzie paprał to, co z takim trudem wypracowal poprzedni rząd. Zderegulowany człowiek bez większej wiedzy, bez zdania własnego na żaden temat, roznosi wstecznictwo Kościoła. Niszczy polskie życie społeczne i publiczne. Niszczy polską rodzinę, bo tym jest chęć cofnięcia in vitro i konwencji antyprzemocowej.

Deregulator moralności. I takie winien dostać ministerstwo Deregulacji Moralnej z Kruchty.

Więcej >>>

środa, 4 listopada 2015

Macierewicz, Ziobro, Gowin w składzie rządu PiS, tj. Beaty Szydło


Rząd PiS przedstawia się coraz "ciekawiej". Ministrami mają ponoć być Antoni Macierewicz, Zbigniew Ziobro, a Jarosław Gowin nawet wicepremierem.

Ziobro wraca na ministra sprawiedliwości, a Macierewicz mimo zapewnień Beaty Szydło jednak będzie szefem Wojska Polskiego.

Czy tak naprawde będzie, bo te wiadomości kolportują tabloidy, które nie ponoszą konsekwencji za wiarygodność lub jej brak.

Po coś wiceszefem PiS jest Macierewicz. Wszak prezes wie, po co go trzyma. A Ziobro jest w posiadaniu tajemnic IV RP.

Jeżeli nawet wszystkie przecieki się nie sprawdzą, to i tak rządzić będzie Jarosław Kaczyński. Nie wiadomo, po co premierem ma zostać Szydło.

Będzie kompromitować się, a jej ministrowie samopas decydować. Kroi się Polsce rząd, jakiego jeszcze nigdy nie było.

Katastrofy i groteski trudno sobie wyobrazić. Będziemy mieli tego rodzaju melanż.

Więcej >>>

niedziela, 11 października 2015

Duda psuje, a Gowin dla kompromisu poprze psucie Polski


Andrzeja Dudę można będzie jakoś przecierpieć. Jego projekty gospodarcze uderzać będą w gospodarkę. Bo PiS tak jakoś ma, czego się nie dotknie - katastrofa. Nie on jednak teraz rządzi.

Duda też będzie psuł wizerunek Polski. Póki jednak słuzby dyplomatyczne nie bedą pisowskie, można wpadki prezydenta odkręcać.

Co się jednak stanie, gdy PiS dojdzie do władzy. Katastrofa pewna jak amen w pacierzu.

Ryszard Petru jest przerażony stanem kancelarii prezydenta, w której się nie liczy kosztów. Kontekstem są ustawy wyborcze Dudy: obniżenia wieku emerytalnego. I zapowiedaną na czas po wyborach, ale w trakcie kampanii wyborczej ogłoszona: podwyższenie kwoty wolnej od podatku.

Jedyna odpowiedź przedstawiciela kancelarii, niejakiej Małgorzaty Sadurskiej, jest: "Niech pan nie będzie śmieszny".

Polakom bedzie mało śmiesznie, gdy Duda dostanie okazję współrządzić z PiS. W tej samej audycji Radia Zet był obecny minister in spe (obrony) Jarosław Gowin, też mu się nie podobają pomysły Dudy, ale dla kompromisu jest gotowy poprzeć psucie Polski.

Ciekawa logika intelektualna: kompromis dla psucia. Lecz taką mamy fatalną elitę polityczną. Polacy jakoś ten kraj podnieśli z kolan, ale przychodzą psuje. Wszak żadnym pocieszeniem jest, iż po PiS będzie co odbudowywać.

Więcej >>>


czwartek, 8 października 2015

Szydło dereguluje ministra obrony in spe - z Macierewicza reguluje się na Gowina


Wpadka PiS z Antonim Macierewiczem w Chicago (PO jako Bierut, Tusk jako Stasi), obudziły śpiącą Beatę Szydło.

Obudziła ją zmora ministra obrony in spe Macierewicza. O, nie! Zakrzyknęła przez sen - czy co?

W każdym razie Szydło przeciera oczy - nie wiem, jak z umysłem - ze śpiochów, ubiera się w jakiś strój domowy, podomkę pisowską (chowa Macierewicza do szafy), bo oto oświadcza, że najprawdopodbniej w rządzie PiS ministrem obrony będzie Jarosław Gowin.

Czyli po panice nastąpiła deregulacja ministrów in spe.

Ten powszechnie znany deregulator jest jak pchła. Skacze z partii do partii, z ministerstwa na ministerstwo.

