środa, 9 września 2015

Uchodźcy - w Polsce zabójcą od wewnątrz człowieka i Polaka jest PiS


Unia Europejska jest w kolejnym kryzysie, tym razem z powodu uchodźców. Takie szczególne byty, jak UE, są narażone na kryzysy inaczej niż duże państwa, jak USA, Rosja, czy Chiny.

Uchodźcy powodują większy kryzys od wewnątrz, kryzys mentalny, emocjonalny Europejczyków, w Polsce przejawia się to postawą choćby wpływowej partii PiS.

PiS jest partią kryzysową, jak podobne partie w innych unijnych krajach niechętne humanitarnym rozwiązaniom. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przypomniał na forum PE w Strasburgu, iż Europa tylko w tym roku przyjęła 500 tys. uchodźców.

W tej chwili państwa unijne muszą przyjąć 160 tys. uchodźców. Juncker nawet zaadresował, gdzie m.in. mogliby oni znaleźć dach na głową i asymilować się. Szef KE przypomniał Polakom, iż z naszego kraju 20 mln Polaków zasilili inne państwa jako uchodźcy.

A może być więcej, jeżeli PiS dojdzie do władzy. Ta partia nie przekona do siebie mobilnych i twórczych Polaków, wolą realizować siebie, niż żyć z zatęchłym bajorku katolicko-patriotycznym.

Ilu uchodźców przyjmie Polska? Czy przypomnimy sobie, jak to wybywaliśmy za chlebem, stabilnością i uciekaliśmy przed opresyjnością? Obecni uchodźcy ratują swoje życie i swoich rodzin w stabilnej UE.

W gruncie rzeczy Europa to kontynent uchodźców, który najsilniej kształtował się w pierwszych wiekach Naszej Ery, co widać choćby w datowaniu. Zaś USA to najbogatszy kraj świata uchodźców - i najbardziej kolorowy, twórczy, który dyktuje światu cywilizację.

Tak należy spojrzeć na uchodźców. Wnoszą twórcze drożdże. Oczywiście, mamy do pokonania mentalnego nasze skamieliny, nasze zastygłe kałuże, bajorka, jak wspomniana partia PiS.

Wczoraj na Forum Ekonomicznym w Krynicy prezydent Andrzej Duda wypowiedział obowiązujący komunikat tej partii, a dzisiaj rozpowszechniany przez polityków, którzy tylko to potrafią: chodzić po mediach i powtarzać frazy ze zmrużeniem oczu, bądź bez zrmrużenia. Jak choćby Mariusz Błaszczak, który pochwalił się złotą myślą: "Polska nie ma obowiązku przyjmowania uchodźców, tym ludziom nie grozi śmierć..."

Czy ktoś wreszcie mógłby mnie oświecić, co takiego dokonał w jakiejkolwiek sferze działalności człowieka taki człowiek, jak Błaszczak?

W takich kryzysach jak obecny z uchodźcami, PiS jest zagrożeniem dla poczucia Polaków, ich człowieczeństwa, humanitaryzmu, wreszcie wartości (aksjologii życia społecznego i indywidualnego). PiS zagraża człowiekowi wewnątrz Polaka. Zavija nas od wewnątrz, to cichy zabójca człowieka i Polaka - w takiej kolejności.

Zagrożeniem dla Europy i Polski nie są uchodźcy, ale ludzie o nieludzkich odruchach.

Więcej >>>

wtorek, 8 września 2015

Beata Szydło ujawniła się wraz z wpadką, nadal jest kandydatką prezesa na premiera


PiS ciągle mnie zaskakuje. Myślałem, że nieobecna w mediach Beata Szydło została przez prezesa Kaczyńskiego wycofana z roli kandydatki na premiera.

Otóż - nie! Ujawniła się w Krakowie na Nowym Kleparzu. Szydło ujawnia się wraz ze swoimi wpadkami, taki ma dar. Nie ma wpadki - nie ma Szydło w mediach. A kiedy nie ma wpadki? Nie ma nigdy.

