Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PO. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 marca 2016
Polska zdziecinniała. Będa badać ciśnienie po wezwaniu Kaczyńskiego o spokój
Kabarecik Olgi Lipińskiej sytuował się o wiele pięter wyżej niż pisowski. Ten ostatni to w istocie klowni podwórzowi, którzy na trzepaku prezentują pokazy gimnastyczne swego rozumu.
Wicemarszałek pisowski Ryszard Terlecki zapowiedział, że jutro marszałek pisowski Marek Kuchciński zaprosi szefów klubów parlamentarnych, aby uzyskać informację po wezwaniu o uspokojenie sytuacji.
Niczego nie wymyśliłem,takie słowa opuściły usta Terleckiego.
Czyli Kuchcińskii będzie badał poziom ciśnienia po wezwaniu Kaczyńskiego o spokój, który ten niepokój wywołał.
Trzepak podwórzowy, a Terlecki nawet nie potrafi zrobić skłonu klowna, jest sztywny w kręgosłupie, który mu trzeszczy i sypie się w proch.
Szef klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann nazwał to dyplomatycznie "grą pozorów".
Wolę - klownadę.
Byłoby to śmieszne, gdyby nie tragiczne. Kaczyński i jego pacynki robią z Polaków durniów. Udają, że potrafią rządzić, a w gruncie rzeczy chodzi, aby w imię zapyziałej misji nacjonalistycznej chwycić naród za twarz.
Żałosny kabarecik klownów na scenie przy podwórzowym trzepaku. Rozsypujący się tetrycy, z których leca trociny. Żałośni politycy z przejrzałymi umarłymi ideami. Ale w piaskownicy mają następcę: Andrzeja Dudę, który sypie piachem po oczach
Jak na obrazkach świetnego malarza Witolda Wojtkiewicza: Polska zdziecinniała.
Więcej >>>
czwartek, 15 października 2015
Kopacz - rozwój, Szydło - katastrofa. Debata jak zapasy w kisielu
W poniedziałek dwie kobiety zawalczą o przyszłość Polski na najbliższych kilka lat, a może nawet na więcej. Debata Ewa Kopacz - Beata Szydło odbędzie się na prostej finiszowej.
Premier Kopacz walczy o więcej. O swoją pozycję w Platformie, o ewentualną koalicję, wreszcie o liberalną Polskę.
Beaty Szydło w gruncie rzeczy nie poznaliśmy, przedstawia się w liczmanach PiS i zawsze zza jej pleców wyziera prezes Kaczyński.
Kopacz wygrana, bądź przegrana w debacie, nie wpłynie zasadniczo na rezultat wyborów, ale może powstrzymać marsz PiS po władzę. Trudniejsze zadanie czeka ją w utrzymaniu przywództwa w PO.
Szydło walczy o Polskę Kaczyńskiego, kraj ksenofobii i jakiejś formy dyktatury: demokratury.
Kopacz to rozwój kraju i nasza przyszłość. Szydło - katastrofa, zaścianek i zaprzeszłość. Publika jednak nie będzie na to patrzyła, tylko na cechy osobowe. Która którą utopi w kisielu. Szkoda.
Więcej >>>
sobota, 12 września 2015
Kopacz, Szydło, a w tle Kongres Kobiet
My, mężczyźni mamy prawo się bać! Gdzie się nie obejrzysz - szczególnie w tę sobotę - same kobiety. W czasach, w których nie znano poprawności płciowej, na taka sytuację mówiło się: same baby.
I człowiek, znaczy się chłop, zacierał ręce. Raj. A do raju nie potrzeba za wiele, wystarczy siedem kobiet. Więc wychodzi, że z trzech kobiet (Kopacz, Szydło i ta trzecia) najwłaściwiej jest wybrać Kongres Kobiet.
Raj. Ale to na Kongresie kobiety walczą o raj, cokolwiek pod tym pojęciem rozumieć, a w życiu społecznym, aby baba nie była gorsza od chłopa.
Kobietom więc życzę powodzenia, a kilka słów poświęcę pozostałym "babom", pani premier Ewie Kopacz, która walczy, i Beacie Szydło, która jest w kropce, bo Jarosław Kaczyński nie wie, czego chce. Czy chce zwycięstwa, czy "braw po wyborach".
Ewa Kopacz złapała wiatr w żagle. Platforma wstępuje na falę, dyktuje warunki kampanii wyborczej. Już nie odnosi się do słów Dudy, Kaczyńskiego, ale zaproponowała konkrety w sprawach ZUS, NFZ, stawki PIT.
Jest nad czym się pochylić, dyskutować, kłócić. Platforma opuszcza podwójną gardę i przystępuje do ofensywy. Tylko w ten sposób się wygrywa.
A Szydło? Nie zwracam uwagi na populizm, bo w tej partii jest on normą. Gdyby go nie było, to byłaby prawicowa rewolucja. Zwracam uwagę, iż kandydatka Kaczyńskiego pierwszą ofertę programową skierowała do chłopów ze wsi.
Ponoć, kto wygrywa na wsi, wygrywa wybory. Szydło zatem jest nader szczodra dla chłopów, mianowicie zapowiedziała ich "przywiązanie do ziemi": "Obronimy gospodarstwa przed wyprzedażą".
Chłop nie będzie mógł sprzedać ziemi, bo (kolejny cytat): "damy im gwarancję ciągłości".
