Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narodowcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narodowcy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2015

Kukiz przywlókł trąd do gmachu przy Wiejskiej


Dzięki Pawłowi Kukizowi odradza się w Polsce faszyzm. Specjalnie nie można go winić, bo to człowiek pogubiony, niezbyt lotny w materii artystycznej i politycznej.

Mimo, iż prezentuje poziom Forresta Gumpa, to nie zwalnia go z odpowiedzialności. Nie jest usprawiedliwieniem jego nieobliczalność, która u takiego osobnika skutkuje złem.

Kukiz wydalił z siebie brunatność w postaci 10 posłów tzw. "prawdziwych" Polaków z Ruchu Narodowego.

I jak przystało na takie postaci, potrafią tylko posługiwać się kompleksami, gorszością, własną bylejakością.

Kukiz pokazuje swoje oblicze, twarz trędowatego. Mamy więc trąd w gmachu przy Wiejskiej. Brunatne ohydztwo wydaje z siebie najgorsze rzeczy, jakie w historii dotknęły człowieka. Tzw. prawdziwi "Polacy" w internecie produkują antysemicki rynsztok na temat Adama Michnika, nazywając go parchem, wysyłając na Madagaskar.

Ludzie Kukiza, jak Winnicki, nic nie wnieśli do dobra wspólnego Polaków, potrafią na polskie dobro pluć.

Kukiza i jego ludzi winno otoczyć się kordonem sanitarnym. Zarażają.

Więcej >>>

środa, 1 października 2014

Narodowcy przerwali debatę samorządową Tok FM w Lublinie


Zapomniani nieco narodowcy dają o sobie znać. "Zapomniani" - piszę z powodu, że "przypominają" o sobie przy okazji przerywania imprez liberalnych, lewicowych, itd.

Tok FM organizuje w większych miastach dyskusje samorządowe związane z najbliższymi wyborami. Radio odwiedza kolejne miasta. Właśnie dzisiaj w Lublinie została przerwana debata kandydatów na prezydenta z udziałem publiczności.

Narodowców trzeba było przepędzić, ale wyproszono - niestety - publiczność.

Uciekł nieco sens takiej debaty, bo publiczność jest jej częścią immanetną.

Szlag by trafił tę endecję. Zatracana jest przez nich filozofia demokratyczna. Psują nam Polskę, psują spór o wartości.

Więcej >>>

poniedziałek, 11 listopada 2013

Marsz Barbarzyńców tak musiało się skończyć


Nietrudno było przewidzieć to, co się stało w Święto Niepodległości podczas marszu, który nie powinien być nazywany tak, jaką miał oficjalną nazwę. To Marsz Kiboli, Faszystów w Kominiarkach, Artura Zawiszy, Roberta Winnickiego, etc.

Sporą zasługą w przebiegu marszu miał ten, którego nie było, a znaleźć go można dzisiaj w Krakowie. Wczoraj kwestionował niepodległość Polski i maszerował do prawdy smoleńskiej tudzież dla pomnika brata zamiast księcia Pepi.

Wczoraj młodzież pisowska obrała sobie Plac Zbawiciela za miejsce, gdzie za dużo było kolorów tęczy LGBT. Dzisiaj tęcza spłonęła.

Partia Kaczyńskiego jest awangardą, która wskazuje cele, a amunicji używają narodowcy, przed którymi niby dał dyla do Krakowa.

To jest ta sama gra na osłabienie demokratycznych władz, instytucji w kraju, aby sięgnąć po władzę, o której się marzy, że będzie leżała na ulicy.

PiS i Kaczyński uprawiają politykę ulicy, a Ruch Narodowy jest barbarzyńcą tejże ulicy. Co może władza? Osądzić? Zdelegalizować?

Ależ to mało. I możliwe, że już niemożliwe. Obrońców znajdą na prawicy, która jest silniejsza niż nam się wydaje. Każde osłabienie Polski i demokracji jest na rękę maszerujących wczoraj i barbarzyńców dzisiaj. Teraz władza musi okazać mądrość, surową i z wizją. Czy ją na to stać?

sobota, 13 kwietnia 2013

Kurdupli wbić w ziemię - o nacjonalistach w Gdyni


Wzmożenie nacjonalistyczno-patriotyczne osiąga stany pałkarskie. Tym razem dali o sobie znać w Gdyni, gdzie łysogłowi zaatakowali Forum Kobiet Pomorza, na które zaproszeni zostali posłowie Ruchu Palikota Anna Grodzka i Robert Biedroń.

To kolejny przypadek po incydentach na wykładach Magdaleny Środy na UW i Adama Michnika w Radomiu, iż zakute pały są tak odważne, że muszą zakrywać twarze i wdzierają się na spotkanie. Tym razem posunęli się narodowcy do odpalenia petard.

A będzie jeszcze gorzej, bo mają przyzwolenie polityczne, m.in. PiS. W którymś momencie petardy będą zastąpione czymś zdecydowanie groźniejszym i nie skończy się tylko na huku i obrażaniu ludzi.

W Polsce idzie na gorsze, kurduple dążą do "prawdy", odjazd nacjonalistyczny osiąga stan brunatnej sraczki, z jaką mieliśmy do czynienia na Krakowskim Przedmieściu w dniu obchodów 3. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

To ten sam wymiar mentalny, nienawiść do drugiego człowieka. Kurdupli trzeba wbić w ziemię!

niedziela, 10 marca 2013

Wydrążony Kukiz z manifestem

Paweł Kukiz wziął się za poważną politykę. Publikuje manifest w tygodniku "Do Rzeczy", którym chce: "Obalić system III RP". Widmo Kukiza krąży nad Polską A.D. 2013.

A dlaczego widmo? Nie będę ułatwiał Kukizowi porównań do innego sławniejszego manifestu z widmem, które się ziściło. Czy widmo, które proponuje Kukiz się ziści? Raczej nie, najwyżej postraszy, jak sam Kukiz.

Kłopot z Kukizem jest taki, że zbyt długo przebywał na estradzie, stracił kontakt z życiem, ale ambicje mu pozostały. Odświeża swój wizerunek, jak na okładce tygodnika Lisickiego.

Kukiz w sztafażu Halloween. Celtycką proponuje nam ikonografię, barwy co prawda polskie (biało-czerwone), przede wszystkim to barwy w tym wydaniu celtyckie: ochra i biel. Halloween zdaje się jakiś czas minął, ale Kukiz liczy na następny, taki ma period ten człowiek estrady, któremu pomyliły się sceny.

Nie jemu jednemu się pomyliło. Myli mu się strasząca maska Halloween z Wiosną Ludów. Chyba to powinna być Wiosna Ludu (liczba mnoga mogła paść w I Rzeczpospolitej, bo obok Polaków żyli Litwini, Białorusi, Ukraińcy, Żydzi).

Kto jednak od narodowców wymaga takiej subtelności? Ja na pewno - nie. Gdyby ta maska Kukiza rodem z Halloween była ozdobiona wydrążoną Dynią, to byłaby pełnia metafory.

Zamiast głowy-  dynia. Nie będę jednak rozwiązywał za rodzimych endeków subtelności kulturowe, podpowiem, iż jego manifest wpisuje się w wiersz katolickiego poety Thomasa Eliota o "Wydrążonych ludziach".

Wydrążony Kukiz nie daje za wygraną, zszedł z estrady, bo niewielu już chce słuchać jego śpiewu, więc na scenie politycznej proponuje siebie jako zapiewajłę endecką. Polski Halloween nadchodzi, postraszą najwyżej siebie. Jak na "Wiosnę Ludów" przystało, będą zamiast szczawiu szamać kwiatki - Lotofagowie, też Celtowie (chyba, jak Polacy).

sobota, 9 marca 2013

Pełzający knut endecki


Młodzi narodowcy to już stały element folkloru życia społecznego. Zakłócenia, zadymy podczas wykładów prof. Magdaleny Środy i Adama Michnika spotkały się z krytyką i normalną reakcją służb porządkowych, więc zdecydowali się na manifestacje innym sposobem.

Uczestniczenia, jak na Uniwersytecie Warszawskim, w debacie - w gruncie rzeczy im poświęconą - "Ksenofobia, Przemoc, Uniwersytet - Akademia wobec ruchów antydemokratycznych".

Nie wzięli udziału w debacie jako takiej, ale ją pogardliwie potraktowali. Urządzili happening z oklaskami podczas wystąpień panelistów i ocenami, jak w sporcie, pokazując punkty.

Młodzi narodowcy są akceptowani przez największą partię opozycyjną - PiS - która zabiega o ich głosy. Niedawna debata endecka w "Hybrydach" rozdzieliła role, jakie biorą na siebie poszczególne podmioty. PiS w Sejmie demontuje liberalną demokrację, a Młodzież Wszechpolska, a wkrótce zjednoczony Ruch Narodowy, zajmuje się życiem pozaparlamentarnym.

Adam Michnik nazywa to pełzającym zamachem stanu. Czy ona jest groźny? W którymś momencie dopełznie do jakieś spektakularnego aktu. Endecja nie wchodzi w spór, w debatę, takie formy ucierania się racji zwalcza. A staje się to o tyle groźne, iż endecja coraz sprawniej się organizuje.

Narodowcy chcą dopełznąć do skutecznego zamachu na demokrację, wolność, liberalizm. Aby narzucić swój endecki knut.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Geneza narodowców wg przenikliwych prawicowych umysłów


Prawica zasadniczo się różni w genezie ludzi w kominiarkach i maskach, którzy chcieliby "podyskutować" kijami bejsbojowymi z prof. Magdaleną Środą i Adamem Michnikiem. Rozrzut jest zasadniczy.

Oto jedni twierdzą, że to nie "nasi", a drudzy, że "nasi". Komu wierzyć? A zatem z kim "dyskutować" nawet gołymi pięściami.

Że to nie "nasi" rozpoznał dziennikarz śledczy Jerzy Jachowicz, który podzielił się wynikami śledztwa na portalu braci mniejszych Karnowskich  wPolityce. Tak swoim umysłem Sherlocka Holmesa wykoncypował: "ABW zwykle jest zleceniodawcą. Jednak są to zbyt poważne sytuacje, aby ABW działało bez akceptacji, czy nawet inspiracji kogoś bardzo ważnego z rządu".

W tym samym akapicie śledczy umysł Jachowicza zarażony przenikliwością Sherlocka Holmesa dochodzi do jedynej "właściwej" konkluzji: "nie ma możliwości wykonania żadnego konkretnego ruchu bez akceptacji premiera".

Wina Tuska? Wina. Niech Magdalena Środa i Adam Michnik zgłoszą się do Kancelarii Premiera, albo najlepiej prosto do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i złożą donos na "winę Tuska", bo tak wykoncypował zarażony prawicowy umysł.

Rafał Ziemkiewicz tylko rezonuje Jachowiczem, przywłaszcza sobie jego przenikliwość, jak doktor Watson i dla niepoznaki podaje drugi adres, gdzie Seremet powinien zaangażować organa śledcze: "Kreowanie tajemniczych goryli, zamaskowanych, z twarzami zakrytymi chustą z celtyckim krzyżem to samospełniające się marzenie środowisk związanych z "Gazetą Wyborczą".

No, raczej za "marzenie" nie można ścigać, prokuratorze Seremet, proszę się wycofać z "GW" i jazda do Kancelarii Premiera, koniecznie wziąć ze sobą zarażony umysł Jachowicza.

Nie zgadza się z tą przenikliwością Artur Zawisza, który może więcej wiedzieć, chodzi w marszach z ONR i Ruchem Narodowym, jest niemal logo i zawołaniem narodowców: "Polegaj jak na Zawiszy". - Te akcje nie były prowokacja - rzecze - lecz samorzutnym wyrazem rozpaczy narodowej młodzieży spychanej do narożnika.

Komu wierzyć? Jachowiczowi, Ziemkiewiczowi, czy Zawiszy? Potwierdzenie ten ostatni dostał od Młodzieży Wszechpolskiej, którzy "samorzutnie" napisali list do rektora Uniwersytetu Gdańskiego, "niech go ręka boska" powstrzyma od organizowania debaty na temat związków partnerskich z udziałem m.in. Roberta Biedronia, bo go szczególnie nie lubią.

Rektor się ugiął i odwołał spotkanie. Pozostaje jednak poważne i dramatyczne pytanie: jak nie ugiąć się przed nacjonalistycznymi argumentami "bejsbolowymi". Warszawa, Radom, Gdańsk - jutro uczelnia w innym mieście odwoła debaty, wykłady, panele, bo narodowcom coś się nie spodoba.

niedziela, 24 lutego 2013

Demokracja popłynęła endeckim rynsztokiem w Radomiu


Politycy to nie poeci, dlatego muszą się umawiać na aktualnie nośne metafory. Na lewicy wzięcie ma "rozkrok". Metafora niekoniecznie wzięta z krawiectwa, ale z o wiele przyjemniejszej ekspresji. Ryszard Kalisz jest w rozkroku między SLD a Ruchem Palikota. U niego ten rozkrok może być duży, jak kontynent: Europa Plus. Czytam o innym rozkroku, mianowicie Grzegorz Napieralski rzecze, że "Pawłowicz to wytwór rozkroku Platformy Obywatelskiej".

Partia rządząca tak się rozkroczyła, a może nawet rozkraczyła, że "pękła w czasie debaty o związkach partnerskich". I z tego pęknięcia jest wzmiankowana Pawłowicz, to ją PO "urodziła".

Sprawa jest jednak poważna, bo Napieralski w ten "poetycki" sposób dochodzi do określenia genezy incydentu wtargnięcia narodowców na wykład prof. Magdaleny Środy na UW. Krystyna Pawłowicz rzeczywiście coś tam mówiła o wolności osobistej: dlaczego by nie mieli ludzie wyrażać swoich poglądów w kominiarkach.

Na manifestacjach "niepodległościowych", gdy wyrażający swój pogląd narodowiec chce cisnąć kawałkiem bruku, albo płyty chodnikowej, koniecznie musi ubrać twarz w kominiarkę, przynajmniej jakiś szal. To kibolstwo przeniesione ze stadionów otrzymuje polityczne usprawiedliwienie, a nawet medialne poparcie. Niedawno kibol Staruch, który przesiedział trochę w areszcie, użalał się w programie Jana Pospieszalskiego, jak to był maltretowany pałami przez policjantów i antyterrorystów. Nikt z nas tego nie sprawdzi, a konfabulacja u "niewinnie" siedzących to rzecz nagminna. Nakapał łez w telewizji, a Pospieszalski naszlochał się.

To endeckie kibolstwo płynęło dotychczas w jakoś regulowanym korycie marszów, manifestacji, służby porządkowe zabezpieczały, aby się nie wylało się na zewnątrz. Prędzej, czy później musiało to skutkować takim rozlaniem się, przerwaniem tam i popłynięciem rynsztokiem. Endecki rynsztok zdarzył się podczas wykładu Środy, a najświeższy rynsztok dopłynął do Radomia na wykład Adama Michnika "Pułapki na drodze do demokracji".

Kibolstwo było ubrane w obowiązującym ich modnym szyku: w kominiarkach i maskach, wykrzykiwało hasła: "Narodowy Radom" i cokolwiek inne spleśniałe: "Precz z komuną", "Żądamy wolności słowa".

Demokracja nasza stanęła faktycznie w rozkroku i popłynęła endeckim rynsztokiem. Czy ten nurt jest do zatrzymania, opanowania? Jak zwykle wiele zależy od polityków. To od nich wyszło to przyzwolenie, bo oni  z tego korzystają. Czy można się spodziewać zdecydowanych słów potępienia? Nie od tych, którzy w rynsztoku odnoszą korzyści.

Widzę to czarno.