Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Gliński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Gliński. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lipca 2017

Gliński nie płacił na gadzinówkę TVP


Może minister kultury Piotr Gliński chciał być cichym partyzantem wobec okupanta PiS. Kto wie, czy niepłacenie abonamentu RTV nie było takim "tajniackim" aktem sprzeciwu.

A co! Jestem ministrem rzadu PiS, ale dlatego, że jestem ambitny, nie lubie tego-tam Kaczora, co mnie zrobił Tabletem, więc jakoś muszę się sprzeciwić, aby z rana przy goleniu spojrzeć sobie w oczy.

Jak mam to zrobić? A zrobię tak, że nie będę płacić na gadzinówkę kierowaną przez Jacka Kurskiego.

Czy nie tak mógł kombiniować Gliński? Mógł. Ale nie kombiniował, bo to złamany i przegrany człek. Z lenistwa nie płacił przez 16 miesięcy abonamentu, a gdy "Super Express" dobrał mu się do skóry i poprosił o dowody wpłaty, biuro prasowe resortu zwlekało, zwlekało, przesuwało dwukrotnie terminy odpowiedzi, aż Gliński opłacił zaległości.

Uff... Gliński to tchórz, ale ta postawa świadczy, że podświadomie nie chce płacić na gadzinówkę TVPiS.

Więcej >>>

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Kto zamachnął się na Macierewicza?


Joanna Senyszyn może mieć rację, iż za zamachem na Antoniego Macierewicza może się kryć wicepremier Piotr Gliński.

Gliński miał być na uczelni Rydzyka, a jednak nie przybył. To pierwsza poszlaka wskazująca osobą zamachowca, który śmiał się targnąć na Macierewicza.

Drugą poszlaką jest, iż Gliński należał do Partii Wolnosci, której także członkiem był Donald Tusk, a ten ostatni przecież zamachnął się na Lecha Kaczyńskiego.

Macierewicz też mógł zginąć pod Smoleńskiemn, ale czmychnął. Więc teraz zasadzono się na niego. Wynika z tego, że zasadził się Gliński.

Taki w Polsce mamy stan umysłowy elit PiS. Możliwe, że o sprawcy zamachu na Macierewicza piszą już w gazetce ściennej w Tworkach.

Niestety nie zaprenumerowałem jej, ale ktoś może zna pielęgniarza Macierewicza i mógłby to potwierdzić.

piątek, 25 listopada 2016

Zamordyzm PiS dotyka społeczeństwa obywatelskiego


No to biorą się za społeczeństwo obywatelskie. Jarosław Kaczyński trzyma za twarz swój PiS, przystępuje do zagonienia do swojego folwarku zwierząt resztę Polaków, szczególnie tych aktywnych, którzy potrafią kreować, którzy są wewnętrznie wolni, nie są podatni na kicz patriotyczny.

Niemal od miesiąca jest gotowy projekt ustawy, wg której rząd zajmie się organizacjami pozarządowymi. Projekt ma datę 31 października, a więc od kiedy "Wiadomości" TVP1 rozpoczęły nagonkę na stowarzyszenia obywatelskie.

Ponoć na czele rządowego Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego stanie Adam Lipiński.

Horrendum.

Owe centrum będzie rozporzadzało szmalem rzędu 60 mln zł (głównie unijne pieniądze) i nie pójdzie na organizacje, które kontrolują rząd, monitorują procedury demokratyczne, stoją na czele inicjatyw lokalnych, ale na jakieś pisizmy, patriotyzmy, katolicyzmy.

PiS chce chwycić nas za twarz. Partia, która uzyskała w wyborach wsparcie 19 proc. Polaków (a teraz już jest dużo mniej) chce zarządzać aspiracjami, marzeniami 100 proc. Polaków.

Zamordyzm, autokratyzm, pisizm, kaczym, Polska brunatnieje. Ten rząd jest sam w sobie oksymoronem. Głupki, które udają mądrych.

