Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lech Wałęsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lech Wałęsa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 sierpnia 2017

Monika Olejnik kwestionuje normalność posła PiS


Monika Olejnik pyta posła PiS Janusza Śniadka, czy Pan Bóg odebral mu rozum? Śniadek stwierdził, że Lech Kaczyński jest symbolem "Solidarności".

Chyba jednak byłoby lepiej zapytać z punktu oceny władzy umysłowych: czy Śniadek jest normalny?

Bo może okazać się, że zwalanie winy odebrania mu rozumu przez niebyt - a takim jest Pan Bóg - to tylko pokrętność publicystyczna.

Śniadek ma problemy z moralnością, ma problemy z byciem Polakiem.

W okolicach sierpnia ten człowiek odzywa się raz w roku i obraża inteligencję Polaków. Gdyby był poddany moralnej lobotomii, tj. ostracyzmowi, to może odczułby swoją nienormalność.


Więcej >>>

piątek, 30 czerwca 2017

Mazurek łaski pełna dla Wałęsy


Rzeczniczka PiS Beata Mazurek, która rozumie młodych faszystów (w Radomiu faszyści z Młodzieży Wszechpolskiej poturbowali działacza KOD), "łaskawie" wyraziła się o Lechu Wałęsie, który 10 lipca wraz z Władysławem Frasyniukiem i tymi, którym zależy na normalności w Polsce, będą uczestniczyć w kontrmiesięcznicy.

Mazurek łaskawie pozwala na protest: "każdy może sobie uczestniczyć w tym, w czym chce i gdzie chce".

Ale - Mazurek straszy - "nikt nie będzie stał ponad prawem, także pan Wałęsa, czy pan Frasyniuk".

Znaczy się, PiS nie ma jeszcze wypracowanej strategii, co zrobić z kontrmiesięcznicami, zwłaszcza, że ta lipcowa odbije się głośnym echem po całym świecie.

Komuchy podobnie mówiły w 1980 roku, potem chcieli spacyfikować społeczeństwo obywatelskie, aby ostatecznie w 1989 roku przegrać.

PiS jednak nie doczeka swego "okrągłego stołu". Szybciej będzie to Majdan i zamiast losu Jaruzelskiego, prezesa PiS czeka los Janukowycza.

W tę stronę zmierza autokratyzm, czyli kaczyzm. Jeszcze nie jest twardym rezimem, ale będzie, bo Kaczyński nie potrafi rządzić.

I dostanie od Polaków to, na co zasługuje.

Więcej >>>

czwartek, 1 grudnia 2016

Wałęsa to Atlas w stosunku do krasnali PiS. Pisologia nie jest historią, jest przejściową zarazą


"Dobra zmiana" dotknęła nawet nauczania historii. MEN opublikował podstawę do nauki historii w klasach IV-VIII, wśród postaci historycznych nie ma Lecha Wałęsy.

To musi być jakaś historia pisana przez niepełnosprawnych intelektualnie i charakterologicznie pisologów. Z podręczników młodzież ma się uczyć wiedzy, a nie mają w nich być spełniane życzenia posła Kaczyńskiego, zakompleksiałego polityka.

Historia nie jest serem szwajcarskim naszych dziejów.

Polska nie jest pod zaborem PiS, acz są u władzy. Zostaną od koryta przepędzeni i postawieni tam, gdzie ich miejsce - przed Trybunałami.

Czego się nie dotkną spieprzą. Choć to język Kaczyńskiego, to o politykach PiS należy mówić o jakimś podrzędnych sorcie, zdegradowanych osobnikach.

Wałęsa może się nie podobać - każdy ma takie prawo - ale jego miejsce w podręcznikach jest w pierwszym rzędzie najważniejszych postaci.

Ludzie PiS są zdegradowani intelektualnie i mentalnie, ale to nie znaczy, że pozostali Polacy mają być kurduplami. Historia to nie pisologia.

Miarka małości Kaczyńskiego nie jest miarką Polaków, dumnego narodu. Krasnale dorwali się do władzy i urządzaja nam Polskę na wzór swego ogródka, poszycia leśnego.

