Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 października 2016

Kaczyńskiego oszkapianie. Szkapić to my, a nie nas, capisce?


Jarosław Kaczyński dla zachodniej prasy, w tym dla "La Repubblica", mówi to samo, co dla naszych prawicowych mediów.

Wszyscy są winni, tylko on ma "pomysła" dla Polski i Unii Europejskiej. Przy tym wykonuje swoje charki na KOD i Lecha Wałęsę, który był tylko dlatego liderem, iż "to było możliwe w ówczesnym specyficznym kontekście".

A dzisiaj to TW Bolek i "gorszy sort".


Zagranica z ust samego Kaczyńskiego dowiedziała się, że jest tylko zaprzańcem, który zabarykadował się na Nowogrodzkiej i robi po nogawkach, boi się rodaków, którzy na jego partię nie głosowali, a takich było 81%, a w tej chwili jest nawet więcej.

Projekt Kaczyńskiego państw narodowych w ogóle się nie uda. Ale Polacy pozwalając mu dłużej rządzić, doprowadzą do tego, że znajdziemy się na margisie Europpy i w konflikcie ze wszystkimi.

Daliście niedojdzie dojść do władzy - rodacy! - możecie zapłacić najwyższą cenę. Będzie seplenił o swoim bracie poległym i patriotyzmie, który w istocie jest słomą z butów jego własnego obuwia.

Europa dowiedziała się, jakie zło fundnęli sobie Polacy. Taki pożytek z tego wywiadu. Jeszcze w tym roku PiS będzie się cieszył mniejszym poparciem niż Nowoczesna i Platforma Obywatelska z osobna.

Szkapić to my, niedojrzały Kaczyński (jest w emerytalnym wieku, a został dzieciuchem mentalnym i intelektualnym), a nie nas! Capisce?

Więcej >>>

sobota, 20 grudnia 2014

Grass: "Za­chód skła­da Ukra­inie obiet­ni­ce, któ­rych nie może do­trzy­mać i sieje nie­po­kój po obu stro­nach”


Guenter Grass udzielił wywiadu wiedeńskiej gazecie "Der Standard". Omawia go "Deutsche Welle". Jak to Grass, mówi po to, aby prowokować, aby uzmysławiać, aby powodować dyskusję.

Grass twierdzi, że III wojna światowa się zaczęła i jest to wojna o podział zasobów, jakie jeszcze na globie zostały.

Ale ciekawsza dla nas jest konstatacja dotycząca Rosji. Otóż Grass to typowy przykład socjaldemokraty niemieckiego, który zawsze ma zrozumienie dla Rosji, niezależnie od tego, kto tam rządzi. Rosja zdaje się, że zawsze ma taką sama ideę: mocarstwowość.

Grass, jak Helmut Schmidt, Gerhard Schroeder, broni Rosji przed Zachodem. NATO wykazuje w stosunku do niej "pewną agresywność". Powoduje to lęki w Putinie, zrozumiałe z powodu zbliżenie "zachodniego Sojuszu i Unii Europejskiej".

Ależ taka sytuacja po II wojnie światowej jest zdaje się obowiązkowa i na tym wzrosło bogactwo UE, a w szczególności Niemiec. Sojusz chronił Niemcy, w tym socjaldemokrację niemiecką.

Inklinacje niemieckich socjaldemokratów do Rosji są szczególne, a do Putina wyjątkowe, bo takie przejawia też prawica francuska. Jedynie pragmatyczni Anglosasi dystansują się od wielkomocarstwowości Rosji Putina.

Grass dostrzega to, co my nie chcemy przyjąć do wiadomości, iż obietnice składane Ukrainie są przez Zachód nie do zrealizowania. A sama Ukraina sobie nie poradzi.

Więcej >>>

czwartek, 23 października 2014

Ewa Kopacz przechodzi chrzest klimatyczny


Ewa Kopacz bezustannie przechodzi chrzesty bojowe. Jeszcze nie ochłonie z poprzedniego chrzestu, czeka ją następny.

