Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Lisicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Lisicki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 listopada 2016
Wojciech Mann o stęchłej atmosferze, przygnębieniu, zastraszaniu w radiowej Trójce
Wojciech Mann to instytucja w radiu, może sobie pozwolić na więcej. Mówi w wywiadzie dla swojej byłej szefowej, wyrzuconej przez "dobrą zmianę" z radiowej Trójki, Magdy Jethon, o "stęchłej atmosferze, przygnębienia i zastraszania".
Wywiad z Mannem na Koduj24.pl jest orzeźwiający w tym sensie, iż dobrze czyta się słowa człowieka wolnego i rozgarniętego.
Myślenie Manna jest orzeźwiające, ale nie są nimi media tzw. narodowe, które duszą stęchlizną.
Sa jeszcze takie enklawy, jak audycje Manna, bo ten nie pozwola, aby u niego komentował Paweł Lisicki z "Do Rzeczy", dziennikarz ze stęchłym umysłem. Zniewolony z kulejąca polszczyzną i tak ograniczonym klapkami pisowskiego wałacha, jakby poruszał się po wiosce zabitej dechami - Kacza Wólka.
Mann opowiada o inwazji "dobrej zmiany" odbywającej się w białych rękawiczkach. Ale to nie ich delikatność, lecz z powodu, że nie posiadają własnych kadr do zastąpienia. Gdyby mogli, wykopaliby wszystkich.
Lecz Lisickie szybko odejdą, zostanie tylko smród po ich stęchłych umysłach, wrócą do siebie, do swoich miejsc, gdzie nie nie jest potrzebny talent, wystarczy zakłamanie.
Stęchła Polska nam nastała. Na krótko. Nieprawdopodobne, aby w XXI wieku takie zacofaństwo psuło standardy demokratyczne, dobry smak. Kicz pseudopatriotyczny, pseudopolski odejdzie z tymi pseudo-dziennikarzami, jak Lisicki.
Stęchłość pisiata przeminie.
Więcej >>>
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Lisicki, Terlikowski, Karnowscy, Zaremba i inni żurnalistycznopodobni w procesji 13 grudnia 2014
Aparatczycy partyjni od mediów mają prawo wierzyć, że są dziennikarzami. Mają prawo wierzyć, że dostarczają produkt informacji.
Ale to jest tylko ich wiara dziennikarska, niewiele mająca wspólnego niezależnością rozumu dziennikarskiego. Wierzący w swoje dziennikarstwo są z definicji zależni. Wierzący w dziennikarstwo polityczne są zależni od polityków.
W Polsce tak się układa, że wierzący w swoje dziennikarstwo sprzedają umiejętności partii politycznej, a kupującymi w Polsce są PiS i Jarosław Kaczyński. Ten oczywiście ich ugłaskuje, ale nie sądzę, aby wątpił, że są to sprzedawczyki swojego zawodu.
Sprzedali swoją wiarę w umiejętności wiary na usługi, najmici tego rodzaju dziennikarstwa. szarańcza szukająca pola do skonsumowania. Przede wszystkim sprzedali swoją niezależność (pomniejszoną o wiarę), sprzedali wiarygodność informacji.
Sprzedawczyki kupczący wiarygodnością informacji zachwaszczają każdą rzeczywistość. I takie sprzedawczyki honorują polityczną procesję 13. grudnia 2014 roku ku chwale tego, który spóźnił się na internowanie 33 lata temu, bo zaspał. Pociąg historii mu odjechał, teraz pozostał mu pociąg do histerii.
Sprzedawczyki będą się burzyć wraz ze śpiochem na komuchów, że nie obudzili jego (ich?) zaspane umysły polityczne.
Z tymi nierozgarniętymi umysłami może nie każdy z nich będzie szedł w procesji 13 grudnia 2014 roku, bo te umysły może są rozgarnięte, ale wypaczone są ich charakterami.
Krótko pisząc: obok Kaczyńskiego będą maszerowali sprzedawczyki żurnalistyczne, bo w istocie nie załapali się do zawodu, jako pełnoprawni dziennikarze. A są to: Lisicki, Terlikowski, Karnowscy, Zaremba i inni żurnalistycznopodobni.
Mają nadzieję na gratyfikację w przyszłości swojego zaangażowania. Jak już przecież bywało.
Więcej >>>
środa, 13 sierpnia 2014
Lisicki - niesamodzielny proboszcz publicystyczny
Publicyści związani z Kościołem katolickim nie reprezentują swoich poglądów, ale hierarchów tej instytucji. Znamiennym przykładem jest niesamodzielność myślenia Pawła Lisickiego, redaktora naczelnego "Do Rzeczy", któremu chrześcijaństwo myli się z polskim katolicyzmem.
Twierdzi, iż "chrześcijańska tradycja nie mówi nic na temat praw gejów i lesbijek". Trzy błędy w jednym zdaniu. Przede wszystkim nie mówi katolicka tradycja, bo chrześcijańska mówi. Mianowicie inne Kościoły chrześcijańskie dopuszczają małżeństwa homoseksulane, a nawet pozwalają kobietom być kapłankami.
