Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Żakowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Żakowski. Pokaż wszystkie posty
piątek, 29 listopada 2024
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Po Kaczyńskim - takie nam potrzebne jest myślenie, bo prezes PiS zgubi władzę na ulicy
Jacek Żakowski chciałby wiedzieć, dokąd zmierza Jarosław Kaczyński.
A ja nie chcę wiedzieć, dokąd zmierza bezprawie. Kaczyński nie ma pomysłu na Polskę, ma pomysł jej zniszczenia.
"Jej", czyli nas. Przecież nie można zmierzać nawet w średniodobrym kierunku z takimi postaciami, jak Beata Szydło, Zbigniew Ziobro, czy też złamany prezydent Andrzej Duda.
Nie można gdziekolwiek dojść z ludźmi bez właściwości, którzy nie dostali od natury żadnych talentów, tylko lękliwość wobec kompleksów prezesa.
Tak ich Kaczyński dobrał - wg swoich kompleksów.
Kaczyński zmierza wg swoich kompleksów, to jego linie papilarne polityki. Jego ślady bezprawia. Czy wiedza o tym, gdzie bezprawie Kaczyńskiego nas zaprowadzi, czy wiedza o jego śladach linii papilarnych wniesie cokolwiek do stanu wiedzy?
Nie! Chyba, że wiedza o źle. Ależ ona jest banalna. Zło zawsze jest banalne, kiczowate. W Polsce w tej chwili ma postać Kaczyńskiego.
Naszym zadaniem jest formułowanie sprzeciwu i na tej podstawie odsunięcie zła od władzy.
Tyle i aż tyle. Kaczyński nie ma siły komuchów, którzy korzystali z bagnetów Moskwy.
Kaczyński ma bagnety populizmu. Tylko tyle. Musimy te bagnety stępić. I Kaczyński w ramach prawa i demokracji tak wyrżnie o ulicę protestów, że już dzisiaj musimy być przygotowani, aby po władzę sięgnąć.
Władza leży na ulicy. Zawsze tak było.
Zadać należy pytanie: dokąd będziemy zmierzać po zgubieniu władzy przez Kaczyńskiego. Na pewno nie możemy się mścić, ale należy postawić prezesa i jego marionetki przez Prawem w ramach prawa.
Wytoczyć proces, aby nie zdarzyła się w historii taka zakompleksiała postać, jak malarz z Żoliborza/ O, przepraszam, przecież to nie malarz. A jakie talenty ma Kaczyński? Czy ktoś potrafi je zdefiniować, podać?
Więcej >>>
poniedziałek, 15 lutego 2016
Walka Żakowskiego z liberalizmem, z wolnością
Lubię Jacka Żakowskiego, ale coraz bardziej go nie rozumiem. Jak nie można nie lubić Wojtka Maziarskiego?
Dlatego, że ma rację? No, ma. Niech Żakowski nie nabywa syndromu Kaczyńskiego. Chyba, że Żakowski chce, aby ten syndrom nazywał się "syndromem Żakowskiego".
No, to można wstąpić do PiS. Wysiudać Kaczyńskiego. Kaczyzm zastąpić żakizmem. Powalczyć z Trybunałem Konstytucyjnym. Acz to może już nie być TK, a Trybunał Kaczyzmu.
Żakowski może wówczas w ramach żakizmu Beatę Szydło zastąpić Jolantą Szczypińską. Waszczykowskiego zamienić na Zandberga - podobne myślenie o polityce. Można się zachwycać każdą głupawką.
Można.
Cały felieton autora żakizmu "Polityka nie może się opierać na egoizmach" zawiera się w konkluzji "demokracja to ład ludzi równych".
Niestety, Maziarski przewyższa Żakowskiego. czy z tego powodu jest niedemokratyczny. Jest zamordystą?
