Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Ziemkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Ziemkiewicz. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 października 2017
Ziemkiewicz z żartów dostał zajadów, jak to zombie
Rafał Ziemkiewicz wysforował się wśród prawicowych zombie, co rusz musi jednak dbać o swoją pozycję, bo konkurencja wśród Forrestów Gumpów jest duża.
Zombie z urody i talentu nie zawodzi fanów wśród ciemnego ludu.
Dobrał się swym kaszalocim zmysłem do Piotra P. z Niepołomic, który dokonał aktu samospalenia pod Pałacem Kultury i Nauki.
Takich oto dostał zajadów zombie Ziemkiewicz: "Opozycja ma swój zamach w Smoleńsku". Porównanie jak jego pisanie - czysta grafomania.
Zero refleksji nad egzystencją, nad polityką, tylko takie mierne makabreski. Kaszalot wód pływowych grafomanii.
Gorsze słowa Ziemkiewicz, to apel do innych: "podpalcie się sami".
Komusze nasienie - Ziemkiewicz.
Więcej >>>
niedziela, 13 września 2015
Tygodniki prawicowe zgodnie szczują na uchodźców
Prawicowe tygodniki współbrzmią z tabloidami: "Najeźdźcy", "Nadchodzą". Tak postrzegają uchodźców, którym - wg tych tygodników pożal się opinii - nie należy się kromka współczucia, ale szczucia.
Wrzesień współbrzmi z innym wrześniem. Braciom Karnowskim biało-czerwony szlaban na granicy kojarzy się z czarno-białym zdjęciem z 39 roku, gdy naziści przekraczali polską granicę.
Zamiast hełmów - okrycia głów muzułmanów.
Trzeciorzędny pisarz Rafał Ziemkiewicz przekonuje na okładce innego tygodnika, iż to najeźdźcy, a nie uchodźcy. On zawsze ma problem z językiem polskim i ze sobą. Subtelność kaszalota.
Ale tacy nie potrafiący się posługiwać piórem, nauczyli się posługiwać złymi emocjami, strachem, ksenofobią.
Zarządzają złem, które przynosi im profity. Ziemkiewicz to przykład człowieka bez talentu, który potrafi się w ten sposób urządzić.
Z uchodźcami jest problem, ale nie natury najeźdźców. Ciągle będziemy mieli problem z Ziemkiewiczami, bo to wewnętrzne nowotwory, zżerający tkankę kraju od wewnątrz. To wewnętrzny najeźdźca, który potrafi tylko tworzyć toksyny. Soliter.
Niedouczenie, niedoczytanie widać już na poziomie okładek przywołanych tygodników, gdyby zaglądnąć do wewnątrz, jak zawsze: ślizganie sie po tematach, powierzchnowość opisu problemów, ale podlane jadem, podszyte strachem, skonstruowane bylejak.
Umysłowość tabloidalna, podrzędność, degradacja, ograniczoność, zakompleksienie. Piszący i ich tematy wydają z siebie narracyjne syczenie. Ssyk.
Te "elity" zarządzają takimi ludźmi, jak z ONR-u, o których mówi ks. Andrzej Luter.
Więcej >>>
wtorek, 7 października 2014
Ziemkiewicz nie napracował się dla Onetu, zresztą Gmyz też
Onet pozbył się Rafała Ziemkiewicza w związku z pogłębionym tematem gwałcicielsko-kaszalotowym, który miał być w nastepnym (drugim) felietonie na tym portalu.
Współpraca trwała kilka dni, bodaj zaowocowała jednym felietonikiem, w którym autor "myśli o nowoczesnych kaszalotach patriotyzmu" napluł na Janusza Palikota i kazał Palikotowi przepraszać. Kogo przepraszać? Pewnie plującego.
Można było Onetowi współczuć, że poszedł na taką współpracę. Ktoś tę decyzję w Onecie podjął, czyżbyautor wcześniej współpracujący z "Do Rzeczy", albo z "wSieci", a może Onet nabył siły redaktorskie z niezalezna.pl?
Kulisy dzisiejszych mediów są zakryte, bo chodzi o duży szmal. To nie polityka, ani życie celebrytów.
Ktoś w Onecie w imię pełnego spektrum pomyślał o Ziemkiewiczu i Cezarym Gmyzie. W ten sposób nie doceniono jednak kilku autorów, Takich jak Stanisław Michgalkiewiecz (może się mylę), bo Janusz Korwin-Mikke pisze bloga na tym portalu.
