środa, 9 lipca 2014

Tweety premierów


wtorek, 8 lipca 2014

Katolicki odjazd od rozumu



Ks. Adrian Jaksędra ze Zwolenia powinien być kapelanem prof. Bogdana Chazana. Ten sam katolicki sznyt, odjazd. A może księżulo właśnie o to zabiega.

Klecha jest przeciw szczepionkom podawanym dzieciom. Na ostatniej niedzielnej mszy przestrzegał przed nimi wiernych ,wg niego szczepionki są wytwarzane z poaborcyjnych płodów.

A w tym czasie pod kościołem zbierano podpisy pod petycją domagającą się rozszerzenia klauzuli sumienia na stosowanie szczepionek dla dzieci.

Toż to kapelan Chazana. Ginekolog z warszawskiego szpitala odmawia aborcji uszkodzonego płodu, a klecha zasuwa kropidłem.

Katolicki odjazd od rozumu.

Więcej >>>

poniedziałek, 7 lipca 2014

Afera podsłuchowa: uszkodzone państwo



Prokuratura wreszcie wypowiedziała się w sprawie taśm z podsłuchu, które opublikowało "Wprost". Jak one mają się do prawa obowiązującego w Polsce, niewiele można było usłyszeć od prokuratury.

Ale prokuratura ma nośniki, które były "specjalnie ukryte i uszkodzone". Skąd zatem prokuratura ma wiedzę, czy to są te taśmy?

Prokuratura też nie wypowiedziała się, czy to były oryginały "uszkodzone". Dzisiaj wszystko można skopiować, nikt nie będzie wiedział, co jest oryginałem. Takie uszkodzone "oryginały" mogły być odpowiednio spreparowane.

Gdy są uszkodzone, należy założyć, że są zmanipulowane. Czyżby "Wprost" obawiało się, że ich tajemniczy kontakt zostawił odciski palców na nośnikach, albo ślad szminki.

Komunikat prokuratury nie trzyma się kupy. Redakcja "Wprost" zagrała władzy na nosie, w tym najważniejszym  ministrom w rządzie, redakcja gra na nosie organom ścigania, bo dziennikarze są chronieni prawem.

Cokolwiek przyjdzie do głowy żurnalistom z "Wprost", mogą napisać. Powołać się na źródło, które muszą chronić, a następnie zniszczyć nośnik.

Coś jest dysfunkcjonalnego na linii prawo prasowe - prawo karne i cywilne - organa ścigania.

Pomówiony może dochodzić swego wg prawa cywilnego. W tym konkretnym przypadku poszkodowanymi są najwyżsi urzędnicy państwa. A państwo ma obowiązek dochodzić przestrzegania prawa, gdy mu się szkodzi. Dochodzić z urzędu.

Dziennikarstwo w tygodniku "Wprost" sięgnęło bruku. Manipulowanie podsłuchami, jak żywnie się podoba. Uszkodzone nośniki są tym samym, co wiadomości z sufitu. Dziennikarstwo "Wprost" jest z sufitu.

Prokuratura ma jednak 10 tomów aktów i 18 pokrzywdzonych. Nóż w kieszeni się otwiera, bowiem ci poszkodowani są pomówieni na podstawie taśm z sufitu, na podstawie uszkodzonych nośników.

Jakie prokuratura chce postawić zarzuty, gdy jest 18 pokrzywdzonych? Kogo chce postawić w stan oskarżenia i jakie ma dowody? Bo dowodami nie są uszkodzone taśmy.

Po cichu wali nam się państwo, walą się instytucje prawa, a żurnalistyka "Wprost" ma się dobrze, bo oskarża kogo chce na podstawie sufitu.

Sięgnęliśmy dna. Wszyscy: państwo, czwarta władza i społeczeństwo, które karmi się "uszkodzonymi nośnikami". Czy wszystko już jest w kraju uszkodzone?

niedziela, 6 lipca 2014

Giertych jako Pimko, a nie żaden Wallenrod


Zmartwychwstanie polityczne Romanowi Giertychowi idzie bardzo opornie. Zbawca, co prawda ze dwa razy wyciągnął rękę w jego kierunku, ale nie powiedział: - Pójdź za mną.

I może nie powiedzieć. Jednemu powiedział - i co z tego wyszło? Łazarz, pardon: Michał Kamiński znowu obalił się na polityczne mary, choć z tych mar obecnie chwali swego zbawcę, jako poprzednio swego przewodnika Jarosława Kaczyńskiego, a może nawet silniej.

