niedziela, 31 maja 2015
Bałwochwalstwo inicjatywy "Uczciwe Media"
Andrzej Duda jeszcze nie zaczął urzędowania jako prezydent RP, a już ma obrońców, którzy uważają, że jest znieważany przez media mainstreamowe.
Powstała inicjatywa "Uczciwe Media", która m.in. oświadcza:
"Nie możemy patrzeć bezczynnie, jak nowy prezydent jest znieważany przez media" - itd. piszą Marcin Wolski, Maciej Pawlicki, Jan Pietrzak, Piotr Gliński i inni.
Duda prezydentem będzie za dwa miesiące, obecnie jest elektem. Trzeba nie potrafić czytać, oglądać, słuchać, aby móc stwierdzić, że "nie możemy patrzeć..."
Albo za dużo czytają siebie wyżej wymienieni i bałwochwalstwo uznają za normę. A takie bałwochwalstwo in spe jest chorobą.
Inicjatywa zatem winna nazywać się zupełnie inaczej, np."Bałwochwalcze Media". Nie ma bałwochwalstwa Dudy, jest atak na niego.
Duda podlega krytyce, jak każdy polityk. Zwłaszcza on, który obiecał wyborcom ponad możliwości budżetu Polski. Jak z tego wybrnie? - oto jest pytanie. A nie bałwochalstwo nieudanych publicystów powinno interesować publikę. Z takich przywar bałwanów można się wyleczyć na terapiach psychoanalitycznych.
Bo to jest impotencja rozumu, brak umiaru, mocium Wolski, Pawlicki, Pietrzak i Gliński.
Więcej >>>
piątek, 29 maja 2015
Kaczyński świętuje, nie pokazuje się, batem wskazuje kierunek
Jarosławowi Kaczyńskiemu całkiem przypadkowo trafiło się ziarno prawdy. Piszę tak górnolotnie, aby prezesa nie porównywać do ślepej kury.
Tym ziarnem jest zniechęcenie Polaków do wojenki PiS-PO. Stąd sukces wyborczy Pawła Kukiza, a teraz liderowanie w rankingu zaufania - muzyk, który nie ma partii. To jest ziarno prawdy o polskiej polityce.
Polityka potrzebuje odświeżenia, zmiecenia z przestrzeni publicznej starych twarzy, wytartych facjat. Bronisław Komorowski się nie przejadł, ale przegrał ze świeżym Andrzejem Dudą, mimo że ten ostatni wypowiedział zdecydowanie więcej bredni.
Dla młodych wyborców starzy politycy są wieczni, bo innych nie znają. PiS mimowiednie idzie dalej tą drogą.
Kaczyński się nie wypowiada, bo mówi o świętowaniu wygranej. Głos zabiera następna nowa twarz w PiS, Beata Szydło, która już zakłada, iż PiS zwycięży w wyborach parlamentarnych i będzie realizować program obecnego prezydenta elekta.
PiS dalej realizuje strategię, która przyniosła sukces. Prezes cieszy się, świętuje, nie pokazuje. Inni za niego mówią.
Kaczyński trzyma lejce. Na razie. Niewielkie stadko PiS idzie tam, gdzie wskaże bat prezesa. Nowe twarze bez zaplecza. Przynosi to oczekiwany skutek, potem Kaczyński realizować będzie stare oczywistości, stary program starymi metodami.
Więcej >>>
środa, 27 maja 2015
Platforma ma problem z dzieleniem się odpowiedzialnością za Polskę
Dziwię się Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, iż spodziewał się w kampanii wyborczej konsensusu co do spraw zasadniczych. Nie wszyscy uczestnicy rozumieją słowo konsensus, nie używają/używali w debacie, nawet gdyby zajrzeli do Wikipedii, to pojęcia trzeba przekuć na wartości dla ojczyzny prymarne.
Kandydaci startowali, bo mamy demokrację, oni zaś ambicje oraz bezkrytyczny stosunek do siebie i krytyczny do rządzących. W końcu antysystemowość to żaden konsensus, to jest anty-konsensus, właśnie w sprawach zasadniczych.
Antysystemowość to sprzeciw wobec państwa teoretycznego, a Sienkiewicz teraz twierdzi, że jednak "Polska ma za sobą bezprzykładny w swoich dziejach rozwój". Ładne mi "ch***, d**pa i kamieni kupa".
A jak Sienkiewicz myśli? Co dotrze do publiki? Bezprzykładność czy kamieni kupa? Język jest najbardziej zasadniczy. On nazywa Polskę, nawet jeżeli jest ona teoretyczna, a Polacy jacy mają być w swoim kraju teoretycznym?
Może stwarzając język, pozwoliliśmy na taką semantykę, że inni walą w kraj, jak w bębęn antysytemowości, aby wyrwać dla siebie kawałek ojczyzny?