W takich konwencjach, jak PO i PiS, najważniejsza jest kiełbasa wyborcza. Kiedyś były akademie pierwszomajowe i ku czci, dzisiaj politycy mają swoje konwencje. Interesują się nimi oni sami, publikę to za bardzo nie interesuje, bo to nie oni dostają oklaski, to nie na nich bije światło jupiterów i nie oni pławią się w konfetti.
Choć bohaterkami obydwóch blichtrów były kobiety, to rzeczywiste problemy 1/2 wyborców były poruszane na Kongresie Kobiet. Tutaj "baby" walczyły o przyszłość i sprawiedliwość. Lecz to Kongres był tłem dla blichtru konwencji.
Więcej >>>
czwartek, 3 września 2015
PiS beneficjentem taśm, na których rozmawiają bohaterowie z PO
Za sukcesem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich nie stał sztab wyborczy, jego walory osobowościowe (bo widzimy, jak są marne), nie stał "geniusz" prezesa - bo on do tej pory przegrywał.
Za tym sukcesem, ale i wielce prawdopodobnym - parlamentarnym - stoi smród. I niestety, smród wyprodukowany w Platformie Obywatelskiej. Nazywa się on afera podsłuchowa.
Można się zastanawiać, kto stoi za podsłuchami, gdzie i czy znajduje się centrala tego przedsięwzięcia infiltracyjnego, niemniej postaci dialogów pochodzą tylko z jednej partii, Platformy Obywatelskiej. Jakimś psim swędem udało się wciąć w dialogi Janowi Buremu z PSL.
Wybory dla Dudy i PiS wygrywają taśmy. I to nie te, których w posiadaniu jest CBA, ale te, które docierają do redakcji, wcześniej "Wprost", a najświeższa taśma do TV Republika.
Nie wiemy, czy są autentyczne, czy zmontowane? Czy Krzysztof Kwiatkowski (szef NIK) w rozmowie z ówczesną wicepremier Elżbietą Bieńkowską (dzisiaj unijna komisarz) powiedział to, co powiedział, a ona odpowiedziała, jak to opisują w TV Republika.
Nad taśmami nikt nie panuje, o to właśnie chodzi. One spełniają nałożoną rolę w kampanii wyborczej. Przyniosły potrzebne procenty Dudzie, dzisiaj przynoszą PiS.
Taśmy demolują Platformę, a dokładnie: ich interpretacja, wszak niewiele wiemy o kontekstach wypowiadanych słów. I niewidzialnej ręce montującej.
Wygrywa ten, kto się nie dał podsłuchać, albo nie ma nic do powiedzenia, czyli PiS. Słuchacze przy odbiornikach wygrywają, im wypłacane są (będą) tantiemy.
Więcej >>>
środa, 2 września 2015
PO zjeżdża w dół w kierunku trumny wyborczej
PO na własne życzenie chce przegrać wybory. Albo istnieje druga możliwość, analitycy tej partii - analitycy winni być pisane w cudzysłowie - "docenili" PiS, szykują się na drugą pozycję w wyborach 25 paździenika.
Przy takiej "strategii" może być też tak, że 2. pozycja jest nie do obrony. To jest logika zjazdu politycznego. W każdej działalności zjazd dotyczy w dół. W polityce jest on nawet szybszy niż zjazd alpejski.
Czy w PO mają tego świadomość? Mają. Dlaczego więc postepują tak, jak postepują. Mimo wielu wpadek Andrzeja Dudy i jego cienia Beaty Szydło, PO zjeżdża w dół?
A to dlatego, że premier Ewa Kopacz podchodzi do Dudy na Westerplatte, a on najzwyczajniej ucieka. Jest to wbrew protokołowi dyplomatycznemu, ale publika takimi drobnostkami się nie przejmuje, tylko komentuje, że prezydent zrobił premier w balona.
I tak jest ze zwołaniem Rady Gabinetowej, RBN, itd. Niech Duda niczego nie zwołuje, niech żali się prezydentowi Niemiec Joachimowi Gaukowi, PO nie winno to obchodzić, bo Duda jako prezydent PiS robi kampanię Szydło, Kaczyńskiemu, Macierewiczowi.
PO nie winno sie zajmować PiS, tylko swoim przekazem. Platforma widocznie uznała, że za wolno zjeżdża w dół i na listy wyborcze wciąga Ludwika Dorna, Grzegorza Napieralskiego, dając wsparcie Romanowi Goertychowi, etc.
Co to znaczy? Nawet iezbyt kumaty elektorat oceni, iż PO nie ma kadr, a Ewa Kopacz korzysta z surowców wtórnych, których miejsce na śmietniku, a nie na listach wyborczych
A czym lepszy jest Dorn od Bartłomieja Sienkiewicza? Niczym, a wręcz przeciwnie Sienkiewicz nie cedzi słów, tylko potrafi powiedzieć dosadnie, że Polska to dzisiaj "kamieni kupa".
Lepsze byłoby pozwolić Sienkiewiczowi, aby owe kamienie pomalował na wesołe kolory przyszłości, niż przyznawać się wyborcom, iż Dorn będzie cedził przeszłość PiS w szeregi PO.
Cholera, PO miała odświeżyć się medialnie. Trzaskowscy, Głogowscy i inni 30-, 40-latkowie mieli stanąć obok premier Kopacz i zgodnym chórem zakrzyknąć: "My, pani profesor Kopacz jesteśmy przyszłością Polski". Pani premier błogosławiłaby i nadal rządziła przyszłością.
Ale PO odgrzewa pierdzieli typu Dorn produkcji made in PiS. Niech Dorn dorabia w mediach, jako komentator, bo lubi cedzić produkcję szarych komórek otworem gębowym, niech da szanse widzom, aby docenili go przez oglądalność. Bo elektorat doceni Platformę przez "wrzucalność" do urny wyborczej, która może okazać się trumną wyborczą.