Więcej >>>

wtorek, 23 sierpnia 2016

Gliński znowu skoczył bez kasku do basenu bez wody. Wyszedł z niego Roch Kowalski


Z ministrem kultury prof. Piotrem Gliński jest techniczny kłopot. Mianowicie z dotychczasowych wypowiedzi i jego zachowań wynika, iż nie wie, do czego kultura służy, czym jest i jak układają się hierarchie wśród ludzi kultury, w elicie - bo tak należy nazwać twórców.



Ludzie sztuki to jest elita w przeciwieństwie do polityków, którzy w ogromnej większości są niedoróbkami.

Gliński niby wiedzę tę powinien posiadać, bo brat Robert to świetny reżyser, ale to starszy brat i może u Piotra występować syndrom młodszości, niedojrzałości, który to kształtowany przez kompleksy odzywa się w pomówieniach gorszego. W Polsce niestety takie niedoróbki lądują w polityce.

I chyba tak jest. Lecz nie jestem psychoalitykiem, Gliński od samego początku jawi się, jako minister antykultury, który wyznaje zasady leninowskie, w tym całkiem słynną: "Kino jest najważniejszą ze sztuk", ale to było w czasach Eisensteina, Pudowkina, kiedy magia ruchomych obrazków obezwładniała ciemny lud.

Dzisiaj Gliński pogniewał się na to, że przez selekcję festiwalową nie przeszedł film o żołnierzach wyklętych "Historia Roja". Ma pretensje do organizatorów festiwalu w Gdynii za tę "niesprawiedliwość", dopatrując się polityki.

Gdyby obok mnie był Gliński, to spytałbym go: ileś razy upadł na głowę? Jak skaczesz do basenu bez wody, to przynajmniej nałóż na łepetynę kask.

W sztuce filmowej, w literaturze, w ogóle w sztuce, nie ma czegoś takiego jak selekcjonowanie wg politycznych potrzeb.

Filmu wspomnianego oczywiście nie widziałem, bo wejdzie dopiero na ekrany, ale to znaczy, że jest gorszy niż gorsze. Bo dopuszczający musieli mieć świadomość, że władza PiS do takich tematów przywiązuje szczególną uwagę. Organizatorzy dzięsieć razy film obejrzeli i gniota nie mogli nawet dopuścić warunkowo, bo musi być szczególnie nieudany.

Można sobie wybrazić, jaki czeka nas hurgot patriotyczny, gdy gniot o "Smoleńsku" wejdzie na ekrany, a krytycy nie zostawią na nim suchej nitki.

Gdyby złe filmy zamieniały się, jak powtórki idioctw w historii, w groteskę, to Lech Kaczyński w "Smoleńsku" byłby tylko klownem, a tak wyjdzie z niego idiota.

Jak wyszedł z Piotra Glińskiego, którego jego rodzony brat Robert opisuje frazą: "Mój brat idiota".


A metafora "skoczyć bez kasku do basenu bez wody" jest jak Zagłoby, który takim Glińskim, Rochom Kowalskim,  mówił, że nie mają oleum pod czupryną.

Więcej >>>

sobota, 16 lipca 2016

Gliński z pawiem na groby powstańców warszawskich


PiS wciska kit smoleński w całą historię nowoczesną. Kaczyści chcą, aby apel smoleński - w którym chodzi tylko o nazwisko Lecha Kaczyńskiego - był czytany na wszystkich obchodach.

Tak puszczają swojego pawia na ważne dla Polaków odniesienia historyczne.

Poradził sobie z pawiem - kitem (rzeczownik do wyboru) - smoleńskim prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Nie dopuścił do zarzygania obchodów Czerwca '56 przez apel o "polęgnięciu" fajtłapy Lecha Kaczyńskiego.

Teraz szturmują z pawiem smoleńskim Hannę Gronkiewicz-Waltz, aby apel kaczystowski był czytany podczas obchodów Powstania Warszawskiego. Ależ zbiera na wymioty bohateszczyzna Flipa (a może Flapa) Kaczyńskiego.