Co mógłby Gowin robić z Wojskiem Polskim? Jak Andrzej Duda nakazać codzienną mszę, zwiększyć liczebność kapelanów. Wszak Gowin to polityk proboszczowaty, nie tylko w mimice i retoryce, ale w rozumie.

Szydło deregulacją ministrów zapowiada deregulację premierów PiS. Coś mi to wygląda, że Szydło się zderegulowała na Jarosława Kaczyńskiego, u którego ministrem obrony będzie Macierewicz. Ktoś musi przeprowadzić te wszystkie rzeczy, które wiceprezes PiS Macierewicz zapowiedział w Chicago, choćby publikację aneksu WSI. No, nie?

Więcej >>>

sobota, 2 maja 2015

Prawicy prawda zaciśniętej pięści


Zjednoczona Prawica (Gowin, Ziobro, etc.) ma kolejnego "pomysła" z cyklu: surowo karać. Akurat w tym zjednoczeniu prawicy sami doświadczeni  ministrowie sprawiedliwości. Nie jest przypadkiem, że tak łatwo się dogadują w kwestii paragrafów Kodeksu Karnego.

Minister Jarosław Gowin i minister Zbigniew Ziobro (na szczęście: byli ministrowie) wpadli na "pomysła", że należy surowo karać za sformułowanie "polskie obozy śmierci".

Jest to pokłosie ("Pokłosie"?) wypowiedzi szefa FBI, który winą za Holocaust obarczył też Polaków. Tak to zdenerwowało zjednoczonych patriotów, że chcą dołożyć obowiązków prokuratorskich IPN, aby za coś takiego, jak powiedziało się Jamesowi Comey'owi, ścigać z sankcją do 5 lat więzienia.

"Pomysła" niczego sobie. Tylko jak to się ma do prawdy historycznej? Czy o tę prawdę ma walczyć prokuratura?

I jak miałoby to się odbywać? IPN wydałby list gończy za Comeyem? W każdym razie z politykami prawicy, korzy mają "pomysła" karania, jest ten kłopot, że oni prawdę chcą konfrontować z kazamatami, aresztami wydobywczymi.

To jest ich dochodzenie prawdy poprzez zastraszanie, bat, dołki. Prawda zaciśniętej pięści i zakneblowanych ust.

Więcej >>>

sobota, 7 marca 2015

Gowin - Jaś Wędrowniczek po zużyciu


Jarosław Gowin jest przykładem - a może i nawet emblematem - jak w polityce kończą Jasie Wędrowniczki. W Platformie miał niemal wszystko, ale ambicje i ortodoksja aksjologii skazały go na margines. Gowin nie jest specjalnie bystry, to człowiek aparatu, jednak tacy często wędrują na szczyty.

Gowinowi szczyty nie będą już dane. W polityce ledwie się utrzyma, a nawet to nie jest pewne. Musi zapomnieć, że chciał być wysoko, że miał jakieś misje, pomysły ich realizacji. Jakiś czas jeszcze będzie antyszambrował w PiS Kaczyńskiego, ale i ten moment się kończy, przychodzi nowy układ partyjny, młodsi mający swoich ambitnych zawodników.

Gowin nie potrafił wstrzymać w PO lejce swoich ambicji, dał się ponieść wyścigowi z Donaldem Tuskiem do walki o przywództwo, a że przy okazji padły polityczne - a więc niepotrzebne - słowa na wyrost, spotkał się z partyjnym wypadem.

Mógł się łudzić, że przygarnie go Kaczyński, zrekompensuje mu uszczerbki na ambicji, a może nawet wystawi w wyborach samorządowych (na prezydenta Krakowa). Prezes PiS wie jednak, jak przekonywał Gowina do zdrady, więc takich zdrajców nie chce mieć w swoich pierwszych decydujących politycznie szeregach.

Gowin nadaje się już tylko do drugiego, trzeciego rzedu, aby pomachać chorągiewkami na konwencjach, kongresach, tudzież innych imprezach ku czci prezesa i jego następców. Były minister w rządzie Donalda Tuska to mocno przejrzały owoc, by nie porównać go jeszcze dosadniej. Nikt po niego już nie sięgnie, on już sam się nie wyemancypuje. Przegrał, źle rozpoznał swoje ambicje. Teraz tylko może zainicjować jakąś konferencję prasową, na której domagać się będzie np. odwołania Wandy Nowickiej z wicemarszałkini Sejmu.

