Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory parlamentarne 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory parlamentarne 2015. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 października 2015

Igrzyska PiS uważam za otwarte! - zameldował prezes


Podobnego triumfu nikt nie zaznał po 1989 roku, bo nikt jak Jarosław Kaczyńdki tak długo nie wytrwał w polityce, głównie w opozycji.

Prezes PiS wie, jak walczyć, nie wie, jak utrzymać stan posiadania. A tego można tylko się nauczyć, gdy się ma. Kaczyński wreszcie ma.

Wydawanie cudzych pieniędzy (Polaków) nie jest tym samym, co obiecywanie tych samych pieniędzy. W kampanii przybywało nadziei, przy władzy ubywa kasa.

Kaczyński nie potrafił znaleźć złotego środka, a złotym środkiem jest władza i znalezienie punktu ciężkości między nadzieją, a kasą.

Trzeba się pozbyć naddwagi nadziei. Czy Kaczyński nauczył się tego przy Nowogrodzkiej? Raczej - nie. Zawsze miał nadwagę, a nawet chorobliwą nadzieję.

Igrzyska imienia Lecha Kaczyńskiego zostały ogłoszone, gdy Jarosław zapalał znicz i meldował wykonanie rozkazu.

Jeszcze przemaszeruje po bieżni kadra olimpijska z heroldami, ale inne skromniejsze ekipy (opozycja) też będą miały swój udział.

Ile zdobędzie medali dla Polski ekipa prezesa? Jakiego koloru? I czy zdobędzie?

Platforma ma zawodników, którzy mają potencjał. Czy się spalą, czy osiągną osiągną tyle, ile się w nich lokuje oczekiwań.

Igrzyska się rozpoczęły. Mogą trwać pełną olimpiadę, ale gospodarz ogłosić klęskę, bo był na dopingu, a wyborcy sprawdzą, co i ile zażyli. No i jak Polaków PIS wykorzystało.

Więcej >>>

czwartek, 22 października 2015

Rząd Jego Prezesowskiej Mości najpierw na próbę


Zwycięzca wyborów jest już znany. Pytanie, czy prezes Jarosław Kaczyński będzie rządził sam, czy potrzebny mu będzie Paweł Kukiz (deklarował, że nie chce wchodzić do władz) do rządu mniejszościowego. A może przylepi się Janusz Piechociński.

Po 25 października tak, czy siak będziemy mieli PiS u władzy. W tej chwili nie widać perspektyw na koalicję anty-PiSowską. I nie ma ona za wiele sensu.

Na ostatniej konwencji przed wyborami Kaczyński przedstawił zasady, które będą obowiązywały w rządzie Jego Prezesowskiej Mości.

Każdy może zostać odwołany z urzedu, z ministra. To będą nominacje na próbę. Czyli otrzymamy próbny rząd z próbną premier Beatą Szydło. Nie wiem, czy to awans, bo poprzednio premier był techniczny.

W ten sposób prezes zapowiedział formę katapultowania z rządu Szydło.

Inną zasadę "o zemście nie może być mowy" włóżmy między bajki., Ta zasada obowiązywać będzie do 25 października, później straci termin ważności.

Przecież trzeba rozwiązać sprawę zamachu smoleńskiego, ukarać winnych. Jak prezes zamierza sięgnąć po Donalda Tuska, bo z pomniejszymi "winnymi" nie będzie kłopotów, w tym z aktualną premier Ewą Kopacz.

Można się zastanawiać, czy powołany zostanie jakiś ogólnopolski komitet pomników Lecha Kaczyńskiego. Wcale niebezzasadna jest uwaga Aleksandra Smolara, iż może jakieś niewielkie miasto zostać przemianowane na Lechosław, bądź podobny Kaczygród.

Czekają nas turbulencje i to takie, jakich do tej pory nie przeżywaliśmy. IV RP to była pestka. Można rozpocząć odliczanie i zastanawianie, jaka nas czeka katastrofa. Jakich rozmiarów i kiedy? Gospodarcza na pewno - i jaka ustrojowa?


niedziela, 18 października 2015

Nowacka o zmianie pokoleniowej i rozkoszy dobrobytu


Partie Leszka Millera i Janusza Palikota delegowały Barbarę Nowacką, aby ratowała lewicę. I to z hasłem, iż PiS i PO nie różnią się.

Nowacka więc przekonuje, że czas na zmianę. Polacy chcą zażywać rozkoszy dobrobytu, czyli dobrego wynagrodzenia.

Nowacka jest w tym przynajmniej mądrzejsza od Szydło, która obiecała minimum wynagrodzenia 15 zł za godzinę.

Mądrzejsza, czyli rozsądna. A czy w związku z tym nastąpi pożądana zmiana? Chyba - nie. Raczej - na pewno. Zmiana będzie, ale na Kaczyńskiego, który desygnował swą marionetkę Pinokia.

Nowacka przekonuje do innej wartościowej kwestii. Czas na zmianę pokoleniową. Pokolenie czterdziestolatków powinno przejąć władzę. W tym wypadku służy swoim przykładem.

Nowacka nie była posłanką, ani członkinią rządu. Spotykała się z posłami, a ci jej i pokolenia czterdziestolatków nie rozumieli.

Kogo bardziej miała na myśli? Palikota, czy Millera? Jeżeli Zjednoczona Lewica dostanie się do Sejmu, Nowacka nie będzie mogła powiedzieć, że siebie nie rozumie, bo będzie posłanką.

Pozostanie kwestia zmiany. Jeżeli nie będzie to PO, to PiS obejmie władzę, a ta zmiana zapowiada dobre wynagrodzenie (15 zł/h).

W związku z tym można spekulować, jakiego rzędu będzie inflacja, która zje podwyżkę wynagrodzenia. Ekonomia jest bezlitosna, acz nie jest wiedzą ścisłą.

Ekonomia pokazuje populistom, gdzie mają rozum. Niestety, populiści mają rozum nie w tym miejscu, gdzie ewolucja usytuowała rodzajowi ludzkiemu.

Kibicuję Nowackiej, ale nie wszystkim hasłom. Sama zresztą się przekona, jak zostanie potraktowana, gdy uda się jej wprowadzić reprezentację wzmiankowanych partii do Sejmu.

Więcej >>>

sobota, 17 października 2015

Kaczyński przerobił Polaków na Ciemnogrodzian


Jarosław Kaczyński zapewnia, że nie jest Jarosławem Kaczyńskim, a kimś w rodzaju Andrzeja Dudy i Beaty Szydło.

Prezes PiS mówi, że nie jest prezesem PiS, a marionetkami: Dudą i Szydło.

Mianowicie Kaczyński zapewnia, że "będziemy tolerować i szanować opozycję". Byle dorwał się do władzy.

I o dziwo! Wyborcy mu wierzą, bo udało mu się przerobić całkiem dużo Polaków na ciemny lud.

Wstępuje Kaczyński na ambonę i mówi: jestem motylem. A my jednak widzimy larwę. Ja tak widzę.

Kiedy to Kaczyński zamienił się w motyla? Przez 26 lat był larwą, a nagle stał się motylem. Czy ogładał swoje poglądy w świetle rozumu, w lustrze rozumu, a przede wszystkim: w lustrze języka?

Czy Kaczyński oglądał swój język nazistowski o uchodźcach?

To nie jest język motyla. To jest język niedojrzałego człowieka, język larwy. Kaczyński na razie dokonał rzeczywistego "cudu". Z wielu Polaków zrobił "ciemny lud".

Obecna kampania wyborcza to przerabianie Polski w Ciemnogród. Kaczyński nie jest w stanie rządzić Polską, ale Ciemnogrodem, owszem. Ciemnogrodzianie zagłosują na niego.

Więcej >>>

czwartek, 15 października 2015

Kopacz - rozwój, Szydło - katastrofa. Debata jak zapasy w kisielu


W poniedziałek dwie kobiety zawalczą o przyszłość Polski na najbliższych kilka lat, a może nawet na więcej. Debata Ewa Kopacz - Beata Szydło odbędzie się na prostej finiszowej.

Premier Kopacz walczy o więcej. O swoją pozycję w Platformie, o ewentualną koalicję, wreszcie o liberalną Polskę.

Beaty Szydło w gruncie rzeczy nie poznaliśmy, przedstawia się w liczmanach PiS i zawsze zza jej pleców wyziera prezes Kaczyński.

Kopacz wygrana, bądź przegrana w debacie, nie wpłynie zasadniczo na rezultat wyborów, ale może powstrzymać marsz PiS po władzę. Trudniejsze zadanie czeka ją w utrzymaniu przywództwa w PO.

Szydło walczy o Polskę Kaczyńskiego, kraj ksenofobii i jakiejś formy dyktatury: demokratury.

Kopacz to rozwój kraju i nasza przyszłość. Szydło - katastrofa, zaścianek i zaprzeszłość. Publika jednak nie będzie na to patrzyła, tylko na cechy osobowe. Która którą utopi w kisielu. Szkoda.

Więcej >>>

środa, 14 października 2015

Knajackie metody podklasy podpolitycznej, jakim reprezentantem jest Stonoga


Politycy kreują podklasę podpolityczną, która specjalizuje się w kryminalnych metodach pozyskiwania wiedzy o przeciwnikach.

Do takich metod kryminalnych zalicza się afera podsłuchowa. Kto na niej skorzystał? Nietrudno wskazać. I taki prawdopodobnie jest adres inspiracji.

Marek Falenta to narzędzie, to przedstawiciel tej podklasy podpolitycznej.

Należy do niej także Zbigniew Stonoga. Ten dosłownie jest kryminalistą i recydywistą. Właśnie wykradł tysiące maili ze skrzynki .Nowoczesnej Ryszarda Petru.

Zanim prawnie ruszy się coś w tym temacie, Petru może stracić, a Stonoga zyska medialnie. To taki celebtyta knajacki, który w ten sposób zaspakaja swojego marne ego. Ekshibicjonista.

Kto może zyskać na tajemnicach .Nowoczesnej i Petru? Choć Petru porusza się w elektoracie Platformy, to Stonodze zdecydowanie bliżej innym partiom, jak PiS, KORWIN, Kukiz.

Na utrąceniu Petru może zależeć partii, która boi się koalicji skierowanej przeciw niej. A Petru nie wchodzący do Sejmu, to utrącenie koalicjanta Platformy.

Tak wygląda nasza polityka, kreowana przez knajacką podklasę podpolityczną i jej przedstawicieli Falentę i Stonogą. A korzyść mają formacje wyznające niedemokratyczne, antysystemowe metody.

Więcej >>>

poniedziałek, 12 października 2015

Kukiz, pisowiec na miarę Błaszczaka


W Pawle Kukizie zdziadział człowiek. Jak jego ego stało się skamieliną, przestał być artystą. Choć nie był oryginalny, jednak to i owo wykrzyczał. Wyprotestował, dał uwagę.

Dzisiaj Kukiz to artystyczna niemota. Na polityce się zna, jak typowy polski polityk, aby nie powiedzieć, co myśli. Nawet programu politycznego nie potrafił skonstruować, więc uznał, że to oszustwo.

Kukiz nadałby się do PiS, gdzie mógłby robić za Mariusza Błaszczaka. Ten także nie potrafi skonstruować myśli własnej, nie potrafi mówić własnymi słowami.

Błaszczak, jak Kukiz, ma jedną cechę wspólną i właściwą skamielinom. Potrafi zgadnąć, co "poeta" Kaczyński ma na myśli.

Właśnie Kukiz orzekł, że poprze rząd mniejszościowy PiS. Obiecuje sobie, że chce być języczkiem u wagi. Więc bez Kukiza PiS miałoby nie mieć większości sejmowej, ani PO z przystawkami. Grałby na dwie strony, na dwa baty.

To nawet nie jest egoizm w tym najgorszym znaczeniu, to jest intelektualna niemota. A trzymając się literackich metafor, Kukiz to pypeć. Nie mówi tego, co myśli, ale co na jezyk ślina mu przyniesie. Ostatnio ma pypcia, bo zanotował zjazd sondażowy, możliwe, że jest po progiem, a takie występy jak przeze mnie omawiany w RMF FM, to łabędzi śpiew.

Rockman z pypciem zamiast rozumu wykonuje arię na odejście. Kwili.

Więcej >>>

niedziela, 11 października 2015

Duda psuje, a Gowin dla kompromisu poprze psucie Polski


Andrzeja Dudę można będzie jakoś przecierpieć. Jego projekty gospodarcze uderzać będą w gospodarkę. Bo PiS tak jakoś ma, czego się nie dotknie - katastrofa. Nie on jednak teraz rządzi.

Duda też będzie psuł wizerunek Polski. Póki jednak słuzby dyplomatyczne nie bedą pisowskie, można wpadki prezydenta odkręcać.

Co się jednak stanie, gdy PiS dojdzie do władzy. Katastrofa pewna jak amen w pacierzu.

Ryszard Petru jest przerażony stanem kancelarii prezydenta, w której się nie liczy kosztów. Kontekstem są ustawy wyborcze Dudy: obniżenia wieku emerytalnego. I zapowiedaną na czas po wyborach, ale w trakcie kampanii wyborczej ogłoszona: podwyższenie kwoty wolnej od podatku.

Jedyna odpowiedź przedstawiciela kancelarii, niejakiej Małgorzaty Sadurskiej, jest: "Niech pan nie będzie śmieszny".

Polakom bedzie mało śmiesznie, gdy Duda dostanie okazję współrządzić z PiS. W tej samej audycji Radia Zet był obecny minister in spe (obrony) Jarosław Gowin, też mu się nie podobają pomysły Dudy, ale dla kompromisu jest gotowy poprzeć psucie Polski.

Ciekawa logika intelektualna: kompromis dla psucia. Lecz taką mamy fatalną elitę polityczną. Polacy jakoś ten kraj podnieśli z kolan, ale przychodzą psuje. Wszak żadnym pocieszeniem jest, iż po PiS będzie co odbudowywać.

Więcej >>>


czwartek, 8 października 2015

Szydło dereguluje ministra obrony in spe - z Macierewicza reguluje się na Gowina


Wpadka PiS z Antonim Macierewiczem w Chicago (PO jako Bierut, Tusk jako Stasi), obudziły śpiącą Beatę Szydło.

Obudziła ją zmora ministra obrony in spe Macierewicza. O, nie! Zakrzyknęła przez sen - czy co?

W każdym razie Szydło przeciera oczy - nie wiem, jak z umysłem - ze śpiochów, ubiera się w jakiś strój domowy, podomkę pisowską (chowa Macierewicza do szafy), bo oto oświadcza, że najprawdopodbniej w rządzie PiS ministrem obrony będzie Jarosław Gowin.

Czyli po panice nastąpiła deregulacja ministrów in spe.

Ten powszechnie znany deregulator jest jak pchła. Skacze z partii do partii, z ministerstwa na ministerstwo.

Co mógłby Gowin robić z Wojskiem Polskim? Jak Andrzej Duda nakazać codzienną mszę, zwiększyć liczebność kapelanów. Wszak Gowin to polityk proboszczowaty, nie tylko w mimice i retoryce, ale w rozumie.

Szydło deregulacją ministrów zapowiada deregulację premierów PiS. Coś mi to wygląda, że Szydło się zderegulowała na Jarosława Kaczyńskiego, u którego ministrem obrony będzie Macierewicz. Ktoś musi przeprowadzić te wszystkie rzeczy, które wiceprezes PiS Macierewicz zapowiedział w Chicago, choćby publikację aneksu WSI. No, nie?

Więcej >>>

środa, 7 października 2015

Nowacka, coraz bardziej interesująca polityczka


Nowa liderka lewica, na razie na czas kampanii wyborczej Zjednoczonej Lewicy, Barbara Nowacka nie będzie miała kłopotów, aby pociągnąć do odpowiedzialności Leszka Millera za więzienia CIA w Polsce.

Tak zapowiedziała w adycji Konrada Piaseckiego "Kontrwywiad" (RMF FM).

Jak Nowacka ma rozliczyć? Zostanie prokuratorem, czy też sędzią? Czy wygoni z klubu Zjednoczonej Lewicy, bo tyle będzie mogła.

W każdym razie dowiedzieliśmy się o jej preferencjach psychologicznych, ale niewiele o temacie.

Nowacka jest za koalicją blokująca pełnię władzy Jarosława Kaczyńskiego. Zgodziłbym się z nią, ale jestem za tym, aby PiS się przewrócił, póki to byłoby względnie niedolegliwe dla Polski. Koalicja blokująca traciłaby na rzecz PiS i z czasem mogłoby się okazać, że PiS zdobędzie większość możliwą do zmiany konstytucji. Wówczas żadnej nie będzie koalicji blokującej, a tylko dyktatura i teokracja.

PiS w procedurach demokratycznych ze wszystkim się przewróci, a przede wszystkim z gospodarką, bo w niej nie ma cudów, jest prosty rachunek ekonomiczny, "ma" musi się zgadzać z "winien".

Nowacka pokazuje swoją twarz polityczki i jest to coraz bardziej interesująca osoba, która może zmienić tę stronę sceny politycznej na dużo lepszą. Trzymam za nią kciuki. Zdaje się, że ktoś to już powiedział, ale mój kciuk to mój.

Więcej >>>

poniedziałek, 5 października 2015

Macierewicz ma "zebrany materiał faktograficzny" na temat katastrofy smoleńskiej


Minister obrony rządu PiS (in spe) Antoni Macierewicz nie widzi żadnych przeszkód, aby wskazać winnych katastrofy smoleńskiej. Mówi o tym w wywiadzie "Dla Rzeczy".

Przecież wszystko zostało zbadane, "zebrany materiał faktograficzny jest wystarczający". "Prokuratura powszechna" (takiego używa pojęcia ten łebski facet,) nie musi mieć kłopotów z orzeczeniem winy.

A prokuratura wojskowa? Tyle jest możliwości wymienienia oficerów na szeregowych. Tako wam rzecze szeregowiec Macierewicz.

Pstryknięcie palcami - i wszystko wyjaśnione. Nawet film fabularny Antoniego Krauze mówi to, co szeregowiec Macierewicz.

Przecież musi zostać otwarta droga do orzeczenia, że Lech Kaczyński zostanie bohaterem narodowym, którego podstępnie ubili Ruskie i Tusk.

Bohaterowi należy stawiać pomniki na każdym rogu ulicy i muzea. Tak będzie działać prawo, jak mówi Macierewicz.

"Zostało wyjaśnione". Kto bawiłby się w szczegóły procesów i dowodów, badania okoliczności katastrofy.

Ta Polska Smoleńska działać będzie inaczej, niż powszechny rozsądek. Konstytucja leży w szufladzie na Nowogrodzkiej.

Trzy tygodnie do wyborów, już się nie certolą. Prezes jeździ po kraju i bredzi, Macierewicz nie widzi przeszkód, aby wyjść z szafy i pomóc prezesowi.

Więcej >>>

czwartek, 1 października 2015

Pani Szydło, pobudka!


Beata Szydło uprawia najgorszy rodzaj retoryki. Zohydza Polskę. Z nią jest taki kłopot, jak z PiS. Niespecjalnie orientuje się, czym jest kraj. Kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej?, itd.

Takie osoby bez talentów biorą się za sferę publiczną.

Pani Szydło nie wie, gdzie jest i co mówi. Dlaczego tak się stało, dlaczego my, Polacy do tego dopuściliśmy, aby podobne osoby od samego rana bzdurzyły?

Więc zaapeluję. Pani Szydło, pobudka!

Ani nadajesz się na wysokie stanowisko, ani wiesz, co mówisz. Zostałaś wyniesiona "samoniechcąc", z burmistrza Brzeszcz na piedestał chciejstwa prezesa Kaczyńskiego.

Nie szanujesz Polski i rządu polskiego. Bo co to za słowa w stronę premier Ewy Kopacz? "Polska nie jest dziś rządzona".

To nie jest polemika, to nie jest spór, to jest brak kultury i kindersztuby. Nie polemizuje się poprzez plucie, poprzez poniżanie drugiej osoby, bo to tylko sianie nienawiści, które widzimy w wydaniu kibolstwa, nacjonalistów, ksenofobów.

Szydło ani się orientuje w podstawach wiedzy o społeczeństwie, udowadnia to na każdym kroku, ani w używaniu języka polskiego i szacunku dla drugiej osoby oraz konkurenta.

Ktoś taki jak Szydło nie powinien zaistnieć we wspólnej sferze Polaków, W polityce.

Pani Szydło, obudź się! To nie dla pani miejsce, nie znasz się na wielu rzeczach, w tym na języku polskim. Nie potrafisz go używać. Obrażanie i kolokwialne plucie nie są sporem, są łajdactwem!

Więcej >>>

czwartek, 3 września 2015

Solidarność przystępuje do demolki. Skutki cyrografu Dudów z kampanii prezydenckiej


Dudom łatwo było się dogadać, nie tylko ze względu na zbieżność nazwiska. Przede wszystkim posiadają wspólną cechę charakterologiczną: umiejętność wymazywania z szarych komórek rzeczy dla całego świata oczywistych.

Ostatnio tę cechę - nazwijmy ją dosadnie - godną Alzheimera zaprezentowano na uroczystościach poświęconych rocznicy "Solidarności". Duda jeden i drugi wykazali niepamięć o najwybitniejszym (obok Piłsudskiego) Polaku XX wieku, Lechu Wałęsie.

Śmiać się, czy płakać? Świat popukał się w czoło. My możemy oczekiwać, że niedługo z takimi "politykami" czeka nas przepaść. Polecimy w przyszłości na zatracenie, gdy ludzie bez właściwości prezentować będą pozostałym Polakom taką marność charakteru, osobowość Alzheimera.

Z jednym Dudą i drugim czeka nas Nic, Zero. Upodlili naszą historię, dlaczego więc gorsza miałaby być teraźniejszość i przyszłość?

Duda związkowiec nie popuszcza. Związkowcy zaprotestują pod Senatem, gdy ten obradować bedzie nad drugim referendum w dniu wyborów parlamentarnych.

Ta inicjatywa wyszła z obozu pierwszego Dudy. Obydwaj Dudowie jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej zawarli cyrograf, który będzie skutkował tak, jak podczas rocznicy "Solidarności".

Propagowana będzie zakłamana historia w stylu stalinowskim, a współczesności wykręci się ręce, sparaliżuje: strategia Alzheimera.

Jeden Duda z drugim szykują nam przyszłość bez przyszłości, za to zgodnie z planowaną preambułą gotowca Konstytucji PiS z 2010 roku: "W imię Boga wszechmogącego...".

Przyszłość na kolanach, przyszłość niewolników. Duda prezydent do tego podchodzi z całą powagi swej "niezłomnosci". Groteska. Przynajmniej w tym gatunku ekspresji będziemy lepsi od innych.

Więcej >>>

środa, 2 września 2015

PO zjeżdża w dół w kierunku trumny wyborczej


PO na własne życzenie chce przegrać wybory. Albo istnieje druga możliwość, analitycy tej partii - analitycy winni być pisane w cudzysłowie - "docenili" PiS, szykują się na drugą pozycję w wyborach 25 paździenika.

Przy takiej "strategii" może być też tak, że 2. pozycja jest nie do obrony. To jest logika zjazdu politycznego. W każdej działalności zjazd dotyczy w dół. W polityce jest on nawet szybszy niż zjazd alpejski.

Czy w PO mają tego świadomość? Mają. Dlaczego więc postepują tak, jak postepują. Mimo wielu wpadek Andrzeja Dudy i jego cienia Beaty Szydło, PO zjeżdża w dół?

A to dlatego, że premier Ewa Kopacz podchodzi do Dudy na Westerplatte, a on najzwyczajniej ucieka. Jest to wbrew protokołowi dyplomatycznemu, ale publika takimi drobnostkami się nie przejmuje, tylko komentuje, że prezydent zrobił premier w balona.

I tak jest ze zwołaniem Rady Gabinetowej, RBN, itd. Niech Duda niczego nie zwołuje, niech żali się prezydentowi Niemiec Joachimowi Gaukowi, PO nie winno to obchodzić, bo Duda jako prezydent PiS robi kampanię Szydło, Kaczyńskiemu, Macierewiczowi.

PO nie winno sie zajmować PiS, tylko swoim przekazem. Platforma widocznie uznała, że za wolno zjeżdża w dół i na listy wyborcze wciąga Ludwika Dorna, Grzegorza Napieralskiego, dając wsparcie Romanowi Goertychowi, etc.

Co to znaczy? Nawet iezbyt kumaty elektorat oceni, iż PO nie ma kadr, a Ewa Kopacz korzysta z surowców wtórnych, których miejsce na śmietniku, a nie na listach wyborczych

A czym lepszy jest Dorn od Bartłomieja Sienkiewicza? Niczym, a wręcz przeciwnie Sienkiewicz nie cedzi słów, tylko potrafi powiedzieć dosadnie, że Polska to dzisiaj "kamieni kupa".

Lepsze byłoby pozwolić Sienkiewiczowi, aby owe kamienie pomalował na wesołe kolory przyszłości, niż przyznawać się wyborcom, iż Dorn będzie cedził przeszłość PiS w szeregi PO.

Cholera, PO miała odświeżyć się medialnie. Trzaskowscy, Głogowscy i inni 30-, 40-latkowie mieli stanąć obok premier Kopacz i zgodnym chórem zakrzyknąć: "My, pani profesor Kopacz jesteśmy przyszłością Polski". Pani premier błogosławiłaby i nadal rządziła przyszłością.

Ale PO odgrzewa pierdzieli typu Dorn produkcji made in PiS. Niech Dorn dorabia w mediach, jako komentator, bo lubi cedzić produkcję szarych komórek otworem gębowym, niech da szanse widzom, aby docenili go przez oglądalność. Bo elektorat doceni Platformę przez "wrzucalność" do urny wyborczej, która może okazać się trumną wyborczą.

Więcej >>>

piątek, 28 sierpnia 2015

Lichockiej awans patriotyczny - z dziennikarza na polityka


Listy wyborcze PiS niosą niespodzianki. Jarosław Kaczyński swoje towarzystwo musi trzymać za twarz, aby znali miejsce w porządku. Często arbitralnie akolitów utrąca, ale też awansuje.

W tej partii nie ma awansów w procedurach demokratycznych, albo awansów jak w porządnej firmie. O wszystkim decydują zasługi dla prezesa i widzimisię tego oligarchy partyjnego.

W Polsce taki oligarcha polityczny "ostał" się tylko jeden. Wielki Gatsby - Jarosław Kaczyński. Marcin Mastalerek podpadł, prezesowi muchy latały do wczoraj, więc rzecznik sztabu PiS zapłacił nieobecnością na listach wyborczych.

Ciekawe są awanse, którymi oligarcha obdarował czwartą władzę. Całego PiS-owskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nie wciągnie na listy, ale tych szczególnie zasłużonych - tak.

Z towarzystwa z Foksal jedynkę w Kaliszu dostała Joanna Lichocka, której twórczość dziennikarska da się streścić formą "Oda do PiS, ze szczególnym uwzględnieniem geniuszu prezesa".

Takie jest Lichockiej pisanie i ani oktawy niżej. Najwyższy diapazon zapiewajły. Tonacja godna muezzina na szczycie gmachu przy Nowogrodzkiej.

Innym kandydatem PiS z Foksal będzie Krzysztof Czabański. Pozostali dziennikarze "obiektywni", a zarazem "niepokorni" czekają na awans w strukturach zawodowych, a nie politycznych.

Mlaskają na myśl setek posad w mediach publicznych: w radiu i telewizji. Z tego powodu mogą upaść tytuły pisowskie: "Gazeta Polska", "wSieci", "Do Rzeczy". Nie będzie miał kto orać na działce prasowej.

I nie wiadomo, czy SDP ma wystarczającą ilość członków do obsady mediów publicznych. Lichocka wraz z Czabańskim mogą robić łapanki na Krakowskim Przedmieściu. Jeżeli ktoś ma aspiracje dziennikarskie i jest amatorem tego najstarszego zawodu powinien jak najszybciej udać się na najbliższą miesięcznicę smoleńską z wyuczoną formułką: "Jestem niepokornym patriotą PiS i geniuszu prezesa". Może się załapać na posadę na Woronicza.

Więcej >>>

piątek, 21 sierpnia 2015

Porno z referendum (Dudy niekonstytucyjność, ale pisowskość)


Nie rozumiem urzędniczki Krajowego Biura Wyborczego, która w ciągu zaledwie dwóch godzin skrajnie zmieniła zdanie na temat liczenie frekwencji w podwójnym głosowaniu 25 paździenika: do parlamentu i referendalnym. Najpierw podała, że frekwencja będzie liczona razem, a następnie osobno.

W czym probem? Ależ osobno. Nawet gdy siedzenie mamy usadowione w jednym miejscu, możemy wykonywać dwie czynności. Przykład. W trakcie pracy w firmie, którą wykonujemy na komputerze np.w excelu, możemy otworzyć drugie okno i przełącząć na strony porno.

Dwie różne prace w jednym czasie i na osobistym siedzeniu? Owszem. To, co z tego, że za jedną płacą? Przecież ta druga jest bardziej męcząca, bo skrywana. Chyba, że mamy szefa (daj boże, że kobietę) i fascynuje się tak samo excelem, a jeszcze bardziej porno.

Prezydent Andrzej Duda właśnie zapoponował takie porno z referendum. Chce, aby ukrywać skłonności do grzechu, do nieprawości (nawet niekonstytucyjności), chce, aby dwie prace odbyły się jednego dnia, w jednym miejscu i na jednym osobistym siedzeniu.