No i minister od antykultury Piotr Gliński puścił pawia, że "powstańcy warszawscy są pod opieką ideologiczną jednej opcji politycznej" (czyli Platformy).

Powstańcy nie chcą, aby im zarzygać pamięci i grobów. Zdaje się, że to jedna z tradycji PiS: puścić pawia na groby.

Gliński z racji, iż jego matka walczyła w słynnym batalionie "Zośka", domaga się puszczenia pawia na matkę.

Zacytuję z wiersza Juliana Kornhausera z wybitnego tomu poezji "Nastanie święto i dla leniuchów":

"Durniu, odłóż matkę!"

Więcej >>>

środa, 17 lutego 2016

Dżinn Gliński z tabletu Absurda


Roman Pawłowski nazwał Piotra Glińskiego himalaistą aburdu. Minister kultury faktycznie puszcza bąki na temat kultury, o której nie ma bladego pojęcia. Czy te zapachy niegodne człowieka kulturalnego są absurdem?

Jako patriota zgodziłbym się na taternika aburdu, ale Gliński to taka skamielina, nielot umysłowy, absurd sam w sobie obsadzony.

Absurd. I tyle.

Jego sąd np. o Piotrze Kraśce, że "miał zlecenia", wszystko mówi o Glińskim jako naukowcu, o jego zapóźnieniu mentalnym, ale też o moralności.

Gliński zna tylko takie miarki. I ten wzorzec zaprowadził go do PiS. Najpierw jako dżinna umieścił go Jarosław Kaczyński w tablecie.

Właśnie wyskoczył dżinn Gliński z tabletu i niszczy, co się da. Ale nie dlatego, że jest aż taki zły (banalny). Nie! On niewiele potrafi, niewiele wie.

Pisowski dżinn z tabletu Kaczyńskiego. Czy to jest absurd. Himalaje? Tatry? Też nie! Wspina się w budynku przy Nowogrodzkiej.

Wspina się schodami. Dżinn do Absurda. I to jest mój metaforyczny obrazek tego nielota.

Więcej >>>

wtorek, 1 grudnia 2015

Noc kultury pisowskiej, w której będą straszyć strzygi, zmory, ciemnoty i inne rokity


Rafał Grupiński, jako poeta, a przede wszystkim wydawca i naczelny znakomitego "Czasu Kultury, wie, co mówi o ministrze kultury Piotrze Glińskim, iż jest "fatalnym prezentem dla kultury".

Gliński nie jest autorem pomysłu o hollywoodzkich produkacjach patriotycznych, mediów narodowych, ale to on nazwiskiem sygnuje te niemal faszyzujące pomysły.

Nacjonalizowanie tego, co ma delikatną strukturę, zawsze zdąża do stawiania narodu nad prawem, duchem, twórczością. Tworzą się z tego realizmy rodem z ustaw norymberskich, realizmy socjalistyczne Żdanowa i podobne gnioty, które nakładają na twórców kajdany, a na publikę zniechęcenie do topornej kultury.

Kultura niezależna będzie się rozwijać, ale spotka ją utrudniony dostęp do odbiorców. Nie można zaglądać przez ramię pisarzowi, co klepie na klawiaturze, bo onże będzie pisał przeciw takim niewydarzeńcom, jak Gliński, który za nakazem swego prezesa pulta coś o kulturze.

Kultura przeżyje Glińskiego i jego animatora Kaczyńskiego, ale to buksowanie może być smiertelne dla dużych instytucji, muzeów, galerii, produkcji filmowej.

Gliński zapowiada więc tymczasowy zmierzch kultury, w takiej nocy zawsze straszą ciemnoty, zmory, strzygi i rokity.

Czy pocieszeniem jest, iż po pisowskiej nocy musi nadejść orzeźwiający ranek?

Więcej >>>

wtorek, 24 listopada 2015

Prof. Gliński, twórca pislamu


Wicepremier rządu PiS i do tego minister kultury prof. Piotr Gliński wniósł do prawicowych idei nowe pojęcie, nowe określenie, które choć powstało wbrew, ale dobrze opisuje zjawisko.