Drugi błąd. Tradycja nie jest nowoczesnością, a kraj ma doszlusować do nowoczesności, czyli przełamywać opory tradycji. Jednym z błędów jest stosunek do seksulaności. Kiedyś Kościół miał problem z nauką, przełamał tę tradycję i uznał, że Ziemia jest okrągła, dzisiaj ma problem z seksualnością.
Kościół ma problem z seksualnością wiernych, bo są wśród nich homoseksualiści, oraz z seksualnością swoich funkcjonariuszy, którzy nie mogąc zaspokoić naturalnych potrzeb z powodu celibatu - wynaturzają się, stają się np. pedofilami.
Problem z polskim Kościołem jest także natury historycznej. Hibernowany w czasie PRL-u nie był poddawany cisnieniu nowoczesności. Przetrwał jako duchowa i intelektualna skamielina do 1989 roku, po czym dostał za dużo w postaci zapisów w konkordacie i dzisiaj sobie nie radzi z przełamaniem tradycji, z nowoczesnością.
Bardzo dokładnie to widać na przykładzie niesamodzielnosci Lisickiego, który mówi tylko to, co w pałacu biskupim zostanie dopuszczone. Dlatego w Polsce jesteśmy w całym sferach zapóźnieni. Kościół nie radzi sobie z homoseksualizmem, Lisicki nie radzi sobie z rozumieniem homoseksualizmu.
Kościół nie radzi sobie z in vitro, aborcją, Lisicki jako niesamodzielny uczestnik mediów nie radzi sobie z tymi nowoczesnymi rozwiązaniami. Kościół nie radzi sobie z pedofilią we własnych szeregach, Lisicki nie wie co na ten temat pisać. Czy Lisicki napisał krytyczny materiał na ten temat?
Kościół ma problem ze swoją seksualnością, bo obowiązkowy celibat powoduje, iż personel tej instytucji ma problemy z własną ekspresją seksualną, a więc jej wykładnikiem intelektualnym. Podobnie jest z Lisickim, który mówi proboszczowato. A nawet dziwnie się upodabnia. Nie jest to zdecydowany typ męski, to typ proboszczowaty.
To są problemy hibernowanego Lisickiego, który wraz z Kościołem przetrwał PRL, nic nie zrobił ze swoim zacofaniem, dostał za dużo i jest bezradny w stosunku do nowoczesności. Niesamodzielny proboszcz publicystyczny Lisicki.
Więcej tutaj >>>
piątek, 21 grudnia 2012
Hamlet Lisicki
Całkiem liczna grupa dziennikarzy nie jest gorsza od polityków. Równie dobrze porozumiewają się z publicznością i wierzą w przegrane sprawy. Tak trzymać, a specjalność polska (moralne zwycięstwa) nie zaginie!
Paweł Lisicki wyleciał z "Uważam Rze", bo był na to skazany. Jego człowiek, Cezary Gmyz, w "Rzeczpospolitej" zrobił porutę z trotylem. Grzegorz Hajdarowicz wykopsał redakcyjną górę, Lisicki miał świadomość, że to jego pośrednia robota więc wykonał kilka "niezależnych" gestów w stronę Hajdarowicza i gestów bohaterskich w stronę prawicowych czytelników. Skończyło się to lądowaniem na bruku z większym jeszcze przekonaniem: "Jesteśmy niezależni".
Lisicki zdefiniował niezależność: utrzymać się na swoim garnuszku i w strefie własnych szarych komórek. Umysł prawicowy jest znany, a własny garnuszek to pismo z naszych pieniędzy "niezależnych dziennikarzy".
Rzeczywistość lubi skrzeczeć! Lisicki zaklinał się: tygodnik zadebiutuje na początku roku i dziennikarze, publicyści prawicowi będą decydować o linii politycznej pisma.
A tu klops, guzik. Potrzebny do takiego przedsięwzięcia jest inwestor branży medialnej, a nie zaklinanie rzeczywistości. I znalazł się, bo jeszcze Lisicki ma jakieś przebicie w światku biznesowym. Michał Lisiecki i jego Platforma Mediowa Point Group wkładają szmal w projekt Lisickiego and Co.
I debiut nie na początku przyszłego roku, a najwcześniej 1 marca. Inwestor już ma "Wprost", dojdzie drugi tygodnik, zatem będzie zmuszony zdywersyfikować ofertę tygodników opinii. "Wprost" jest lekko konserwatywny, a Lisickiego będzie konserwatywny - dla rynku to jest ta sama wydra, za mała akomodacja ideowa (patrz: Hajdarowicz: "Uważam Rze" i "Przekrój").
Inwestor przeweksluje swój portfel tygodników. Dorzuci Lisickiemu kilka dziennikarzy z "Wprost", a "Wprost" da wiatry, od których zaczynał - lewicowe. Innego wyjścia nie ma. Sam Lisicki i jego zwarta bojowa grupa publicystyczna muszą się szykować na ostry bój z "W Sieci" Karnowskich i "Gazetą Polską" Sakiewicza, bo prawicowego powietrza wszystkim nie starczy.
Jakiś tytuł musi wykitować. Który? Rynek nie hamletyzuje, jak Lisicki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