Tylko to. Albo ktoś go zauważy, albo nie. Ale to nie on będzie decydować, czy Nowicka będzie wicemarszałkinią. Gowin to Jaś Wędrowniczek po zużyciu. Puste wspomnienie.

Więcej >>> 

poniedziałek, 13 października 2014

Gowina droga awansu do władzy


Jarosław Gowin musi pluć sobie w brodę, że tak łatwo dał się wypchnąć z Platformy Obywatelskiej. Teraz po Tusku w swojej macierzystej partii miałby szanse uprawiać bardziej zdecydowaną politykę V kolumny. Zwłaszcza, że Ewa Kopacz miała być przez Kościół wyklęta jako ta, która wskazała zgwałconej dziewczynie ginekologa.

Obecna sytuacja to byłby raj dla Gowina. Mógłby pod Ewą Kopacz rowy kopać, jednoczyć się z klerem w "obronie życia poczętego", bądź urojonego.

Przecież Gowin przyznał się do poetyckiej głębi, że słyszy, jak zarodki płaczą. Ten urojony polityk jednak przeszedł do drużyny Kaczyńskiego, ale prezesowi PiS nie podskoczy. Posadził go na ławie rezerwowych. Gowin nie może wystartować do niczego bez klepnięcia prezesa. Ten nie klepnie, bo zamierza dla chwały Polski politykę uprawiać do 2027 roku.

Po co mu zawodowy kret od V kolumny? Więc Gowin w terenie wynajduje takie postaci, jak Krzysztof Oksiuta i Krzysztof Filipek.

Oksiuta jest tak pro life nastawiony, że jest za rodzeniem przez zgwałcone kobiety. Z jego wypowiedzi wynika, iż gwałciciele powinni lepiej się starać, aby zapłodnić większy odsetek gwałconych.

Jak tak dalej pójdzie Oksiuta może opowiedzieć się za przemarszem wojsk sowieckich przez Polskę, a te gwałcą wszystko. Polaków by przybyło, a Gowin miałby temat demografii odhaczony.

Filipek z Samoobrony to pokłosie IV RP, Kaczyński wziął za koalicjanta Andrzeja Leppera, Gowin przygarnął Filipka. Gowin wykonuje gesty Kaczyńskiego, przygarnie jeszcze Renatę Begier. Będzie lepszy od zastępcy prezesa Adama Lipińskiego. Gowin będzie miał na widok władzy w oczach to, co Begier z seksem.

Taką Gowin wybrał drogę awansu politycznego. Gdzie wyląduje?

Więcej >>>

piątek, 10 października 2014

Krystyna Pawłowicz ma swoją drugą połówkę, Ksiutę. O!




Zjednoczone PiS ma na swoich listach w wyborach samorządowych takiego oto osobnika, Krzysztofa Oksiutę.

Po walce z konwencją antyprzemocową Hofman z Brudzińskim wciągnęli Oksiutę na listę wyborczą.

Krystyna Pawłowicz wreszcie ma swoją Ksiutę. O!

Więcej >>>

poniedziałek, 21 lipca 2014

Gowin musi się podciągnąć w tematyce smoleńskiej, a będzie plusem dodatnim dla Kaczyńskiego


Prawo i Sprawiedliwość tak mało ma osobowości, iż po "zjednoczeniu" prawicy zyskał więcej niż na to zasługuje Jarosław Gowin. Nawet zaczął przesłaniać Jarosława Kaczyńskiego, który przejadł się wszystkim.

Prezes PiS jest przewidywalny, a Gowin jest nowy. Można z nim próbować różnych roszad. Jedna taka podmianka sama się nasuwa komentatorom. Gowin może zluzować Piotra Glińskiego, zwłaszcza że odesłanie na emeryturę kandydata technicznego do wszystkiego to tylko pstryknięcie palcami, nie potrzeba do tego żadnych partyjnych uchwał.

Gowin z pewnością zostanie przetestowany. Co z sobą przyniósł, albo co z sobą przywlókł? Na to pytanie winien odpowiedzieć elektoratowi prezes Kaczyński, ale także przekonać swoją starą gwardię partyjną.

PiS przoduje w sondażach, nie przoduje jednak w konfrontacji z Bronisławem Komorowskim, "prezydentem przez nieporozumienie". A Gowin jest politykiem prawicy przez porozumienie zjednoczeniowe.