Co to jest? Atlasami jesteśmy? Niektórzy może są uzależnieni od seksu (od porno), ale nie wszyscy dają się nabrać na tę chorobę. Konstytucjonaliści w większości są zgodni, że waga pytań podrzuconych przez Dudę jest niezgodna z Konstytucją, bo to nie są pytania ustrojowe.

Szkoda, że - powtórzę za prof. Wojciechem Sadurskim - nie przewidziano, iż prawo ustrojowe będą intepretować i podejmować decyzje konstytucyjne politycy cyniczni, albo niesamodzielni jak Duda.

Dlatego Duda mógł sobie pozwolić na okrutny żart i wnioskować do Senatu zgodę na podwójne głosowanie. Normalne - wybory do Parlamentu. I porno z referendum.

Tak to Duda okazał się polityczną Ciccioliną. Równie dobrze referendum mogłoby dotyczyć kwestii, jak na załączonym poniżej obrazku.

Więcej >>>


czwartek, 20 sierpnia 2015

Wieszczka Szydło rozmarzyła się w imperium o. Rydzyka


"Prezes kazali", więc wczoraj kandydatka Kaczyńskiego na premiera poleciała do Radia Maryja i TV Trwam na "Rozmowy Niedokończone". Tym razem nie zadzwonił Jarosław z Warszawy, ani Tadeusz z Rydzyka (albo z Torunia; nie wiem, jak jest podpisywany na grafice).

Obecność w imperium medialnym o. Rydzyka to standard PiS, który też wczoraj przez rzecznika kampanii wyborczej PiS Marcina Mastalerka został określony "standardem białoruskim". PiS nie chce żyć wg tych standardów, tj. chce finansowania PiS z budżetu państwa.

Niech sobie "standard białoruski" obowiązuje w USA, ale nie w PiS. Kandydatka Beata Szydło porzuciła "Polskę w ruinie" (szerokim łukiem omija Nową Sól), bo "Polska jest piękna" (standard Dudy).

Szydło rozmarzyła się w imperium Rydzyka. Radio Maryja i TV Trwam powodują taki stan nieobecności: rozmarzenia, oniryczny, senny. Oglądalność kanału Rydzyka jest niemal zerowa, a mimo to ma się dobrze finansowo. To z kolei marzenia innych mediów.

Rozmarzona Szydło w onirycznych mediach wyznała, że "chciałaby żyć normalnie". A jak wygląda normalność, standard PIS, tj. niebiałoruski?

"Piękne ruiny". Polska jest w ruinie, a mimo to jest piękna. Rozmarzona Szydło wyznała dalej, że te "piękne ruiny" zaistnieją z chwilą (cytuję): "Chciałabym, żebyśmy wygrali wybory, żeby realizować program, który deklarujemy".

Nie wiem, co jest w imperium Rydzyka, ale rozmówcy dostają zdolności retorycznych o. Rydzyka, tak jak Szydło dostała w powyższym cytowanym zdaniu. Tam chyba jest jak w Wyroczni Delfickiej, gdzie wieszczki też dostawały podobnych retorycznych zdolności, bo łykały wszechobecne gazy halucynogenne.

Wieszczka Szydło halucynogennie obwieściła i ja się z nią zgadzam, bo jestem patriotą, bo kocham Polskę. Jak wieszczka będzie realizować program, który deklaruje, z Polski pozostaną "piękne ruiny". Katastrofy, ruiny, to standard PiS, normalka.

Więcej >>>

sobota, 8 sierpnia 2015

Premier Kopacz walczy z PiS i własnymi szeregami


Platforma chce nie przegrać z PiS? To dlaczego podstawia sobie nogi, strzela samobóje. Listy wyborcze z regionów, które spłynęły do centrali, może świadczyły o wewnetrznej demokracji w partii, ale ta partiokracja przedstawiała się bardzo kaprawo. Uczestnicy dialogów z afery podsłuchowej liczyli, że pamięć wyborców je skasowała.

Przeliczyli się, ale Ewa Kopacz zamiast rządzić musiała się zmagać z innymi chorobami platformersów i w rezultacie wyszedł chaos. A tak się nie zwycięża, tak się pogrąża. PO margines błędów został dawno wyczerpany, premier winna walnąć pięścią i nie cyckać się ze Stefanem Niesiołowskim, który swego czasu miał znaczenie dla polityki, dzisiaj to li tylko hreczkosiej.

Rozumiem zasługi Michała Kamińskiego dla premier Kopacz i PO, ale tego nie rozumie elektorat, który pamięć ma krótką, ale do takich zagwozdek - pamięć słonia. Roman Giertych wybił się na prawniczą niepodległość, ale sojusz polityczny z nim to katastrofa.

Co robi na jedynce w Poznaniu Szymon Ziółkowski? A dlaczego nie ma Anity Włodarczyk, ani Pawła Fajdka. Elektorat może pomyśleć, że Ziółkowski jest jak Kaligula, który wprowadził do senatu Incitatusa (konia), a sportowiec może zechcieć wystartować ze swoim młotem.