Na boga! Ponadto w psychiatryku kilka niedocenionych autorów się jeszcze znajdzie, nie odbiegający warsztatem od Ziemkiewicza i Gmyza, a metaforyką dorównujący Coehlo. Bo dla tych dwóchg autorów taka Mniszkówna to geniusz pisarski.
Najprawdopodobniej redaktorzy w Onecie nie są po filologii, ani po studiach dziennikarskich, bo fachowiec nie wpadłby na pomysł zatrudnienia Ziemkiewicza i Gmyza.
Ale ktoś naprawił błąd poprzedniego decydenta w Onecie pod pretekstem jeszcze bardziej pogłębionego tematu gwałtu, o którym miał pisać Ziemkiewicz - pewnie chodzi o gwałt zbiorowy. Wszak jest pogłębiony w stosunku do gwałtu jako takiego. Gwałt zbiorowy - bo zrezygnował też Gmyz. Z oświadczeń na Twitterze wynika, że ten ostatni sam dokonał tego "wyczynu" - samozwolnienia. Po co jednak Onetowi pogłębiony temat trotylowy.
Czyżby Gmyz pogłębił wiążąc dowodowo smoleńskiego tupolewa ze strąconym boeingiem nad wschodnią Ukrainą?
Hm. Ani wzmiankowani to dziennikarze pełną gębą, ani interesujący intelektualnie. Na pewno żaden z nich nie ma pogłębionego rozumu.
Więcej >>>
poniedziałek, 6 października 2014
Ziemkiewicz jako kaszalot patriotyzmu tudzież psiapsiółek profesor Pawłowicz
Rafał Ziemkiewicz uczciwie zapracował na przydomek Kaszalot. Autor sążnistych wypocin może się nie zgodzić, że to przydomek, a ksywka. Niech mu będzie ten szemrany synonim.
Kaszalot Ziemkiewicz to marny kaszalot publicystyczny, szemrany publicysta, jeszcze gorszy pisarz nurtu patrityzmu kaszalotów, jak "Myśli nowoczesnego kaszalota". Ale na prawicowym bezrybiu kaszalot też ryba, choć pisanie do rzeczy idzie mu z trudem.
Psiapsiółek Pawła Lisieckiego, wcześniej psiapsiółek Korwin-Mikkego wyznaje takie wartości macho, że tylko od rzeczy można je nazwać, iż mają cokolwiek wspólnego z rozumem.
Jakie wyniósł Kaszalot Ziemkiewicz kompleksy freudowskie z łoża swego, można tylko się domyślać po wpisach na Twitterze, tudzież gdyby ktoś chciał zabawić się w pielęgniarza i przeczytać jakąś pozycję z cyklu "myśli nowoczesnego kaszalota". Bo siostra Ratched wysłałaby go z mety na elektrowstrząsy.
I tak psiapsiółek Korwin-Mikkego i Lisickiego doliczył się w rządzie Ewy Kopacz za dużo kobiet, jakoby przyjaciółek Donalda Tuska. A to ci don Juan ten były premier. Pewnie Kaszalotowi tak wyszło z porównania z psiapsiółkową partią PiS, gdzie dla Jarosława Kaczyńskiego nie jest równoważna profesor Krystyna Pawłowicz.
Słabość publicystyki prawicowej polega na tym, że ma tylko takich kaszalotów jak Ziemkiewicz, który zwykle pisze od rzeczy do tygodnika nazywającego się na wyrost "Do Rzeczy".
Ta publicystyka i lietratura uprawiana przez Ziemkiewicza to po prostu szajs, a nie jak delikatnie Dominika Wielowieyska nazwała: "Nie spodziewałam się po Ziemkiewiczu tak głupiego tekstu".
Czy autor tego głupiego tekstu ma na koncie mądrzejsze? Bo na pewno nie należą do mądrzejszych "Myśli nowoczesnego kaszalota".
Ziemkiewicz z patriotyzmu zrobił kaszalocizm, ale cóż - na bezrybiu patriotyzmu kaszalot też patriota.
Więcej >>>
poniedziałek, 29 września 2014
wtorek, 9 lipca 2013
Fundament niepokornych - manipulacja i insynuacja - kruszeje mimo użycia plwociny przez Ziemkiewicza
Niepokorni są nie tylko niepokorni wobec tych, których nie uważają za niepokornych, przede wszystkim ich niepokorność wyraża się stanem niepokorności do innych niepokornych.