Podczas protestu przed spektaklem noblistki Elfriede Jelinek w Teatrze Polskim jedna z pracownic usłyszała ze strony "oburzonych":

"Tylko islamiści sobie z wami poradzą!"

I pislamiści sobie radzą. Twórca tego ruchu pislamistów prof. Gliński zagraża nie tylko wolności słowa, kultury, sztuki, ale także wolności mediów publicznych.

Pislamizm uderzył w Karolinę Lewicką w TVP Info. I to uderzył ze wszystkich stron, bo rykoszetem. Generał pislamizmu zapowiedział czystki, a prezes TVP Janusz Daszczyński zawiesił dziennikarkę, aby komisja etyki mogła się zająć jej niesubordynacją, śmiała zadać trudne pytania, na które nie znajdował odpowiedzi pislamista Gliński.

Jeden totalitaryzm pali książki, inny jeszcze raczkujący - pislamizm najlepszych twórców książek (Jelinek) blokuje poprzez swych "żołnierzy" pislamu.

Pilsamizm spala rozum w ogniu emocji. Gliński ma nowe propozycje dla pislamu: wielkie produkcje kicz polo w stylu hollywoodzkim.

Ręce same składają się do aprobaty pukania w czoło.

Więcej >>>


sobota, 21 listopada 2015

Gliński urwał się z katolickiego indexu


Wicepremierowi Piotrowi Glińskiemu w rozumie puzzle się poprzestawiały od własnej wartości technicznej i przerzucenia z odcinka na odcinek.

Gliński to nie jest wolny człowiek, to niewolnik poruszany za pomocą gwizdka. Prezes zagwiżdże, Gliński podkasuje spódnicę i leci we wskazanym kierunku.

Także kler zagwiżdże - Gliński chwyta się za spódnicę. Narracja nie kłamie, więc wyszło mi w tym obrazku, iż Gliński reaguje spódnicą.

Zaskoczona Beata Szydło drapie się po głowie (łupież), Gliński reaguje jak kler ze swoją spódnicą.

Zareagował Gliński na porno w teatrze we Wrocławiu. Zakazał spektaklu przed premierą. I padł krzyżem. Choć nie widział.

Glińskiego reakcja, jak kleru - zakazać, ocenzurować, wprowadzić na index. Zniewolony człowiek, niekulturalny, choć brata ma reżysera. Czarna owca wolności.

Reakcja Glińskiego to stadne beczenie. Seks wg takiego technicznego "barana" uprawia sie po ciemku, pod pierzyną i z zamkniętymi oczami.

Samorządowcy oświadczyli, że nie ingerują w wolność artystyczną. Gliński ze swoimi puzzlami w głowie to przykład zniewolonego umysłu. Wraca stare i zakłamane. Gliński urwał się z katolickiego indexu, jak z leninizmu-marksizmu.

Więcej >>>

niedziela, 1 listopada 2015

Gliński, Smoleńsk i Zorba Kaczyński


Prof. Piotr Gliński znajduje się w wysokiej pisowskiej formie. Zasługuje na miano technicznego premiera.

W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Gliński pokazuje się w całej rozciągłości, jak marne mentalnie i charakterologicznie kadry ma w swoim posiadaniu prezes Kaczyński.

Za Eklezjastą można powtórzyć: marność nad marnościami jesteście Gliński. Techniczny odsądza awans Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej (największy w historii Polski awans Polaka w Europie i na świecie) jako - achtung! achtung! - "wydał na siebie historyczny wyrok".

Dlaczego?

Bo PiS po cichu kroi smolenski wątek. Mniej na razie będzie zajmować się katastrofą smoleńską Antoni Macierewicz (który sam w sobie jest groteskowy), a takie postaci, jak techniczny Gliński.

Co jest z tym PiS, że dotyka ich zaraza umysłowa smoleńska? Krętek blady. I dewastuje charaktery. A tak jest z Glińskim.