Dobrze, że Szydło zaliczyła wpadkę, bo nie wiedziałbym, że prezes jej nie wycofał. Jest Szydło! Hurra!

Jest, bo zaliczyła wpadkę. Kartezjańskie "myślę, więc jestem" u kandydatki prezesa zamienia się "wpadam, więc jestem".

A wpadła Szydło na zwykłej konferencji prasowej, na której dziennikarz lokalnej "Wyborczej" Bartosz Piłat zadał pytania, na które kandydatka prezesa nie znała odpowiedzi.

Bywa. Każdemu może się zdarzyć nie znać odpowiedzi. Np. kiedy Polska została przyjęta do Unii Europejskiej? W 1992, czy w 1993 roku?

Nawet ekspertom zdarzają się wpadki, tj. zdarza się niewiedza w ich dyscyplinie eksperckiej - i to niewiedza podstawowa. Takim wszak ekspertem od górnictwa jest Szydło. Była burmistrzem górniczej gminy Brzeszcze, to musiała posiąść wiedzę o górnictwe, tak jak ma wiedzę o ruinach, choć w Nowej Soli była przejazdem szydłobusem.

Była burmistrz górniczych Brzeszcz nie wiedziała, ile wydobywa się węgla w Polsce, ile sprzedaje się go na krajowym rynku oraz ile trafia do naszych pieców.

Pytania dziennikarza były ogólniejszej, acz natury precyzyjnej. Dotyczyły ustaw antysomogowej i rewitalizacyjnej. Szydło nie dała się zbić z tropu i przez kilka minut nawijała, jaka to jest zła Platforma, a następnie skonkludowała: "konieczne są rozwiązania systemowe".

Dziennikarz chciał trochę konkretów, jakąś kapkę. Wówczas wtrącił się rzecznik Marcin Mastalerek, przerwał konferencję, a dziennikarza wyprosił.

Kto to słyszał, aby zadawać kandydatce pytania, na które nie zna odpowiedzi. Podejrzewam, że następne konferencje będą przebiegały, jak u prezesa. Dziennikarze piszą na karteczkach pytania, a polityk losuje je i odpowiada.

Jest jeszcze inne wyjście. Dziennikarzowi "Wyborczej" wręczyć wilczy bilet, na jego miejsce zaprosić Joannę Lichocką, ktora też kandyduje. Ta przynajmniej nie zna nawet trudnych pytań, więc odpowiedzi będą również łatwe. Mozna tez pytania nadsyłać drogą mailową.

Cieszę się, że Szydło wpadła na Nowym Kleparzu, bo wiem, że prezes jest stały w swoich uczuciach wyborczych. Mógłby wszak potraktować swoją kandydatkę, jak rękawiczkę, wymienić, zdegradować gorzej jak Kazimierza Marcinkiewicza, jeszcze w stanie embrionalnym, tj, w czasie kampanii parlamentarnej.

Może coś się z Szydło urodzi? Na razie zalicza same wpadki, ma poronione odpowiedzi.

Więcej >>>

poniedziałek, 7 września 2015

Uchodźcy! Polska? Tylko tranzytem


Wielce prawdopodobne, że w planie bożym (dla ateistów: planie ewolucji) nie przewidziano narodu Polan i ich terytorium Pole (pierwsze niemieckie zapiski).

Może dlatego wszystko w Polsce buksuje. Wartości chrześcijańskie są mało chrześcijańskie, a wartosci humanistyczne (które są też chrześcijańskie, bo uniwersalne) mało humanitarne.

Taka nasza wredność, wsobność, podrzędność (p. Gombrowicz, Białoszewski).

Jan Król skomnetował naszą "otwartość" na uchodźców, iż "gdyby Święta Rodzina miała przez Polskę uciekać przed Herodem, to nie zostałaby wpuszczona".