Z Giertychem mogą być problemy jeszcze większe, bo to Łazarz podsłuchany. Paweł Nisztor takie wyciągnął na niego kolubryny, że Giertych fajtnie i może się nigdy nie ożywić. W sukurs byłemu wicepremierowi z rządu Kaczyńskiego przyszedł "Newsweek" z wywiadem i pozwolił z tych mar przemówić.

W rozmowie Giertych prezentuje się jako erudyta, chwali się, że był Konradem Wallenrodem w rządzie Kaczyńskiego. Czyli krótko pisząc: piłował gałąź, na której siedział. Udało mu się. Owocem tej gałęzi on okazał się zgniłkiem, a prezes PiS tak się uleżał i jako dorodny owoc chce zbawiać Polaków. Sondaże niebezpiecznie pozwalają mu sięgać po marzenia. Jeszcze większość Polaków tych marzeń nie podziela, lecz z marzeniami jest tak, jak z wiatrami historii i mogą zmienić rodakom orientację.

Z Giertychem jest ten problem, że nie wiadomo, czy wiedział, że jest Konradem Wallendrodem, czy po czasie dostał epifanii.

Z wywiadu (fragmentów) wynika, iż z niego taki Wallenrod, jako nim był, gdy podpiłował gałąź, dzisiaj podsłuchany, edukator narodu, co to chciał z lektur szkolny wypisać "Ferdydurke", może wreszcie Gombrowicza przeczytał.

I z tej lektury Giertych wyszedł na profesora Pimko, który radzi swojemu zbawicielowi in spe, a nawet zapowiada, że może się powięcić dla narodu, aby Kaczyńskiego nie dopuścić do rządzenia i objąć obojętnie jaką tekę. Coś mi się widzi, że tę tekę chętnie by niósł zamiast Bartłomieja Sienkiewicza, o czym donosi jeden z tabloidów.

Giertych był Wallenrodem w swoim mniemaniu, na na marach został profesorem Pimko. I tak zostanie. Łazarz może być jeden i to nieudany. Coś nieświeżo z Giertycha też zalatuje.

Więcej >>>



poniedziałek, 30 czerwca 2014

Poseł Błaszczak odmawia sobie ośmiorniczek



Na szczęście dla Donalda Tuska i rządzącej PO konkurencję polityczną reprezentuje m.in. poseł Błaszczak, który niczego się nie boi. A najmniej się obawia śmieszności.

Platforma zasłynęła aferą korupcyjną, a PiS słynie ze swojej afery mentalnej, intelektualnej. Mężny umysł posła Błaszczaka znalazł rozwiązanie, aby dzieci polskie wyjechały na wakacje. Mianowicie, jak politycy PO przestaną jeść w restauracjach ośmiorniczki, dzieci Błaszczaka będą mogły wyjechać nad morze, a może nawet za granicę.

Opozycyjna partia PiS wraz z aferą taśmową dostała z tygodnika "Wprost" za friko pomysł na wyborczą kampanię samorządową: Precz z darami morza, dzieci nad morze.

Tusk urodził się w czepku, jak Mojżesz, mając za swoich przeciwników politycznych prezesa Kaczyńskiego i jego ramię intelektualne posła Błaszczaka. Z nimi nie można przegrać. Kolejne wybory zapowiadają tradycyjny polski wynik: dwóch zwycięzców. PO wygra praktycznie i PiS wygra moralnie.

Kolejna runda kampanii to będzie także tradycja. Do fotela technicznego premiera z tabletu wystartuje prof. Piotr Gliński.

Jeszcze nie usłyszałem o alternatywnym liczeniu głosów w wyborach samorządowych, ale mam nadzieję usłyszeć. Zwłaszcza, że do tej pory PiS nie ogłosił swoich wyników z wyborów do Parlamentu Europejskiego. Mają szanse zdażyć na wybory samorządowe, wynik będzie jak znalazł.

Nawiasem: gdzie żarcie kupuje poseł Błaszczak? Czyżby w dyskoncie Biedronce, jak prezes Kaczyński? A może już tam także rzucili ośmiorniczki? Co jada poseł Błaszczak, że takie złote myśli produkuje?

