Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Czabański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Czabański. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Pisowski podatek audiowizualny


PiS planuje podatek audiowizualny w kwocie nie więcej niż 15 zł miesięcznie. Tyle będziemy płacić na media pisowskie od początku przyszłego roku.

Żadne media publiczne, bo wiedzę o tym, co publiczne, nie ma taki gość, jak Krzysztof Czabański.

Znając język PiS, który nie jest językiem polskim, ale kremlowskim, bolszewickim, można się spodziewać, że nowa ustawa medialna będzie dolegliwa i zawłaszczająca to, co nie należy do PiS.

Dostajemy od PiS najgorsze państwo, jakie można sobie wyobrazić i takich nieudacznych fachowców, jak Czabański.

W postaci PiS wraca komuna. Bolszewickie myślenie Czabańskiego zawiera się w pytaniu: "Czy tych pieniędzy (15 zł od gospodarstwa) starczy na zbudowanie fundamentów pod media publiczne (czyt. pisowskie)".

Tak PiS chce nas zmusić, abyśmy utrzymali na posadach ich ćwierćfachowych żurnalistów, bo spada oglądalność i słuchalność mediów, do których dorwali się ci nieudacznicy.

Knocą nam państwo, a publicznie Czabański otwiera usta, aby używać języka pisowskiego (zakłamanego), a nie polskiego. Tokował ten nierozgarnięty człowiek w "Salonie politycznym Trójki".

Zniszczenia w sferze symbolicznej są bardziej dolegliwe niż w materialnej, po komuchach z PiS trzeba będzie długo Polskę sprowadzać do normalności.

Więcej >>>

sobota, 28 listopada 2015

PiS zawłaszcza media w imieniu narodu


Pisowski pomysł na media narodowe przedstawiony przez pełnomocnika rządowego Krzysztofa Czabańskiego nie trzyma się kupy.

O ile za kupę uznamy pisowskie zawłaszczanie, to pomysł jest z nie naszego czasu XXI wieku. Naród w tym kontekście jest pojęciem bezużytecznym, gdyż dzisiaj operuje się socjologicznymi pojęciami społeczeństwa, obywatelskości, grup społecznych i pokoleniowych , a oprócz tego aspiracjami cywilizacyjnymi, głobalnymi, a nie tkwienie w opłotkach narodowych.

Zarządzać mediami ma Rada Mediów Narodowych. Czyli media mają przejść pod władzę PiS, bo powoływać członków ma parlament i prezydent. Ciała stricte polityczne. Media mają pełnić rolę edukacji patriotycznej i polityki historycznej. Być dyspozycyjne do potrzeb politycznych władzy.

Interesowność polityczna przekłada się zawsze na niską jakość produktów medialnych i niską lotność redagujących i dziennikarzy, zatem widzowie mają jedne wyjście - uciekać. Dlatego PiS ma pomysł, aby wszyscy Polacy finansowali media narodowe, opłata ma być częścią opłaty za gaz i elektryczność, albo przy rozliczeniach z fiskusem.

Wyrzucisz telewizor, będziesz płacił za wyrzucony telewizor.

Ale i takie media z narodową łapą PiS w każdej kieszni mogą upaść, bo zakładają nikczemność polityczną, informacyjną. Od kłamstwa i bylejakości każdy bierze nogi za pas i chowa się tam, gdzie pieprz rośnie.

Czabański przedstawia w zarysie kwestię przejęcia mediów komercyjnych z kapitałem zagranicznym przez kapitał polski wspomagany budżetem państwa. Nazywa to repolonizacją, która dość łatwo przechodzi w semantykę nacjonalizacji, bo wszystko ma być narodowe, czyli pisowskie.

Media przestana być spółkami prawa handlowego, a działać, jak instytucje, czyli być zależne od budżetu kawałkowanego przez PiS.

Można się spodziewać, że następnie pod topór pisowski pójdzie internet i takie filie konglomeratów jak Google, Facebook. Zastosowanie cenzury wówczas jest bardzo proste: wystarczy komisja etyki narodowej, czy jak ją nazwiemy.

PiS chce zarządząc informacją, czyli wiedzą o świecie, Polsce i o nas samych. To nie może się udać, bo nie tkwimy wraz z PiS-em w XIX wieku, ale sknocą tyle w prawie i funkjonalności mediów, że będzie co odkręcać.