Techniczny dużo mówi o byłym szefie kancelarii Tuska, Tomaszu Arabskim, obecnym ambasadorze Polski w Hiszpanii i Andorze. Gliński wydał na niego wyrok: winien.

A to Lech Kaczyński był dysponentem lotu do Smoleńska. Kaczyński - kiepściutki prezydent - z kaźni katyńskiej chciał zrobić jeden z ważnych punktów swojej kampanii wyborczej. Toporna polityka historyczna. Wykorzystywanie śmierci do celów politycznych.

To, że Lech Kaczyński "poległ" to jego sprawa, ale kto w jego imieniu odpowie za smierć 95 ludzi? Kto?

Nie warto recenzować wynurzeń Glińskiego o KRUS i NFZ, bo to zjazd w dół dla polskich finansów. To zapowiada krach budżetu państwa.

Gliński zapowiada, co zrobi z Polską Grek Zorba Kaczyński "ręcami" Beaty Szydło.

Więcej >>>

czwartek, 25 czerwca 2015

Kasyno PiS kręci się


W przyszłym rządzie PiS karty (stanowiska) zostały rozdane. Ale nie wszyscy znają znaczenia i wartości. Pewna swego jest Beata Szydło, królowa pik, szefowa rządu. Pewna - rzecz jasna - jak Kazimierz Marcinkiewicz przed swoją 9-miesięczną przygodą 10 lat temu.

Szydło ma jednak asa w rękawie - Andrzeja Dudę. Marcinkiewicz miał tylko zasady, które miały funkcjonować.

Oficjalnie pojawiła się następna figura w talii prezesa. Piotr Gliński uchodził za waleta, który miał ksywkę w zależności od inwencji twórczej, acz wspólny mianownik sematyczny: Tablet.

W głowie bankiera, rozdającego karty, krupiera, a ostatnio określonego jako kingmaker Jarosława Kaczyńskiego miejsca przy stole są rozdane. Gliński za to, że się podkładał w roli premiera technicznego, zostanie awansowany na podrzędnego króla karo, wicepremiera. Nie wiadomo, jaki resort dostanie. Moja propozycja jest, aby trzymać się pisowskiej logiki. Tablet, to ministerstwo informatyczne dla Glińskiego.

Krupier kingmaker nagradza. Też chciałbym zajrzeć do głowy tego Wielkiego Szu, co też dostanie Antoni Macierewicz. Wygląda, że to on odwrócił bieg historii. Mianowicie jego człowiek kontaktował się z Markiem Falentą, tym facetem od taśm kelnerskich, a to one pogrążyły Platformę Obywatelską. I dzięki temu wypłynęło na powierzchnię sondażową kasyno PiS.

Tak patrzę, patrzę na Macierewicza, co by tu mu dać (to taka moja mowa pozornie zależna). Macierewicz wszak ma większe znaczenie dla PiS niż Szydło, ale ona jest zajęta.

Mam! Eureka! Macierewicz na marszałka Sejmu! To druga głowa w pastwie - zaraz po Dudzie. Macierewicz tak lubi konferencje prasowe i wszelkie zespoły sejmowe od katastrof. Niech zarządza katastrofą demokracji. Tu wybuch, tam wybuch. Będzie się działo.

Kasyno PiS dopiero zaczęło się kręcić. I proszę mi tu nie wmawiać, iż sugeruję kręcenie lodów. To geniusz Kaczyńskiego tak ukartował, to znaczy kingmaker.

Więcej >>> 

czwartek, 10 lipca 2014

Piotr Gliński, taka sobie Ofelia

To, co się stało wczoraj w Sejmie, to czysty spektakl, esencja polskości, z której miał szansę wyłamać się Donald Tusk, ale zrezygnował, wszak jest Polakiem.

Premier odparł beznadziejny atak patriotycznego opozycjonisty Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS wali głową w mur z przyzwyczajenia i nie czuje, że jest to żenujące widowisko. Kolejny spektakl, aby wygłosić formułę, "być, albo nie być, oto jest pytanie".