Więcej >>>

środa, 31 sierpnia 2016

Wałęsa, samorodek made in Poland


Sierpień '80 jest wielkością Polaków. Chyba nigdy nie wspięliśmy się na taki szczyt wspólnoty, zarazem mądrości zbiorowej, zaś Lech Wałęsa został szczególnym wybranym.

To, jak zachował się w stanie wojennym i do końca PRL-u, dane jest tylko geniuszom. Trafił się nam taki samorodek.

On jest nasz! Nasz! Nie ma w tym zawołaniu egzaltacji, od czasu do czasu cieszmy się z tego, że potrafimy więcej niż codziennie.


Ale teraz mamy czas zaprzańców. Mogę tylko współczuć Andrzejowi Dudzie i Beacie Szydło. Żyć w takim zakłamaniu to sztuka. Sztuka kłamstwa. Zapłacą za to, ale to nie moja broszka.

Beata Szydło powiedziała o Sierpniu '80, jak o wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Pisowska normalka.

I podsumowanie wakacji Żałosnej Logiki.



Więcej >>>

niedziela, 24 lipca 2016

IPN: Instytut Kłamstwa. Lech Wałęsa odmawia współpracy z kłamcami


PiS zamienił IPN w Instytut Kłamstwa Historycznego. W instytucję niewiarygodną, zakłamaną, jak prezes PiS.

W PRL-u nauka o historii nie była tak zakłamana, jak obecnie. Kłamstwo katyńskie zostało zamienione na kłamstwo o Jedwabnem, o Solidarności, o katastrofie smoleńskiej, itd.

PiS - a konkretnie Jarosław Kaczyński - załgał nam Polskę. Ojczyzna załgana nie jest Polską, jest okupowaną krainą.

Jak pozwoliliśmy, aby mali ludzie urządzali nam życie, którzy niszczą nas na zewnątrz, a w kraju łamią ludzi.

Lech Wałęsa orzekł, że nie będzie współpracował z IPN, w którym szefem jest dr Jarosław Szarek uważający, iż Jedwabne nie jest zbrodnią Polaków na Żydach.

W Kolegium IPN jest niejaki Krzysztof Wyszkowski, z którym Wałęsa od "zawsze" procesuje się, bo ten nie dostąpił złamania reżimu PRL, więc teraz mści się posądzając o agenturalność esbecką jednego z największych Polaków w dziejach naszego kraju.

Polskę dopadło zło, jak to nam zdarzało się w najnowszej historii: Niemcy w latach 1939-1945, PRL i teraz kaczyzm od 2015 - do kiedy (?).

Polacy dawali sobie radę, więc wyplenią tego nieprzyjaciela też. "Ciekawy" jest lider wrogiej formacji naszej ojczyzny: nie zna żadnego języka obcego (analfabeta "patriotyczny"), za ochronę  przed Polakami płacu rocznie milion zł.

Więcej >>>

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Takie Coś Szydło odpowiada byłym prezydentom nie na temat


Polska jako państwo za sprawą rządzącego PiS została zepchnięta na własne pole karne. I walą nam bramki. Piłka co rusz furkocze w siatce.

PiS ją wyjmuje, a kibole śpiewają: - Nic się nie stało.

Wynik już jest hokejowy, a będzie koszykarski. Przy czym po stronie PiS - ale i Polski - będzie ciągle zero.

Nie dziwmy się, bowiem na bramce stoi Jarosław Kaczyński.

Byli prezydenci Polski napisali list otwarty, w którym przestrzegają przed bliskim autokratyzmem i apelują o mobilizację społeczeństwa obywatelskiego, abyśmy nie zostali zniewoleni.

W co nie wierzę. Ale może dojść do trwałej utraty pozycji Polski i trudno odwracalnych zniszczeń w gospodarce i finansach.

"Napastnik" Kaczyńskiego, Beata Szydło, odpowiedziała byłym prezydentom w swoim stylu nie na temat.

"Ci panowie, którzy podpisali się pod tym listem, uważają się, że to oni są demokracją".