Dla mnie w polityce Ziółkowski ma tyle do powiedzenia, co jego młot. Koń może się uśmiać. Ewa Kopacz złożyła kapitalną deklarację po 10 godzinnym supermaratonie partyjnym: - PO należy do obywateli, a nie do aktywu partyjnego.

Piękne, zbyt piękne. To ilu obywateli było na tej hipernasiadówce? Pani premier, aby nie przegrywać, trzeba grać do przodu, ale nie tak jak przeciwnik pozwala, bo przeciwniem jest nie tylko PiS, ale i własne szeregi. Grać w otwarte karty z obywatelami, a szachrajów partyjnych zdyskwalifikować za bezrozumny doping. Piszę to jako obywatel, a nie żaden aktyw.

Więcej >>>

sobota, 1 sierpnia 2015

PiS zdewastuje nie tylko zewnętrzne stosunki Polski


Michał Szułdrzyński w Politico.eu projektuje przyszłe stosunki polsko-niemieckie pod prezydenturą Andrzeja Dudy i po ewentualnym zwycięstwie PiS w wyborach parlamentarnych.

Publicysta stawia tezę, że ulegną one ochłodzeniu, a polska polityka zewnętrzna w stosunku do sąsiada z zachodu stanie się bardziej "samodzielna", zauważalna.

Tezy - a w zasadzie warunki - zostały przedstawione w jednym z wywiadów Krzysztofa Szczerskiego, który - jakby z pozycji silniejszego - dyktował respektowanie polskiej racji stanu. Nie jest to przekonywanie do naszych racji, jest to arbitralne postawienia równorzędności/wyższości, które mogą spotkać się tylko z lekceważeniem.

Było i jest to typowa tromtadracja i wypinania piersi, której możliwości nie ma ani Szczerski, a jego przyszły zwierzchnik Duda.

Szczerski prezentuje polską niedojrzałość, zieloność, która jest źle pożytkowana. A to zawsze odbywa się ze szkodą dla Polski.

W szkodzeniu PiS ma szczególną wprawę, a stosunki polsko-niemieckie to feblik prezesa Kaczyńskiego. Szułdrzyński przypomina, iż w latach 2005-2007 ciężar zewnętrznych stosunków został przesunięty z Berlina i Paryża w kierunku Wielkiej Brytanii i USA.

Otóż Szułdrzyński czyta, jak chce, a pamięć ma wybielającą. Owszem, polityka unijna w trakcie IV RP została solidnie zdewastowana, ale nie kosztem anglosaskim, a polonijnym. Stosunki dyplomatyczne Anna Fotyga miała świetnie ze skostniałą Polonią w USA. I to była esencja polityki PiS. Ledwie antyszambrowała u wpływowych kongresmenów amerykańskich pochodzenia polskiego.

Dlaczego Duda miaby być lepszay? Jarosław Kaczyński będzie robił mu korekty poprzez wywiady w mediach prawicowych, a te niejednokrotnie mają barddzo silny przekaz z wyraźnie deprecjonującym wizerunkiem np. Angeli Merkel. To się sprzedaje medialnie, bo dewastuje.

PiS zdewastuje Polskę wewnątrz i na zewnątrz, jeżeli mu na too pozwolimy.

Więcej >>>

piątek, 17 lipca 2015

Platformy droga po rozum do głowy


Długo Platforma szła po rozum do głowy. W każdym razie ruszyła, a czy w głowie będzie rozum - to zupełnie inna para kaloszy.

Głowa - to naród.

PO wpadła na najbardziej demokratyczny sposób komunikacji ze społeczeństwem, aby było ono współautorem programu politycznego. Uruchomiona została strona "Pytamy Obywateli" (w skrócie PO; mówi wam to coś?).

Witryna ma 10 podstron, tyle, ile jest zespołów programowych PO. W ten sposób Platforma chce napisać program wyborczy, który zostanie zaprezentowany we wrześniu.

Zauważmy, że praca jest dwutorowa. Eksperci konstruują zręby programu, a wyborcy program jakby układają. To "jakby" to zgłaszanie potrzeb.

Zaś w czasie kampanii będzie nad czym pracować, bo program ekspercko-elektorski musi być skonfrontowany z realnością.

Nareszcie Platforma ruszyła po rozum do narodu (głowy). Można sobie wyobrazić, jakiej piany na ustach dostanie Kaczyński, który program konsultuje na Jasnej Górze, jak ostatnio z abp. Andrzejem Dzięgą, któremu podziękował za niepodporządkowanie się prawu.

A bodaj wczoraj nowy rzecznik PiS Stanisław Karczewski zechciał zawrócić PO z drogi konsultacji, bo zakwestionował wyjazdowe posiedzenia rządu. Te są zdecydowanie tańsze niż konwencja PiS w Katowicach, na której m.in. zamyślano, jak chwycić naród za twarz: prowokacją, aresztem wydobywczym, czy przyjściem o świcie.

Platformo, możesz, a zresztą musisz być ze swoją głową (narodem).

Więcej >>>