Więcej >>>
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Ewa Kopacz żałuje, że wcześniej nie korzystała z formatu udzielnej władczyni
PiS wykryło układ w Platformie Obywatelskiej. Otóż PO korumpuje rząd, albo odwrotnie - rząd korumpuje PO.
Partia Kaczyńskiego złożyła wniosek do prokuratury, iż wyjazdowe posiedzenia rządu służą kampanii wyborczej Platformy.
Może w PiS nie wiedzą, że PO rządzi, a Ewa Kopacz jest premierem. A nie Kaczyński, który jest byłym premierem skompromitowanej IV RP.
Posiedzenia rządu w terenie z pewnością należą do niecodziennych. Ktoś świetnie to wymyślił, jest to wielce oryginalne. Jeżeli w przyszłości ktoś będzie posługiwał się takim rozwiązaniem, to winien być świadomy, iż to format PO i istnieją prawa autorskie.
Do tego jest to tradycyjna forma rządzenia. Tradycja ta jest głęboko hen-hen zanurzona w historii. W ten sposób władcy i udzielni książęta sprawowali władzę. Jeździli po włościach i gdzie władca, tam była stolica. Wówczas też odbywały się sądy książęce, tzw. roki, bo raz na rok władca zobowiązywał się do wizyty w konkretnym terenie. Nie od rzeczy premier można przedstawiać Ewa I Kopacz.
Zwróćmy uwagę, iż PiS nie przeszkadzał wyjazd w teren Andrzeja Dudy, który był na Święcie Kaszy w Janowie Lubelskim. Czy ktoś z PiS złożył autodonos? A do tego Duda nie rządzi, a więc to było wspomaganie kampanii PiS. To jest właśnie układ.
Ewa Kopacz bystro zauważyła, że wcześniej nie wpadła na pomysł posiedzeń rządu w terenie. Czy takie wyjazdowe sesje mają sens? Z pewnością rząd jest bliżej ludzi niż w gabinetach przy Al. Ujazdowskich.
PiS w kampanii wyborczej falsyfikuje PO. Dudabus i Szydłobus to chińska podróbka Tuskobusa. Więc idąc tym tropem, można się spodziewać, iż PiS zdobędzie się na swoją słynna Alternatywę 4: wyjazdowe posiedzenia gabinetu cieni.
Więcej >>>
sobota, 8 sierpnia 2015
Premier Kopacz walczy z PiS i własnymi szeregami
Platforma chce nie przegrać z PiS? To dlaczego podstawia sobie nogi, strzela samobóje. Listy wyborcze z regionów, które spłynęły do centrali, może świadczyły o wewnetrznej demokracji w partii, ale ta partiokracja przedstawiała się bardzo kaprawo. Uczestnicy dialogów z afery podsłuchowej liczyli, że pamięć wyborców je skasowała.
Przeliczyli się, ale Ewa Kopacz zamiast rządzić musiała się zmagać z innymi chorobami platformersów i w rezultacie wyszedł chaos. A tak się nie zwycięża, tak się pogrąża. PO margines błędów został dawno wyczerpany, premier winna walnąć pięścią i nie cyckać się ze Stefanem Niesiołowskim, który swego czasu miał znaczenie dla polityki, dzisiaj to li tylko hreczkosiej.
Rozumiem zasługi Michała Kamińskiego dla premier Kopacz i PO, ale tego nie rozumie elektorat, który pamięć ma krótką, ale do takich zagwozdek - pamięć słonia. Roman Giertych wybił się na prawniczą niepodległość, ale sojusz polityczny z nim to katastrofa.
Co robi na jedynce w Poznaniu Szymon Ziółkowski? A dlaczego nie ma Anity Włodarczyk, ani Pawła Fajdka. Elektorat może pomyśleć, że Ziółkowski jest jak Kaligula, który wprowadził do senatu Incitatusa (konia), a sportowiec może zechcieć wystartować ze swoim młotem.
Dla mnie w polityce Ziółkowski ma tyle do powiedzenia, co jego młot. Koń może się uśmiać. Ewa Kopacz złożyła kapitalną deklarację po 10 godzinnym supermaratonie partyjnym: - PO należy do obywateli, a nie do aktywu partyjnego.
Piękne, zbyt piękne. To ilu obywateli było na tej hipernasiadówce? Pani premier, aby nie przegrywać, trzeba grać do przodu, ale nie tak jak przeciwnik pozwala, bo przeciwniem jest nie tylko PiS, ale i własne szeregi. Grać w otwarte karty z obywatelami, a szachrajów partyjnych zdyskwalifikować za bezrozumny doping. Piszę to jako obywatel, a nie żaden aktyw.
Więcej >>>
piątek, 3 lipca 2015
Śląski sparing na hałdach
Największe partie wybrały Śląsk jako przetarcie przed kampanią wyborczą. Ewa Kopacz przygotowała program dla Śląska, PiS uderzył spotem w PO.
Było to pierwsze ważenie. Platforma jako partia rządząca to waga cięzka, a PiS podskakuje jak piórko, jak Beata Szydło.
Ale to się zmieni po trzydniowej konwencji PiS w Katowicach. Milionowa inwestycja w konfetti, balony, ekspertów i dowóz elektoratu, powinna się zwrócić.
Premier Kopacz z kolei przerabia mini-Grecję ze Słupskiem. Prezydent Robert Biedroń nie organizuje żadnego referendum, po prostu maszeruje do kancelarii premiera i antyszambruje.
