wtorek, 30 września 2014

III Konferencję Smoleńską przenieść na Stadion Narodowy

Atrakcje na III Konferencji Smoleńskiej są oceniano bardzo wysoko, to impreza ekskluzywna. Wejściówka na dwudniowe wyczyny Antoniego Macierewicza tudzież jego ekspertów - 500 zł.

Przecież bilet do La Scali tyle nie kosztuje, nawet gwiazdy pierwszej wielkości w Wenecji i Cannes mniej się cenią.

Chodzi o oglądanie Chrisa Cieszewskiego, czy też Jacka Rońdę, bo nie o ich wiedzę. Worki śmieci, czy też zgniecione puszki albo rozgotowane parówki - nawet u Monty Pythona byłyby zdegradowane do ogranych rekwizytów ze skeczów prowincjonalnych klownów.

Nie każdy jest Jarosławem Kaczyńskim, który dostanie wejściówkę za friko. Ja też chciałbym mieć ubaw, ale nie za taką cenę. Zwykłe kabarety mi się przejadły, w nich  na okrągło śmieją się tylko z prezesa i jego winy Tuska.

W czasie tej konferencji, jak na poprzedniej, powstanie kilka oryginalnych pomysłów, które wejdą na długo do leksykonu: "Polityka i jej wirusy ze szczególnym uwzględnieniem baktoriofagu smoleńskiego".

Proponuję zorganizowanie jakiegoś marszu protestacyjnego, a może głodówki patriotycznej, aby imprezę przeniesiono do większej sali, np. Sali Kongresowej. Co ja piszę, weźmy przykład z ostatniego mundialu siatkarskiego, na Stadion Narodowy wejdzie 60 tys. ludzi, a jak dostawi się ławy z gmachu przy Wiejskiej, to jeszcze więcej. Wtedy ceny wejściówek będą niższe - i nie zapominajcie o juniorach, o biletach ulgowych.

Panie prezesie, narodowi to się należy.


poniedziałek, 29 września 2014

Ziemkiewicz się obnaża


Hartman o kazirodztwie, które jest złe dlatego, że jest zakazane


Prof. Jan Hartman lubi wsadzić kij w mrowisko, posypać solą trudne miejsca. Życie boli, myślenie też ma boleć. W naszym życiu społecznym najbardziej bolesna jest rzecz najprzyjemniejsza: seks.

Podstawowa potrzeba świata natury i ludzka. Hartman zajął się na swoim blogu kazirodztwem. Gdy dotarła do mnie wieść, wpis zniknął. Jeden z portali zdążył zasygnalizować, acz niespecjalnie dużo cytuje. Może wpis zostanie przywrócony.

Dzisiaj kazirodztwo należy do tabu. W ogóle seks w ciągu swoich dziejów podlegał ewolucyjnemu tabu. Kazirodztwo i seks wśród krewnych to pokaźny dział antropologii, sporo miejsca poświęcają klasycy, wśród nich Claude Levy-Strauss.

Może Hartman zainspirował się postulatem Rady Etyki przy niemieckich izbach ustawodawczych, które winny rozważyć zmiane prawa tak, aby zalegalizować kazirodztwo. A stało się tak po orzeczeniu jeszcze innego ciała, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wydał wyrok w sprawie niemieckiego rodzeństwa żyjącego w związku kazirodczym.

Trybunał uważa, że nie są respektowane prawa podstawowe owego rodzeństwa, mianowicie albo są przymuszani do zachowania tajemnicy o swoim związku, albo rozstania, rozwiązania związku.

Hartman wsadza kij w polskie mrowisko, w którym ostatnio seks osiołków raził działaczy pewnej partii. W swoim stylu Hartman prowokuje: kazirodztwo jest uważane za złe i toksyczne dlatego, że jest zakazane.

Kazirodztwo posponowane było ewolucyjnie dlatego, iż w małych społecznościach dojrzano degeneracyjny wpływ na fizyczność, cielesność. Dzisiaj wyzwalamy się z natury, potrafimy ją regulować wg cywilizacynych potrzeb i kazirodztwo nie musi skutkować potomstwem z genetycznymi powikłaniami.

Hartman odważył się w katolickim kraju wsypać garść soli do najtrudniejszego tematu seksualnego, kazirodztwa, do jednego z naczelnych tabu.

Gratulacje, ale także życzenia dla profesora, aby skórę w tym temacie miał jak najgrubszą, bo razy się posypią.

Więcej >>>

niedziela, 28 września 2014

Behawioralne problemy PiS


Póki co, osły nie mają narodowości, w przeciwieństwie do polityków. Osły nawet nie mają pojęcia, że to nie jest powód do radości. Gdyby osły to wiedziały, wystąpiłyby o paszporty i obywatelstwo.

Poznańskie osły poznały się na politykach pewnej partii, radna tej partii zabroniła im uprawiać naturalną potrzebę po bożemu. Seks po bożemu to: ona z nim.

Zwierzęta jak zwierzęta, gdy czują potrzebę, przystepują do roboty. Polacy gdy czują potrzebę, idą do proboszcza.

Poznańskie osły nie pójdą do proboszcza, ale dyrekcja ogrodu zoologicznego mogłaby dowiedzieć się, że w takich Nemczech sąd nawet nakazał właścicielowi osła dokupić mu drugiego osła, bo to zwierzęta stadne - w myśl psychologii behawioralnej.