Zaznaczam, Sienkiewicz ma kindersztubę, jakiej brakuje większości polityków, ale to on stworzył knajackość, która w jakimś sensie pozwoliła przerwać tamy systemu i oto mamy antysystemowość.
Sienkiewicz sam się wyautował, lecz od kogoś takiego jak on wymaga się krycznego podejścia do siebie, nie zwalania win na nieprzestrzegania konsensusu przez innych. I na boga - stwórzmy ramy nowego konsesusu, młodzi Polacy - 30-, 40-letni - nie przyjmują do wiadomości "bezprzykładnego rozwoju". Nie pamiętają braku rozwoju, a PRL jest dla nich jak bitwa pod Grunwaldem. Dawno temu i nieprawda. Prawdą są dzisiaj nowe środki komunikacji politycznej i ideowej.
Przestańmy chrzanić o konsensusach, stwarzajmy dzisiaj idee z młodymi Polakami, nawet jeżeli idee miałyby być wtórne, ale przystosowane do dzisiaj. To urodzi odpowiedzialność, lepszego od tego konsensusu jeszcze świat nie widział. Polska jest uczestnictwem w odpowiedzialności za nią.
Więcej >>>
wtorek, 26 maja 2015
Platforma winna robić swoje i uczyć się
Media spekulują, że Ewa Kopacz chce zasilić Platformę spadami lewicowymi. Po co? Jaką wartość intelektualną i elektorską przedstawia Ryszard Kalisz?
Żadna młodzież na niego sie nie nabierze, ani na intelekt, ani właściwości polityczne, tym bardziej na jego celebrę w talk-showach. Podobnie z innymi, z Napieralskim, Rozenkiem, Olejniczakiem.
Czyżby Platforma nie miała na stanie swoich 30- i 40-latków? Ma takowych i z nich korzystać. Najwyższa pora, aby stwarzać własnych Dudów.
PiS wcale nie jest groźny. To kiepski sztab Bronisława Komorowskiego pozwolił, iż Duda został prezydentem. Komorowski z jakimkolwiek pospolitym ruszeniem wolontariatu nie przegrałby tych wyborów.
Komentarze powyborcze sa na takim samym poziomie, jak sztab Komorowskiego. A nawet niższym. Komenatorzy do wymiany, sztab platformerski też do wymiany. Nawet najstarsze profesje nie są dożywotnie.
Bo osiągniemy taki poziom intelektualny, jak Leszek Miller w bon motach, który współczuje Komorowskiemu, gdyż PO chce prezydenta oddać do muzeum figur woskowych.
To jest niespekulacyjna wartość intelektualna klasy politycznej. Miller jest obecny w tej przestrzeni od 40 lat. A co się nie podoba Millerowi w Komorowskim? Nie wpuści go? Zabarykaduje się? Ten eksponat madame Tussaud od zawsze nosi metkę made in PRL. Bardzo raziło to przy Magdalenie Ogórek, a najbardziej, jak obwieszczał z prezesem PiS, że wybory są sfałszowane.
Bez paniki. Platforma i tak jest fenomenem. Może dlatego, że miała Donalda Tuska, ktory potrafił się nauczyć na porażce 2005 roku. Spokojnie, w Pałacu Prezydenckim będzie zasiadał tylko Duda, a nie pilot patriotycznego bombowca prezes Kaczyński.
Kaczyński jeszcze z nami nie leci. Właśnie odchodzimy na drugi krąg. Jesienny krag.
Więcej >>>
poniedziałek, 25 maja 2015
Platforma przegra, jeśli się nie otworzy
Bronisław Komorowski przegrał wybory na poziomie sztabów wyborczych i zaplecza. Sztabu nie można zmienić, bo siebie nie można zmienić. Zresztą przegrany musi odejść. Co zrobi partia, która go desygnowała 5 lat temu?
Nie widać żadnego pomysłu. PO zaniedbała środki komunikacji, nie odbudowuje się ich z dnia na dzień. Najważniejszy z nich internet jest w rękach przeciwników. PO nawet nie potrafiła zbudować platformy blogerskiej przy think tanku Instytucie Obywatelskim, która nabrałaby właściwego dla siebie charakteru, z własnymi gwiazdkami, tematami internetowymi.
Właściwie istnieje tylko PiS (niezalezna.pl i w ogromnej większości Salon24). Jeszcze pełnię władzy ma Platforma i przynajmniej do jesieni połowy z niej nie straci.
Czy PO może coś zrobić, aby zmiejszyć przegraną? Na pewno niemożliwe jest to z takimi ludźmi, jak Rafał Grupiński, szef klubu PO, który jest politycznie anemiczny. Nigdy innym nie był i nie dostanie nagle zapału do zmiany.
Komorowski dołącza do Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Ewa Kopacz wszak nie dołącza do Leszka Millera, Jarosława Kaczyńskiego (któremu nie wróżę premiera. Kto z PiS? Nie wiem).