Premier zostanie tak zaimpregnowana chrzestami, iż może obawiać się o swoją pozycję prezydent Bronisław Komorowski. Nic nie robi, a 80% rodaków ma do niego zaufanie. Druga w tej tabeli miłości Polaków jest pani premier, ma 59% i ciągle jej wzrasta. No i przede wszystkim ma multum roboty administracyjnej w kraju, pozycjonowania Polski na zewnątrz i przede wszystkim przywoływania do porządku polityków Platformy.

Chrzest bojowy z Radosławem Sikorskim Ewa Kopacz przeszła śpiewająco, ale do marszałka Sejmu bój zakończył się jak pod Lenino. Nie wiemy, czy Sikorski przeżył, czy będzie się do czegoś jeszcze nadawał. Pokiereszowany wyszedł, obecnie znajduje się pod partyjnym respiratorem.

Nastepny chrzest premier Kopacz czeka na szczycie klimatycznym - i to chrzest, w którym kropidło ma tylko jeden wymiar. Polski nie stać na energię zieloną w takim wymiarze, w jakim jest w planach Unii. Dzisiaj po konflikcie z Rosją nie stać na wyśrubowane normy żadnego państwa, nawet lidera walki z globalnym ociepleniem - Niemców.

Chrzest będzie też przechodził Grzegorz Schetyna i zaplecze ministerialno-eksperckie Ewy Kopacz. A jak przejdą ten chrzest, to obawiam się o morale opozycji. W kraju się nie dyskutuje, nie debatuje, tylko przechodzi chrzesty.

Nie piszę o chrzestach ekspertów, bo wiadomo, co powinniśmy zrobić, aby wywiązać się z narzuconych zobowiązań klimatycznych. Ba, nawet eksperci wiedzą, dlaczego nie możemy się wywiązać. Nie wie tego jednak publiczność. I nie wiedzą politycy, co można osiagnąć i jakie wspólne ponieść trudy, aby nie niszczyć tego skrawka ziemi, które dostaliśmy od historii.

Po potopie już nas może nie być. I nie będąc nikt nie rzeknie: po nas choćby potop.

Więcej >>>

poniedziałek, 8 września 2014

Plan Tuska i Plan Kaczyńskiego dla Tuska


Donald Tusk stoi przed zdefiniowaniem agendy swojej prezydentury, jako przewodniczący Rady Europejskiej.

Zanim polscy politycy wyznaczą Tuskowi cele - a nikt nie wątpi, że będą to polskie cele - należy zawsze sobie uświadomiać, że premier będzie kontynuował zarządzanie po Hermanie Van Rompuyu.

Stanowisko szefa RE da się zdefiniować poprzez: dobro europejskie jest dobrem wszystkich członków UE.

Politycy polscy muszą docenić jedną obcą im uwagę: to Tusk został doceniony, a nie Polska, nasz kraj jakby po drodze został wyróżniony. To jest pierwszy porządek tego, że Tusk jest szefem RE.

Na pewno Tusk będzie miał większy wpływ na wspólną polityke zagraniczną Unii Europejskiej, a dzisiaj ona konkretyzuje się w stosunku do Rosji. Odświeżone więc winno być Partnerstwo Wschodnie i odzyskać zagubiony impet.

Tusk z pewnością może - i powinien - wpłynąć na znalezienie równowagi między celami i politykami unijnymi i antlantyckimi. Kraje UE zaczynają kochać USA, gdy zawodzi realizacja ich sprzecznych interesów, zagrożone są wojną, jak w tej płynące zagrożenie ze strony Rosji.

Na pewno ważne dla Tuska będzie bezpieczeństwo energetyczne krajów UE, które zdaje się było taranem do uzyskania szefa RE przez niego. Aby to bezpieczeństwo dobrze skonstruować, wszystkich zadowolić i znaleźć akceptację, nie może być na siłę sygnowane Made in Poland.

Na głowie Tuska będą takie ważne społeczne zagadnienia, jak wspólnotowe wychodzenie z kryzysu, zmiejszanie bezrobocie, niedopuszczenie do rozpadu UE na różne prędkości, itd.