A co ma piernik do wiatraka? Oni przestrzegają przed autorytaryzmem, przed "demokracją" PiS. Polacy nie dokonali wyboru, aby im niszczyć państwo.

To jest kolejny samobój PiS. Ale tę partię trzeba dosłownie wykopać.

Po 3-dniowej wizycie w USA napastnika Kaczyńskiego, Szydło, gdzie z nikim się nie spotkała, ale miała przemówienie w amerykańskiej Częstochowie (Doylestown), tamtejszy biznesmen Polonus po prostu napisał: "Nie sądziłem, że takie coś będzie premierem".

Zaś pisowski marszałek Senatu Marek Karczewski zapytany cel pobytu w USA "Takiego Coś" odpowiedział elokwetnie: "Eee, nie wiem..."

Wraz z PiS-em zostaliśmy zepchnięci na pole karne. Strzelają nam bramki. Zostaniemy po prostu wyrzuceni z boiska, podziękuje się nam.

Albo wyrzucimy PiS, jako reprezentanta Polski, albo Polska zostanie wyrzucona.

Więcej >>>

poniedziałek, 22 lutego 2016

Wałęsa jak Kolos z Rodos


Źle się stało, że nieuporządkowane esbeckie papiery dotyczące Lecha Wałęsy ujrzały światło dzienne, bo tak zadecydował szef IPN, który wykazał się tchórzliwością.

Teczka TW Bolka posłuży stronom do wszczęcia jeszcze bardziej emocjonalnej bijatyki o polską przeszłość.

PiS zechce pisać podręczniki historii na nowo. I uda im się, póki będą u władzy. Żadne argumenty nie dotrą do czerwonych głów tzw. patriotów.

Pobieżna analiza wskazuje, że trudno obronić młodziutkiego Wałęsę przed 1976 rokiem, lecz to co następuje po tej dacie, pokazuje jego wielkość. Wałęsa to olbrzym, jak na polskie warunki. Przy nim inni to neptki.

Tak mógł postępować tylko ktoś dotknięty palcem przeznaczenia. Takie metafizyczne metafory dobrze określają Wałesę.

Nawet jego język i postępki po 1989 roku wskazują na kogoś o proweniencji z wyroczni delfickiej, z tragedii greckiej. Kogoś jak Kolos z Rodos. Tzw. patrioci Kaczyńskiego wszystko zrobili, aby zdezawuować Wałęsę.

Teraz będą się tego trzymali i trajkotali. W takim jazgocie nie można prowadzić sporów dotyczących naszej współczesności.

Lepiej to widać z daleka.

Wałęsa nie powinien stracić w opnii światowej, bo zagranica ma dziennikarzy o zdecydowanie wyższych kwalifikacjach niż rodzimi "niepokorni".

Będzie mówił też Wałęsa swoim ezopowym językiem. Nic to. Przeszłości nie można zmienić, można tylko o niej kłamać, naciągać fakty.

Naciągana prawda uderzy w twarz Jarosława Kaczyńskiego i jego otoczenie, jak gumka od majtek. Im silnie ją naciągną, tym mocniej dostaną po gębie, która będzie im puchła. Obrzydliwa gęba pychy, pomówień, krętactwa.

Więcej >>>

niedziela, 21 lutego 2016

TW Bolek, 100 dni PiS i marsz KOD


Zapowiada się fascynujący tydzień, który będzie się różnił od innych natłokiem ważnych wydarzeń. IPN udostepni teczkę TW Bolka.

Teczkę nie zweryfikowaną przez grafologów i historyków, która była w posiadaniu Czesława Kiszczaka. To mówi dużo o mentalności polityków, których nie interesuje prawda. Liczy się ich prawda.

Prawda Kargula, prawda Pawlaka, a tak naprawdę tischnerowska wykładnia prawdy: g... prawda.

I taka będzie zawartość tej teczki w interpretacji wrogów Wałęsy. Gdyby dzisiaj żył Tadeusz Kościuszko - Jarosław Kaczyński dewastowałby jego legendę nazywając tego Białorusina najgorszym sortem, aby wprowadzić na miejsce Kościuszki swego ofermowatego brata Lecha. Tak samo potraktowany byłby litewski watażka Józef Piłsudski.