Niepokornych determinuje stan konta. W każdym razie niepokorni z serwisu wPolityce i "Sieci" (tytuły powiązane) dostrzegli u niepokornych z "Do Rzeczy" kiepską sprzedaż i zaledwie jedną reklamę w numerze. Bystrym umysłem niepokornych doszli do wniosku, że właściciel "Do Rzeczy" i "Wprost" musi rozważać powstanie jednego newsroomu tych tytułów, a nawet połączenia dwóch tygodników w jeden. Bo właściciel to biznesmen, a nie niepokorny.
Piotr Gursztyn z "Do Rzeczy" poprosił Łukasza Warzechę z "Sieci", aby wpłynął by takie teksty napastliwe nie pojawiały się. Warzecha odpowiedział, iż nie ma wpływu, a "tekst jest całkowicie niepotrzebny". Nie trzeba było długo czekać, aby zaatakowany niepokorny z "Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz nie zdzierżył i swoim knajackim językiem wypalił: :"Nie niepotrzebny, ale z d... wzięty, cały na insynuacjach i pytajnikach z uparcie powtarzaną manipulacją".
Niepokorni powinni mieć twardą d..., jeżeli o tę część ciała chodzi. Ziemkiewicz zna się na manipulacji i insynuacji, jak mało kto. Zresztą na tym zbudował swoją niepokorność. Jak zresztą pozostali niepokorni w obydwu stron barykady. Fundamentem ich niepokorności jest manipulacja i insynuacja, cement fundamentu niepokornych, który wiąże retoryczna plwocina, jak ta użyta przez Ziemkiewicza: d...
poniedziałek, 25 lutego 2013
Geneza narodowców wg przenikliwych prawicowych umysłów
Prawica zasadniczo się różni w genezie ludzi w kominiarkach i maskach, którzy chcieliby "podyskutować" kijami bejsbojowymi z prof. Magdaleną Środą i Adamem Michnikiem. Rozrzut jest zasadniczy.
Oto jedni twierdzą, że to nie "nasi", a drudzy, że "nasi". Komu wierzyć? A zatem z kim "dyskutować" nawet gołymi pięściami.
Że to nie "nasi" rozpoznał dziennikarz śledczy Jerzy Jachowicz, który podzielił się wynikami śledztwa na portalu braci mniejszych Karnowskich wPolityce. Tak swoim umysłem Sherlocka Holmesa wykoncypował: "ABW zwykle jest zleceniodawcą. Jednak są to zbyt poważne sytuacje, aby ABW działało bez akceptacji, czy nawet inspiracji kogoś bardzo ważnego z rządu".
W tym samym akapicie śledczy umysł Jachowicza zarażony przenikliwością Sherlocka Holmesa dochodzi do jedynej "właściwej" konkluzji: "nie ma możliwości wykonania żadnego konkretnego ruchu bez akceptacji premiera".
Wina Tuska? Wina. Niech Magdalena Środa i Adam Michnik zgłoszą się do Kancelarii Premiera, albo najlepiej prosto do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i złożą donos na "winę Tuska", bo tak wykoncypował zarażony prawicowy umysł.
Rafał Ziemkiewicz tylko rezonuje Jachowiczem, przywłaszcza sobie jego przenikliwość, jak doktor Watson i dla niepoznaki podaje drugi adres, gdzie Seremet powinien zaangażować organa śledcze: "Kreowanie tajemniczych goryli, zamaskowanych, z twarzami zakrytymi chustą z celtyckim krzyżem to samospełniające się marzenie środowisk związanych z "Gazetą Wyborczą".
No, raczej za "marzenie" nie można ścigać, prokuratorze Seremet, proszę się wycofać z "GW" i jazda do Kancelarii Premiera, koniecznie wziąć ze sobą zarażony umysł Jachowicza.
Nie zgadza się z tą przenikliwością Artur Zawisza, który może więcej wiedzieć, chodzi w marszach z ONR i Ruchem Narodowym, jest niemal logo i zawołaniem narodowców: "Polegaj jak na Zawiszy". - Te akcje nie były prowokacja - rzecze - lecz samorzutnym wyrazem rozpaczy narodowej młodzieży spychanej do narożnika.
Komu wierzyć? Jachowiczowi, Ziemkiewiczowi, czy Zawiszy? Potwierdzenie ten ostatni dostał od Młodzieży Wszechpolskiej, którzy "samorzutnie" napisali list do rektora Uniwersytetu Gdańskiego, "niech go ręka boska" powstrzyma od organizowania debaty na temat związków partnerskich z udziałem m.in. Roberta Biedronia, bo go szczególnie nie lubią.