Właśnie PiS zaczęło konstruować pod adresem Tuska swoje oczekiwania. Wiadomo było, że tak sie stanie. Choć do grudnia trochę czasu zostało. Na blogu Ryszarda Czarneckiego pojawił się "Plan Kaczyńskiego", w którym "znajdowane" są rozwiązania dla UE w kwestiach bezpieczeństwa i stabilności ekonomicznej.

Zdaje się, że to początek, ale geniusz z Żoliborza ratunek dla UE widzi w wydatkach na obronność. Dopiero został rzucony pomysł ze szpicą NATO, prezes PiS - piszę za Czarneckim - ma dla UE pomysł na wydawanie pieniędzy. A tym planem Kaczyńskiego jest wydatkowanie na polską infrastrukturę obronną, bo jesteśmy Przedmurzem UE.

Dzięki wkładowi unijnemu w polskie kompleksy militarne (kompleksy historyczne, geopolityczne, itd.) UE wyjdzie z kryzysu, "ucieknie do przodu z kłopotów ekonomicznych i gospodarczych".

Taki Kaczyński ma plan dla Tuska. Nie został on jeszcze tak nazwany, ale jego zręby tak należy odczytywać, bo prezes PiS nie ma żadnego przełożenia na decyzje wspólnotowe.

>>>

niedziela, 31 sierpnia 2014

Platforma będzie zdawała egzamin


Co po Donaldzie Tusku? Wszyscy martwią się na zapas. Tego zapasu pozostało 3 miesiące, które miną jak z bicza strzelił. Platforma Obywatelska będzie zdawała egzamin z polityki polskiej. Pod przywództwem Tuska szło jej najlepiej ze wszystkich.

Mimo, że obecny premier nie musi zdawać szefa partii, to i tak codziennie nie będzie reagował na kryzysy polskie będące często wynikiem wojny polsko-polskiej. Od tego będzie premier, faktyczny przywódca PO. I kto nim będzie?

Znając Tuska, można spodziewać się nieoczekiwanej nominacji na schedę po sobie. Wcale nie musi być to Ewa Kopacz, jak wszyscy się spodziewają.

W wyborach samorządowych może zadziałać efekt sukcesu, ale dalej wcale nie musi tak być. Przekonamy się o jakości kadr PO. Tusk potrafił ukręcić łeb Gowina, Schetyny, Grupińskiego, wcale nie pozbywając się ich z partii.

W walce partyjnej to umiejętność, której posiadanie predestynuje do bycia przywódcą. Ale taki przywódca po sobie zostawia pustynię.

Czy tak jest z Platformą? Przekonamy się szybko. Bowiem przegrana w wyborach parlamentarnych będzie przegraną Polski. Tak odczytuję możliwą wygraną PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Przestaniemy być zieloną wyspą, bo prezes PiS już ma pomysł na blion czterysta milionów w inwestycję. To byłaby Polska w ruinie.

Platforma ma zdecydowanie lepsze kadry niż PiS, ale kadry PO będą zdawać ten egzamin przed sobą. On jest trudniejszy niż w walce z wrogiem Polski, PiS.

>>>

piątek, 29 sierpnia 2014

Obyśmy po Tusku nie obudzili się z kacem


Jeżeli akcje Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej tak wysoko stoją, jak utrzymują źródła europejskie i nasze, premier nie powinien się wahać, aby wybrać awans. To nie tylko jego skok na jeden z najwyższych stołków w strukturach międzynarodowych, to skok Polski.

W historii nie mieliśmy takich personalnych sukcesów za dużo. Ba, niewiele. I byłoby to drugie w dziejach Polski sięgnięcie tak wysoko, gdzie nikt nie sięgał. Tylko Jan Paweł II zawędrował w strukturach globalnych na takie szczyty.

Ale to dopiero przed nami. Tego rodzaju awanse są często pisane palcem na wodzie. Tusk zachowuje się racjonalnie i jak wytrawny polityk. Decyzję podjął, czy przyjąć nominację, dlaczego miałby dzielić się nią publicznie? Aby jutro w razie niepowodzenia zaznać rozkoszy lądowania z najwyższego konia. Żadna przyjemność dla niego, dla Platformy i przede wszystkim dla Polski.

