Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Zybertowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Zybertowicz. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 1 marca 2016
Zybertowicz, zagubione ogniwo polskości
Pisowski naród ma jakąś genetyczną skazę. Idiom kaczystowski. Jak codziennie nie wydalą z siebie złogów kaczyzmi na Polaków, źle się czują.
Pisowczyk Andrzej Zybertowicz z tytułem profesora podzielił się myślą, że się zastanawia. I z tego niecodziennego wysiłku wyszło mu, że "marsz KOD... jest to posunięcie w wojnie hybrydowej".
Te "zastanowienia" wydalił z siebie Zybertowicz w TVN24.
Jaki to Zybertowicz profesor, świadczy jego język, a także metafory typu: "ładunek polityczny, rozłupywanie naszej wspólnoty", etc.
Intelektualny grafoman. Takich niedojdów, jak on, mieliśmy wielu w historii, takimi jak on wysługiwał się Kreml. Literatury przedmiotu i piękna opisują takich ludzi, którzy w chwilach wolnych od "zastanawiania się" plują na Polaków i Polskę.
Co gra w głowie takiego "zastanawiacza", jak Zybertowicz? Kremlowskie kuranty.
Zybertowicz zatrzymał się w ewolucji i jak szympans nie nadążył za homo sapiens, tak pisowczyki nie nadążają za Polakami. Zagubione ogniwo polskości, pisizm.
Plują na Polaków, a w gruncie rzeczy plują pod wiatr nowoczesności, dlatego ślina ląduje na ich obliczach. Stąd ich "myśli" takie zaplute. Ot, łazi po mediach grafoman Zybertowicz od "zastanawiania się".
Więcej >>>
niedziela, 8 listopada 2015
PiS osiąga poziomy kompetencyjne, intelektualne i moralne, jak w przypadku ogłoszenia przez Dudę terminu pierwszego posiedzenia parlamentu
Monika Olejnik odgryzła się marnemu intelektualnie prof. Andrzejowi Zybertowiczowi, iż chciałaby, aby on rozwinął się intelektualnie.
Niespecjalnie to rozumiem, acz to prezydent Andrzej Duda winien dyktować poziom umysłowy, a taki doradca jak Zybertowicz zaniża go w rejony, o których pisał Stanisław Jerzy Lec. Będzie jeszcze gorzej, będzie dno, a Zybertowicz bedzie pytał: kto w kancelrii prezydenta puka od spodu.
Bo kolizji dat szczytu europejskiego na Malcie i pierwszego posiedzenia Parlamentu polskiego inaczej nie można nazwać pukaniem od spodu dna. To dno kompetencji.
Tym bardziej, że Zybertowicz u Moniki Olejnik przyznał, że prezydent o dacie szczytu nie wiedział. Wszyscy wiedzieli, tylko kancelaria nie wiedziała.
Przecież to podstawa urzędnicza: kalendarz. I nie wierzę Zybertowiczowi i tłumaczeniom urzędników Dudy. Niech nie robią idiotów z Polaków.
Jest zupełnie coś innego na rzeczy. Duda zagrał nie fair w stosunku do Ewy Kopacz i najprawdopodobniej z polecenia prezesa Kaczyńskiego.
Duda zresztą dalej uskutecznie grę planszową "Robić z Polaków idiotów". Mianowicie wypycha premier Ewę Kopacz, bo sam nie jest decyzyjny w stosunku do tematu, który będzie na maltańskim szczycie podejmowany: uchodźcy.
W wypadku Zybertowicza należałoby zarzucić mu, iż nie rozwinął się przede wszystkim moralnie. Reprezentuje immoralność (mgłby rozwinąć się intelektualnie i przeczytać powieść "Immoralista" Gide'a, więcej wiedziałby o sobie i przyjaciołach)
Ale jak w wypadku jego i prezydenta Dudy oraz ich zwierzchnika prezesa Kaczyńskiego ma zastosowanie Lec: kto puka od spodu dna?
Prawo i Sprawiedliwość. Takie wprowadzają poziomy kompetencyjne, intelektualne i moralne. Jakie osiągniemy piekło, który jego krąg (Dante)?
Oto jest pytanie IV RP.
Więcej >>>
środa, 12 września 2012
Co łączy Smoleńsk i Amber Gold?
Pytanie ciekawe, prawda? Co łączy Smoleńsk i Amber Gold?
Jeżeli byście nie wpadli na takie pytanie, zawsze możecie liczyć na "Gazetę Polską". Tam potrafią stwarzać każde pytanie.
Cholera, tylko odpowiedź znają jedną.
Dochodzę do wniosku, że to jakieś automaty, cyborgi pierwszej generacji. Jeszcze prymitywne, zaprogramowane tylko na jedną odpowiedź.
Tytułowe pytanie ma rzecz jasna tę tylko jedną odpowiedź: Smoleńsk i Amber Gold łączy Donald Tusk. A dokładniej państwo stworzone przez Tuska.
Na te oryginalne pytanie i standardową odpowiedź wpadł tym razem nieoceniony Andrzej Zybertowicz. Nie wpadnie organ PiS na inną odpowiedź, np. Jarosław Kaczyński, z prostej przyczyny: nigdy prezes PiS nie będzie rządził.
Czekam, aż z tego powodu zaczną się chlastać w "Gazecie Polskiej".
niedziela, 19 sierpnia 2012
Prawicowe odleżyny Zybertowicza
Andrzej Zybertowicz - miłośnik Kaczyńskiego i IV RP - na łamach "Gazety Polskiej" pastwi się nad Stefanem Niesiołowskim.
Ale to tylko pretekst. Niby dobrotliwie dziwi się, że elektorat PO bez sensu - bo coś mu się zacięło - ma lęki anty-Kaczyńskie, anty-PiSowskie.
Zybertowicz niemal chciałby zakrzyknąć: - Nie lękajcie się Kaczyńskiego, nie lękajcie się PiS.
A przy okazji posądza innych o kolanowe odruchy swoich mózgów.
Tak kombinuje miłośnik talentów paradyktatorskich Kaczyńskiego. Zybertowiczowi młotkiem publicystycznym należałoby wbić do głowy, że Polacy nie lękają się Kaczyńskiego, bo kurdupel raczej w nich nie zbudza lęków.
Boimy się o Polskę, gdy takie coś, jak Kaczyński, ze swoimi publicystami typu Zybertowicz, mieliby decydować o obliczu kraju. Dmuchamy na zimne, aby takie coś nie dorwało się ewentualnie do władzy, co może stać się w momencie przesilenia, czyli kryzysu. Wówczas życie publiczne i polityczne jest irracjonalne. Docierają do elektoratów i na chwilę przekonują wszelkiej maści populistyczne hasła, które nigdy nie mogą być zrealizowane.
Czy to jest lęk? Nie. Jest to najwyżej drwina z polityka, który proponuje rozwiązania na swoją miarę - kurdupla. A tacy z kompleksami i fobiami są groźni.
A co do klękania. Zybertowiczowi w głowie sporo się namieszało, gdy pisze w takim piśmie, jak "Gazeta Polska". Widząc Sakiewicza na klęczkach, który pielgrzymuje do o. Rydzyka, bądź do Orbana na Węgry, Zybertowicz też ma odleżyny, jak Sakiewicz - nie tylko na kolanach, ale w zwojach mózgowych.
Te prawicowe odleżyny - to pełnia publicystyki "GP" i Zybertowicza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