I udało mu się, Słupsk nie będzie bankrutem. Grecka SYRIZA mogłaby uczyć się od Biedronia. Nie wiadomo, jak Biedroń odwzajemni się Ewie Kopacz i PO.
Dużo konwencji, formy, a mało treści. Gdy poznamy nazwiska ekspertów PiS, będziemy wiedzieć więcej o pisowskiej treści. Więcej będzie wiadomo o programie, bo na razie mamy do czynienia z deklaracjami Szydło, a one adresowane są do ciemnego ludu.
Śląsk to sparing na hałdach. PiS w weekend będzie przy garściach konfetti i balonach. Formę znamy, lecz chodzi o treść, o populizm, bo tego będzie więcej niż zwykle.
Więcej >>>
niedziela, 28 czerwca 2015
PiS jest lepsze w gruszkach na wierzbie, więc trudno się dziwić, że prowadzą w sondażach
Kampania parlamentarna ledwie się zaczęła, a licytacja obiecanek osiagnęła wysoki poziom. Partie polityczne rozwijają się, niestety w przeciwieństwie do budżetu, który jakoś nie chce rosnąć za szybko.
Ewa Kopacz podnosi bramki dla kierowców na autostradach, budżetu jednak nie przybywa, ale z niego ubywa, bo rząd będzie płacił za przywileje kierowców. PO obiecuje ponadto obniżenie podatków, pomoc dla kredytów hipotecznych, zasiłki na nowonarodzone dzieci.
W gruszkach na wierzbie lepsi są jednak politycy PiS. Owoce kampanijne zaproponowane przez Beatę Szydło mają kosztować 200-300 mld zł.
Taki mamy klimat. Południowy, grecki. Na szczęście nie znajdujemy się w strefie euro, więc nie mogą nas wyrzucić.
Podobną licytację mamy w stanowieniu prawa. PiS znalazło furtkę ustrojową, aby do pytań referendalnych dorzucić swoje pytania. Nawet znaleźli konstytucjonalistę. Czyżby wśród prawników był tylko jeden popierający PiS? Nie wierzę.
PiS chce zapytać o obniżenie wieku emerytalnego, obowiązek szkolny dla 6-latków i los lasów.
Dziwię się, że PiS nie zapyta o zdecydowanie ważniejsze sprawy, mianowicie o aborcję, in vitro, związki partnerskie, a także o finansowanie Kościoła katolickiego, a może wyborcy będą chcieli dorzucić klerowi.
Psucie demokracji postępuje w zastraszającym tempie. To nie tylko czas kampanii wyborczej, ale to jakość rozumu i moralności polityków, którzy nie czują się odpowiedziani za Polaków i Polskę. W te klocki najlepsi są PiS-owcy, nie dziwię się, że prowadzą w sondażach.
Więcej >>>
piątek, 12 czerwca 2015
Platformo, litości! Wyzbywajcie się arogancji i nie domagajcie się przeprosin!
Andrzej Seremet może być autorem nowej tradycji wycieków materiałów prokuratorskich. Potrzebne na kogoś haki, a wiemy, że przeciw niemu toczy się śledztwo, zdobywamy te haki.
Proponuję haki nazwać "seremetki", niech coś najwyższy urzędnik ze swej pracy ma. Szukamy w szemranym towarzystwie jakiegoś Stonogi, a tacy chodzą stadami, obiecujemy mu jakieś gruszki na wierzbie - i mamy hak, że naszemu wrogowi pójdzie w smak.
Prokuratura nie popisała się, ale intelektem nie błyszczy także minister sprawiedliwości Borys Budka, który za wyciek akt ws. afery podsłuchowej domaga się przeprosin od Seremeta.
Ministrze! Nawalił Seremet, ale wcześniej nawalili pana koledzy rozpuszczając dzioby w knajpach i płacąc nie ze swojego portfela, ale naszego wspólnego - budżetowego.
Trochę pomyślunku, baczenia na opinię publiczną, która kieruje się instynktem stadnym, a nie procedurami prawnymi.
Nie byłoby podsłuchów, nie byłoby retoryki w stylu "kamieni kupa", nie byłoby wycieku, a Stonoga dalej by łaził w szemranym towarzystwie.
Litości! Jeżeli przepraszać, to słowem owszem, ale nade wszystko - czynami. Przepraszać za arogancją, ale nie słowami, ale wyzbyciem się arogancji. To jest najlepsza, najwyższa forma przeprosin. Czyli potrzebny nowy styl, nowy ludzie, a nie stare metody: przepraszajcie, ufajcie, głosujcie. Na nas.
Jest w kraju polityk, który stale i wciąż domaga się przeprosin, on czyha, aby was wysiudać - i na jesieni może mu się udać.
Więcej >>>
czwartek, 11 czerwca 2015
Ewa Kopacz ma dwa garby: PiS i winę Tuska
Platformę czekają ciężki dni. Ostrzał będzie szedł ze wszystkich stron. Główny nacierający to PiS z nowym "generałem" prezydentem elektem Andrzejem Dudą.
Dzisiaj właśnie zagrzał do boju wojska pisowskie i zrobi to w sztafażu flagowym bynajmniej nie elekta, ale po przysiędze.
PO jest tak osłabiona, że bez ryzyka "punktów ujemnych" będzie mógł się ujawnić Napoleon PiS, prezes Kaczyński. Niechybnie to zrobi. Już widać, że PiS gra na przedwczesne wybory. Gdyby do takich doszło, Platforma przestałaby istnieć, dlatego za kulisami ktoś już łazi do Piechocińskiego, aby ratował siebie i partię chłopską.