Tusk jako szef Rady Europejskiej zyskuje, taka sama chwała należy się partii rządzącej, której lider osiągnął najwyższy sukces. Zyskuje Polska, bo straci na tym PiS - już w najbliższych wyborach. I możliwe, że po parlamentarnych powitalibyśmy Jarosława Kaczyńskiego na emeryturze.

Same zalety w postaci Tuska jako prezydenta Unii. Trudno dojrzeć wady. Poza jedną, za dużo władzy w jednych rękach. Wszak po powrocie z Brukseli lekką ręką sięgnąłby po prezydenturę tu wśród tubylców.

Strach się bać tych sukcesów. Dlatego nie rozbudzajmy nadziei, bo po niej pobudka z najgorszym kacem, gdy się nie uda.

piątek, 18 lipca 2014

Przegranymi zestrzelenia boeinga są ofiary, ich rodziny, Ukraina i Europa


Czy politycy europejscy wyciągną wnioski z zestrzelenia boeinga 777? Rosja sprytnie się wywinie z odpowiedzialności politycznej. Intensywnie pracuje nad tym od samego początku.

Nie ma faktycznego konfliktu ukraińsko-rosyjskiego z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Boeing został zestrzelony na terytorium Ukrainy, na wschodzie tego państwa, gdzie toczą się walki wojsk ukraińskich z partyzantami prorosyjskimi (separatystami, terrorystami).

Zestrzelenie samolotu można umiędzynarodowić poprzez badania przyczyn. Rosjanie, ani ich MAK, nie muszą w tym uczestniczyć, gdyż kontrolowany teren przez separatystów, gdzie spadł wrak boeinga, został odpowiednio zabezpieczony poprzez usunięcie dowodów.

Wywiady mocarstw mają wiedzę, kto dokonał zbrodni, nie mają twardych dowodów. Zbrodni wojennej (partyzanckiej) na cywilach nie można udowodnić, gdyż należy udowodnić celowe zniszczenie samolotu cywilnego. Także nie można udowodnić aktu terrorystycznego, gdyż trzeba wskazać twardy zamiar przygotowania takiego aktu.

Do tej pory wszystko wskazuje, iż zestrzelenie samolotu cywilnego jest przypadkowe, na celowniku miał być samolot wojskowy ukraiński.

Przegranymi zestrzelenia boeinga są ofiary i ich rodziny, Ukraina i bezpieczeństwo Unii Europejskiej. Kolejny raz silniejszy i twardszy pokazuje figę moralności i rozumowi.

Więcej >>>

czwartek, 20 lutego 2014

Rosja nie wypuści z rąk Ukrainy



Wybitny znawca Rosji, ongiś sowietolog, kremlinolog, Richard Pipes, twierdzi, że Rosja nie wypuści Ukrainy ze swoich rąk. Dwa zasadnicze rozwiązania wchodzą w rachubę. Ukraina zrezygnuje ze swoich aspiracji, albo rozpadnie się na dwie części.

To, co obserwujemy na Majdanie, prawdopodobny jest ten drugi scenariusz. Rosja traktuje Ukrainę jak swoje ziemie. Pipes porównuje do Kalifornii, która miałaby się oderwać od USA.

Zachód może w tej sytuacji niewiele. Może tylko krytykować i krytykować. Wprowadzić sankcje, które są obosieczne, nie odniosą skutków. Ani USA, ani UE nie zerwą stosunków z Rosją dla Ukrainy. Nikt oprócz Ukraińców nie będzie umierał za Ukrainę.

Może się stać tak, jak w Gruzji. Rosja może w ostateczności wkroczyć na Ukrainę pod każdym pretekstem, jest on wtórny do zamiarów. Zanim jednak dojdzie do rozwiązania militarnego, Rosja ma dwa zasadnicze narzędzia, polityczne i ekonomiczne. Tym bardziej, że kasa Ukrainy świeci pustkami i w gruncie rzeczy jest państwem upadłym.