Rektor się ugiął i odwołał spotkanie. Pozostaje jednak poważne i dramatyczne pytanie: jak nie ugiąć się przed nacjonalistycznymi argumentami "bejsbolowymi". Warszawa, Radom, Gdańsk - jutro uczelnia w innym mieście odwoła debaty, wykłady, panele, bo narodowcom coś się nie spodoba.
sobota, 9 lutego 2013
Ziemkiewicz - publicysta na dwa akapity
Rafał Ziemkiewicz kolejny raz wyautował się z salonu. Wcześniej w PRL nie dostawało mu talentu i klasyfikował się w rejonach stanów niskich literatury s-f. Mógł dzielić nadzieję, że proroctwa tej literatury się spełnią, ale zapomniał, że fajnie byłoby być w opozycji, która w 1989 roku przejęła rząd dusz.
Nic to, teren starał się nadrobić w liberalizmie UPR Janusza Korwin-Mikke, który uprawiał ten gatunek polityczny felietonowo, miał tak i ma, że myśli liberalnych starczało mu na dwa akapity, w trzecim się wysypywał i wychodził mu czasami nawet faszyzm.
Ziemkiewicz zdefiniował się wówczas, jako uczestnik antysalonu, bo na salony nie chciano wpuścić takich talentów dwóch akapitów. Robił bokami po niszowych pisemkach antysalonowych. Aż zdarzyła się afera Rywina i wypłynął na michnikowszczyźnie. Ten, który był dla niego guru tych salonów, do których chciał się dostać stanął w centrum afery, a do tego wcześniej opublikował wywiad o racji stanu i człowieku honoru, Czesławie Kiszczaku, Ziemkiewiczowi koło nosa powiało jego rację. Nareszcie antysalon może być salonem.
Niestety wzburzyło to tylko jego marny zarost pod nosem. Czasy jednak przyszły całkiem dobre, bo zdarzyła się IV RP, lider partyjny, który też świetnie potrafi się autować. Tu i ówdzie przejęte zostały media, w tym "Rzeczpospolita", gazeta z mainstreamu. Ziemkiewicz, który cierpi na logoreę publicystyczną, okazał się przez ową przywarę świetnie przystosowany.
Ale i w tym wypadku po pewnym czasie talentu starczyło na dwa akapity. Po artykule trotylowym Cezarego Gmyza nie wytrzymał, ogłosił na blogu "Nigdy więcej z Hajdarowiczem", bo to jakiś "Michnik". Poczekał, aż inni skonstruują kolejne niszowe pisemko, ale w domu krzyczą: papu. Jakieś tam pożyczki ciążą na diecie, więc chyłkiem wrócił do tego, "z którym miał nie wchodzić w alianse".
Kolejne raz rozumu starczyło na dwa akapity. Internauci zarzucają mu, że zachował się co najmniej niehonorowo (honor też na dwa akapity). Więc Ziemkiewicz zobaczył kolejną michnikowszczyznę, tym razem agenturalną:
"Nowa siła, którą sobie salon i władza ostatnio zbudowały, w dużym stopniu swoiście agenturalna. Na ten przekaz wielu czytelników jeszcze się nie uodporniło, jeszcze sobie nie wyrobiło odruchu podejrzliwości".
Ziemkiewicz - publicysta na dwa akapity. Reszta to logorea i wodolejstwo. A komornik puka do jego drzwi.
piątek, 7 września 2012
Ziemkiewicz przeprosił
Nie lubię Ziemkiewicza (Rafał), ale zachował się w stosunku do Kamila Durczoka przyzwoicie. Przeprosił za: "urżnięty" i "zdradzał przejawy choroby filipińskiej".
Ziemkiewicz tłumaczy się czasem, który minął mu wraz z pisaniem na wczoraj. Teksty, które dostarcza do redakcji, to typowa piana narracji. Gdyby je wyżąć, spadłyby co najwyżej dwie krople łez. Krople - nad średnim jego pisaniem.
Tyle. Grunt, że przeprosił w "Rzepie".
niedziela, 19 sierpnia 2012
Wypociny-plwociny Ziemkiewicza
Jeden z grafomanów publicystyki prawicowej, który nawet stara się pisać prozę - a wychodzi mu nieodmiennie grafomania - Rafał Ziemkiewicz ma talent plucia pod wiatr.
Jak się pluje pod wiatr, opluwa się swoją twarz.
Taka oplutą twarz prezentuje Ziemkiewicz w każdym swoim wystąpieniu medialnym, a kolejne artykuły to potwierdzają. Najświeższe plwociny przedstawia w "Gazecie Polskiej" - "Walcie się".