Politycy pewnej partii w Polsce też należą do osłów stadnych, gdyż czując potrzebę bieżą do proboszczów i biskupów swych.

Dlatego należy domagać się, aby zwięrzęta osły były wyposażone w paszporty. To byłaby gwarancja, że napotykając osła z pewnej partii, nie zostaną narażone na odebranie im prawa do potrzeb naturalnych, jak zaświadcza o tym nauka o behawioryzmie.

Dyrekcje ogrodów zoologicznych winny mieć to na uwadze. Przypuszczam, że tylko jeden osioł z pewnej partii jest w stanie docenić potrzebę naturalną zwierząt, Adam Hofman. Też skądinąd miał problem behawioralny, jak niemiecki osioł. On chciał się pochwalić tym, w co wyposażyła go natura.

Kropla drąży skałę, Hofman drąży PiS.

Więcej >>>

sobota, 27 września 2014

Pech działaczki PiS, która głosi poglądy zgodne z linią partii i Kościoła


Radna PiS Lidia Dudziak ma po prostu pecha. Nie dość, że głosi poglądy obowiązujące w PiS - zgodnie w linią partii - oddana jest duchem i ciałem Kościołowi, zachowała czujność Czapajewa, to z tego powodu ma zostać ukarana. Nie będzie nr 1 na liście PiS w wyborach samorządowych.

Dlaczego?

To jest pytanie. Seks osiłków w poznańskim Zoo stał się znany na całym bożym świecie, a wraz z seksem zapatrywanie na naturę działaczki Dudziak.

I ona sama stała się twarzą PiS na bożym świecie. Najprawdopodobniej ktoś w PiS poszedł po rozum do głowy (pisowski rozum, bo taka odmiana istnieje) i się zreflektował.

Papież Franciszek czyta i patrzy. I kogo widzi? PiS twarz. A nie jest to twarz geniusza Kaczyńskiego, tylko genialnej Dudziak.

Ma pecha pani Lidia. Powiedziała, co życzy sobie Kaczyński, abp Stanisław Gądecki i została ukarana.

To wbrew logice. Kto jednak powiedział, że logikę ma ideologia pisowska, albo światopogląd katolicki?

Powyższe logiki nie mają, bo są wiarą, a wiarę się dekretuje i dogmatami cementuje. Zmieniamy więc przysłowia polskie. "Wyszedł jak Zabłocki na mydle" zastępujemy "Wyszedł jak Dudziak na seksie osiołków".

Dudziak wdepła w kapustę, a tam bocian nie przyniósł maleństwa przez zwiastowanie.

Więcej >>>

piątek, 26 września 2014

Religia, czy etyka? - Polacy wybierają etykę


Nie taki diabeł czarny, jak go Kościół maluje. Z klerem idzie wygrać, trzeba wiedzieć - jak. Czarny kler się nie podda, należy w walce z nim zastosować rozum - jasność.

Oczywiście, diabłem jest kler, który walczy z etyką w szkołach. Zabiera im to monopol.

W Lublinie - po wprowadzeniu przepisów, iż lekcje etyki organizuje się w szkole nawet dla jednego ucznia - zainteresowanie wzrosło o 300%.

Mało?

To dopiero początek. Zainteresowanie faktyczną wiedzą będzie rosło w postępie geometrycznym. Brawo, pani minister edukacji narodowej.

Religię należy przepędzić ze szkół. To nie wiedza, to wiara. Edukować, a nie mamić.

Więcej na ten temat tutaj >>>

czwartek, 25 września 2014

Piotr Skarga Kaczyńskiego na ambonie Sejmu


Rotacja wśród faworytów Jarosława Kaczyńskiego przyspieszyła. Ma ona związek z oddalaniem się władzy od prezesa.

Ma także związek z kondycją psychiczną w/w, którą wszyscy Polacy poznali. A prezes w głębi ducha kombinuje, czasami na Krakowskim przedmieściu wyraża:

"Co złego to nie ja, ani mój poległy brat, Lech".

Pod tym względem Kaczyński jest prawy i sprawiedliwy. Zaliczysz u niego podpadkę, jeżeliś swój wędrujesz w medialny niebyt, albo ciupasem podpadziocha wędruje do Brukseli.

Ziobro, ostatnio Anna Fotyga. Takich faworytów było wielu. Można być pewnym, że Brukselę, a może nawet coś gorszego, zaliczy Krzyszof Szczerski, który jest ostatnio głosem Kaczyńskiego na ambonie w Sejmie.

To, co wygadywał Szczerski na Radosława Sikorskiego, musiało się prezesowi podobać, bo inaczej by nie wygadywał. Ale Sikorski marszałkiem Sejmu został.

Szczerski to Piotr Skarga przeciw schizmatykom takim, jak Skorski, który przecież był ministrem obrony narodowej w katolickim rządzie IV RP.

Skarga wygrzmiał na ambonie, wysnuł porównanie laski marszałkowskiej do kija baseballowego, jak na faworyta Kaczyńskiego przystało.

Szczerski mógł przypomnieć, że jak Marek Jurek był marszałkiem Sejmu, laska marszałkowska była krzyżem.

Och, ci nasi politycy metaforyści. Coś mi się widzi, że Szczerski szybko poleci z funkcji faworyta, nie zaspakaja wyrafinownaych potrzeb literackich prezesa. Był twórczy - to prawda - ale prezes ma dużo większe oczekiwania w kwestii mocy słowa, niż wczoraj zaprezentował Szczerski.

Więcej >>>