Premier Kopacz winna zwrócić się do narodu, a nie do przeciwników politycznych. W Platformie są politycy, którzy potrafią prowadzić dialog ze społeczeństwem. Z Platformą utożsamiają się fachowcy nie będący w aparacie partyjnym.
Otworzyć się na dialog społeczny, zatrzasnąć na walkę z PiS. I najważniejsze: uruchomić kanały nowych technologii komunikacji. Młodzi ludzie wybierają otwartość, nawet ulomną. Platforma ma wartość liberalizmu, tolerancji. Ale te kanały pozostają ciągle pozostają zaczopowane.
Więcej >>>
piątek, 22 maja 2015
Duda bez właściwości, jednak ciemny lud go kupuje
Andrzej Duda to wytwór "patriotycznego" merketingu Jarosława Kaczyńskiego. Urząd prezydenta jest dla prezesa poza zasięgiem. Przegrał nawet w roku 2010, gdy współczuły mu wszystkie wrażliwe serca w kraju.
Prezes w skali kraju jest niewybieralny, ale wybiera na swoich włościach, ten i ów z jego szeregu ma siłę przekonania. Takim okazał się Duda.
Polityk z kapelusza. Dlatego stał się groźny dla Bronisława Komorowskiego, którego sztab na początku kampanii wyborczej odpuścił i dzisiaj mamy nerwówkę.
Dudzie raczej nie zaszkodzą "dyktatury Ewangelii" najbliższego współpracownika Krzysztofa Szczerskiego, ani chachmęt z chałturą na podrzędnej uczelni w Poznaniu.
Tym ciemny lud się nie interesuje. Takie subtelności to czarna magia. Lud kupuje confetti na konwencji oraz żonę i córkę, które dobrze wywiązały się z ról księżnej Diany. A nawet fałszywe konto na Twitterze Kingi spełniło oczekiwania, bo w natłoku dezinformacji, Tomasz Lis złapał się na tego robaka, jak zwykła płoć.
Duda to typowy karierowicz bez właściwości ideowych, jak partia z której pochodzi. Jeżeli wygra, PiS ma w jego osobie prezesa na 20 lat, jeżeli przegra ta groźba zostanie odłożona do jesieni, gdy sam może nawet się ogłosić kandydatem PiS na premiera.
Kaczyński sprzedał swój produkt polityczny, chyba wbrew intencjom. Człowiek bez właściwości mieści się w formule wyborów zerojedynkowych. Albo normalność, albo IV RP z przymiotnikiem Smoleńska i ustrojem dyktatury Ewangelii - w wersji soft, utwardzać będzie prezes i Antoni Macierewicz.
Więcej >>>
środa, 20 maja 2015
Duda zgarnia pod siebie, a więc odgarnia drugiemu, zabiera
Można się zastanawiać, czy Andrzej Duda postąpił politycznie zatrzymując etat (bezpłatnie) na Uniwersytetcie Jagiellońskim na czas posłowania w Parlamencie Europejskim. Można usprawiedliwiać jego chałturę na podrzędnej uczelni w Poznaniu, bo tak inni robią.
Można argumentować, że ma rodzinę (żonę i córką). Można to wszystko robić, ale jak na polityka, który swoimi populistycznymi hasłami chce przekonać do siebie wykluczonych ludzi, to słychać i czuć w poczynaniach polityka PiS rozdźwięk.
Usta Dudy pełne złotych myśli, a jednak błyszczy tylko matowy tombak. Duda nie świeci przykładem, a brakiem wartości, świeci złym przykładem. W tym jest podobny do niektórych duchownych wśród kleru, na których tak chętnie lubi się powoływać, bywać w ich towarzystwie, robić słit focie w ławach kościelnych, przemawiać z ambony, jak z trybuny, dostawać za friko rozkładówki w największym katolickim tygodniku opinii "Niedziela".
Za dużo w Dudzie tombaku, pacynki prezesa i kleru, a przede wszystkim interesownosci. A przy tym zawodowe osiągnięcia mizerne i osobowość taka, jak podczas debaty z Bronisławem Komorowskim w telewizji publicznej. Trudne pytanie - Duda nie odpowiada, peszy się. Atakuje zagonami ksenofobii - Jedwabne.
Taki polityk na widok Putina zrobiłby w gacie, a trzeba robić głową, ustami i to mądrze, dyplomatycznie. Duda intelektualnie jest podejrzany, charakterologicznie w niskich stanach z tendencją do upadku i bardzo, ale to bardzo interesowny, cokolwiek robi.
Duda zagarnia pod siebie, a więc odgarnia innemu. Zabiera, a nie daje.I to ma być przyszłość, o taką przyszłość walczy. Przyszłość dla siebie w Parlamencie Europejskim, na Uniwersytecie Jagiellońskim i na tej uczelni w Poznaniu.
Więcej >>>
Subskrybuj:
Posty (Atom)