Nie! To liberalizm daje wolność. Stara grecka zasada. Wyznawco, wtmagaj od siebie. A nie od Maziarskiego. Najważniejsze, iż Żakowski z tego ładu nie rozumie ładu, bo ten ład w historii ludzkości zawsze był liberalny, od czasu do czasu dochodziły do głosu różne kaczyzmy, leninizmy i żakizmy. Wykolejały się i znowu powracał ład liberalny, który należy czytać, jako dążenie przez wolność do lepszości, konkurencyjności.
Poprzez ożywianie. Martwy jest ład idealny, sprawiedliwy, bo Idol prezentuje się dobrze tylko na posągu, w micie. W nierealności.
Maziarski ma rację, bo prawda nie wyzwala, prawda wkurza. Stara prawda Greków, logos. Ewolucja, znaczy liberalizm, wolność. A nie kajdany żakizmu. Nie ma co się wkurzać, że nie ma się racji.
I tak Żakowskiego będę lubił. Demokracja daje wolność, a my negocjujemy równość. To nie jest egoizm, to jest mądrość.
Więcej >>>
czwartek, 4 września 2014
Kopacz - Ewa Żelazna, czy puch marny?
Kim jest Ewa Kopacz można dowiedzieć się od Ariadny, ale nie tej od Minotaura, Tezeusza i męża Dionizosa. O, nie! Ariadna to coś jak TNS Polska, CBOS, Millward Brown. Ariadna to panel badawczy, który pierwszy zbadał: kim jest ta, która po Donaldzie Tusku nastanie.
I nie zrobiła tego Ariadna sobie a muzom, lecz na zlecenie takich potęg, jak PAN, Uniwersytet Warszawski i kilka podobnych instytucji. Przynajmniej tak wynika ze strony PDF umieszonej w internecie pod intrygującym adresem tajnikipolityki.pl (tutaj dostępna >>>).
Kim jest Kopacz? Wszyscy się głowią, jakby nie starczało, że to marszałek Sejmu, a Jacek Żakowski nazywa ją nawet "żelazną Ewą".
Pracownia Ariadna uważa zupełnie inaczej. Może dlatego, że to - jak to określa Wojciech Szacki z "Polityki" - panel badawczy "wyjątkowy pod względem techniki".
Respondentów kusi nagrodami za wypełnienie ankiet. Jak Ariadna za pomocą nici wyciąga sądy respondentów o - w tym wypadku - Kopacz. Nagrody są przerówne, jak: foremki na jajka, patelnia w kształcie serduszka, otwieracz sexy girl i inne.
A to wszystko dla dobra nauki (PAN, UW, UJ, itd.), aby się dowiedzieć, jaka ta Kopacz jest. Dobrze, nie trzymam już w napięciu i podaje chociaż tytuł rozdziału o przyszłej pani premier: "Ewa Kopacz - silna pod względem cech miękkich, słaba pod względem cech twardych".
Zabrzmiało znajomo, prawdaż? Tak jest! to poezja lotu Coehlo. Co, za nisko? Ale jakiegoś lotu jest. A co chcielibyście Mickiewicza, który też lubił oksymorony: "Kochać nienawiścią".
Ariadna więc zgadza się z Żakowskim tylko w połowie, mianowicie Kopacz jest żelazna tylko pod względem cech miękkich. Tak, czy siak zawsze dojdziemy do Mickiewicza, mianowicie Kopacz jest to puch marny pod względem cech twardych.
Może lepiej niech już nie zajmują się Ewą Kopacz żadne pracownie badawcze, naukowcy z PAN, UJ, UW. Po prostu przekonamy się, jakim jest "puchem żelaznym" (moje, choć z inspiracji), gdy porządzi trochę w kraju. I okaże się, kto jest Tezeusz, który Minotaura się nie boi, a kto Dionizosem.
>>>
piątek, 17 maja 2013
Platforma ze złowieszczą maską Giertycha
Ostatnio z Jackiem Żakowskim często się nie zgadzam, choć publicystę wielce cenię. Ale podzielam "w całej rozciągłości" jego diagnozę o erozji PO, nazwaną nawet autodestrukcją. Dla Platformy obecnie wszystko jest za późno, bodaj nigdy nie mieli dobrego PR, który był jednym z publicystycznych zarzutów opozycji.