Padło na "być w opozycji". Jako kozioł ofiarny, oferma, który jest poświęcany dla zachowania ładu politycznego, wystąpił po raz enty prof. Piotr Gliński. Jak na Ofelię przystało, bez wiary wygłosił expose techniczne.

Kaczyński nawet użyczył mu czaszkę Yoricka w kuluarach. Popatrz, do czego ja ciągle mówię - zdawał się postępować prezes. Poczuj, z czym ja ciągle mam do czynienia, z martwym marzeniem o władzy, z insygniami opozycji, z czaszką.

To najdłużej grany spektakl w III RP, na afiszu siódmy rok. I skończy się, jak zawsze kończą się tragedie władzy, przyjdzie Fortynbras.

Bo to na niego czeka Polska, aby powiedzieć:

Żegnaj książę czeka mnie projekt kanalizacji
dekret w sprawie prostytutek i żebraków
muszę także obmyślić lepszy system więzień
gdyż jak zauważyłeś słusznie Polska jest więzieniem

Czekamy na prozaicznego Fortynbrasa, który weźmie się do roboty, aby załatwić najprostsze, ale dla Polaka najtrudniejsze sprawy, a nie ciągle wygłaszać na proscenium tyrady o wyższości, misjach i moralnych powinnościach.

A Gliński - cóż - to taka sobie Ofelia.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Trzy żywe trupy Macierewicza




Antoni Macierewicz chwalił się trzema źródłami, z których ma wiedzę o trzech żywych trupach z 10 kwietnia, jakoby się uratowali po katastrofie smoleńskiej (wg Macierewicza - zamachu).

Oto Piotr Gliński (ten, no wiecie kandydat Kaczyńskiego na parapremiera rządu technicznego) w TVN24 powiedział, iż wie od "Wybucha" Macierewicza o 4. źródłach, a są to:

1. relacja konsula z Sankt Petersburga,
2. były peerelowski szpieg Turski,
3. nie wymieniony z nazwiska dyplomata z MSZ,
4. funkcjonariusz BOR.




To nie wszystko. Jacek Sasin w Radiu Zet powołując się na Macieja Łopińskiego, dorzuca piąte źródło.

Mianowicie Radosław Sikorski powiedział Łopińskiemu, że trzy osoby przeżyły.

Sasin twierdzi, iż Sikorski tę wiedzę posiadł od ambasadora tytularnego w Moskwie Tomasza Turowskiego.

U polityków PiS źródła się mnożą. Podejrzewam, że jak inni będą zabierać głos, powołają się na jeszcze inne źródła.

Turowski zaprzeczył, iż jakoby oficer federalnej służby ochrony rosyjskiej informował go, że trzy osoby przeżyły katastrofę.

Powiedział tylko kilkanaście minut po katastrofie, że wszyscy zginęli, ale u trzech osób zauważono "żizniennyje refleksy", tzn. odruchy bezwarunkowe, drgawki agonalne.

Te trzy żywe trupy Macierewicza to mogą być jego schizofreniczne majaki, które w pośle PiS gadają. Nie wiadomo, czy na konferencji prasowej gada Macierewicz, czy schizofreniczna postać. Dlatego zawsze pieprzy od rzeczy.

piątek, 8 marca 2013

Tusk wygrał z tabletem



Nasza polityka stoi paradoksami. Wotum nieufności do rządu Donalda Tuska trwało pół roku z przyczyny tej, że PiS - a konkretnie prezes Jarosław Kaczyński - tak chciał.

Pół roku wałkowania to wystarczy, aby cokolwiek wywałkować. Zmielić na proch. I tak się stało. Na trybunie sejmowej wystąpił tablet wywałkowany. Tablet przemawiał 15 minut, a prezes zrobił do tabletu przypisy circa 2 godziny.

Małe literki przypisów i to mówione charakterystyczną dla Kaczyńskiego kursywą (emocjonalne) musiały przez publiczność zanurzoną w lekturze być pominięte.