Ewa Kopacz w tej chwili dźwiga na garbie "winę Tuska". I to jest rzeczywista wina, a nie retoryczna (w ustach Kaczyńskiego), bo obecny szef Rady Europejskiej, nie usunął z ubiegłego roku złogów afery taśmowej. Prokuratura też się postarała, aby sprawa się ślimaczyła.
Ewie Kopacz pozostaje do odegrania rola "polityka z jajami". Jeżeli jej się uda, nawet średnio, będzie mężem stanu. Jeżeli nie, to nadejdzie Polska warcholstwa.
Po zdecydowanym czyszczeniu rządu i dymisjach jednym z najważniejszych kluczy będzie obsada ministerstw nowymi nazwiskami, oby to były nowe postacie, a nie kolejna roszada partyjna.
Ewa Kopacz ma więc na karku PiS i winę Tuska. Dwa garby. Taki z niej wielbłąd polityczny. Dromader platformiany.
Więcej >>>
poniedziałek, 8 czerwca 2015
PO zaczęła od obiecanki 100 zł wzrostu płacy minimalnej
Jeszcze nie zaskoczył silnik kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej, bo wzrost płacy minimalnej o 100 zł, nie uruchomi elektoratu, aby zagłosował na partię Ewy Kopacz.
Przy 4 bilionach Kaczyńskiego, a może dzisiaj być tego więcej, 100 zł to pchła. Spirala obietnic dopiero się zacznie, bomba jeszcze nie poszła w górę.
Obietnice łatwiej idą tym, którzy nie mają wyobraźni. Obiecają wszystko. PO winna bardziej się skupić na obecności w sferze publiczno-medialnej ministrów rządu i samej pani premier, aby informować, jak prawnie chcą (i zrobią) umożliwić więcej wolności w sferach gospodarczej i prywatnej, obyczajowej.
Młodzi oczekują, że da im się możliwości decydowania o swoim życiu, ułatwi dostęp do tańszego mieszkania, zdejmie restrykcje obyczajowe.
A 100 złotych, które da kapitalista, albo nie da, nie jest w stanie polepszyć statusu, ani nawet wyobraźni. Od Platformy inni są lepsi, co udowodnił Andrzej Duda, a jeszcze Jarosław Kaczyński nie otworzył ust. On to potrafi mnożyć, jak Mojżesz na pustyni Synaj.
Silnik PO zapyrkotał i zdechł. Więcej gazu, ale nie tylko w płacy minimalnej, bo dodane 100 złotych do głodu to dalszy głód, przesunięty w czasie.
Podwyżki strukturalne. Na taki pakiet pójdzie elektorat. Płaca, podatki, mieszkanie - i narzędzia, jak tego można dokonać, a nie ciągle marzyć, bądź emigrować.
Więcej >>>
Przy 4 bilionach Kaczyńskiego, a może dzisiaj być tego więcej, 100 zł to pchła. Spirala obietnic dopiero się zacznie, bomba jeszcze nie poszła w górę.
Obietnice łatwiej idą tym, którzy nie mają wyobraźni. Obiecają wszystko. PO winna bardziej się skupić na obecności w sferze publiczno-medialnej ministrów rządu i samej pani premier, aby informować, jak prawnie chcą (i zrobią) umożliwić więcej wolności w sferach gospodarczej i prywatnej, obyczajowej.
Młodzi oczekują, że da im się możliwości decydowania o swoim życiu, ułatwi dostęp do tańszego mieszkania, zdejmie restrykcje obyczajowe.
A 100 złotych, które da kapitalista, albo nie da, nie jest w stanie polepszyć statusu, ani nawet wyobraźni. Od Platformy inni są lepsi, co udowodnił Andrzej Duda, a jeszcze Jarosław Kaczyński nie otworzył ust. On to potrafi mnożyć, jak Mojżesz na pustyni Synaj.
Silnik PO zapyrkotał i zdechł. Więcej gazu, ale nie tylko w płacy minimalnej, bo dodane 100 złotych do głodu to dalszy głód, przesunięty w czasie.
Podwyżki strukturalne. Na taki pakiet pójdzie elektorat. Płaca, podatki, mieszkanie - i narzędzia, jak tego można dokonać, a nie ciągle marzyć, bądź emigrować.
Więcej >>>
środa, 27 maja 2015
Platforma ma problem z dzieleniem się odpowiedzialnością za Polskę
Dziwię się Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, iż spodziewał się w kampanii wyborczej konsensusu co do spraw zasadniczych. Nie wszyscy uczestnicy rozumieją słowo konsensus, nie używają/używali w debacie, nawet gdyby zajrzeli do Wikipedii, to pojęcia trzeba przekuć na wartości dla ojczyzny prymarne.
Kandydaci startowali, bo mamy demokrację, oni zaś ambicje oraz bezkrytyczny stosunek do siebie i krytyczny do rządzących. W końcu antysystemowość to żaden konsensus, to jest anty-konsensus, właśnie w sprawach zasadniczych.
Antysystemowość to sprzeciw wobec państwa teoretycznego, a Sienkiewicz teraz twierdzi, że jednak "Polska ma za sobą bezprzykładny w swoich dziejach rozwój". Ładne mi "ch***, d**pa i kamieni kupa".
A jak Sienkiewicz myśli? Co dotrze do publiki? Bezprzykładność czy kamieni kupa? Język jest najbardziej zasadniczy. On nazywa Polskę, nawet jeżeli jest ona teoretyczna, a Polacy jacy mają być w swoim kraju teoretycznym?