O PO i jej szefie Donaldzie Tusku można dużo pisać, o masie zaniedbań: politycznych, legislacyjnych, personalnych w rządzie. Ale wybór Romana Giertycha, jako reprezentującego interesy polityków PO przed prawem musi tak się kończyć (a to dopiero się zaczyna), jak w najnowszym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
To są stare metody Giertycha - zaznaczam: utalentowanego polityka - wcześniej w stosunku do Jarosława Kaczyńskiego, który zmiótł go za kulisami. Teraz były szef LPR wziął się za Tuska. Już nie podlega rozważaniom, czy Giertych chce wrócić do polityki? Tak.
Chce to zrobić drzwiami PO, wejść albo do samej PO, albo do podmiotu partyjnego, który zostanie utworzony z prawego skrzydła Platformy.
Fraza "Tusk musi odejść" pasuje wszystkim - od lewicy do prawicy - świadczy to o sile premiera, ale też świadczy, iż PO zasadza się na tej jednej postaci. Pozbawienie przywództwa Tuska w Platformie, to nieistnienie tej partii. Premier dla swojej wygody nie kreował młodego następcy, jeżeli miał nim być Sławomir Nowak, to został odpowiednio rozprowadzony przez media (Wprost).
Platforma bez Tuska jest pusta i w to miejsce chciałby wessać się Giertych, albo na tyle osłabić pozycję premiera, że powstanie nowego bytu partyjnego z kilkoma politykami PO (Gowin), mogło zakończyć się sukcesem.
Najprawdopodobniej o to toczy się gra. Tusk popełnił błąd, iż zdecydował się na spór sądowy z Jerzym Urbanem. Kto mu sączył do uszu takie postępowanie? A jeszcze głupszy jest pomysł sądzenia się Nowaka z "Wprost" o zegarki. Giertych żądający od tygodnika 30 mln zł, to powrót do polityki, właśnie wicepremier z rządu Kaczyńskiego stanął w drzwiach. Odźwierny (media) oznajmił, że "oto Roman G. wchodzi".
Platforma przywdziewa złowieszczą maskę Giertycha, nie tak łatwo będzie ją zrzucić. I to na własne życzenie Tuska, Nowaka - i kogo jeszcze w PO?
środa, 15 maja 2013
Wkurzająca szkoła - zaśmieca umysł wiedzą
Wkurzanie to dobra rzecz. Jak się wkurzasz, to możesz stać się twórczy. Przykład biorę z Jacka Żakowskiego, który wkurza się co tydzień (pisze w tygodniku), tym razem wkurzył się na szkołę, która uczy niepotrzebnych rzeczy, zaśmieca umysł uczniów.
Żakowski, jako były uczeń, musi odczuwać nadmiar niepotrzebnie wyuczonych rzeczy, które mogłyby zostać zastąpione potrzebnymi. Żakowski myśli, że podobnie jest z obecnie się uczącymi, bo myśli za nich. Potrzeba nam takich dziennikarzy, którzy myślą za innych, gdyż ten, za którego myślą, może zająć się praktyczną wiedzą, praktycznymi umiejętnościami. Za umiejętności dostać dobrą prace, a za płacę kupić "Politykę", aby przeczytać Żakowskiego, który za niego myśli, więc dowiedzieć się, co samemu się myśli.
Przeczytałem wkurzonego Żakowskiego i też się wkurzyłem. Jesteśmy po jednych szkołach, gdzie nabijano nasze głowy niepotrzebnymi wiadomościami.
Po co zatem ten trud ucznia, aby zdobywać niepotrzebne wiadomości? Może zacznę nie od Amosa Komeńskiego, na którego wyrasta Żakowski, ale od pierwocin szkoły, od akademii i liceum, bo tam się szkoła w naszym pojęciu kształtowała i zmieniała ledwie detale dydaktyki, istotę prowadzenia debaty, rozmowy poprzez posiadanie w głowie niepotrzebnych wiadomości.