Gowin przegrywający z Komorowskim nie jest obciążeniem dla prezesa, bo do PiS został dokooptowany. Kaczyński zawsze może powiedzieć: gdybym startował, to bym wygrał. Dla Polski jednak nie startuję, bo przygotowuję się do wyborów parlamentarnych.

Gowin, który w konfrontacji z Komorowskim wyrósłby, jak Andrzej Olechowski w starciu z Aleksandrem Kwaśniewskim, to dla Kaczyńskiego same "plusy dodatnie".

Pierwszy plus dodatni, PiS zyskuje osobowość. Drugi plus dodatni, ma kto zluzować prezesa Kaczyńskiego na stołku prezesa, przecież nie zostanie tam posadowiony poseł Mariusz Błaszczak. Trzeci plus dodatni, proboszczowaty Gowin nie jest taki niestrawny medialnie jak Gliński. Czwarty plus dodatni, Gowin jako były minister sprawiedliwosci jest batem na innego byłego ministra sprawiedlości.

Nie będę jednak wymieniał wszystkich plusów dodatnich Gowina, bo prezes jeszcze przeczyta i dojdzie do wniosku, że Gowin ma więcej plusów niż on, a to w takiej partii, jak PiS, grozi marginesem. Gowin musi się tylko podciągnąć w tematyce smoleńskiej, bo po III RP nie nastanie IV RP, tylko RP Smoleńska.

Więcej >>>

sobota, 19 lipca 2014

Kaczyński z dwoma wróblami w garści


Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro podpisali porozumienie zjednoczenia się z Jarosławem Kaczyńskim. Dokument zjednoczeniowy to publicystyka przepisana z tygodnika "Wprost", który na chwilę odbił się od dna sprzedaży dzięki aferze podsłuchowej.

Gowin i Ziobro zjednoczyli się z PiS, oni i ich ludzie wystartują w wyborach z list PiS, a nie z list zjednoczonej prawicy. W ten sposób Kaczyński ma dwa wróble w garści, nigdzie już nie polecą, a jak prezes  będzie miał ochotę - prędzej czy później będzie miał - to poukręca im łebki.

Publicystyka zjednoczeniowa niewiele mówi o zjednocznym PiS, za to dużo o rządzącej Platformie. Niewiele mowy jest o tym, jaką politykę proponuje zjednoczone PiS w sferze gospodarki, bo społecznej wiadomo, konserwatyzm i jeszcze raz konserwatyzm, a w Polsce oznacza to klerykalizm. Jak zjednoczone PiS pogodzi liberalizm gospodarczy Gowina z socjalizmem Ziobry i PiS? Bo to nie jest do pogodzenia.

Nie uważam, aby Gowin i Ziobro wznieśli się ponad osobiste animozje. Wróble oddali się prezesowi, Ziobro już nie ma ziaren do dziobania, Gowin niedługo nie będzie ich miał. Garstka działaczy i tak się by rozpierzchła, tak samo elektorat, więc w ostatniej chwili załapali się na synekury dla siebie i najbliższych działaczy politycznych. Nie będą one jednak takiej wartości, gdy Gowin był w Platformie, a Ziobro w Parlamencie Europejskim.

W ten oto sposób zakończyli krótką solową karierę polityczną Gowin i Ziobro, stając się tłem PiS. Przepraszam: stając się zjednoczonym PiS.

Więcej >>>

czwartek, 20 marca 2014

Gowina Wersal, czy wersalka?

Jarosław Gowin pozyskał do startu z listy wyborczej Polski Razem do Parlamentu Europejskiego dawną szychę z Samoobrony, Krzysztofa Filipka. Tym samym obwieszczając, że w Brukseli Wersalu nie będzie. Na Twitterze tłumaczy, że to dobry kandydat, bo "przynajmniej nie roi się u nas od ex-PZPR, jak w PiS i PO.

Przynajmniej mamy wiedzę, czym Polska Razem różni się od innych partii. Nie jest do tego przekonany Marek Migalski, który jest zastępcą Gowina w Polsce Razem. Na tymże Twitterze zakomunikował: "Może Filipek zostanie liderem tej partii na Śląsku? Zapraszam. Zrobię mu miejsce".

Migalski myślał o Wersalu. Błąd. Filipek to barwna postać. Niczego się nie boi, mimo iż ma tylko wykształcenie zawodowe, ale za to jakie CV. Migalski powinien docenić, a nie od razu sieje zamęt w nowym podmiocie politycznym.