Konflikt na Ukrainie zapowiada się na długotrwały. Teraz szczególnie Polska musi być mądrą i rozważna, bo w dość niedługiej perspektywie odłamki mogą w nas trafić. Naprężać muskuły? Tak, ale muskuły rozsądku, jedności i mądrości politycznej.

Więcej >>>

piątek, 19 października 2012

Tusk potrafi


Na szczycie UE Donald Tusk prowadził "wojnę" z brytyjskim premierem Davidem Cameronem o budżet unijny.

O co w tej tuskowej batalii chodziło?



Otóż chodzi o zapisy dotyczące budżetu unijnego, aby nie były one osobne dla strefy euro i pozostałych znajdujących się poza nią.

W publicystycznym skrócie nazywa się to Unią dwóch prędkości. Polska nie może sobie pozwolić, aby wypaść z grupy najszybciej rozwijających się krajów i stać się peryferyjna.

Nie tylko ze względu na naszą wielkość, ale także decyzyjność. Nasi politycy muszą wykorzystywać atuty, których czasami nie posiadają. Mianowicie, mieć wpływy na politykę państw od nas bogatszych i o dłuższym stażu w UE. Ciągle należy być obecnym w obiegu politycznym, nie pozwalać sobie na żadne izolowanie.



Niewielu jest polityków w Polsce, którzy liczą się na salonach europejskich. Może oprócz Tuska nie mamy żadnego atutu. Taki Aleksander Kwaśniewski już by się poddał. Były prezydent RP o UE dwóch prędkości powiedział, iż ktoś musi jechać wolniej, bo się pozabijają.


Wysoko ocenia upór Tuska także wpływowy polski eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski, który podkreśla jeszcze jeden element istotny z polskiego punktu widzenia: wszystkie kraje UE będą mogły przystąpić do nowego systemu nadzoru bankowego.

To kolejny temat, który skłóci klasę polityczną. PiS już wcześniej ustami Kaczyńskiego wyrażał na ten temat, uważając, że taki nadzór nad środkami publicznymi odbiera suwerenność w kwestiach pieniądza. Kaczyński Polskę wyślizgałby z obecności w UE i szybciutko dołączylibyśmy do skansenów typu Burkina Faso.

czwartek, 20 września 2012

Tilford o Mario Draghim w EBC


Simon Tilford zadaje poniekąd fundamentalne pytanie pytanie dla istnienia UE: "Czy można wierzyć Mario Draghiemu?"

Pośrednio odpowiadałem we wpisie: George Soros o alternatywie dla Niemiec.

Ja nie wierzę. Nie chodzi o sama postać Draghiego (prezesa EBC), ale o to, co chce fundnąć krajom Południa. Zdejmuje z nich odpowiedzialność za swoje kraje. Nawet nie elitom rządzącym, ale społeczeństwom.

Nie zadbano, aby w przestrzeni publicznej nadać znikomą rangę egoizmom narodowym. Ta możliwość już się nie wróci.

Szkoda, że nie skorzystano z propozycji Juergena Habermasa - referendum w Grecji, gdy był na to czas. Dzisiaj wydaje się być za późno.

Na demokrację zawsze jest czas. Nawet gdyby jeden, czy dwa kraje by samowykluczyły się z porządku europejskiego - a może zwłaszcza - inne miałyby czarno na białym, jakie są unijne korzyści.

Nie zwyciężyła demokracja, a biurokracja brukselska. UE za to płaci. Jest dużo w tym winy Merkel, która za wszelką cenę chciała ratować substancję europejską. Wszystkiego nie da się ratować. A Niemcy zawsze się uratują. Najbardziej mobilny kraj Starego Kontynentu Niemcy - Żydzi Europy.

(to jest tylko króciutka notatka, żadna analiza)

                                 Mario Draghi

środa, 19 września 2012

George Soros o alternatywie dla Niemiec


Esej George'a Sorosa, który publikuje naTemat już był omawiany w prasie i nawet w internecie (Money.pl). Uważam go za istotny. Mimo wszystko za mało jednak wałkowany przez ważnych publicystów, niekoniecznie politycznych.