Może stwarzając język, pozwoliliśmy na taką semantykę, że inni walą w kraj, jak w bębęn antysytemowości, aby wyrwać dla siebie kawałek ojczyzny?
Zaznaczam, Sienkiewicz ma kindersztubę, jakiej brakuje większości polityków, ale to on stworzył knajackość, która w jakimś sensie pozwoliła przerwać tamy systemu i oto mamy antysystemowość.
Sienkiewicz sam się wyautował, lecz od kogoś takiego jak on wymaga się krycznego podejścia do siebie, nie zwalania win na nieprzestrzegania konsensusu przez innych. I na boga - stwórzmy ramy nowego konsesusu, młodzi Polacy - 30-, 40-letni - nie przyjmują do wiadomości "bezprzykładnego rozwoju". Nie pamiętają braku rozwoju, a PRL jest dla nich jak bitwa pod Grunwaldem. Dawno temu i nieprawda. Prawdą są dzisiaj nowe środki komunikacji politycznej i ideowej.
Przestańmy chrzanić o konsensusach, stwarzajmy dzisiaj idee z młodymi Polakami, nawet jeżeli idee miałyby być wtórne, ale przystosowane do dzisiaj. To urodzi odpowiedzialność, lepszego od tego konsensusu jeszcze świat nie widział. Polska jest uczestnictwem w odpowiedzialności za nią.
Więcej >>>
wtorek, 26 maja 2015
Platforma winna robić swoje i uczyć się
Media spekulują, że Ewa Kopacz chce zasilić Platformę spadami lewicowymi. Po co? Jaką wartość intelektualną i elektorską przedstawia Ryszard Kalisz?
Żadna młodzież na niego sie nie nabierze, ani na intelekt, ani właściwości polityczne, tym bardziej na jego celebrę w talk-showach. Podobnie z innymi, z Napieralskim, Rozenkiem, Olejniczakiem.
Czyżby Platforma nie miała na stanie swoich 30- i 40-latków? Ma takowych i z nich korzystać. Najwyższa pora, aby stwarzać własnych Dudów.
PiS wcale nie jest groźny. To kiepski sztab Bronisława Komorowskiego pozwolił, iż Duda został prezydentem. Komorowski z jakimkolwiek pospolitym ruszeniem wolontariatu nie przegrałby tych wyborów.
Komentarze powyborcze sa na takim samym poziomie, jak sztab Komorowskiego. A nawet niższym. Komenatorzy do wymiany, sztab platformerski też do wymiany. Nawet najstarsze profesje nie są dożywotnie.
Bo osiągniemy taki poziom intelektualny, jak Leszek Miller w bon motach, który współczuje Komorowskiemu, gdyż PO chce prezydenta oddać do muzeum figur woskowych.
To jest niespekulacyjna wartość intelektualna klasy politycznej. Miller jest obecny w tej przestrzeni od 40 lat. A co się nie podoba Millerowi w Komorowskim? Nie wpuści go? Zabarykaduje się? Ten eksponat madame Tussaud od zawsze nosi metkę made in PRL. Bardzo raziło to przy Magdalenie Ogórek, a najbardziej, jak obwieszczał z prezesem PiS, że wybory są sfałszowane.
Bez paniki. Platforma i tak jest fenomenem. Może dlatego, że miała Donalda Tuska, ktory potrafił się nauczyć na porażce 2005 roku. Spokojnie, w Pałacu Prezydenckim będzie zasiadał tylko Duda, a nie pilot patriotycznego bombowca prezes Kaczyński.
Kaczyński jeszcze z nami nie leci. Właśnie odchodzimy na drugi krąg. Jesienny krag.
Więcej >>>
poniedziałek, 25 maja 2015
Platforma przegra, jeśli się nie otworzy
Bronisław Komorowski przegrał wybory na poziomie sztabów wyborczych i zaplecza. Sztabu nie można zmienić, bo siebie nie można zmienić. Zresztą przegrany musi odejść. Co zrobi partia, która go desygnowała 5 lat temu?
Nie widać żadnego pomysłu. PO zaniedbała środki komunikacji, nie odbudowuje się ich z dnia na dzień. Najważniejszy z nich internet jest w rękach przeciwników. PO nawet nie potrafiła zbudować platformy blogerskiej przy think tanku Instytucie Obywatelskim, która nabrałaby właściwego dla siebie charakteru, z własnymi gwiazdkami, tematami internetowymi.
Właściwie istnieje tylko PiS (niezalezna.pl i w ogromnej większości Salon24). Jeszcze pełnię władzy ma Platforma i przynajmniej do jesieni połowy z niej nie straci.
Czy PO może coś zrobić, aby zmiejszyć przegraną? Na pewno niemożliwe jest to z takimi ludźmi, jak Rafał Grupiński, szef klubu PO, który jest politycznie anemiczny. Nigdy innym nie był i nie dostanie nagle zapału do zmiany.
Komorowski dołącza do Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Ewa Kopacz wszak nie dołącza do Leszka Millera, Jarosława Kaczyńskiego (któremu nie wróżę premiera. Kto z PiS? Nie wiem).
Premier Kopacz winna zwrócić się do narodu, a nie do przeciwników politycznych. W Platformie są politycy, którzy potrafią prowadzić dialog ze społeczeństwem. Z Platformą utożsamiają się fachowcy nie będący w aparacie partyjnym.