Publiczność lubi dialogi (debatę), a nie mamrotanie w przypisach. I stało się w głosowaniu to, co miało się stać, i było wiadomym pół roku temu dla każdego, kto zna się na arytmetyce (sejmowej). Tusk wygrał.

Nietrudno wygrać z tabletem. Przypisy nie stanęły w szranki. Wygrany jest tylko tablet, który za friko otrzymał promocję na wszystkich kanałach telewizyjnych w Polsce i w przebitkach mediów zagranicznych.

Wygrały firmy produkujące sprzęt elektroniczny, a Tusk jak rządził, tak dalej będzie rządził. Acz przypisy będą nadal oralnie publikowane.


czwartek, 7 marca 2013

Pedofilia katolickich duchownych w Niemczech


Tyle napisałem na temat Kaczyńskiego i Glińskiego, iż dzisiaj nie mam powodu jeszcze raz powtarzać się na temat kabaretu z tabletem. To akcesoria, które prezesowi PiS nie jest kompletnie znane. Potraktował tablet, jak wibrator. Onanizował się na trybunie sejmowej, a jego zwolennicy potraktowali wystąpienie prezesa, jak strony pornograficzne. Ciekawe może być, czy przy tym spożywali piwo.

Mniejsza z tym, Jarosław Kaczyński to coraz obrzydliwszy polityk i to w wydaniu antypolskim. Co innego mnie bardziej zainteresowało i wkurzyło. Oto znalazłem w Onecie newsa podanego za Sueddeutsche Zeitung.


W elitarnym internacie klasztoru Ettal w Bawarii wobec uczniów stosowano przemoc fizyczną i wykorzystywano seksualnie.

Śledczy wyznaczony przez miejscowego monachijskiego kardynała wykrył, iż w latach 1960-90 dopuszczono się co najmniej 100 przypadków maltretowania i wykorzystywania seksualnego.

Zakonnicy stosowali sposób: w mordę i portki w dół, będziemy posuwać.

Zajął się tym następnie monachijski instytut naukowy IPP, który stosowanie przemocy i seksualnego wykorzystywania przez duchownych nazwał po prostu sadyzmem i przemocą seksualną wobec nieletnich (pedofilią).

Ów klasztor wraz z gimnazjum jest prowadzony przez benedyktynów, ma historyczną pieczęć, bo działa od 1330 roku. Ettal (jak angielskie Eton) to szkoła elitarna, uczęszczają do niej synowie niemieckich polityków, arystokratycznych rodzin i czołówki przemysłowców niemieckich. Do tej pory klasztor wypłacił 700 tys.euro odszkodowania za 70 udowodnionych przypadków przemocy i wykorzystania seksualnego.

O, qu! Katolicyzm kopie sobie głęboki grób.

wtorek, 8 stycznia 2013

Gliński - problem paranoidalny



Piotr Gliński, kandydat na "premiera rządu technicznego PiS", skarżył się w TOK FM, że media nim się nie interesują (wiadomo: "układ").

W "Wyborczej" odpowiada mu Piotr Stasiński. Gliński nie wie, kiedy zostanie złożone wotum nieufności. Gliński: "Być może na przełomie miesięcy". Jakich miesięcy? Może lipca i sierpnia. Można natrząsać się z Glińskiego, nie wie też kiedy wniosek zostanie w Sejmie złożony Kaczyński. A jak prezes PiS wie, nie musi powiedzieć, bo Gliński to pionek.

Glińskiego wiedza o uzasadnieniu wniosku o wotum nieufności też jest żadna. Podobno uzasadnienie powstaje, on je "widział, ale nie czytał".

Stasiński o ślepocie Glińskiego pisze: "Lata 2005-2007 (IV RP) profesor Gliński musiał przespać w bibliotece. Był to wszak okres rozkwitu zaufania do innych ludzi, kapitału społecznego i niezależnych struktur. Czas, kiedy władza uważała, że jeśli dowodów afery nie ma, to znaczy, że zostały zniszczone".