O, nie jestem pewien. Tranzytem - dlaczego by nie? Godziwa opłata i płyńcie sobie jak ropa naftowa, tudzież gaz - do Niemiec.

Acz możliwe, że biedna rodzina zostałaby poza tym obdarta do kości ""Rozdziobią nas kruki, wrony...").

A poza tym, zanim rodzina z Nazaretu dotarłaby do Egiptu, miałaby szanse się wzmocnić (co cię nie zabije, to cię wzmocni), gdyż zostałaby wcześniej potraktowana plagami egipskimi przez Polan i na dokładkę jakąś lokalną plagą (porównanie do Stalina i Hitlera w jednym pakiecie do czegoś zobowiązuje).

Konkludując: nie potrafimy dawać, tylko brać. Taka nacja prędzej czy później kończy jako zabrana, podległa, o czym świadczy nasza historia. Gdy w potrzebie musimy się dzielić, stajemy wsobni, wredni.

W planie bożym, czy też ewolucyjnym większość katolików nie różni się od swoich lustrzanych pobratymców atesitów. Szlabanu do Polski bronią Terlikowscy i aTerlikowscy.

Więcej >>>

czwartek, 3 września 2015

Solidarność przystępuje do demolki. Skutki cyrografu Dudów z kampanii prezydenckiej


Dudom łatwo było się dogadać, nie tylko ze względu na zbieżność nazwiska. Przede wszystkim posiadają wspólną cechę charakterologiczną: umiejętność wymazywania z szarych komórek rzeczy dla całego świata oczywistych.

Ostatnio tę cechę - nazwijmy ją dosadnie - godną Alzheimera zaprezentowano na uroczystościach poświęconych rocznicy "Solidarności". Duda jeden i drugi wykazali niepamięć o najwybitniejszym (obok Piłsudskiego) Polaku XX wieku, Lechu Wałęsie.

Śmiać się, czy płakać? Świat popukał się w czoło. My możemy oczekiwać, że niedługo z takimi "politykami" czeka nas przepaść. Polecimy w przyszłości na zatracenie, gdy ludzie bez właściwości prezentować będą pozostałym Polakom taką marność charakteru, osobowość Alzheimera.

Z jednym Dudą i drugim czeka nas Nic, Zero. Upodlili naszą historię, dlaczego więc gorsza miałaby być teraźniejszość i przyszłość?

Duda związkowiec nie popuszcza. Związkowcy zaprotestują pod Senatem, gdy ten obradować bedzie nad drugim referendum w dniu wyborów parlamentarnych.

Ta inicjatywa wyszła z obozu pierwszego Dudy. Obydwaj Dudowie jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej zawarli cyrograf, który będzie skutkował tak, jak podczas rocznicy "Solidarności".

Propagowana będzie zakłamana historia w stylu stalinowskim, a współczesności wykręci się ręce, sparaliżuje: strategia Alzheimera.

Jeden Duda z drugim szykują nam przyszłość bez przyszłości, za to zgodnie z planowaną preambułą gotowca Konstytucji PiS z 2010 roku: "W imię Boga wszechmogącego...".

Przyszłość na kolanach, przyszłość niewolników. Duda prezydent do tego podchodzi z całą powagi swej "niezłomnosci". Groteska. Przynajmniej w tym gatunku ekspresji będziemy lepsi od innych.

Więcej >>>

PiS beneficjentem taśm, na których rozmawiają bohaterowie z PO


Za sukcesem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich nie stał sztab wyborczy, jego walory osobowościowe (bo widzimy, jak są marne), nie stał "geniusz" prezesa - bo on do tej pory przegrywał.

Za tym sukcesem, ale i wielce prawdopodobnym - parlamentarnym - stoi smród. I niestety, smród wyprodukowany w Platformie Obywatelskiej. Nazywa się on afera podsłuchowa.

Można się zastanawiać, kto stoi za podsłuchami, gdzie i czy znajduje się centrala tego przedsięwzięcia infiltracyjnego, niemniej postaci dialogów pochodzą tylko z jednej partii, Platformy Obywatelskiej. Jakimś psim swędem udało się wciąć w dialogi Janowi Buremu z PSL.

Wybory dla Dudy i PiS wygrywają taśmy. I to nie te, których w posiadaniu jest CBA, ale te, które docierają do redakcji, wcześniej "Wprost", a najświeższa taśma do TV Republika.

Nie wiemy, czy są autentyczne, czy zmontowane? Czy Krzysztof Kwiatkowski (szef NIK) w rozmowie z ówczesną wicepremier Elżbietą Bieńkowską (dzisiaj unijna komisarz) powiedział to, co powiedział, a ona odpowiedziała, jak to opisują w TV Republika.

Nad taśmami nikt nie panuje, o to właśnie chodzi. One spełniają nałożoną rolę w kampanii wyborczej. Przyniosły potrzebne procenty Dudzie, dzisiaj przynoszą PiS.

Taśmy demolują Platformę, a dokładnie: ich interpretacja, wszak niewiele wiemy o kontekstach wypowiadanych słów. I niewidzialnej ręce montującej.

Wygrywa ten, kto się nie dał podsłuchać, albo nie ma nic do powiedzenia, czyli PiS. Słuchacze przy odbiornikach wygrywają, im wypłacane są (będą) tantiemy.

Więcej >>>

środa, 2 września 2015

PO zjeżdża w dół w kierunku trumny wyborczej


PO na własne życzenie chce przegrać wybory. Albo istnieje druga możliwość, analitycy tej partii - analitycy winni być pisane w cudzysłowie - "docenili" PiS, szykują się na drugą pozycję w wyborach 25 paździenika.

Przy takiej "strategii" może być też tak, że 2. pozycja jest nie do obrony. To jest logika zjazdu politycznego. W każdej działalności zjazd dotyczy w dół. W polityce jest on nawet szybszy niż zjazd alpejski.

Czy w PO mają tego świadomość? Mają. Dlaczego więc postepują tak, jak postepują. Mimo wielu wpadek Andrzeja Dudy i jego cienia Beaty Szydło, PO zjeżdża w dół?

A to dlatego, że premier Ewa Kopacz podchodzi do Dudy na Westerplatte, a on najzwyczajniej ucieka. Jest to wbrew protokołowi dyplomatycznemu, ale publika takimi drobnostkami się nie przejmuje, tylko komentuje, że prezydent zrobił premier w balona.

I tak jest ze zwołaniem Rady Gabinetowej, RBN, itd. Niech Duda niczego nie zwołuje, niech żali się prezydentowi Niemiec Joachimowi Gaukowi, PO nie winno to obchodzić, bo Duda jako prezydent PiS robi kampanię Szydło, Kaczyńskiemu, Macierewiczowi.

PO nie winno sie zajmować PiS, tylko swoim przekazem. Platforma widocznie uznała, że za wolno zjeżdża w dół i na listy wyborcze wciąga Ludwika Dorna, Grzegorza Napieralskiego, dając wsparcie Romanowi Goertychowi, etc.

Co to znaczy? Nawet iezbyt kumaty elektorat oceni, iż PO nie ma kadr, a Ewa Kopacz korzysta z surowców wtórnych, których miejsce na śmietniku, a nie na listach wyborczych

A czym lepszy jest Dorn od Bartłomieja Sienkiewicza? Niczym, a wręcz przeciwnie Sienkiewicz nie cedzi słów, tylko potrafi powiedzieć dosadnie, że Polska to dzisiaj "kamieni kupa".

Lepsze byłoby pozwolić Sienkiewiczowi, aby owe kamienie pomalował na wesołe kolory przyszłości, niż przyznawać się wyborcom, iż Dorn będzie cedził przeszłość PiS w szeregi PO.

Cholera, PO miała odświeżyć się medialnie. Trzaskowscy, Głogowscy i inni 30-, 40-latkowie mieli stanąć obok premier Kopacz i zgodnym chórem zakrzyknąć: "My, pani profesor Kopacz jesteśmy przyszłością Polski". Pani premier błogosławiłaby i nadal rządziła przyszłością.

Ale PO odgrzewa pierdzieli typu Dorn produkcji made in PiS. Niech Dorn dorabia w mediach, jako komentator, bo lubi cedzić produkcję szarych komórek otworem gębowym, niech da szanse widzom, aby docenili go przez oglądalność. Bo elektorat doceni Platformę przez "wrzucalność" do urny wyborczej, która może okazać się trumną wyborczą.

Więcej >>>

wtorek, 1 września 2015

Papież Franciszek i nasz papież świecki w berecie z antenką o rozgrzeszeniu z aborcji


Papież Franciszek ogłosił dekret, że w Roku Miłosierdzia - a zaczyna się on 8 grudnia - księża mogą rozgrzeszać z aborcji.

Jesteś katolikiem, tzn. katoliczką, dokonałaś aborcji, idziesz do najbliższego konfesjonału - i jesteś oczyszona. Raj.

Niemniej jest to akt łaski, po który trzeba iść do konfesjonału. Ale też rewolucja małych kroków. Bo cóż to znaczy? Rok Miłosierdzia, jak niedziela, jak dzień odświętny - możesz dokonywać aborcji. Jakby - w niedzielę możesz grzeszyć, ksiądz cię bankowo rozgrzeszy.

Papież ma świadomość, że nie może ogłosić, iż w innych latach też można rozgrzeszać. A w zasadzie dokonywać aborcji. Bo co to znaczy w tym kontekście akt łaski kapłana? Grzech jest nieistotny, liczy się, czy z tym mniemaniem przyjdziesz do kapłana. A ten...

Robi łaskę, to znaczy uzależnia! (opium dla wierzącego ludu)

Papież Franciszek nie może od razu ogłosić podobnego rozgrzeszenia o in vitro, związkach jednopłciowych, bo Kościół w tej samej chwili by się rozpadł, a na pewno papież Franciszek zostałby zamieniony na innego papieża - Kościół ma w tym praktykę i metod bez liku.

Bardziej interesujące jest, jak zareaguje polski Kościół. Biskupi na razie nie wystawili nosów z kurii, ale wystawił "papież świecki", którego z tego tytułu nazywam "papieżem w berecie z antenką" (zamiast biretu), Tomasz Terlikowski.

A on, cóż, głosi:  to żadna nowość, duchowni rozgrzeszaja z grzechów. Przyjdziesz po łasce, dasz co łaska i masz rozgrzeszenie.

Strasznie podoba mi się konkluzja bereta z antenką Terlikowskiego, który uważa, że jeżeli ktoś nie słyszał o rozgrzeszeniu, to jest niedouczony.

Wszyscy słyszeli i wiedzą. Wychodzi z tego, iz Terlikowski nie ma wiedzy o rozgrzeszniu. W Polsce wszyscy słyszeli i dzisiaj wiedzą, że to jest rózga psychoczna na nich. Terlikowski zaś tą rózgę ciągle jest okładany. Publicznie widać, jakie ma kompleksy. To są te pręgi po rózgach.

Jeżeli innych Terlikowski nazywa niedouczonych, to mu wskażę, jakie winien mieć lektury za sobą, aby takich inwektyw nie rzucać na innych. Wskażę Terlikowskiemu miejsca w Starym i Nowym Testamentach, a nawet w Dziejach Apostolskich.

Rozgrzeszenie w domu Terlikowskiego może być niepraktykowane,  zatem Terlikowskiej to nie grozi, bo u papieża w berecie z antenką nie ma zmiłuj się, nie ma roku Miłosierdzia.

Papież ogłosił miłosierdzie, ale nie wszyscy się zmiłują. Poczekajmy na naszych biskupów - ci zawsze zaskakują.

Więcej >>>