Zawartość teczki TW Bolka to g... prawda "patriotyczna".

Rząd PiS będzie obchodził 100 dni swego niszczenia Polski. Dużo osiągnął, chyba nikomu nie udało sie dokonać takich czynów demolowania w tak krótkim czasie.

Oczywiście, że nie jest to zasługą Beaty Szydło, bo ona kiepsko się orientuje w polityce i aspiracjach Polaków, ten rząd faktycznie jest zarządzany przez prezesa.

G... prawda, że premierem jest Szydło, tylko nominalnie, a to nie jest żadna prawda.

Będą pomniejsze wydarzenia, a tydzień zakończy marsz KOD pod znamienną nazwą "My, Naród!". KOD jest fenomenem, gdyż nie zainspirowany partyjnie, tylko obywatelsko.

Obywatele społeczeństwa polskiego podnieśli głowę, zbuntowali się przeciw parcianym rządom PiS, przeciw demolowaniu Polski. Jest to bunt Polaków. Nieposłuszeństwo obywatelskie KOD jest Solidarnością XXI wieku. Pewnie jacyś Błaszczak, Kamiński, czy też Ziobro założyli dla Mateusza Kijowskiego teczkę TW Bolek.

Więcej >>>

czwartek, 18 lutego 2016

Kornel Morawiecki nie grzeszył i nie grzeszy nadmiarem oleum w głowie


Szkoda mi takich osób, jak Kornel Morawiecki.

Może to dobry człowiek, uczciwy. Ma dobre chęci. Widać i słychać, iż niewiele rozumie ze świata go otaczającego. Niewiele rozumie, bo ograniczył się.

Taki jego wybór. Lecz z tym ograniczeniem nie musi pchać się przed sitko, aby pluć w nie, a tym bardziej pluć na innych.

Oto ten zasłużony - acz nie pod względem posiadania oleum w głowie - mówi, że teraz Polska będzie lepsza, bo z archiwum Kiszczaka wyleciały polskie demona.

Polska byłaby lepsza, gdyby Morawiecki nie mówił publicznie i nie prezentował swojego "myślenie".

Gdybyśmy mieli takich "myślących" Morawieckich, to Polska w 1989 roku spłynęłaby krwią.

To nie jest lepsza Polska, to jest głupia Polska Morawieckiego. Znalazł podobny sobie elektorat i teraz wydaje mu się, że przybyło mu oleju. Z głupiego Salomon też nie naleje.

Takich hreczkosiejów Morawieckich mieliśmy wielu w historii, musieliśmy czekać na Wałęsów, Piłsudskich aby naprawiali po koziołkach-matołkach Morawieckich.

Więcej >>>

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Film Wajdy o Naszym Współczesnym - o tobie i o mnie

Jarosław Wałęsa ma całkowitą rację, iż film o naszym współczesnym, czyli jego ojcu, powinien powstać, gdy wszystko się ucukruje. Dotyczy to jednak jego sytuacji, a szczególnie Lecha Wałęsy.

Sztuki narracji są jednak głównie od tego, aby o współczesnych mówić ekspresją właściwą dla ich czasu. Abyśmy spojrzeli na siebie oczami współczesnych na siebie, aby nas opowiedzieli ci, którzy potrafią opowiadać. Którzy potrafią sądzić, potrafią porzucić uprzedzenia. Potrafią to, czego innym nie starcza.

Nie może to być słuszny obraz, odpowiadający bohaterom opowiadanej historii, bo takie obrazy są zwykle kiczem, laurką. A ten film jest o naszym współczesnym, a w zasadzie o Naszym Współczesnym, bo tak naprawdę Lech Wałęsa jest zbiorowym bohaterem. Jest lustrem, w którym podobamy się sobie, jest lustrem Stendhala na gościńcu naszej współczesności, jest także krzywym zwierciadłem, gdy spojrzymy na siebie z boku, gdy wzburzymy taflę tego zwierciadła swoimi emocjami, bądź innych.