Otworzyć się na dialog społeczny, zatrzasnąć na walkę z PiS. I najważniejsze: uruchomić kanały nowych technologii komunikacji. Młodzi ludzie wybierają otwartość, nawet ulomną. Platforma ma wartość liberalizmu, tolerancji. Ale te kanały pozostają ciągle pozostają zaczopowane.
Więcej >>>
czwartek, 14 maja 2015
Czyżby Platforma oddała Komorowskiego za darmo?
Platforma Obywatelska nie wie, co zrobić z kampanią prezydencką Bronisława Komorowskiego. Każde pole oddawane jest za darmo. Sztab wyborczy zachowuje się, jak za króla Ćwieczka, jakby Komorowski był namaszczony.
Sztabowcy nie wiedzą, co to jest internet. Nie potrafią zadbać, aby wprowadzić jakiś pozór rownoważący komentarze klakierów PiS na Twitterze.
Debaty w telewizjach zostały oddane w ręce prowadzących dziennikarzy, którym bliżej do Andrzeja Dudy i jego "zbieżności z Janem Pawłem II". Takimi są Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec. Dlaczego nie obstawano przy Piotrze Kraśko, bądź Jarosławie Gugale.
Sondaże już dają przewagę Dudzie - Millward Brown dla "Faktów": 44 do 40 dla kandydata Kaczyńskiego. W debacie Komorowski musi być lepszy o dwie długości, niż Duda. Pięć lat temu Komorowski pierwszą debatę wygrał z Jarosławem Kaczyńskim, prowadził w sondażach zdecydowanie, a wygrana w finale dniu wyborów była niewielka.
Wygląda na to, że PO oddaje Komorowskiego, bo nie widać żadnych pomysłów w kampanii. Sondaż partyjny jest jeszcze gorszy, to obsuwa partii rządzącej tak dynamiczna, iż można mieć deja vu z AWS w 2001 roku. W przeciągu pół roku z urobku podobnego dzisiejszej wielkości poparcia dla Platformy, ówczesna koalicja zjechała pod próg wyborczy.
Leszek Miller, któremu niewiele brakowało, aby SLD rządził samodzielnie, tak się rozpędził, że uwierzył, iż w barwach Sojuszu byle krowa też weszłaby do Sejmu. Taki lewicowy plebejski Incitatus.
Tak może stać się na jesieni bieżącego roku, że w gmachu przy Wiejskiej zabraknie znaczącej reprezentacji środowisk lewicy i liberalizmu. I co? Prawicowe dno.
Więcej >>>
środa, 22 kwietnia 2015
SKOK-i za paznokciami PiS
Kadencja Sejmu dobiega końca, a rządząca Platforma przymierza się do powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie SKOK-ów. Czy to ma sens?
Wszak patentu na komisje nie ma tylko opozycja. A wiedza o takim ,mega-przekręcie 25-lecia społeczeństwu się należy. A nawet Grzegorzowi Biereckiemu jakaś "nagroda" się należy. Będąc w opozycji, orżnął wszystkich.
Szkoda, że tak późno pomyślano o komisji, lecz dopiero teraz wszystkimi szwami wyszedł ten przekręt Biereckich & Co, który ma znamiona graniczne, transjurydyczne. Nielegalność wykorzystująca prawa legalności. Naciągane na korzyść Biereckich i wspierającej ich partii - PiS.
Komisja PiS się należy, bo sprawa SKOK-ów jest rozwojowa. Wszak wiedzy chachmętu nie wszyscy posiadają, winien się nią podzielić senator PiS Bierecki.
SKOK-i także pokazują, jak sprawne w te klocki jest PiS. Opozycja, a radzi sobie jak partia rządząca. Można sobie wyobrazić, do czego zdolni byliby, gdyby posiadali władzę.
Komisja ta ma szanse obnażyć kulisy kancelarii Lecha Kaczyńskiego, który mógł być nieświadomy, jak krojone są na jego zapleczu interesy.
A Andrzej Duda? Przecież go przed wyborami nie draśnie, bo one tuż tuż. Po wyborach owszem, bo wiele wskazuje, że był wielce zainteresowany SKOK-ami. Na czyją korzyść naginał prawo?
Oczywiście, że w obecnej kadencji nie zostanie wyjaśniona sprawa SKOK-ów, ale jest szansa na uświadomienie, jaki układ szykuje PiS w ramach walki w układem. To coś w rodzaju podwójnego moralnego nelsona. Zaiste, tylko PiS to potrafi, być w opozycji, bajdurzyć o czystości, a mieć za paznokciami, że hej. SKOK-i są za paznokciami PiS.
Więcej >>>
piątek, 27 lutego 2015
Ogniem i mieczem w Sienkiewicza
Bartłomiej Sienkiewicz ma pecha. Ledwie wrócił do realnej polityki, jako szef think tanku PO, Instytutu Obywatelskiego, spowodował kolejną burzę z piorunami.
Burza w tej samej sprawie, lecz pioruny zupełnie inne. Najpierw była afera taśmowa, z powodu, której wyleciał z polityki, obecnie związane z wyjaśnieniem tej afery powstanie w MSW grupy specjalnej do wyjaśnienia podsłuchów.
Jakkolwiek jest, opozycja domaga się powołania sejmowej komisji śledczej. Chce tego PiS i SLD. Jako ówczesny szef MSW Sienkiewicz był zobowiązany wyjaśnić źródła afery taśmowej. Działał wszak na polecenie premiera Donalda Tuska.
Jakich używał metod śledczych? O tym może rozstrzygnąć prokuratura, a nie politycy. I tam PiS, jak SLD winni złożyć zawiadomienie.