Więcej >>>

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Marysia Sokołowska - start-up prawicowej publicystyki



Prawica jest zachwycona swą niepełnoletnią bohaterką, Marysią Sokołowską z Gorzowa. Tygodnik braci Karnowskich publikuje jej manifest komunistyczny: widmo PiS krąży nad Polską. A może nawet nad całą Europą, czego dał oralny dowód prezes PiS z widmem tureckim, gdy chciał podbić bębenka swojemu Wielkiemu Projektowi Turcja.

Kaczyński zmienia stolice, jak rękawiczki, jak porażki wyborcze. Budapeszt, Ankara. Jaka będzie następna? Prezes PiS broni się, jak może przed odpowiedzialnością za "moralne zwycięstwa". Anemiczne były ostatnie "zdrady o świcie nad urną wyborczą" - jakiś krzyżyk na kciuka Brudzińskiego. Szwadrony PiS liczące głosy nie ustrzegły przegranej prezesa, mimo, że poszło ich w bój o liczbie przeszło 20 tys. zaciężnych.

No i wypalił na peryferiach Wielkiego Projektu start-up Marysi Sokołowskiej, która orzekła w imieniu pokolenia: "Zdrada Tuska". PiS sprawdził jej papiery: tatuś owszem PiS-owiec, ale dlaczego w domu tyle antysemityzmu. Nie przeszkadza to jednak publicystyce prawicowej. Zawsze można antysemityzm pominąć, zwłaszcza że w tym pokoleniu dobrze zostało przyjęte Korwina-Mikke, że "nie ma dowodów, iż Hitler wiedział o holocauście".

Marysia Sokołowska, wkrótce Pawłowicz, też ma prawo nie wiedzieć o pełnym wymiarze Holocaustu. Ma tylko 17 lat. Jeszcze jest poręczna, wypełnia dwie nisze: pokolenia, które zagarnął JKM i prezesa kolejną przegraną.

Jak start-up Sokołowskiej wyczerpie swoje możliwości, nie będzie licealistka niczym świeżym, nowym, bo oryginał jest na stanie PiS od dawna: Krystyna Pawłowicz. Sokołowska - Pawłowicz in spe: know how prawicy.

Więcej >>>

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Parapapież z internetu Terlikowski nie godzi się z lewacką cenzurą sądu



Parapapież z internetu Tomasz Terlikowski dostał od sądu zakaz ingerowania w postanowienia tegoż sądu, który uznał, iż Anna Grodzka jest kobietą.

Parapapież zawyrokował, że to lewacka decyzja wymiaru sprawiedliwości, który "powrócił do lewackiej cenzury". Terlikowski nie jest znawcą biologii, ani znawcą płci, liznął trochę teologii. Nie doczytał jednak I Księgi Rodzaju, w której Adam urodził kobietę poprzez narząd rodny: żebro.

Biblia pisana jednak była natchnieniem, literackim wzwodem izraelskich skrybów. Terlikowski więc jak na parapapieża przystało płeć ocenia na czuja, to co dojrzał na izbie porodowej. A tam na świat przychodzą chłopcy i dziewczynki.

Słyszał coś o genach, więc to musi być zapisane w tych niebiosach biologii. I na tym wiedza się parapapieża kończy. Gdyby zagłębił się w podręcznikach biologii może dowiedziałby się, że sprawa nie jest taka prosta, geny męskie i żeńskie posiadaja zarówno kobiety i mężczyźni w różnych dawkach.

Średnia światowa daje takie wyniki jak na porodówce, ale sporo jest przypadków, że te geny dziwnie mieszają. Osoby rodzą się jako mężczyźni, ale czują się kobietami, a nawet osoby rodzą się z jeszcze większą komplikacją biologiczno-psychologiczną.

Dzisiaj nauka potrafi te błędy biologii naprawić. Nie jest to jednak takie pewne, że to błędy biologii, bo ewolucja ciągle testuje. Ewolucja nie śpi, bo tak naprawdę nie wiemy, dokąd ewolucja zmierza.

I wcale nie jest ewolucja lewacka, ani tym bardziej sąd, który tylko zatwierdził to, co nauka już potrafi zrobić dla dobra człowieka.

Parapapież Terlikowski zamiast zajmować się swoją misją zaglądania do majtek Anny Grodzkiej, powinien sięgnąć do książek, jeżeli jego misja wymusza na nim zajmowanie się chłopcami i dziewczynkami. A przy okazji zastanowić się, dlaczego Bóg jako akuszer asystował porodowi Ewy z narządu płciowego żebra Adama.

Więcej >>>