Na pytanie Tomasza Sekielskiego (TOK FM) o skład rządu technicznego, Gliński nie podał żadnych nazwisk, jedynie określił: "jest to grupa wybitnych specjalistów z bardzo różnych dziedzin".

Wybitni idioci? To musi być jedyna w swoim rodzaju kategoria ludzi i te nazwiska zna Gliński. Dlaczego nie chce się publicznie ich znajomością podzielić?

Gliński to zapomniany klown z politycznego kabaretu PiS. Może go przypomni Kaczyński. A jak będzie się czuł profesor socjologii, wszak wotum nieufności nie przejdzie, gdy będzie odpytywany przez media. Na pewno powie niejedno zdanie, które prezesowi PiS się nie spodoba. Gliński niszczy swój autorytet, a przy tym ośmiesza naukę polską, która niekoniecznie musi kochać Tuska, ale wierzyć Kaczyńskiemu, to jest problem paranoidalny.

wtorek, 6 listopada 2012

Szok dla Kaczyńskiego




Tej wiadomości Jarosław Kaczyński nie przeżyje, to będzie dla niego polityczny Smoleńsk.

A tym tupolewem dla PiS i prezesa jest oświadczenie prof. Piotra Glińskiego - "kandydata PiS na premiera rządu pozaparlamentarnego".

W "Kontrwywiadzie" Konrada Piaseckiego w RMF FM Gliński powiedział:

- Ja pod tezą o zamachu się nie podpisuję.

Kaczyński powinien go ogłosić zdrajcą, sprzedawczykiem, kumplem Donalda Tuska, a może nawet agentem Kremla.

Wpisujemy Glińskiego na listę wrogów Kaczyńskiego.

Gliński okazuje się godny tytułu profesorskiego. Ale dlaczego pchał się do tego siedliska świrów? To pozostaje zagadką.

poniedziałek, 22 października 2012

Bielan: Kaczyński i jego marionetka


Nie mam tak dobrego o nim zdania, jak Adam Bielan o sobie. Nie tylko dlatego, aby był mi obcy ideowo, to jest drugorzędne.

Trochę obserwacji zrobionych na podstawie lektur wywiadów, wypowiedzi, zwykle potwierdzało moje wcześniejsze spostrzeżenia. Niemniej Bielan wychodząc z PiS zaczął się wypowiadać rozsądniej, acz u niego jest to obwarowane obawą o utratę synekury eurodeputowanego.

W wypadku publikacji drastycznych zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej w rosyjskim internecie Bielan potwierdza to, co od samego początku dało się odczytać i bez uprzedzenia (anty- i filorosyjskiego) stwierdzić.

Publikacja tych zdjęć jest stereotypową zagrywką Kremla. Władza rosyjskie zawsze będą grały na osłabienie Polski i władz naszych.

Kremlowi jest na rękę, gdy Polacy są poróżnieni, wówczas dużo łatwiej manipulować i osiągać cele własne.

Bielan w TOK FM w rozmowie z Tomaszem Sekielskim mówił jeszcze o sytuacji w PiS i relacji Piotr Gliński - Jarosław Kaczyński.

Otóż Gliński to taran do władzy dla prezesa. Ma mu otworzyć drzwi do najwyższych urzędów, po wyborach (jeżeli Kaczyński wygra) Gliński powróci do swojego przeznaczenia. Pracy na prowincjonalnej uczelni. Dzisiaj jest li tylko jajogłową marionetką, która jest wykorzystywana w walce politycznej.


czwartek, 4 października 2012

Kandydacik PiS




Ten oto kandydat PiS na premiera - dla przypomnienia: Piotr Gliński, prof. - poproszony został przez Monikę Olejnik o wywiad.

Ale ot tak sobie nie może udzielać wywiadów, musi dostać przepustkę z koszar PiS, bo w tej partii obowiązuje dryl kaprala Kaczyńskiego. Nie dostał do tej pory zgody, informuje o tym Olejnik na Facebooku.


Toż tak nie zachowuje się kandydat, tylko kandydacik.