Aby sformułować myśl, którą następnie przekazuje się, trzeba posiąść jeszcze więcej niepotrzebnych rzeczy niż jest w głowie Żakowskiego. Po pierwsze, dowiemy się, co jest niepotrzebne, inaczej nie będziemy wiedzieli (dialektyka). Po drugie, możemy powiedzieć, nic nie wiem, bo wiemy, czego nie wiemy. Praktyczna wiedza nic nie daje, ba praktyczna wiedza odrzuca kreatywność. Psychologia - nie tylko społeczna - dawno to opisała.
Gdzieś przeczytałem, że matematyka zaśmieca głowę i nie powinna być obowiązkowym przedmiotem maturalnym. Nie jest ten trudny przedmiot dla wszystkich, a dla tych, co jest - zaśmieca głowę. Chcą zdawać maturę z matematyki, ich wybór, żyjemy w wolnym kraju. Punktem wyjścia była jej trudność. Znam trudniejsze przedmioty, np. język angielski. Kto to słyszał, aby istniało kilkanaście czasów gramatycznych.
Autor tego apelu z matematyką powinien zwrócić się do Anglików, iż język angielski jest za trudny, będzie wówczas szansa, że Anglicy zaczną się uczyć polskiego. Global lingua polonica. Mniej więcej tyle są warte publicystyczne wkurzania na szkołę i kreatywność z brakiem matematyki na maturze.
Jak wieszcz pisał: niektórzy nie chcą chodzić do szkoły, licząc na to, że szkoła przyjdzie do nich. Żakowski może być tym pierwszym przykładem, że szkoła przyszła do niego i pobiera u niego nauki. Publicysta "Polityki" nie powinien wychodzić z domu, bo przyjdzie szkoła i może go nie zastać. Pocałować klamkę.
Polska szkoła nie jest nowoczesna, ale widać (nie tylko po Żakowskim), iż polska szkoła uczy za mało. Co można przeczytać u publicystów, a zobaczyć w elitach. Polityk PiS, Beata Szydło, nie wiedziała, kiedy Polska wstąpiła do UE. Pani Beato, stało się to w 966 roku wraz z Chrztem Polski. A Grzegorz Napieralski nie znał daty pierwszego rozbioru Polski. Grzegorzu, pierwszy rozbiór nastąpił w 1989 roku, a drugi, gdy wyprowadzono sztandar PZPR (tym razem ja daty nie pamiętam), a trzeci przed nami, gdy SLD nie przekroczy progu wyborczego. Wówczas Napieralski zostanie Rejtanem, bo wystarczy poczekać na Matejkę i namaluje go leżącego na progu drzwi do gmachu przy Wiejskiej, albo PE w Brukseli.
Naszym elitom politycznym wiedza zaśmieca umysł, oni zgodzą się z Żakowskim. Najważniejsza jest wiedza praktyczna, a tę posiedli w dwójnasób.
sobota, 19 stycznia 2013
poniedziałek, 8 października 2012
PO-PiS się odradza?
Jacek Żakowski wróży "narośl" wyrosłą z dwóch dominujących dzisiaj formacji politycznych: PO i PiS.
PO-PiS, który miał stanąć na czele IV RP. Stało się tak, że IV RP robiło tylko PiS, które przegrawszy wybory w 2007 roku, zmusiło PO do przeformatowania się i powrotu partii Donalda Tuska do kontynuacji III RP.
(Interpretuję Żakowski, a to dlatego, że w swoim rozważaniach zatrzymuje się w drzwiach, nie chce wejść głębiej w polit-refleksje).
Na styku PO i PiS jest miejsce dla tych, którym nie podoba się Kaczyński i dla tych, którzy są mniej liberalni niż Donald Tusk. Ale to miejsce tylko ideowe, a nie elektorskie.
Cóż z tego, iż są politycy. Ale czy jest zapotrzebowanie społeczne na nich? Jakimi narzędziami politycznymi te sieroty po PO-PiS mieliby docierać do wyborców? Przecież nie Smoleńskiem Kaczyńskiego, ani "Tusk jest zmęczony".
