Przecież bilet do La Scali tyle nie kosztuje, nawet gwiazdy pierwszej wielkości w Wenecji i Cannes mniej się cenią.
Chodzi o oglądanie Chrisa Cieszewskiego, czy też Jacka Rońdę, bo nie o ich wiedzę. Worki śmieci, czy też zgniecione puszki albo rozgotowane parówki - nawet u Monty Pythona byłyby zdegradowane do ogranych rekwizytów ze skeczów prowincjonalnych klownów.
Nie każdy jest Jarosławem Kaczyńskim, który dostanie wejściówkę za friko. Ja też chciałbym mieć ubaw, ale nie za taką cenę. Zwykłe kabarety mi się przejadły, w nich na okrągło śmieją się tylko z prezesa i jego winy Tuska.
W czasie tej konferencji, jak na poprzedniej, powstanie kilka oryginalnych pomysłów, które wejdą na długo do leksykonu: "Polityka i jej wirusy ze szczególnym uwzględnieniem baktoriofagu smoleńskiego".
Proponuję zorganizowanie jakiegoś marszu protestacyjnego, a może głodówki patriotycznej, aby imprezę przeniesiono do większej sali, np. Sali Kongresowej. Co ja piszę, weźmy przykład z ostatniego mundialu siatkarskiego, na Stadion Narodowy wejdzie 60 tys. ludzi, a jak dostawi się ławy z gmachu przy Wiejskiej, to jeszcze więcej. Wtedy ceny wejściówek będą niższe - i nie zapominajcie o juniorach, o biletach ulgowych.
Panie prezesie, narodowi to się należy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz