piątek, 31 października 2014
Orban przegrał z internautami, ale wygrał z opozycją
Viktor Orban nie pozwolił opozycji wzrosnąć w siły. Kształtowała się realna nowa siła polityczna, której źródłem był internet. Orban jak rasowy władca w kolebce łeb urwał hydrze.
Opodatkowanie internetu miało łatać dziurawy budżet Węgier. Orban znajdzie inną dziurę w kieszeni ziomków, aby łatać dziurę władzy.
Społeczeństwo węgierskie zostało zabetonowane prawnie przez Orbana. Trudno więc zaistnieć realnie siłom zagrażającym jego hegemonii "patriotycznej".
Nieoczekiwanie pojawiło się opodatkowanie internetu, które miało siłę sprawczą protestu przeciw Orbanowi. W niedzielę protestujących było 10 tys., a dwa dni później 10 razy więcej.
Tego obawiał się Orban. Lawiny opozycji wobec jego rządu. Szybko więc zwinął ten podatek. Pod postulatami o niefiskalny internet zaczęłyby się pojawiać inne postulaty, a wraz z nimi nowi liderzy, nowe twarze w polityce.
A to zawsze jest groźne. Orban nie pozwolił zaistnieć drożdżom opozycji. Węgrzy mogli zobaczyć alternatywę dla prawicowego Orbana, który odpływa od Unii Europejskiej ku brzegom Rosji.
Więcej >>>
czwartek, 30 października 2014
Abp Gądecki obawia się o gender wśród duchownych
Abp Stanisław Gądecki w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" nieopatrznie wychlapał źródło ataków polskich biskupów na gender. Mianowicie: kapłaństwo kobiet.
Wg ks Dariusza Oko definicja "ideologii gender" jest jak marksizm, nazizm, Pol Pot. Idąc dalej eklezjastycznym krokiem: kapłaństwo kobiet jest jak nazizm i marksizm.
Równość płci i jej społeczne role sprowadzają się do tego, aby obok Stanisława Gądeckiego koncelebrowała mszę pani "Stanisława Gądecka".
To jest największa bolączka Stanisławów Gądeckich, że rozsypie im się patriarchalizm, że na plebanii nie będzie sprzątała Stanisława Gądecka, tylko popijała wino mszalne.
Nie wiem, jak jest z telefonem do Pana Boga, ale Gądecka też może chcieć mieć numer do Pana Boga, a nawet wykładać, co też Pan Bóg miał na myśli, gdy ukazał się Mojżeszowi w krzaku gorejącym.
Abp Gądecki obawia się "opcji przymuszania do kapłaństwa kobiet przez media liberalne". Hierarcha nie da się, stoi na stanowisku wyższości płci męskiej. Przecież męskie zawody to kapłaństwo, górnik, nierób, itd.
Kto to słyszał, aby chłopiec sprzątał po dziewczynce?
Więcej >>>
środa, 29 października 2014
Kościół wpuszczony do szkoły nie popuści
Przypadek Gimnazjum w Świerklanach wcale nie jest odosobniony. Dyrekcji szkoły Dzień Patrona kojarzy się z Kościołem. Karol Miarka nijak się ma do Kościoła.
A jednak w Dzień Patrona Karola Miarki - 25.10.2014 - uczniowie zbierali się przed miejscowym kościołem, gdzie wychowca klasy sprawdzał obecność - czyli była obowiązkowa.
Uczniowie nie mogli przyjść ubrali byle jak. Obowiązywał strój galowy, choć to była sobota. Inauguracja Dnia Patrona to uczestnictwo we mszy.
Dlaczego dzieje się tak, że szkoła nie potrafi obejść się bez Kościoła, który nie jest wyrocznią wiedzy, a przy tym nietolerancyjny?
Co mają zrobić uczniowie niewierzący, wątpiący, innych wyznań? Jak się ma wreszcie neutralność światopoglądowa szkoły? Czy ministerstwo nie mogłoby zobligować dyrekcje szkół, aby odseparować szkoły od kościołów?
Najpierw trzeba byłoby relegować lekcje religii ze szkół do salek katechetycznych przy kościołach. Przypadek tej szkoły wskazuje, iż kler tak łatwo nie da się wyrugować z dziedzin życia, które winny być neutralne. Nieprzypadkowo ks. Dariusz Oko pieni się, gdy na zaproszonych wykładach porównuje ateizm do faszyzmu i komunizmu.
Powyższy przypadek opisuje portal Tok FM. Zastanawiać winna postawa dyrektor szkoły, Marii Rduch:
- Nikt z rodziców do mnie nie dzwonił, że ktoś nie chce iść na mszę.
Dyrektor Marii Rduch coś dzwoni o neutralności światopoglądowej szkoły, tylko nie wie, w którym kościele. Ciekawe też, co ksiądz powiedział o Dniu Patrona, czy aby nie o świętym Janie Pawle II, bo ten patron występuje w każdej kwestii, z jaką występują hierarchowie Kościoła.
Więcej >>>
wtorek, 28 października 2014
Stankiewicz przyszłość ciemno widzę, a nawet śmieszno
Ewa Stankiewicz nie jest zadowolona ze stanu rzeczywistości polskiej. Nie pasuje jej ekspresji, poglądom. Chciałaby być solidnym dziennikarzem frontowym. Ale na pierwszej lepszej minie wylatuje w powietrze i tyle jej.
Chciała postawić tezę bliską jej poglądom i ekspresji dotyczącą tragedii małżeństwa Kmiecików. Sama wysadziła się w powietrze, iż zginęli za sprawą rosyjskich służb. Zginęli ze znakiem zapytania. W świecie poglądów Stankiewicz można taką tezę postawić w stosunku do każdego nieszczęśliwego wypadku w tym kraju i do wszystkich służb świata. A dlaczego nie niemieckie, czeskie, węgierskie, itd., nie stały za tym i innym wypadkiem, tragedią, katastrofą. Uzasadnienie zawsze się znajdzie, bo dziennikarze gdzieś komuś podpadli.
Stankiewicz powoduje się swoimi uprzedzeniami. Szwankuje u niej podstawowe kryterium uprawiania zawodu. Uprzedzenia te są nawet pogłębione, więc nie jest z niej dziennikarz, a pacjent wiadomych klinik.
Albo porównanie swojego ośmieszania, że jest za znak zapytania szczuta. Ale to nie inni wykreowali jej śmieszność, to ona jest kreatorką tej śmieszności, autośmieszności. I to nie jest szczucie, tylko poczucie szczucia z powodu własnej śmieszności.
Gdy jest się klownem, któremu czerwona bulwa nosa nie pasuje, bo śmieszy, można zamienić się na spokrewnionego gatunkowo Pierrota, ale trzeba mieć tego świadomość, dystans, czyli być profesjonalistą. A Stankiewicz to amatorka, bez umiejętności przekazu i kreacji.
Zaplątała, pokićkało się. Krótko pisząc pozostaje histeria. Ciemno to widzę, a nawet śmieszno.
Więcej >>>
poniedziałek, 27 października 2014
Ukraina nie wierzy już krwi, a kartce wyborczej
Ukraina zaskoczyła Polskę, Europę, świat. Wybrała tak, jak protestowała na Majdanie. Rewolucja ukraińska nie była rewolucją elit, była potrzebą narodu, czemu dali wyraz we wczorajszych wyborach.
Partia poplecznika Kremla Janukowycza zaznała takiej samej sromotnej porażki, jak jej lider, wówczas prezydent Ukrainy, który wziął nogi za pas i uciekł do swego batiuszki, Putina.
Ukraina wybrała Majdan, ale nie wybrała ochrony Majdanu, czyli Prawego Sektora. Ukraińcy zrobili cięcie po ekstremie: po nacjonalistach, po sprzedawczykach, po komunistach i po partii tej, która miała szanse po Pomarańczowej Rewolucji, ale wykorzystała ją do bogacenia się osobistego, a nie Ukraińców, po Batkiwszczynie Julii Tymoszenko.