Ale w tym przypadku nie chodzi o wyjaśnienie afery taśmowej, ani o inwigilację przez tajną grupą w MSW. Mamy nieustającą kampanię wyborczą. Partie łomoczą się po łbach. PiS tradycyjnie wali bez powodu w PO, a SLD podłącza się, gdyż znika ze sceny politycznej.
Sienkiewicz swoich politycznych interlokutorów przerasta o głowę, a nawet o kilka głów. Taki Mariusz Błaszczak niespecjalnie rozumie Sienkiewicza, a Joński z SLD interpretując wewnętrzne śłedztwo w sprawie afery taśmowej daje dowód, że nie wie, o czym mówi. PiS wali w Sienkiewicza ogniem i mieczem, tak jak stosuje te metodę do Ewy Kopacz.
Niemniej PO ma kolejny kłopot z powodu nieprzejrzystości procedur, jakie stosowano w wyjaśnieniu tej konkretnej afery.
Więcej >>>
środa, 7 stycznia 2015
Biedroń kruszy kolejną skamielinę
Jeden z dziennikarzy ważnego dziennika niedawno na Twitterze napisał, iż czy nam się podoba, czy nie, przyjdzie taki dzień, że Robert Biedroń sięgnie po najwyższy urząd w kraju.
Uwaga ta mi się spodobała, a nawet jest bliska, gdyż podobnie oceniam polityczne zdolności prezydenta Słupska. Wygrać w tak niekorzystnym partyjnie położeniu i przy seksualności, którą wszak nie epatuje, mógł tylko nieprzeciętny pracuś.
Nie zraził się pruderią elektoratu, skruszył go i został prezydentem pięknego miasta. Ale jak miałby sięgnąć najwyższego urzędu w kraju, będąc politykiem Twojego Ruchu, albo niszowej lewicy.
Biedroń jest bystrzejszy od przeciętnych polityków i żurnalistów. Kropla drąży skałę, nie od razu Kraków zbudowano, itd. Biedroń jest cierpliwy, pozycję polityczną buduje niestandardowo.
Oto wiceprezydentem Słupska zrobił kogoś nie ze swoich partyjnych szeregów, ale z Paltformy Obywatelskiej. Wygrał w drugiej turze z politykiem PO, Zbigniewem Konwińskim i jego koledze proponuje zastępstwo, Markowi Biernackiemu ze Słupska.
Może to mieć przyczynę w przyszłej koalicji w radzie miejskiej. Ale Platforma też jest zaskoczona, ma dopiero przyjąć oficjalne stanowisko. Niemniej posunięcie świadczy, że Biedroń jest dobry w te klocki.
Nie ma obawy, że Biedroń zniknie gdzieś na prowincji, jest ważnym elementem nowoczesności, której Polska potrzebuje jak kania dżdżu. Polityka centralna o niego się upomni i kto wie, czy faktycznie nie sięgnie po najwyższy urząd w kraju - czy to nam się podoba, czy nie. Biedroń potrafi realizować cele mimo oporu obyczajowego i skamieliny tradycji.
Więcej >>>
wtorek, 30 grudnia 2014
Rok 2014 należy do Platformy
Rok 2014 jest najefektowniejszym rokiem zwycięstw Platformy Obywatelskiej, chociaż na taki się nie zapowiadał, gdy w połowie jego wybuchła afera kelnerska. Przegrać z kelnerami! - zgroza! Na to się zapowiadało, Donald Tusk nie znajdował żadnej recepty. Kompromitowało się państwo, kompromitowały media, które transmitowały z taśm nieobyczajne językowe kawałki.
Polityka Platformy wydawała się być oparta na piarze, a tak naprawdę na picu. Dlaczego? Bo opozycja jest taka sama. Z tym picem Platforma przegrywała, co nawet pokazywały słupki sondażowe.
A jednak PO wyszła zwycięsko i to ona święci triumfy. A może to my jesteśmy z picu? Mamy wymagania, których rząd nie może spełnić? Rzeczywistość picu, elektorat z picu, polityka picu.
Dlaczego nie potrafimy rozmawiać o rzeczywistych wartościach, o twardej rzeczywistości, tylko np. o takim picu, jak marsz 13 grudnia. Pic, który faktycznie kosztował PiS (czyli nas) 50 mln zł z dotacji budżetowych na partie polityczne.
Za te pieniądze Jarosław Kaczyński wygłosił swoją teorię picu. Prezes PiS wszak powiedział: picować to my, nie nas picować. Taki to z niego picuś nr 1.
A jednak uważam, że picowanie zostało wstrzymane przez rządzącą PO. Donald Tusk dostał najitratniejsze politycznie stanowisko w Europie. Tam nie można picować. Teoretycy picu w kraju najpierw dopatrzyli się w pracy Tuska wielkiego picowania. Ale to on okazał się sprawnym organizatorem pierwszego szczytu europejskiego. Kolejne szczyty - ważniejsze - przed nim, a tam polskiego picu nie zniosą.
Największe zwycięstwa PO odnosi w kraju, a jest nim Ewa Kopacz jako premier, która wydawała się łatwym chłopcem do bicia przez lokalnych picusiów. Ewa Kopacz dziwnie łatwo daje sobie radę z picusiami. Podobnym zwycięzcą jest Grzegorz Schetyna, który na nowo urabia naszą pozycję międzynarodową.
Premier Kopacz musi się jeszcze nauczyć rozmawiać o wartościach z mediami, które sprzedają picowanie jako dziennikarstwo. Platforma przestała picować, bo krajowi groził PiC, to jest PiS.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