Psuje w imię wielkich kwantyfikatorów mają cele zbożnie polityczne: pisowskie - zarządzać naszymi duszami. Ma to się stać niebawem, bo od najbliższego stycznia.

Więcej >>>

wtorek, 27 października 2015

Czabański jak Dzierżyński z naganem na media publiczne


Nie tylko w polityce nastąpi "rewolucja", ale i w mediach. "Rewolucjoniści" PiS zapowiadają, iż media nie będą publiczne, lecz narodowe.

Nowy poseł PiS Krzysztof Czabański od razu zastosował standard właściwy dla każdego reżimu, iż media są od misji. W tym wypadku misji pisowskiej.

Innej misji ten mało utalentowany redaktor nie zna. Obca jest mu misja rozumu, otwartości. Stan umysłu takich "rewolucjonistów" powoduje skojarzenia z naszym hreczkosiejem, ktory zapisał się na trwałe w historii Rosji (i naszej), Feliksem Dzierżyńskim.

Czabański taki metr sześćdziesiąt w kapeluszu zamordysta. W imie narodowych mediów na rozwałkę idzie Tomasz Lis, o fachowcu, o którym "rewolucjoniści" mogą sobie pomarzyć, a Jarosław Kaczyński postawić zdjęcia naczelnego "Newsweeka" na biurku i modlić się, aby został mu zesłany ktoś o podobnych walorach talentu.

Dzierżyński Czabański po prostu zapowiada, iż mediów publicznych w Polsce nie będzie. Pozbywamy się lekką ręką radia i telewizje, bo kto będzie chciał oglądać ludzi, którzy niewiele mają do powiedzenia, a w sferach niepolitycznych nie mają w swoich magazynach żadnych talentów.

Doszła do władzy formacja nierozwoja, niepłodna, kołtuneria, która swoją misję zamordyzmu nazywa narodową.

Panie i panowie, blokujemy piloty na kanałach mediów publicznych, które oto zostały zlikwidowane, zamordowane.

Więcej >>>

piątek, 28 sierpnia 2015

Lichockiej awans patriotyczny - z dziennikarza na polityka


Listy wyborcze PiS niosą niespodzianki. Jarosław Kaczyński swoje towarzystwo musi trzymać za twarz, aby znali miejsce w porządku. Często arbitralnie akolitów utrąca, ale też awansuje.

W tej partii nie ma awansów w procedurach demokratycznych, albo awansów jak w porządnej firmie. O wszystkim decydują zasługi dla prezesa i widzimisię tego oligarchy partyjnego.

W Polsce taki oligarcha polityczny "ostał" się tylko jeden. Wielki Gatsby - Jarosław Kaczyński. Marcin Mastalerek podpadł, prezesowi muchy latały do wczoraj, więc rzecznik sztabu PiS zapłacił nieobecnością na listach wyborczych.

Ciekawe są awanse, którymi oligarcha obdarował czwartą władzę. Całego PiS-owskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nie wciągnie na listy, ale tych szczególnie zasłużonych - tak.

Z towarzystwa z Foksal jedynkę w Kaliszu dostała Joanna Lichocka, której twórczość dziennikarska da się streścić formą "Oda do PiS, ze szczególnym uwzględnieniem geniuszu prezesa".

Takie jest Lichockiej pisanie i ani oktawy niżej. Najwyższy diapazon zapiewajły. Tonacja godna muezzina na szczycie gmachu przy Nowogrodzkiej.

Innym kandydatem PiS z Foksal będzie Krzysztof Czabański. Pozostali dziennikarze "obiektywni", a zarazem "niepokorni" czekają na awans w strukturach zawodowych, a nie politycznych.

Mlaskają na myśl setek posad w mediach publicznych: w radiu i telewizji. Z tego powodu mogą upaść tytuły pisowskie: "Gazeta Polska", "wSieci", "Do Rzeczy". Nie będzie miał kto orać na działce prasowej.

I nie wiadomo, czy SDP ma wystarczającą ilość członków do obsady mediów publicznych. Lichocka wraz z Czabańskim mogą robić łapanki na Krakowskim Przedmieściu. Jeżeli ktoś ma aspiracje dziennikarskie i jest amatorem tego najstarszego zawodu powinien jak najszybciej udać się na najbliższą miesięcznicę smoleńską z wyuczoną formułką: "Jestem niepokornym patriotą PiS i geniuszu prezesa". Może się załapać na posadę na Woronicza.

Więcej >>>