Ukraińcy nie kombinowali politycznie na Majdanie, bo przelewali swoją krew. Głosując zdali się na demokrację i wartości zachodnie. To stawia dyplomację europejską, amerykańską i rosyjską w kropce. Ci pierwsi byli za wolnością Ukrainy, ale wsłuchując się w głos Kremla. Kreml zaś zawsze jest za swoim imperium.
Ukraińcy wzięli państwo w swoje ręce. I chcą je pokazać światu. W tej chwili to słabe państwo, niemal upadłe. Tym godniejszy jest ich wybór, nie boją się odpowiedzialności. Ukraińcom należy życzyć, aby kolejny raz nie zawiodły ich elity.
Narody nie zawodzą, ale reprezentanci. Ukraińcy mogą jednak odrobinę więcej wierzyć swoim elitom, bo były z nimi na Majdanie.
Więcej >>>
Partia poplecznika Kremla Janukowycza zaznała takiej samej sromotnej porażki, jak jej lider, wówczas prezydent Ukrainy, który wziął nogi za pas i uciekł do swego batiuszki, Putina.
Ukraina wybrała Majdan, ale nie wybrała ochrony Majdanu, czyli Prawego Sektora. Ukraińcy zrobili cięcie po ekstremie: po nacjonalistach, po sprzedawczykach, po komunistach i po partii tej, która miała szanse po Pomarańczowej Rewolucji, ale wykorzystała ją do bogacenia się osobistego, a nie Ukraińców, po Batkiwszczynie Julii Tymoszenko.
Ukraińcy nie kombinowali politycznie na Majdanie, bo przelewali swoją krew. Głosując zdali się na demokrację i wartości zachodnie. To stawia dyplomację europejską, amerykańską i rosyjską w kropce. Ci pierwsi byli za wolnością Ukrainy, ale wsłuchując się w głos Kremla. Kreml zaś zawsze jest za swoim imperium.
Ukraińcy wzięli państwo w swoje ręce. I chcą je pokazać światu. W tej chwili to słabe państwo, niemal upadłe. Tym godniejszy jest ich wybór, nie boją się odpowiedzialności. Ukraińcom należy życzyć, aby kolejny raz nie zawiodły ich elity.
Narody nie zawodzą, ale reprezentanci. Ukraińcy mogą jednak odrobinę więcej wierzyć swoim elitom, bo były z nimi na Majdanie.
Więcej >>>
niedziela, 26 października 2014
Ziobro - topielec, czy zombie? Groza
Zabulgotał Zbigniew Ziobro w audycji Moniki Olejnik. Podzielił się z Polakami swoją wiedzą na temat bąbelków w pepsi. Nazywając je trującymi. A w związku z tym chciałby postawić Ewę Kopacz przed Trybunałem Stanu. Tak się rozpędził, że można byłoby posądzić dwutlenek węgla o trucie byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PiS.
Ziobro ma zatrute zamiary względem premier Ewy Kopacz, która była na szczycie klimatycznym. A tam podjęto kolejne dycyzje, jak zahamować efekt cieplarniany, a nie efekt trujący. A więc CO2 jako gaz cieplarniany.
Zatruty umysł Ziobry znamy, ma także zatrute zamiary względem premier Kopacz - i w związki z tym puścił bąbelki. To jest popisał się niewiedzą chemiczną. Puścił bul-bul w roztworze. rozmowy. A wystarczyło zatkać nos i może by się nie utopił Ziobro w rezerwuarze swojej niewiedzy.
Do jakiej wody nie wejdzie, Ziobro puszcza bąbelki. Topielec to on już jest od dawna, teraz w stosunku do Ewy Kopacz przedstawił zamiary zombie. Ziobro posunął się gatunkowo. Groza, a nie polityk.
Więcej >>>
Subskrybuj:
Posty (Atom)