UE przechodzi przewartościowania, włącznie ze swoim "być albo nie być". Dyktat Niemiec jest twardy i miękki, nawet wbrew ich politykom. Mimo to, przyszłość UE zależy w ogromnej części od Niemiec, a w mniejszej od krajów północy i tych, które mają kłopoty w strefie euro.

Spotkały się dwie filozofie, jak zażegnać kryzys instytucjonalny, bo nie piszę o kryzysie ekonomicznym i społecznym. Francuska (pisząc z grubsza, bo bardziej jest ona amerykańska - keynesistowska) - uruchomić gospodarki, zażegnać kryzys poprzez konsumpcję. I niemiecka - oszczędzać, aby niwelować deficyty.

Prezes EBC podjął decyzję wbrew stanowisko Niemiec i wykupuje papiery dłużne Włoch, Hiszpanii, Portugalii. Czyli zwyciężyła filozofia keynesistowska. Jak to wpłynie na rządy? Czy poddadzą się rygorom nie wpadania w pułapki zaciągania coraz droższych kredytów? Itd.

Wątpię.

W innym miejscu pisałem, że Niemcy mają od dawna warianty B i C kryzysu. Każdy z nich jest kosztowny, zarówno dla Niemiec, jak innych. Ale dla takich państw, jak Polska może być zabójczy. A wówczas - żegnaj liberalizmie, witaj endecjo, IV RP.







George Soros

piątek, 14 września 2012

Wstyd za PiS


Oto wartość PiS. Nie chcą Chorwacji w UE. Partia Kaczyńskiego uważa, że to zmienia siłę i pozycję Polski w UE. Typowe myślenie dojutrkowe, "nasza chata z kraja".

PiS chciało, aby ratyfikacja wstąpienia Chorwacji do UE w polskim Sejmie mogła być przyjęta 2/3 głosów. Wystarczyłyby głosy PiS, aby Chorwację nie przyjąć.

Świetnie byśmy wyglądali w UE. PiS to gorzej niż skansen, to bajoro wstydu, rynsztok tzw. quasi-patriotyzmu.

Uchwała PiS na szczęście została odrzucona. Sejm przyjął ustawę, iż przyjęcie Chorwacji do UE ratyfikować będzie prezydent RP.

Chorwaci do niedawna przez polską historiografię byli postrzegani, iż są naszymi bezpośrednimi pobratymcami. Mieli się odłączyć od polskich szczepów tuż przed przyjęciem Chrztu Polski w 966 roku.

Dzisiaj historiografia ocenia to bardziej skomplikowanie, niemniej Słowianie południowi są nam szczególnie bliscy.


niedziela, 12 sierpnia 2012

Dewocyjny aniołek Kaczyńskiego


Jarosław Kaczyński ma na razie dwa aniołki, Jednym z nich jest Krystyna Pawłowicz, aniołek dewocji, który przybył na dwór prezesa PiS z zakrystii Radia Maryja i TV Trwam.

Wsławiła się Pawłowicz krytyką poezji Szymborskiej, w której nie płaczą wierzby. I określeniem związków partnerskich, jako niegodnych.

Kiczowaty aniołek prezesa udzielił wywiadu dla Onetu, w którym podzielił się swoim wyznaniem wiary. Niech pieprznie Unia Europejska, bo odebrała suwerenność Polsce.

Niech żyje gospodarka patriotyczna, bo pewnie taka gospodarka śpiewa "Mazurek Dąbrowskiego" nie fałszując.

Polska bez UE mogłaby powstawać od podstaw. Pewnie, od czasów jaskiniowych. Na razie ten patriotyzm maczug przysparza nam wrogów.

Pawłowicz jest, jak Matka Boska, nie wiadomo, czy dziewica. Raczej ten aniołek nie skażony inteligencją nie przyniesie prezesowi potomstwa przez Zwiastowanie.

Dziewicze refleksje Pawłowicz to najzwyklejsza głupota antypolska. Takie jednak są dewocjonalia z zakrystii. W formie baranka, a dokładniej baranicy (bo nie owieczki).