Wałęsa to ja i ty. Z całym bagażem sukcesów i zaprzepaszczeń, z bagażem trafnych decyzji i głupkowatych rozwiązań. Nie chcę napisać, iż Wałęsa to Polska, raczej: Wałęsa to Polacy. Takim lider Solidarności nie był  jednak w 1980 i 1981 roku, takim nie był w roku 1989, ani zaraz po Okrągłym Stole. Dlatego dobrze się stało, że wówczas nikt nie zrobił jakiejś hagiografii. Wałęsa wówczas reprezentował niektórych, ale dzisiaj jest już inaczej. Wałęsa to Nasz Współczesny: ty i ja.

Prawica odrzuci film, bo ma swoje interesy polityczne, ale Nasz Współczesny będzie także reprezentował poszczególne osoby z tamtej strony podziału politycznego.

Dobrze się stało, iż film zrealizował Andrzej Wajda, a scenariusz jest pióra Janusza Głowackiego, bo ci narratorzy gwarantują nieodmiennie wysoki poziom, acz Wajda nie jest w takiej formie, jak był, gdy stawał za kamerą, aby zrobić "Popiół i diament", czy "Wszystko na sprzedaż".

Następni narratorzy będą musieli się odnosić do dzieła Wajdy, a to podniesie odpowiednio wysoko poprzeczkę. Więc Jarosław, syn Lecha, niech zbytnio się nie martwi. Na starość obejrzy narrację o swoim ojcu i też będzie kręcił nosem. Film o Naszym Współczesnym winien wzbudzać emocje - teraz i potem, bo świadczy o tym, że nie jesteśmy zadowoleni, że musimy masę rzeczy poprawiać. To są nasze lustra, w których powinniśmy się przeglądać, aby nie popaść w stagnację. W pogodzenie, w martwotę.



poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Historia brukiem się toczy


Ryszard Kalisz ma zaszczyt być wydalony z SLD, zaś Lech Wałęsa wątpliwą przyjemność uczestnictwa w czerwcowym Kongresie Lewicy. Czy nie jest to takie polskie?

W Polsce wszystko jest inaczej. Historia nie zatacza koła, historia gdzieś jedzie, ale niestety na furmance. Taki mamy pojazd, taki pęd do cywilizacji. Jaki pojazd, taka droga, więc tarabani się ta furmanka brukiem. Inne partie - włącznie z partią władzy: PO - mają podobnie zdezelowane wehikuły.





Kalisz - jeden z najlepiej rozpoznawalnych polityków, w rankingu sympatii klasyfikujący się na czele, cichy faworyt lewicy jako kandydat na prezydenta, szarmancki dla kobiet, bo łypiący za nimi, gdy w studiu tv schodzi się na przyjemny temat feminizmu. Mający niegdyś wkład w gorącą politykę, gdy pracował w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ostatnio ten fakt raczej celebrujący i tym blichtrem zaszczycający lewicową konkurencję dla SLD.

Ten blichtr przysłużył się, że został relegowany z partii, którą zakładał.




Wałęsa - ruchomy pomnik współczesnej historii Polski. Notowania w sondażach sympatii na poziomie ostatnich wyborów prezydenckich i autorskiej partii BBWR - niewiele więcej od 1 proc. Ciągle przez przyjazny mu obóz solidarności usadzany na cokole, aby stał na nim spokojnie, nie trwonił, co mu historia dała.

I jak to Wałęsa, sam sobie najumiejętniej szkodzący, do tego stopnia, że w San Francisco odebrano mu ulicę, a na odwołanych wykładach za oceanem stracił setki tysięcy dolarów, a to z powodu, że wyobraźnia podpowiada mu, że widząc geja, odwraca mu się głowa.

Ci ludzie zamieniają się miejscami. Z furmanki lewicy schodzi Kalisz, wdrapuje się na nią Wałęsa. Tylko bruk ciągle ten sam. Pol-bruk.