Niezagospodarowani są tacy politycy, jak Kazimierz Marcinkiewicz, Jan Rokita, lecz nie mają koncepcji wciśnięcia się w szczękościsk PO-PiS.
Trzymanie za nogawkę PiS odpowiada większości polityków PO, tak jak trzymanie za nogawkę PO odpowiada akolitom Kaczyńskiego. To jest gwarancja, że zagospodarują przestrzeń publiczną i medialną. Organizują emocje.
A nic tak nie zmusza do wrzucenia do urny kartki wyborczej, jak nienawiść. "Nienawidzę Kaczyńskiego, zagłosuję na Tuska" - i odwrotnie. W Polsce mamy mało polityki, dużo więcej bezproduktywnych intelektualnie emocji.
Rozważania Żakowskiego uważam za uzasadnione, ale dla Polski - jeżeli miałaby odrodzić się koncepcja PO-PiS - niewiele wnoszące. To ta sama konserwa, która dawno straciła datę ważności.
Truć nią Polaków?
niedziela, 16 września 2012
Cymański - polityczna szmira
Jacek Żakowski bezpardonowo rozprawia się z ostatnimi "wrzutami": kto po Tusku? Nazywając te dywagacje tandetą polityczną, przy której pracowicie pocą się dziennikarze.
Cymański to ledwie polityczna szmira, z której śmiać się trudno, a płakać mogą kucharki, gdyby interesowały się polityką.
Wieści o śmierci Tuska są przedwczesne. Koalicja ma się dobrze. Zaspawana jest sztabami potężnych interesów.
Nie dziwmy się zatem, że coraz więcej ludzi ma złe zdanie o polityce, która przedstawia się, jako wyjątkowo brudna.
Dotyczy to wszystkich partii, nie tylko rządzącej PO i PSL. W dziennikarstwie rządzi tandeciarski wirus autodestrukcji. Po cholerę to? - pyta Żakowski.
piątek, 7 września 2012
Giertych i Żakowski
No i zaczęło się.
Postępowanie Romana Giertycha tłumaczy na jego korzyść wielu. M.in. Jacek Żakowski. Pod tym linkiem przymiotniki publicysty "Polityki" o mecenasie.
Giertych pochodzi z rodziny Giertychów - wiadomo. Stara endecka rodzina, która ma swój wkład w polską politykę jeszcze przed Dmowskim.
Chce komuś się grzebać, niech grzebie. Kiedyś używałem pazura. Macieja (ojca) Romanowi nie można mieć za złe, nie wybierał. Ale to młody Giertych reaktywował wszechPolaków i tworzył z o. Rydzykiem LPR.
Pierwszy raz Giertycha ujrzałem w pierwszej połowie lat 90. Posłuchałem i w szerszym gronie powiedziałem, że dziwię się, iż taki człowiek robi skostniałą endecję. Równie dobrze mógłby być w Unii Wolności. Więcej wówczas wyłuszczyłem. I jak do tej pory z grubsza się zgadza.
Cenię Giertycha talent i inteligencję, ale nie chciałbym doznawać jego obecności w polityce. A chce wrócić. Czy mu się uda? Wątpię.
Nie zapomną Giertychowi jego spisu lektur, gdy był ministrem edukacji i wicepremierem w IV RP. Nie zapomnę mu wykreślenia Gombrowicza. To gorzej niż zbrodnia, to zbrodnia na umyśle. A takich rzeczy się nie wybacza.
Ale Giertych w PO - Żakowski nie zagłosuje na partię Donalda Tuska. Radosław Markowski z kolei utrzymuje, że straty dla rządzącej partii byłyby nie do odrobienia.
Napisałem, że wątpię, aby Giertych wrócił. Czekam, aż Tusk go pozbędzie się, jak najszybciej z otoczenia swojej rodziny, choć Giertych będzie antyszambrował.
Tusk zaserwował sobie i nam wrzód.
A może należy zadać pytanie: Czy Giertych chce zastąpić Andrzeja Seremeta?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