Wiem, że na Ziemkiewicza żadna porządna kobieta nie zechciałaby spojrzeć ze względu jego osobistej obleśności zewnętrznej i mentalnej, dlatego nie zapytam, jak się wali Ziemkiewicz.
Grafoman publicystyki chciałby, aby wejść do jakiegoś salonu. Myli się mu salon z rynsztokiem i tam nieodmiennie ląduje. Tapla się w rynsztoku, jak w owym charakterystycznie zatytułowanym artykule.
Kolejne wypociny-plwociny Ziemkiewicza spływają flegmą "patriotyczną", znowu nie zrozumiał co przeczytał. Znowu zatkał uszy, bo coś mógłby usłyszeć.
Nie przyjmuje publicysta do wiadomości, że Kaczyński obraził Ślązaków i klientów Biedronki. Kompletnie nie rozumie polityki Ziemkiewicz, a o niej pisze.
Dlaczego tego znikomego formatu człowiek bez charakteru i talentu jest obecny w życiu publicystycznym? Bez żadnej umiejętności prowadzenia ssporu i dyskursu, bez szacunku dla języka polskiego, Polski i Polaka, dla innego człowieka. Czyżby tak w PRL-u zaprzedał swoją duszę, że nic wewnątrz niego nie zostało. Czyżby został tak kompletnie wydrążony? Tytuł "Walcie się!" świadczy, że sam siebie zniszczył, albo był taki słaby, iż został psychicznie i moralnie zdemolowany. Zniszczyła go nienawiść do emancypujących się Polaków i Polski, do suwerenności kraju po 1989 roku, do salonów intelektualnych, do których nie został wpuszczony, bo takich jełopków bez talentów kopie się w zadek i wysyła do szkół po nauki, a leniowi Ziemkiewiczowi nie chce się w niczym podciągnąć.
Z takich "patriotów" rekrutują się szwadrony nienawiści, które używają knajackich: "Walcie się". Próchnica języka polskiego, w której przoduje Kaczyński, ledwie otworzy usta.
Pluje flegmą Ziemkiewicz, a ona ląduje mu na twarzy. Kolejny raz. Obleśna osobowość "patrioty".
niedziela, 12 sierpnia 2012
Endecy i cmokierzy
Endecy będą mieli nowy zbiór ksenofobicznych przykazań. Rafał Ziemkiewicz wydaje książkę. Już ją zachwalają na prawicowych portalach.
Tytuł nie jest oryginalny: "Myśli nowoczesnego endeka". Cmokają koledzy redaktorzy nad pozycją, której jeszcze nie znają. Tytuł książki jest oksymoronem, gdyż nowoczesność i endecja to sprzeczności.
Polscy inteligenci - wg Ziemkiewicza - poszli na współpracę z układem postkomunistycznym. Nic nowego, wszak autor jest teoretykiem antysalonu. Bicie piany dla tzw. patriotów.
Poniżej fragment z tej pozycji:
Siła współczesnego "towarzystwa stolikowego" wzięła się w znacznym stopniu z tego, że uzyskało ono glejt na wyrokowanie, komu to godnościowe miano będzie w dyskursie publicznym przysługiwać, a komu nie. (...) Ta część niedobitków inteligencji, która weszła w ten sojusz strachu i pogardy z pobieżnie tylko odchamioną "obrazwoanszcziną" zapłaciła za to kompletnym zaprzeczeniem sobie.
Filarem etosu polskiego inteligenta było poczucie obowiązku służby - służby nie tylko Sprawie, Ojczyźnie, ale też niższym grupom społecznym. (...) Ten etos znalazł swoje ucieleśnienie w dziele Komitetu Obrony Robotników, którego tradycję przywłaszczyło dziś sobie "towarzystwo stolikowe". Ale proszę sobie przez chwilę wyobrazić, że towarzystwo to dzisiaj miało by założyć jakiś komitet obrony... no, właśnie, kogo? (...) Roboli? Wiórów? Polskiego ciemnogrodu? "Strasznych ludzi"? A może owej babci, której z rechotem kazało się niedawno "chować dowód"?
Etos inteligencki zmieszał się z typową dla postkolonialnych elit w ogóle, pogardą dla tubylców, z pomiędzy których zostało się dzięki kolaboracji z kolonizatorem wydźwigniętym, ową pogardą, którą opisywałem przykładem nienawidzącego pobratymców kolorowego oficera w kolonialnej armii.
Jeśli sojusz Turowicza z Rakowskim ma jakikolwiek etos, to dominantą tego etosu jest żywiołowa nienawiść do "klas niższych". I bezbrzeżne poczucie wyższości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