środa, 16 stycznia 2013

Wadliwy poseł Szałamacha (PiS) o Lechu Wałęsie


Posłów mamy, jaki mamy. Między innymi Pawła Szałamachę (PiS), który potrafi tylko posługiwać analogią, nic od siebie, nic oryginalnego. Takie polskie falsyfikowanie.

Szałamacha apeluje do Lecha Wałęsy, aby się przyznał do współpracy z SB, jak Lance Armstrong do dopingu w programie Oprah Winfrey.

Skąd takich bubków w PiS biorą? Nie wiem. Ot, siądzie, nie pomyśli, ale chciałby kopnąć. Więc to, co spłynęła z telewizora na Szałamachę, uznał za oryginalne i podzielił się z mediami (z Onetem).

O ile wiem, Wałęsa nie bierze środków, jak Jarosław Kaczyński w trakcie kampanii prezydenckiej. Wziął prezes i nie pomogło, a potem się przyznał i mu opadło. Nie mam pretensji do Szałamachy, iż nie czyta literatury przedmiotu, czyli literatury politycznej, bo już dawno nie mam pretensji do polityków, iż nie nadają się do polityki. Sport to nie polityka.

Takie są wady demokracji. Wybierani są z list partyjnych ci, którzy nie nadają się do polityki, jak ów Szałamacha.

Dlaczego wróg, bo dla pisowca Wałęsa jest wrogiem, chce rzekomo dobrze dla swojego wroga. Czyste łajdactwo. Dlaczego poseł, który niby reprezentuje naród, uprawia łajdactwo? Tylko taka występuje moralność u reprezentantów w parlamencie? Nie wierzę.

Wałęsa osiągnął najwięcej ze wszystkich polskich polityków w XX wieku, a Szałamacha, którego nikt nie zna, chciałby to deprecjonować. To jest patriotyzm? To jest przeciwieństwo patriotyzmu.

To Wałęsa jest kojarzony z "Solidarnością", z 1989 rokiem, z sukcesem polskiej transformacji. Dlaczego Szałamacha chce to zakwestionować?

Poseł z partii, która mieni się patriotyczną, mógł nie przemyśleć sugestii pod adresem Wałęsy. Czy jednak Polacy mają się godzić, aby za patriotyczne uchodziło to, co jest przeciwieństwem patriotyzmu?

To jest wada demokracji. Taką wadą jest poseł Szałamacha. Ilu mamy w parlamencie takich osobników  z wadą patriotyzmu? Czy to już zawał polskiego parlamentaryzmu? Polska demokracja z taką ilością wadliwych deputowanych może nie przeżyć.

środa, 26 grudnia 2012

Żałosna prawica o Lechu Wałęsie




Tylko polska prawica może pisać tak o swoim prezydencie. Ale nasza prawica ma mityczny poród smoleński i może być wymiarów kurdupla.

Takim kurduplem jest Tomasz Terlikowski, takimi kurduplami są Karnowscy. Należałoby im odjąć miano Polaków. Pozostawmy więc ich i ich sponsora politycznego - J. Kaczyńskiego - przy nomenklaturze zaprzańców.

Natrząsają się z logo Polski (czyli w dzisiejszym pojęciu: godła), bo kimś takim na świecie jest Lech Wałęsa. Na świecie powiesz: Poland, odzew jest: Walesa.

Zaprzańcy tego nie pojmują, bo mają polska szczerbę Kaczyńskiego. Szczerbaci Polacy komentują wywiad Wałęsy dla PAP.

Zacytuję tylko portal polskich karakanów mentalnych Karnowskich, a poniżej linki na Frondę i szczerby bliźniaków mniejszych. Popluli "se" na godło, więc dobrze zaprzańcy się czują.

O tym, że zwierzęta przemawiają w Wigilię ludzkim głosem wiadomo od dawna. Ale dlaczego akurat w święta Lech Wałęsa zwierza się z trudów swego żywota, pozostanie zagadką biblistów. Niemniej historia warta jest odnotowania.


1. Szczerbata duchowa Fronda,
2. wPotylice braci Dzierżyńskich.