Filipek był przecież sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Czy Migalski może się pochwalić takim wysokim stanowiskiem, oprócz zapewnienia byłego premiera, że może zostać nawet prezydentem RP. Podkulić ogon, wpuścić Filipka na szefowanie na Śląsku, oddać mu "jedynkę" na liście wyborczej do PE - i poczekać do wyborów prezydenckich.

Migalski książki pisze, a Filipek mówi i to się zapamiętuje. W każdym razie ja pamiętam, jak w głośnej seksaferze oskarżała go ekspertka Samoobrony, a Filipek jak doktor kilku profesji odpalił: "gdybym znalazł się na bezludnej wyspie, to wolałbym, aby rasa ludzka wyginęła".

Wersalu nie będzie. Plusem Filipka, który mógłby uwzględnić Migalski, jest to, że wyszedł z Samoobrony i utworzył, jak Gowin po odejściu z PO, Partię Regionów (na Boga, to nie ta partia od Janukowycza, to nasza, swojska). I to z kim utworzył? Z Danutą Hojarską - dawną gwiazdą z Wiejskiej.

Jak wyglądają parytety w Polsce Razem? Kto oprócz prof. Krystyny Iglickiej-Okólskiej jest w partii Gowina? Hojarska mogłaby poprawić parytet, tym bardziej, że jest obstukana w posłowaniu.

Migalski powinien trzymać kciuki za powodzenie Polski Razem, a nie rozbijać jedności. Gowin buduje partię oddolnie, a tam na dole nie ma Wersalu, najwyżej wersalka, na której może Filipek "wolałby, aby rasa ludzka wyginęła". Łatwo się nie podda.

Nie będzie Wersalu, za to będzie wersalka.

Więcej >>>

niedziela, 17 listopada 2013

Gowin dla Polski, Godson dla Polski. Czy Polska ich chce?


Jarosław Gowin fundnął sobie pulpit ze swoim imieniem i nazwiskiem, i przepierzenie, które ma być partyjnym banerem Godziny dla Polski.

Stanąwszy za pulpitem, a przepierzenie za nim, były minister sprawiedliwości zrobił w Łodzi konwencję owego GdP. Czy aby ów skrót nie należy czytać: Gowin dla Polski, albo Godson dla Polski.

W zasadzie na tym można byłoby skończyć recenzję konwencji nowego bytu politycznego, które jest jeszcze stowarzyszeniem, a w grudniu - Gowin zagroził - stać się partią.

Konwencja konwencji nierówna, a ta była wybitnie nierówna. Zjawiło się na niej około 100 osób, jeżeli odliczyć panów GG, to 98. Jeżeli następnie odliczyć zaprzyjaźnionych polityków Polska Jest Najważniejsza, ich rodziny, zabłąkanych widzów, personel, który obsługuje i podtrzymuje przepierzenie, aby nie upadło, to nie wiem, czy doliczylibyśmy się tuzina zwolenników Gowina dla Polski.

Gdzie on zgubił tych sympatyków, gdy stawał w szranki z Donaldem Tuskiem o przywództwo w PO? Było tego 20% działaczy PO. Jeździł Gowin po Polsce, o czym zakomunikował tuzinowi swoich sympatyków, w tym objeździe wygubił swoich ewentualnych działaczy.

Z tej konwencji Gowina dla Polski nic się nie zapamięta, media skrzętnie Gowina pominęły, ale ja przeczytałem i uderzyła mnie jedna rzecz.

Gowin jest nie tylko dla Polski, ale dla samochwalstwa, mianowicie powiedział o sobie: "Nie ma polityka w Polsce, który lepiej niż ja znałby Polaków, wiedział co ich boli, jakich zmian oczekują".

Ten passus w zderzeniu z następnym Gowinem dla Polski powoduje asocjacje niekoniecznie dobrze świadczące o autorze słów, iż jest przewidywalny, bo jeszcze powiedział o rekonstrukcji rządu: "miałaby sens tylko wówczas, gdy obejmie stanowisko premiera".

Ta "znajomość Polski" i "rekonstrukcja premiera" powoduje, iż tylko Gowin nadaje się na premiera. Więc po amerykański odwołam się do zawołania: "Durniu, Platforma". Po co Gowin wychodził z PO? Po to, aby na konwencji z tuzinem zwolenników okazać się jakim jest dzisiaj zapomnianym. Kto jeszcze pamięta Gowina? No, kto?

Więcej o Gowinie dla Polski przeczytasz tutaj.